Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa

Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Filmowy rok 2009 - podsumowanie
 01-02-2010, 11:32
 Craven
 6759 x przeczytano

Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Miniony rok nie dość, że dostarczył kilku bardzo dobrych filmów, to pokazał parę optymistycznych zachowań w przemyśle. Uznani filmowcy biorący pod skrzydła młodych i utalentowanych, niskobudżetowe SF, w których efekty nie rażą. No i powrót Camerona…

Ale nie martwcie się, nie zabrakło też całkowicie daremnych filmów, które należałoby omijać szerokim łukiem. Dlatego przygotujcie się na kolejny subiektywny i wybiórczy przegląd zeszłorocznych premier filmowych.

 
Styczeń - Luty


Złe dobrego początki. W styczniu kilkukrotnie trzeba było zacisnąć zęby (albo wybiec z kina). Spirit – Duch Miasta w reżyserii Franka Millera to totalny niewypał, równie zły choć w inny sposób okazał się Zmierzch (wciąż dziwię się, że dałem się doń namówić). Troszkę mniej fatalny był Underworld – Bunt Lykanów. Czarno-niebieski, bez fabuły i aktorstwa za to ze szpanerskimi mieczykami i chaotycznym montażem pogrążył serię, która nigdy nie była zbyt wysokich lotów… Na tym tle remake Dnia w którym zatrzymała się Ziemia wypada niemal dobrze. W porównaniu do innych przeróbek może się pochwalić kilkoma dobrymi scenami i pomysłami, całościowo jednak jest przeciętniakiem.

Luty wypadł znacznie lepiej. Wpierw był przeładowany płytkimi symbolami, nudziarski i irytujący (Nie)Ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Niektórzy porównywali ten film do Forresta Gumpa, co w moim przekonaniu jeszcze głębiej grzebało tą wydmuszkę z nieciekawym, biernym bohaterem. Zmarnowany potencjał i totalny brak stylu Davida Finchera. Potem jednak pojawiła się Walkiria z naszym ulubionym scjentologiem. Solidny thriller historyczny ze świetną obsadą. Czasem siadało napięcie, nie zabrakło kilku banałów, ale to porządny film. Równie dobrze prezentuje się Frost/Nixon z rewelacyjną rolą Franka Langelli. Tu też można uczepić się pewnego ubarwienia historii oraz rozczarowującej postaci Frosta (tu jednak nie wiem czy to wina realizmu czy tak ją rozpisano). Mimo wszystko warte obejrzenia, bo chociażby same wywiady z prezydentem zostały odwzorowane całkiem wiernie. Na koniec warto wspomnieć Slumdog: Milioner z ulicy, czyli Hollywood kręci Bollywood. Z ośmiooskarowym efektem. Nie spodziewajcie się, że padniecie na kolana, traktuję ten film bardziej jak ciekawostkę i udany eksperyment.


Marzec – Kwiecień

Marzec przyniósł jeden z najlepszych filmów roku. Watchmen to wyjątkowo sprawna ekranizacja słynnego komiksu. Zack Synder dokonał mistrzowskich cięć na rozwleczonym pierwowzorze, uleczył również chybione zakończenie czymś znacznie lepszym. Do tego naprawdę świetna realizacja pod niemal każdym względem, lekka nagana jedynie za tandetne sceny walk i nadużywanie spowolnionego tempa. Poklatkowo animowana Koralina urzeka obrazem, dźwiękiem i klimatem, duuży powiew świeżości. Kameralny Zapaśnik, to oczywiście imponująca rola Mickey’a Rourke i choćby dla niego warto obejrzeć ten film. Zgrzytem okazała się Zapowiedź. To intelektualny paw, głupi, niekonsekwentny i z pretensjonalną końcówką. Wreszcie mamy pożegnanie jednego z hollywoodzkich twardzieli z karierą aktorską - Gran Torino. Bardzo udane pożegnanie.

