Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Trucizna
  
Diabeł w Dzikich Polach
Bardzo ciekawy artykuł dotyczący diabła i spraw diabelskich w Szlacheckiej Grze Fabularnej "Dzikie Pola: Rzeczpospolita w Ogniu".
 11-03-2011, 12:43
 Cooperator Veritatis
 6163 x przeczytano

Wstęp.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wyobrażenie naszych antenatów o władcy tego świata, na wskroś ludowe i tylko w zarysach mające cokolwiek wspólnego z duchem zarówno soboru trydenckiego, jak i z protestanckim szukaniem działalności Szatana na równi z działaniem Boga. Polacy w swojej pewnej niefrasobliwości nie lubili słuchać o opętaniach i materializacji gwoździ wychodzących z gardeł, a nasz rodzimy wizerunek diabła przywołuje na twarz raczej uśmiech, niż grozę. Takiego też biesa często umieszczałem w swoich scenariuszach, i chciałbym się podzielić swoimi doświadczeniami.
 
Sejmikowanie świętych, archanioł Michał hetmanem anielskim, diabły szlacheckie i niemieckie, słowem widzenie spraw ostatecznych.

Ustrój Najjaśniejszej był odbiciem ustroju samego Królestwa Bożego; nic w tym dziwnego, w końcu Bóg do Adama i Ewy mówił po polsku. Pan, jak dobry król, ceni sobie przede wszystkim brawurę i honor, przymykając oko na warcholstwo, jakiego od czasu do czasu się szlachcic dopuści. Na niebieskich sejmikach gardłują święci, których można przekonać do swoich racji przy pomocy wotów i modlitw. Podział na stany pochodzi od samego Boga, stąd też i anioły, i diabły dzielą się na stany, a diabeł polski woli prędzej w wodzie święconej się wykąpać, niż podać rękę gnuśnemu biesowi z Moskwy. Nie wspominając już o diabłach chłopskich, które muszą zdejmować czapki przed polskim szlachcicem i są bohaterami opowieści o fantazji Sarmaty...

Nie znajdziemy takiego opisu wprost w kazaniach Piotra Skargi, nie ewangelizował w ten sposób Andrzej Bobola, a Michał Boym tymi opowieściami nie nawrócił ostatnich Mingów na katolicyzm w dobie upadku tej dynastii. Ale taką właśnie otoczką była podszyta prosta religijność niedokształconej szlachty, o warstwach niższych nie mówiąc. W czasach, gdy dalekie podróże (a co za tym idzie, poszerzenie horyzontów) umożliwiały w zasadzie jedynie wojny i elekcje, zrozumienie spraw ostatecznych dalej spoczywało na barkach ludowych opowieści i niedouczonych na ogół wiejskich księży, znających łacinę w stopniu umożliwiającym przeczytanie Ewangelii, ale niewiele więcej. Jakub Wujek i Jan Kochanowski, jeden w swoim przekładzie Biblii, drugi w "Psałterzu Dawidów", raczej starali się przełożyć na możliwości polskiego czytelnika święte treści, niż wiernie przełożyć zupełnie obcą Sarmatom żydowsko-grecką duchowość.  
Tym nieco przydługim wywodem chciałbym trochę przybliżyć świat, w którym żyją postacie graczy w Dzikich Polach. Elementy ludowe z kanonicznością Pisma Świętego łączą się nierozerwalną, oryginalną całość. Tę wiarę ludową w 30 lat po upadku Rzeczypospolitej przybliżył nam Mickiewicz w "Balladach i romansach", "Upiorze" i "Dziadach" kowieńsko-wileńskich. Pewnie zdarzy mi się w czasie tego tekstu parę razy do nich odwołać.

Diabeł na sesjach dla początkujących- spersonifikowany absurd rzeczywistości.

