Valkiria Network - Artykuły > Historia > Polityka religijna Zygmunta III Wazy

http://valkiria.net/index.php?type=special&area=8&p=articles&id=14007


Strona startowa > Artykuły > Historia >

Polityka religijna Zygmunta III Wazy
05-04-2008, 22:28 | 7946 x przeczytano | Mol
Fakt, że Rzeczpospolitą Obojga Narodów nazywa się często „państwem bez stosów” świadczyć może, że na tle innych krajów europejskich tamtego okresu, w których trwały krwawe konflikty religijne, stanowiła ona wyjątek. Nie oznacza to jednak, że nie był w niej obecny problem religijny. Zamieszkała przez wiele narodów – Polaków, Litwinów, Rusinów, Żydów, Niemców, Tatarów i innych – była także Rzeczpospolita państwem wielu konfesji. Większość stanowili w niej katolicy (głównie w Koronie) i prawosławni (przede wszystkim na Litwie i w ruskiej części Królestwa Polskiego), ale sporą część społeczeństwa zajmowali protestanci, muzułmanie czy wyznawcy judaizmu. Tym sposobem polityka religijna odgrywała w tym kraju ogromną rolę, niemały zaś wpływ na stosunki wyznaniowe miały decyzje podejmowane przez Zygmunta III Wazę. Praca ta ma na celu prześledzenie jego działalności na tym polu i konsekwencji podejmowanych przez niego decyzji.

1. Religia w życiu Zygmunta III Wazy
Kwestia religijna odgrywała duże znaczenie w życiu Zygmunta III Wazy jeszcze w czasach, gdy był dzieckiem i młodzieńcem. Jako syn Katarzyny Jagiellonki, a wnuk Zygmunta Starego, postrzegany był przez swojego ojca, króla luterańskiej Szwecji Jana III, jako potencjalny dziedzic korony Rzeczpospolitej. W konsekwencji wychowywano go najpierw w wierze katolickiej, co miało pozwolić na ubieganie się o tron Polski, z drugiej później zmuszano do udziału w nabożeństwach luterańskich, by szwedzcy poddani nie kojarzyli go z wyznaniem rzymskim i by nie przeszkodziło to królewiczowi w przejęciu po ojcu władzy w Szwecji [1]. Luteranizm był bowiem w tym kraju nieodłącznie niemal związany z uzyskaną w 1523 roku niepodległością, których to dążeń nie popierał kler katolicki, stając u boku Danii i Rzymu [2]. „Ojcowski kodeks wychowawczy oznaczał i zalecał obłudę, stał się zaś bodźcem do zdecydowanego i jawnie podkreślanego wyboru” [2], którym został katolicyzm.

Choć nauczycielami Zygmunta byli luteranie, już w Szwecji w jego otoczeniu pojawiali się, właśnie ze względu na zgodę Jana III na wychowanie katolickie syna, jezuici, członkowie nowego, powstałego w 1534, a zatwierdzonego w 1540 roku zakonu. Pośród nich był Bernard Gołyński - ojciec Pakosz, spowiednik królewicza cieszący się jego zaufaniem i sympatią aż do swojej śmierci. Najsławniejszym zaś chyba jezuickim stronnikiem króla Zygmunta III stanie się już w Rzeczpospolitej Piotr Skarga.

O faktach tych warto pamiętać, doszukując się przyczyn późniejszej postawy króla wobec problemów religijnych. Przede wszystkim jako człowiek kilkunastoletni skłaniał się ku katolicyzmowi tym silniej, im bardziej ojciec chciał go nagle zmienić w luteranina, „czym wzbudził czy tylko nasilił w Zygmuncie zwykłą w jego wieku chęć sprzeciwu” [1]. Z drugiej mógł przywyknąć do nauki jezuitów, którzy później stali się jego sojusznikami w przedsięwzięciach politycznych.
Nie można jednak zapomnieć, że król, postrzegany obecnie często jako władca „arcykatolicki”, budził podejrzenia swoich poddanych w Polsce, którzy nie wykluczali, że w razie konieczności mógłby chcieć przejść na luteranizm, by tym łatwiej objąć tron szwedzki. W celu zapobieżenia podobnej sytuacji prymas Stanisław Karnkowski i kanclerz Jan Zamoyski postulowali nie tylko, by władcą Rzeczpospolitej mógł być tylko katolik, ale by ponadto obejmując tron przysięgał, że wiary nie odmieni. Stwarzało to możliwość nawet detronizacji Zygmunta w razie zaistnienia wspomnianej ewentualności [1]. Władca jednak okazał się później gorliwym katolikiem, choć osobiście nie był nietolerancyjny wobec innowierców – co nie przeszkadzało mu działać na rzecz zwiększenia roli Kościoła powszechnego.