Kolejny miesiąc nie prezentuje się już tak dobrze. Dragonball: Ewolucja to kompletne nieporozumienie, wstyd po stronie ekipy i zażenowanie po stronie widowni. Potem pojawił się X-Men: Wolverine, film tak zły, że przykro nawet z niego szydzić. Nie lepiej wypada 30 dni mroku – to ciekawy pomysł spartolony idiotyzmami i kiepską realizacją. W kwietniu bronił się jedynie niedoceniony Push – bardzo udany flick o superbohaterach bez kostiumów, zrobiony na luzie i z furtką dla kontynuacji. Niestety kiepskie wyniki nie dają na to zbytnich szans.

Maj – Czerwiec


Maj rozpoczął jeden z najlepszych blockbusterów roku – Star Trek. Mimo że nie lubię tej serii, na film Abramsa się wybrałem i wyszedłem zadowolony. To Indiana Jones w kosmosie z brawurową obsadą. Filmowi brakuje porządnego łotra, do tego łatwo ulatuje z pamięci, jednak dobre wrażenie pozostaje. Anioły i Demony – nic specjalnego. Ot poprawna, obowiązkowa ekranizacja głośnej książki. Potwory kontra Obcy – przyznam, że po tej bajce spodziewałem się sporo, bo temat ma potencjał na kultową pozycję, a ostateczny efekt jest „jedynie” dobry.

5. czerwca obchodzony jest Dzień Ziemi. Home - SOS Ziemia to tak zwane, multimedialne, proekologiczne wydarzenie z tej okazji. Film pokazywano za darmo w 85 krajach. O ile można się krzywić na „zielone” klimaty, tak należy oddać sprawiedliwość – to półtorej godziny zapierających dech zdjęć, którymi można by obdzielić 15 filmów dokumentalnych. Film można obejrzeć legalnie i za darmo, tutaj. Terminator: Ocalenie to z pewnością jeden z bardziej wyczekiwanych tytułów roku. Mimo tego chyba nikogo nie zaskoczyło, że otrzymaliśmy bardzo kiepski produkt. Olano wizję mrocznej przyszłości z poprzednich filmów na rzecz pustynnego czegoś, olano scenariusz na rzecz Christiana Bale’a, który chciał mieć większą rolę, olano logikę na rzecz głupoty. Kilka ozdobników nic tu nie uratowało. Transformers: Zemsta upadłych to też druzgoczący triumf zasady „więcej, głośniej, głupiej”. Nie warto dalej krytykować. Zack i Miri kręcą porno to odbicie w górę po kiepskim Clerks II. Kevin Smith pokazuje jak bezpardonowo pojechać po wszystkim i wszystkich.


Lipiec – Sierpień



Wakacje rozpoczęła Epoka Lodowcowa 3 – lepsza niżbym się spodziewał, wspominając dwa dość przeciętne filmy z genialną wiewiórką.  Horsemen – lipa, na którą szkoda komentarza. Wrogów Publicznych nie widziałem, o! Adrenalinę 2 widziałem. Twórcy też poszli w „więcej, głośniej, głupiej”, ale z niezłym efektem. Harry Potter i Książę Półkrwi to udana ekranizacja długiej książki. Efekty, obsada, timing i tylko kilka drobnych potknięć.

G.I. Joe: Czas Kobry – równie głupie, co efektowne. Nie żałuję, ale zbliżać się tylko bez oczekiwań. Metro Strachu to przeciętniak w dorobku Tony’ego Scotta. Niby nie można mu nic zarzucić, ale film jak ze sztancy. Pyszną zabawą okazał się natomiast Kac Vegas – obecnie najlepiej zarabiająca komedia z „R-ką” wszech czasów. I słusznie, wyborny seans na letnie popołudnie z kolegami.


Wrzesień – Październik


Po wakacjach przyszedł czas na Tarantino, który Bękartami wojny dał pokaz swoich możliwości, równocześnie świat zachwycił swoją rolą Christoph Waltz. Chyba nie muszę zachwalać filmu, bo do teraz pewnie każdy już go obejrzał. 9 to przykład wspominanego przeze mnie trendu. Shane Acker przygarnięty przez Bekmambetova i Tima Burtona zdobył środki na pełnometrażową wersję swojej animacji o szmacianych kukiełkach. O ile nie jestem zachwycony ostatecznym efektem, tak jest to wyśmienita, klimatyczna animacja o świetnym designie. Na koniec trafili się Surogaci – sprawnie zrealizowany akcyjniak SF z dziurawą fabułą.

