Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Puerto Rico - recenzja
11-03-2008, 19:48 | 3368 x przeczytano | Wiewiór

Chyba każdy z nas kiedyś marzył o tym, żeby posiadać własny skrawek ziemi, na którym będzie mógł robić, co mu się żywnie podoba i nikt nie będzie w to mógł ingerować. Prawdopodobnie większość z nas czytała też Tomka Sawyera i wie, że własna plantacja, to całkiem fajna rzecz. Całkiem możliwe, że twórcy gry planszowej Puerto Rico myśleli podobnymi torami i to właśnie było motorem napędowym do jej stworzenia.

Jest to już dość leciwa gierka, ale granie w nią ciągle sprawia wielu ludziom ogromną przyjemność, a ja, niedawno ją poznawszy, wciągnąłem się naprawdę nieźle w klimat kolonizowanych Karaibów. Co prawda, brakuje w niej elementu, bez którego dzisiaj właściwie w ekonomicznych planszówkach ani rusz, to jest walki, ale i bez niej można sobie jakoś poradzić, szczególnie, że wobec protoplasty gier gospodarczych można stosować taryfę ulgową.

Rozpocznijmy więc zabawę na nowiutkiej i całkowicie nam podporządkowanej wyspie. Nasze zadanie w Puerto Rico jest stosunkowo proste – należy zebrać jak najwięcej Punktów Zwycięstwa. Zdobywamy je na trzy sposoby – poprzez wysyłkę towarów z naszej kolonii, budowanie kolejnych budynków w miasteczku oraz dzięki budynkom specjalnym, które mają zastosowanie tylko przy ustalaniu zwycięzcy. Proste? I takie właśnie jest. Co ciekawe, znaczniki Punktów Zwycięstwa kładziemy zakryte przed wzrokiem innych graczy, tak więc trzeba być czujnym, żeby nie umknęło nam to, jak bardzo oddaleni od nas są przeciwnicy.

Jak jednak doprowadzić do tego, że Punkty Zwycięstwa zaczną napływać na nasze konto? Musimy rozpocząć uprawę na plantacjach naszej wyspy, a w przypadku trzech z czterech możliwych surowców, należy wznieść jeszcze odpowiednie przetwórnie. Tylko kukurydza może być bezpośrednio sprzedawana na jarmarku albo wysyłana na fregatach w świat. Indygo, cukier i tytoń trzeba będzie wspomóc odpowiednią infrastrukturą, aby był z nich jakiś pożytek. Jak ją jednak zbudować? Otóż, musimy na nią zarobić. Jak? Nie inaczej, a sprzedając nasze produkty na targu. Zysk będziemy mogli przeznaczyć na wzniesienie nowej budowli.

To jednak nie jest wszystko, co potrzebne będzie nam do uruchomienia naszej gospodarczej machiny. Siłą napędową są wszak koloniści (nie wiedzieć czemu, ich żetony są czarnego koloru…). Plantacje nie będą obradzać, a budynki odpowiednio pracować, jeśli nie zostaną zasiedlone przez ludzi. Jest to jeszcze o tyle istotne, że gra kończy się, gdy kolonistów zabraknie, więc trzeba się spieszyć… W pewnych działaniach wspomoże nas ciekawy pomysł, który w każdej turze umożliwia wszystkim graczom wybranie funkcji, która im odpowiada. Każdy z zawodników wykonuje wtedy odpowiednią akcję, ale tylko ten, który wybrał odpowiednią kartę, otrzymuje stosowny bonus (nie muszę mówić, że pozwala to nie tylko wesprzeć siebie, ale czasem także osłabić przeciwnika – nic nie cieszy bardziej niż ogromny ładunek tytoniu naszego konkurenta gnijący w porcie…).

Słowem podsumowania, mogę powiedzieć, że Puerto Rico zapewniło mi kawał świetnej zabawy i porządnego myślenia. Każdy krok ciągnie za sobą odpowiednie konsekwencje, które częstokroć mogą zaważyć na losach gry. Sam pamiętam, jak w ostatniej turze potrzebowałem 10 dublonów, aby zbudować budynek, który dawał mi 6 Punktów Zwycięstwa, a miałem w kasie tylko 9… Gra zapewnia nie tylko gimnastykę umysłu, ale także wciąga w klimat okresu, w jakim jest umiejscowiona. Ładne, choć już nieco anachroniczne obrazki i wygląd gry uprzyjemniają rozgrywkę, a jasna i przejrzysta instrukcja pozwala zagrać w nie więcej niż godzinę po otwarciu pudełka. Czy poleciłbym komuś tą grę? Jasne, choćby tu i teraz!

Autor: Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja: Piotrek „Dark Kaczuszka” Krzystek


Ocena: 80%

Informacje dodatkowe:
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.