2. Kontrreformacja w Rzeczpospolitej za panowania Zygmunta III Wazy

Rzeczpospolitą rzeczywiście władał zawsze król wyznania rzymskiego, była to religia państwowa, ale „polska zgoda wyznaniowa była podziwiana w całej Europie” [3]. Zygmunt stanął więc na czele kraju postrzeganego jako ostoja tolerancji, a przez przeciwników reformacji na Zachodzie i w kraju raczej, jak pogardliwie mówiono, „azyl heretyków”, znajdowali tu bowiem spokój ci, którzy we własnych państwach byli nękani za wiarę. Nie mogło się rzecz jasna obejść bez różnego rodzaju napięć, ale prawa innowierców do wyznawania ich wiary gwarantowała zawarta w 1573 roku konfederacja warszawska. Zwiększała się więc na przykład liczba protestanckich Holendrów i Czechów, „których z zachodniej Europy wygnały prześladowania wyznaniowe oraz ciężkie warunki materialne” [3]. Lecz z czasem, mimo formalnej tolerancji, coraz aktywniej działał ruch kontrreformacyjny, a katolicyzm zyskiwał przewagę nad innymi konfesjami. Wielu też członków stanu szlacheckiego wyznających protestantyzm zaczęło wracać na łono Kościoła powszechnego. Warto prześledzić przyczyny takiego stanu rzeczy.

Popularność reformacji pośród szlachty wiązała się w dużej mierze z jej opozycyjną wobec kleru postawą. Chodziło więc dysydentom o realizację kilku podstawowych postulatów, takich jak zniesienie egzekucji sądów duchownych przez władze świeckie czy wprowadzenie udziału kleru w świadczeniach na rzecz państwa. Gdy udało się je zrealizować, atrakcyjniejsze dla szlachty okazywało się nierzadko wyznanie rzymskie. „Katolicyzm, który przez cały czas zachował stanowisko religii panującej, imponował jej zwartością, wpływami politycznymi, potęgą materialną”[4].

Nie bez znaczenia pozostaje tutaj rola króla, który był wyznawcą kontrreformacji. Dzierżył on, jak zresztą wszyscy władcy europejscy w tamtym czasie, prawo do mianowania urzędników, nadawania w dzierżawę dóbr koronnych oraz nadawania różnych przywilejów (podobnie było z hierarchią kościelną – prerogatywą króla było mianowanie biskupów katolickich i prawosławnych oraz wpływ na obsadzanie innych stanowisk wśród duchowieństwa [5]). Tak więc promowanie katolików na ważne urzędy sprawiło, że z senatu niemal zniknęli różnowiercy. Gdy Zygmunt III obejmował tron, protestantów było w izbie wyższej parlamentu ponad dwudziestu, a już w latach 1613-1617 liczba ta wahała się między zaledwie trzy a osiem [5]. Nic dziwnego, że magnaci, i to zarówno protestanccy, jak i prawosławni, chętnie przechodzili na katolicyzm, skoro wiązało się to z szansą zdobycia większej władzy i wpływów. Mniej znaczni członkowie stanu szlacheckiego i innych stanów, wyznający wiarę odmienną niż katolicka, tracili zaś swoich protektorów. W ten sposób kontrreformacja realizowana była poprzez strategię wpływu na ośrodek władzy oraz działanie za jego pośrednictwem [2].