Doświadczenie uczy, że gracze niezaznajomieni z sarmacką rzeczywistością przy tytułowaniu Boruty herbu Nowina wojewodą diabelskim reagują uśmiechem. Gdy jeszcze usłyszą o tym, jak to święty Jerzy gardłował za zwycięstwem króla pod Smoleńskiem na sejmiku anielskim, to raczej parskną śmiechem. W głowie też się nie mieści, że diabeł mieszczański (zwany niemieckim), chadza w pludrach i peruce, a nie może kusić szlachty, bo to za wysoki dla niego stan.  

A przecież na takich „absurdach” opierała się w dużej mierze obyczajowość polskiej szlachty. Zauważyłem dość szybko, że wytłumaczenie, na czym polega sejmikowanie, mogę załatwić albo poprzez opis (jak to wynoszą Przenajświętszy Sarkament, jak to marszałek, pisarz i sędzia kłócą się o miejsca z warchołami, jak paru szlachciców odpala zakupione przed kościołem petardy etc.), albo, i to wychodzi o wiele ciekawiej, relację któregoś z NPCów. Jeżeli zaś tym NPCem będzie diabeł i przy szklanicy opowie przebieg sejmiku diabelskiego o wspieraniu rokoszan Zebrzydowskiego, jestem przekonany, że graczom zapadnie to w pamięci, i wówczas opis sejmiku województwa ruskiego w Sądowej Wiszni będzie tylko humorystyczny, bez koniecznego wywodu, by wyjaśnić graczom o co w ogóle chodzi.

Drugim przykładem wykorzystania diabła w celu przybliżenia sarmackiej rzeczywistości, tym razem pańszczyzny, był dla mnie motyw cyrografu. Mianowicie, gracze zostali spadkobiercami, nieboszczyk zaś podpisał pakt z diabłem, ale zginął zanim dokonały się wszystkie warunki zaprzedania duszy. Z tego powodu graczom miał usługiwać diabeł chłopski przez... 10 dni w tygodniu. Tego typu obciążenia feudalne na rzecz pana wykonywali czasem chłopi, co polegało na tym, że przez 4 dni poza chłopem robił także jego parobek. Śmiechu z wyraźnie obawiającymi się graczy diabelskimi chłopami było co nie miara.

Diabelski honor kluczem do zrozumienia szlacheckiej fantazji.

Dwa powyższe przykłady oczywiście były mocnym przejaskrawieniem polskiej rzeczywistości. Nie wszędzie w Polsce chłopów tak wykorzystywano, i nie każdy sejmik okazywał się placem zabaw dla trochę wyrośniętych dzieci. Ekstrema jednak zapamiętuje się najlepiej, i dzięki nim kształtuje się jakaś wizja rzeczywistości.
Podobnie się ma ze zrozumieniem specyficznego kodeksu honorowego polskich Sarmatów. Nie został on nigdzie szczegółowo spisany (chociaż pewne fragmenty „Żywota człowieka poczciwego” Reja czy „Opisu obyczajów za Augusta III” Kitowicza pasują doskonale), nie został także podniesiony do rangi narodowego dogmatu jak samurajskie bushido. Istniał jednak, i zarówno bohaterowie graczy, jak i NPCe powinny się nim mniej lub więcej kierować.

Podstawę tego kodeksu stanowi specyficzna, ludowa moralność. Tutaj odniosę się do „Dziadów cz. II” Mickiewicza i trzech rodzajów duchów, jakie tam się pojawiają. Z jednej strony mamy postać rzeczywiście złą i potępianą- to duch dziedzica, na którym po wiek wieków będą się mścić dusze włościan i osób, którym nie pomógł. To, że ten człowiek zasłużył na karę, jest bezsprzecznie jasne dla współczesnego czytelnika.