Październik rozpoczął protegowany Petera Jacksona – Neill Blomkamp, który za „jedyne” $30 mln wyczarował Dystrykt 9. Brutalne i świetnie zrealizowane kino SF, przywracające nadzieje na powrót tego gatunku, który ostatnio przeżywał kryzys. Później premierę miał rozreklamowany Odlot, który okrutnie mnie rozczarował. Po genialnym wstępie okazał się bardzo zwyczajną bajeczką. Na koniec trafiły się dwa głupiutki przeciętniaki – Gamer oraz Zabójcze ciało. Pierwszy to zmarnowany potencjał, drugi nie miał potencjału i to czuć.


Listopad – Grudzień


Listopad reprezentują dwa tytuły. Głośne 2012 nabiło sporą widownię mimo że film okazał się totalnym niewypałem. Nudny, widowiskowy tylko przez kilkanaście minut, nabity wprost niewyobrażalną ilością głupot i idiotycznych min Johna Cusacka. Zdecydowanie dołącza do Spirita i Dragonballa w rywalizacji o miano najgorszego filmu roku. Na szczęście do kina trafiła też Battle For Terra, u nas znana jako Terra 3D. SF z prostą, ale nie banalną (jak na bajkę dla dzieci) fabułą. Od dawna nie widziałem bajki w której giną istotne postacie, gdzie nie jest tylko sielankowo. Do tego świetna muzyka naszego krajana i kapitalne, widowiskowe sceny, dobre projekty pojazdów i krajobrazów. Niestety film zupełnie się nie przebił.

Na ostatniej prostej przed Avatarem pojawił się Zombieland. Bardzo udany feel good movie z zombiakami w tle. Zrealizowany z pomysłem (zasady przetrwania w Zombielandzie przewijające się przez cały film), pełen dobrej muzyki i kapitalnego Woody’ego Harrelsona. No i nastał Avatar, o którym napisano już chyba wszystko, który już od 6 tygodni nie chce spaść z pierwszego miejsca list box office, który kiedy czytacie ten tekst pewnie ma już na koncie ponad dwa miliardy dolarów. Jeśli widzieliście – macie własne zdanie. Jeśli nie widzieliście, to pewnie jesteście jedynymi.

Powstało sporo dobrych filmów, Acker to przykład, że można zostać zauważonym. Blomkamp udowodnił, że przy relatywnie niskim budżecie można wyczarować sugestywne efekty. Cameron udowodnił, że rządzi w Hollywood. Szkoda, że wyborny, kameralny SF Davida Jonesa Moon nie doczekał się solidnej premiery w Polsce, szkoda, że zabrakło szwedzkiego Cargo. Wtedy mielibyśmy pełniejszy ogląd na to, że najwyraźniej nastaje renesans kina SF.

 
Autor: Mateusz „Craven” Wielgosz
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
03-02-2010, 13:59 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4544
Jak śmiałeś Cravenie jeden ty, tak oczernić Zmierzch!!! Edward przyjdzie i nakopie Ci do tego aroganckiego dupska :P

;)


 
01-02-2010, 12:33 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1070
No to jak zwykle - Dzięki Craven.
Spirit akurat mi się podobał, ale w większości, z tego co oglądałem, to jak zwykle się zgadzam.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj




Czy widziałeś/łaś już film Avatar?

Tak, jest rewelacyjny!
7  Głosów (35%)
Tak, jest niezły
3  Głosów (15%)
Tak, jest słaby
0  Głosów (0%)
Tak, jest beznadziejny!
1  Głos (5%)
Nie, ale się wybieram do kina
2  Głosów (10%)
Nie, czekam na DVD
0  Głosów (0%)
Nie, czekam jak będzie w TV
1  Głos (5%)
Nie mam zamiaru
0  Głosów (0%)
Mama nie pozwala mi oglądać takich filmów
1  Głos (5%)
Pomidor!
5  Głosów (25%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 30

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2919914
Dziś gości: 82
Ten miesiąc: 2782
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 269