Ponadto, z początku, Zygmunt III wspierał kontrreformację i Kościół katolicki z jednej jeszcze przyczyny – stał się on na pewien czas jego najpoważniejszym chyba sojusznikiem w rozgrywce politycznej o przeprowadzenie reform ustrojowych i wzmocnienie władzy monarszej. Kościół bowiem zdawał sobie sprawę z tego, że umocnienie władzy centralnej króla-katolika wzmocni też sam katolicyzm, a ograniczenie przywilejów stanu szlacheckiego zmniejszy swobodę wyznaniową. Ważną rolę odegrał tu Piotr Skarga, którego Kazania sejmowe były wyrazem wsparcia dla planów królewskich i zawierały postulaty zmian. Uważał on zresztą, że to utrzymywana w jednym ręku władza królewska stanowi ustrój najdoskonalszy, a sprzeciw wobec monarchy oznacza też bunt wobec Boga [5]. Plany króla i jego stronników zakończyły się jednak rokoszem sandomierskim, który wybuchł w roku 1606. Król zrezygnował z wprowadzania zmian i zdecydował otoczyć się wiernymi sobie magnatami, którzy zdominowali senat [5]. Tymczasem Kościół zdał sobie sprawę z faktu, że w obronie przywilejów z dysydentami łączą się także katolicy (jak choćby przywódca rokoszu, marszałek wielki koronny Mikołaj Zebrzydowski) i od tej pory kler zmienił stosunek do „złotej wolności” – zrozumiał, że na jego niekorzyść działa kojarzenie go z reformami. Dodatkowo, wraz z decentralizacją państwa i osłabieniem władzy króla, siła oddziaływania dobrze zorganizowanego na terenie całego kraju Kościoła rosła [4].

Poza jednak działaniem odgórnym, także oddolnie wpływano na wzmocnienie roli katolicyzmu. Nie do przecenienia jest tu działalność jezuitów, którzy w tym okresie zdominowali szkolnictwo średniego szczebla w Rzeczpospolitej. Oferowali zaś nauczanie formalnie bezpłatne i na wysokim poziomie, czym kusili także szlachtę różnowierczą, która posyłała swoich synów do jezuickich kolegiów[4]. Tym sposobem wielu z młodych szlachciców-dysydentów stawało się w trakcie pobytu w szkołach żarliwymi katolikami. Stąd rodziły się napięcia w społeczeństwie, bo choć przestrzegano postanowień konfederacji warszawskiej, przewaga katolicyzmu była coraz wyraźniejsza.

Religia ta miała jeszcze tą przewagę, że wzmacniała poczucie jedności narodowej wśród szlachty, między innymi poprzez wzmacniany przez Kościół mit antemurale christianitatis. Rzeczpospolita sąsiadowała zaś i wchodziła w konflikty z krajami innego wyznania niż katolicyzm – prawosławną Moskwą, muzułmańską Turcją i Chanatem Krymskim, luterańską Szwecję, która tylko do 1599 połączona była z Rzeczpospolitą kruchą unią personalną przez osobę Zygmunta III, później zaś prowadziła z nią liczne wojny. Tym sposobem możliwa była propaganda wskazująca na innowierców jako sprzyjających wrogom kraju konspiratorów. Tymczasem Rzeczpospolita miała być przedmurzem chrześcijaństwa (a w domyśle – katolicyzmu), której obywatele gotowi są bronić wiary przed obcymi. A obrona ta wiązała się z chronieniem własnych granic, z czego wyprowadzić można było wniosek, że walka z wrogiem kraju jest jednocześnie walką z przeciwnikami wiary, że jest wręcz tym samym.
Zaczęło też dochodzić niekiedy do tumultów na tle religijnym. Za przykład niech posłuży spalenie luterańsko-kalwińskiego oraz rozebranie ariańskiego zboru w Krakowie w 1591 roku. Sprawie zachowania pokoju między wyznaniami nie pomógł wówczas Zygmunt III, który zakazał odbudowy zniszczonych budynków. Można jednak traktować takie zdarzenia jako sporadyczne, a mimo wszystko „concors discordia, czyli >>zgoda na brak zgody<<, trwała co najmniej do połowy XVII w.”[6].

3. Udział Rzeczpospolitej w wojnie trzydziestoletniej

Rzeczywiście więc Rzeczpospolita na tle innych krajów ówczesnej Europy odznaczała się tolerancją, co pozwalało jej zachować w konfliktach religijnych przez kontynent się przetaczających, w szczególności w wojnie trzydziestoletniej, formalną neutralność. Formalną – gdyż Zygmunt III sprzyjał cesarzowi Ferdynandowi II Habsburgowi, a więc frakcji katolickiej, co nie dziwi i świadczy o konsekwencji króla. Ponadto z punktu widzenia polityki zagranicznej Zygmunta, która w dużej mierze związana była z próbami odzyskania władzy w Szwecji, dobre stosunki z Habsburgami były konieczne. Brak sojusznika lub przychylności tak potężnego państwa na południu mógłby niekorzystnie wpłynąć na politykę na północy.
Być może grała tu też rolę osobista chęć zbliżenia się Zygmunta III do Habsburgów. Wazom imponowała potęga i znaczenie tego rodu, sami bowiem nawet w samej Szwecji nie należeli do familii najstarszych czy najczcigodniejszych – wciąż więc w Europie traktowani byli jak parweniusze [2]. Swoistą nobilitacją więc było dla Zygmunta III małżeństwo z Anną Habsburżanką, choć jego pozycja króla Polski wiele już znaczyła.