Więcej problemu mamy z unieśmiertelnioną także przez Stanisława Staszewskiego pasterką, nie mogącą osiągnąć zbawienia głównie przez brak chęci pójścia za mąż (nie oszukujmy się, motyw nieszczęśliwej miłości to już raczej romantyzm niż barok), co jak wiadomo, jest obowiązkiem każdej kobiety nie czującej w sobie powołania zakonnego. Szlachcic polski uwielbiał miłostki, a obyczajność wszystkich z dworem królewskim na czele żywo go interesowała, żywił natomiast na wskroś wiejskie uprzedzenia do życia (zwłaszcza sąsiadów, a już kobiet to w ogóle) w stanie wolnym.

Duchy Józia i Rózi, „aniołków”, także są zdecydowanie niezgodne ze współczesnym rozumieniem miłosierdzia Bożego; trzeba jednak powiedzieć, że uznanie objawień świętej Faustyny Kowalskiej przez Jana Pawła II od świata Dzikich Pól dzieli 300-350 lat, a w XVII wieku dojście do zbawienia musiało wiązać się ze znojem, chorobami i męką na wzór Chrystusowy.

Skoro jesteśmy jeszcze przy naszym narodowym wieszczu, dodajmy jeszcze, że wiersz „Upiór” także pasuje do wizji naszych sarmackich przodków. Dokładniej chodzi o jednoznaczną ocenę samobójstwa- choć romantycy starali się jak najbardziej zrehabilitować odebranie sobie życia z ważnych powodów (głównie miłości, ale nie zapominajmy o np Konradzie Wallenrodzie), w XVII wieku było to bluźniercze wystąpienie przeciwko Bogu, który życie dał i który życie odbierze.

Schodząc z Mickiewicza, a przechodząc do Jana Kochanowskiego i jego „Odprawy posłów greckich”, polski szlachcic powinien bić się na wzór Antetora, który przez cały dramat jest przeciwny wojnie z Grekami, ale gdy krzykacz sejmowy Parysa przesądza o wyniku rady, mówi znamienne „radźmy jak kogo bić, lepiej niż go czekać”. Nie przeceniając oczywiście wpływu Mistrza z Czarnolasu na współczesnych i następnych pokoleń, stwierdzić należy, że polska szlachta widziała się w roli sławetnych wojowników, którzy jednak w chwili, gdy ojczyzna w potrzebie, sięgają po broń. Gdy termin „ojczyzna” myli się dość często z „ojcowizną” warto wytłumaczyć, czemu nasi antenaci tak łatwo godzili się z licznymi zajazdami i zwadami o rzędzianową miedzę, a z taką pogardą i wrogością odnosili się do wichrzycieli publicznego porządku. 

Dobrze, i gdzie tu diabeł? Otóż diabeł jest szlachcicem polskim, personifikacją cech tego stanu. Częściej w podaniach ludowych występuje jako współzawodnik człowieka, niż jako kusiciel. Ze słowiańskiego rodowodu pozostała mu także rola pilnowania ludowego mos maiorum. Ukazanie nietolerancyjnego, konserwatywnego diabła ma tę przewagę nad nietolerancyjnym, konserwatywnym człowiekiem, że do tego drugiego XXIwieczny gracz nabędzie stosunku pejoratywnego. Poza tym, wizja diabła wspomagającego drużynę w walce z jakimś nieprzestrzegającym sarmackiego kodeksu przeciwnikiem pokroju Bogusława Radziwiłła dobrze wpadowuje się w konwencję.

Diabeł jako przeciwnik graczy.

Dotychczas rozpatrywaliśmy diabła jako swego rodzaju tubę Mistrza Gry, przez którą tłumaczy się rzeczywistość XVIIwiecznej Rzeczypospolitej. Jego pojawienie się w takiej roli wprowadza do scenariusza pewną umowność- diabeł to nie NPC jak wszystkie inne, nie przywali mu się z szabli, nie strzeli z półhaka, a egzorcyzmy jakoś nie pasują. Pomimo to, diabeł występował kilkukrotnie na moich sesjach w roli złego bossa. Choć raczej nie w zwyczajowej roli oponenta w finałowej walce. Opowiem o trzech chyba najbardziej różniących się diabłach i sposobach ich pokonania.