W czasie wojny trzydziestoletniej Zygmunt wspierał cesarza finansowo, a także zezwolił na werbowanie na terenach Rzeczpospolitej żołnierzy, w skutek czego na służbę Habsburgów poszły oddziały lisowczyków. Była to lekka jazda, słynąca z okrucieństwa, ale i doskonałych umiejętności bojowych. W 1619 przyczynili się oni do uratowania Wiednia, który oblegał książę Siedmiogrodu Gabor Bethlan. Lisowczycy, pustosząc jego kraj, zmusili go do wycofania się spod murów stolicy Cesarstwa. Tym samym polskie oddziały weszły w konflikt z lennikiem Turcji, a prowadzona w związku z wojnami religijnymi polityka Zygmunta III przyczyniła się do zaognienia stosunków z drugim potężnym południowym sąsiadem Rzeczpospolitej, choć właściwym pretekstem do wojny było dopiero złupienie przez Kozaków zaporoskich tureckiej Warny. Z pewnością jednak aktywność lisowczyków w Siedmiogrodzie nie pozostaje bez znaczenia. Cały zaś konflikt z Turcją nie ostał się bez wpływu na politykę zagraniczną Rzeczpospolitej, która dotąd postulowała pokój na południu w celu skutecznego działania na północy i wschodzie.

4. Unia brzeska i kwestia prawosławia
Powyżej opisana została polityka religijna Zygmunta III, związana przede wszystkim z ruchem reformacyjnym i kontrreformacyjnym, choć, tak jak rozdawnictwo urzędów katolikom, nie pozostawała bez wpływu i na obywateli wyznania prawosławnego. W Rzeczpospolitej stanowili oni znaczny odsetek mieszkańców, sięgający 40% populacji, dominowali w Wielkim Księstwie Litewskim i na Rusi Czerwonej [6]. Kościół prawosławny w XVI w. miał jednak dużo słabszą pozycję w Rzeczpospolitej, niż katolicki. Jego biskupi nie zasiadali w senacie, a brak prestiżu i perspektyw na karierę w jego hierarchii powodował, że prawosławny stan duchowny wśród szlachty nie był popularny. W konsekwencji zagrażała więc temu wyznaniu zarówno reformacja, jak i katolicyzm – obie konfesje związane z kulturą zachodnią, bardziej atrakcyjną dla szlachcica niż ruska [5]. Można więc w tym okresie mówić o kryzysie prawosławia.

Gdy pojawiły się głosy niektórych biskupów wyznania greckiego o chęci przystąpienia do unii z Kościołem katolickim, co umożliwiłoby wzmocnienie ich pozycji i polepszenie sytuacji, Zygmunt III postanowił wykorzystać tą szansę i podjął z nimi rokowania. Tym chętniej, że była to szansa na osłabienie Moskwy, gdzie powstał w roku 1589 patriarchat prawosławny, a które to państwo uzasadniało ekspansję na zachód między innymi ochroną swoich braci w wierze przed katolikami. Konieczne więc było stworzenie alternatywy, którą mógł być albo własny patriarchat w Kijowie, jak proponował Jan Zamoyski, albo unia, na którą zdecydował się król [5].

Negocjacje z chętnymi do zawarcia porozumienia biskupami zakończyły się w podpisaniem aktu unii w Brześciu Litewskim w 1596 roku. Zgodnie z nim wierni prawosławni, przy zachowaniu obrządku słowiańskiego, własnej, odrębnej hierarchii oraz prawa do zawierania małżeństw przez duchownych, mieli przyjąć katolicką doktrynę o Eucharystii, zwierzchnictwo papieża, a także dyscyplinę kurii rzymskiej [6].
Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy wyznawcy prawosławia, nawet w Rzeczpospolitej, przystąpili do unii brzeskiej. W czasie, gdy ją podpisywano, odbywał się w tym samym mieście drugi sobór duchownych greckich, który ją oprotestował i nałożył na unitów ekskomunikę (samemu zostając objętym klątwą przez greckich katolików), a wielu wiernych buntowało się przeciw niej. Także prawosławny książę Konstanty Ostrogski był przeciwny unii, choć nie samej jej idei. Jego zdaniem jednak „powinna się ona dokonać jako układ równych z równymi i dotyczyć całego prawosławia” [5]. Nie można odmówić racji takiej argumentacji magnata, bowiem ostatecznie unia brzeska doprowadziła raczej do rozłamu prawosławia, niż do połączenia obu Kościołów, zwłaszcza z punktu widzenia Moskwy i Konstantynopola. Dla Rzymu jednak była to w czasach nowożytnych jedna z ważniejszych prób przywrócenia jedności Kościoła.

Dochodziło jednak do ciągłych, nierzadko krwawych starć unitów z dyzunitami, a także politycznych działań ze strony prawosławia, mających na celu uzyskanie przez nie prawa do normalnego, legalnego funkcjonowania, czego po zawarciu unii król mu odmówił. W 1607 roku na sejmie zezwolono na odprawianie nabożeństw tego wyznania, a gdy w roku 1620 patriarcha jerozolimski wyświęcił potajemnie metropolitę kijowskiego, de facto zaczęły funkcjonować na Rusi trzy hierarchie, dwie katolickie – rzymska i grecka – oraz dyzunicka. Ta trzecia, tolerowana już wówczas także przez króla Zygmunta III, zalegalizowana została przez jego syna Władysława IV [5].

5. Podsumowanie – konsekwencje polityki religijnej Zygmunta III Wazy

Politykę religijną prowadzoną przez Zygmunta III Wazę nie jest łatwo ocenić i budzi ona wiele kontrowersji. Jego kontrreformacyjna postawa, wspieranie Kościoła rzymskiego i promowanie katolików bez wątpienia wpłynęło na zmniejszenie się liczby innowierców wśród szlachty i jej odwrót od innych wyznań, zarówno protestanckich, jak i prawosławia. Można też w tej polityce doszukiwać się przyczyn zwiększenia się nietolerancji, mimo obowiązującej konfederacji warszawskiej. Jak już jednak zostało powiedziane, do połowy XVII w. funkcjonowała raczej zgoda między wyznaniami, a „podważały ją bardziej napięcia czasu wojny niż jakakolwiek świadoma zmiana polityki” [6].

Czy jednak początków tworzenia się dużo późniejszego pojęcia „Polak-katolik” można się doszukiwać już właśnie w okresie panowania Zygmunta III? Niewątpliwie katolicyzm się unaradawiał, można powiedzieć - sarmatyzował, co wiązało się między innymi z charakterystycznym dla Rzeczpospolitej kultem maryjnym. W ten sposób konsolidował społeczeństwo, w tym najważniejszy w owym czasie stan szlachecki, wokół jednej idei, czym wzmacniał tożsamość. Nie bez wpływu na ten proces pozostaje omówiona wcześniej idea antemurale, która za panowania Zygmunta III mogła nabrać mocy w obliczu konfliktu z Turcją, z którą wcześniej Rzeczpospolita pozostawała w stanie pokoju, może z wyjątkiem ciągłych napięć między Kozakami a Tatarami, lennikami Imperium Osmańskiego. Walka z muzułmańskim najeźdźcą kraju mogła utożsamiana być właśnie z walką także o chrześcijaństwo, a sojusznikami czy sekundantami w niej były raczej państwa katolickie -cesarstwo Habsburgów, Wenecja czy wreszcie papiestwo.

Pozostaje jeszcze wątpliwość, czy w Rzeczpospolitej pośród szlachty nie istniała już tożsamość i więź, której nie była być może potrzebna jedna religia, a która opierała się na swobodach osobistych i właśnie wolności sumienia i konfesji. I tak, jak odmienna i oryginalna od znanej z innych europejskich krajów była kultura sarmacka, tak wyjątkowa była ta „więź ideologiczna (…) doskonale dopasowana do wielowątkowej struktury monarchii, a ogromnej większości Obojga Narodów przyswojona, droga i stanowiąca powód do dumy” [2], jak napisze Paweł Jasienica. Z tego punktu widzenia kontrreformacja i działalność króla na polu polityki religijnej przyniosła więcej szkody, niż pożytku, aczkolwiek niewątpliwie wiele lat później tożsamość Polaków przeszła poważną próbę podczas zaborów, a umocniona była między innymi przez katolicyzm.

Unia brzeska także niosła ze sobą poważne konsekwencje. Nie był to projekt zakończony sukcesem, jakiego być może się spodziewał król, bowiem nie udało się odgórnie narzucić zwierzchnictwa papieskiego wszystkim prawosławnym w Rzeczpospolitej, w ten sposób tym bardziej motywując Moskwę do wykorzystywania argumentu o ich ochronie przeciw Polsce i Litwie. Zmobilizowało też Kozaków do sprzeciwu, stawiając ich w roli obrońców wyznania greckiego, nie mówiąc oczywiście o wspominanych już ciągłych napięciach i konfliktach na tym tle. Być może realizacja projektu patriarchatu w Kijowie, a także dopuszczenie prawosławnych hierarchów do senatu byłoby rozwiązaniem lepszym z punktu widzenia interesu Rzeczpospolitej.

Przy tym wszystkim należy pamiętać, że traktowanie religii jako narzędzia władzy, wspieranie konkretnej konfesji w celu realizacji swoich przedsięwzięć, a także wręcz wymuszanie na poddanych wyznawania religii państwowej było normalną praktyką monarchów tamtego okresu. Panowała przecież, w myśl pokoju augsburskiego z 1555 roku, zasada „cuius regio eius religio” - „czyja władza, tego religia”, którą później potwierdzono po wojnie trzydziestoletniej pokojem westfalskim w 1648 roku, co było wyrazem powszechnej tendencji do konfesjonalizacji państw. Działania Zygmunta III Wazy nie odbiegały więc od ówczesnej normy – starał się on umacniać swoją władzę, wykorzystując do tego hierarchię katolicką i wzmacniając wyznanie rzymskie kosztem innych religii. W Rzeczpospolitej udało się jednak uniknąć tak dramatycznych i krwawych wydarzeń, jakie miały miejsce choćby w państwach Rzeszy.

Podsumowując, Zygmunt III Waza w swojej polityce religijnej nie wystrzegł się błędów, ale nie można mu odmówić konsekwencji w działaniu na tym polu. Choć był katolikiem i wspierał w Rzeczpospolitej ruch kontrreformacyjny, za jego panowania wciąż udało się zachować wolność wyznaniową, a wzrost zainteresowania wyznaniem rzymskim wiązał się raczej z jego atrakcyjnością w oczach szlachty, także oczywiście w dużej mierze w wyniku działań króla, takich jak promowanie katolików. Nie stosowano w kwestii wyznaniowej przymusu i unikano w sprawach religijnych częstej w innych krajach przesady [6], choć pewnym wyjątkiem może tu być sprawa represji wobec prawosławia po zawarciu unii brzeskiej. I w tym przypadku jednak ostatecznie doszło do ustępstw. W kontekście szerszym zaś, europejskim, polityka króla Zygmunta III okazuje się być w dużej mierze wyrazem procesów w tamtym okresie powszechnych.


Przypisy:
[1] Wisner H., Zygmunt III Waza, Zakład Narodowy imienia Ossolińskich - Wydawnictwo, Wrocław-Warszawa-Kraków 2006
[2] Jasienica P., Rzeczpospolita Obojga Narodów, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986, str. 166
[3] Samsonowicz H., Tazbir J., Tysiącletnie dzieje Polski, seria: A to polska właśnie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2002
[4] Tazbir J., 1586-1696, [w:] Tazbir J., Staszewski J., Kizwalter T., Historia powszechna. Historia Polski tom 6, Biblioteka Gazety Wyborczej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007
[5] Markiewicz M., Historia polski 1492-1795, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002
[6] Davies N., Boże igrzysko, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005

Informacje
 

 


 
13-04-2008, 13:22 | Stilgar | Komentarzy w sumie: 78
Warto poczytać czy to dla przypomnienai czy to dla zdobycia ciekawej wiedzy, ktora sie nowym Graczom moze przydac. Bo przystepnie napisane :)


 
07-04-2008, 16:12 | Mol | Komentarzy w sumie: 187
A owszem, zaliczyłem ;)
Dzięki :)


 
07-04-2008, 14:54 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4702
I co? Zaliczyłeś? ;)

Fajny artykuł <brawo>


 
05-04-2008, 22:30 | Mol | Komentarzy w sumie: 187
Artykuł napisany jako praca zaliczeniowa z przedmiotu "historia kultury europejskiej".


Skomentuj
Nie posiadzasz uprawnień by dodawać komentarze.