Pierwszy diabeł zawarł pakt z głównym przeciwnikiem graczy; uczynił go niewrażliwym na rany zadane żelazem. Pakt dotyczył wsi o którą rywalizowali gracze i ich przeciwnik. Doszło oczywiście do kilku zwad, w końcu do zwerbowania przez przeciwnika sabatów z Siedmiogrodu. Diabeł, który był sarmatą najwyższej próby, poczuł się oburzony, że jego charakternik wezwał na pomoc wrogów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Gracze podjęli długą dyskusję z diabłem, by w końcu go przekonać, że niegodne jest wspieranie takiego człowieka. To chyba najbardziej klasyczny przykład zdarzenia na wzór wolsungowej konfrontacji społecznej. :P

Drugi diabeł był diabłem... żydowskim. Chodził w chałacie i miał pejsy, jak na każdego starozakonnego przystało. Jego pokonać się nie dało- gracze musieli tyrać tak długo, aż zwrócili mu wszystkie pieniądze, które pożyczył od niego ojciec jednej z postaci graczy, a który miał zabroniony dostęp do nieba, póki nie ureguluje długów. Zasadniczo, graczy nawiedzał duch ojca, motyw wziąłem zaś z „Ja gorę” z Jerzym Wasowskim; gracze podczas różnych czynności słyszeli zrzędliwy głos: „wy tu sobie popas czynicie... a ja gorę!”

Trzeci zaś diabeł, niejaki Rokita, natknął się na graczy w Beskidzie Niskim, gdzie na czele swojej bandy beskidników postanowił ich napaść i okraść. Wściekli gracze ślubowali, że co miesiąc będą fundować kapliczki i kościółki, póki diabeł im nie odda. Po trzech miesiącach diabeł podjął próbę porwania wszystkich księży w okolicy, ale gracze iście ułańską szarżą ich odbili. 

Jak widać, dalej diabła używam w tych sesjach, gdzie wprowadzana jest pewna umowność w konwencji. Zasadniczo, tymi złymi, perfidnymi i złośliwymi są tylko ludzie- diabły, cytując Mefistofelesa z „Fausta” Goethego- są częścią tej siły, która złego pragnąc, dobro czyni.

Na zakończenie.

 Cóż, jak na osobę wierzącą, z całą pewnością dokonuję dużego uproszczenia wysiłków diabelskich w celu ściągnięcia na nas wiekuistego potępienia :P Z drugiej strony, w takiej właśnie wierze wzrastali ludzie, którzy oddali Kościołowi Katolickiemu w XVII wieku wielkie usługi, a i roszczenia naszego narodu do tytułu przedmurza chrześcijaństwa używam za w pełni uzasadnione. Poza tym, niefrasobliwy, chadzający w żupanie polski diabeł spowodował zdecydowanie mniej ludzkich zgonów niż przerażający diabeł purytanów i kontrreformatów. Może więc lepiej, by i na sesjach starających się choć trochę czerpać z tradycji sarmackiej diabeł przerabiał w nocy kościół na karczmę w Łęczycy, niż powodował prześladowania w Nowej Anglii i płomień stosów w zachodniej Europie?


Jacek "Cooperator Veritatis" Radzymiński

Informacje
 

Komentarze


 
12-03-2011, 11:32 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4485
Świetny tekst. W pełni się zgadzam z Twoimi pomysłami i propozycjami. Zresztą jeden z moich dyariuszy przygód opublikowanych na Swawolnej Kompaniji opowiada o wyprawie do piekła. Bardzom z niego rad :D



Skomentuj
Nie posiadzasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Żyd Moszko poleca!

Kup na Targowisku!
Konotacya
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Zapomnieliście hasła taktycznego?
Rejestracja

Szukaj







Na Sejmiku
Żołnierze: 0

Cywile: 30

Statystyki
Gości w sumie: 2874124
Dziś gości: 147
Ten miesiąc: 5604
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 452

Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc