Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Relacya z biesiady staropolskiej - Kraków, 1 maja 2008
 07-05-2008, 12:30
 levir
 7531 x przeczytano

Wstęp
1 maja w krakowskim lokalu "Morskie Oko" odbyła się kolejna, długo wyczekiwana biesiada staropolska. Długo wyczekiwana, bowiem ostatnia jaką widział gród krakowski odbyła się w 2004 roku przy okazji konwentu Imladris. Tym razem odbyła się jako impreza towarzysząca konwentowi ConStar. Dodatkowo stała ona pod znakiem konfederacyi, która to spisana została wcześniej tego roku w Rzeszowie i na celu ma rozruszanie skostniałej i zasiedziałej na swych włościach szlachtę Rzeczypospolitej.

Przyznam się, że gdyby nie biesiada, to prawdopodobnie zabrakło by mnie na konwencie; była ona czynnikiem, który przeważył szalę na rzecz decyzji o przyjeździe, jednocześnie byłem pełen obaw o końcowy jej rezultat. Poniżej więc opisuję swoje odczucia względem biesiady.






Początek
Czwartkowym popołudniem, rozkulbaczonym na konwencie będąc, stanąłem przy wejściu do gimnazyum gdzie zacna kompanija się zebrała i przez JWP Mateusza Budziakowskiego - Inkwizytorem czasem zwanego, hospodara biesiady - traktem ku gospodzie poprowadzona została. Po kilkunastu minutach bardzo wesołego marszu, kiedy to okazję do zapoznania się z krakowskim "folklorem" mieliśmy (w osobie podpitego łyczka, stajennego jakiegoś zapewne), dotarliśmy na miejsce do gospody "Morskie Oko".

Gospoda okazała się być sporej wielkości, przez co pomieściła nie tylko naszą swawolną kompanię, ale i także innych gości, również jak się później okazało, pludrackich angielczyków, którzy na ich szczęście onieśmieleni zakazanymi gębami szlachciców zgoła nie wykazali się sławą karczemnych zawadiaków.

Chwila przygotowań i już w pełnej okazałości mogliśmy w ławach karczemnych w strojach zasiąść, oczekując na przybycie reszty kompanii, która to pod przywództwem JWP Łukasza Pleśniarowicza niedługo po nas przybyła. Jak się okazało, zebrała się pokaźna i arcyzacna kompania, nie brakowało hetmanów, wojewodów, kasztelanów i innych urzędników Rzplitej, oczywiście nie brakło również JKM Jacka Komudy. Jedynym zgrzytem była niestety informacja, iż zapowiadane wcześniej przybycie atamana kozackiego Andrzeja Pilipiuka nie dojdzie do skutku.









Środek czyli zabawa w najlepsze
Krótko po przybyciu wszystkich uczestników JWP Budziakowski rozdysponował role na potrzeby przygotowanego LARPa. Historia opierała się na wyborze nowego wojewody witebskiego, o który to urząd ubiegało się kilka osób, które przed elekcją o głosy stronników zabiegać musiały. Mnie przypadła rola księcia Emiliana Sanguszko, wojewodzica witebskiego, który to wspierać miał swego starszego brata, księcia Hieronima (w tej roli Jerzy "Jurzy" Szeja). Przyznam się, iż w pierwszym odruchu pomyślałem o tym, by niecnie w tajemnicy zamiast bratu, sobie głosów przysparzać i na końcu zgłosić się jako kandydat (co jak się później okazało, nie byłoby głupie - w swym testamencie, otwartym tuż przed elekcją, ojciec-nieboszczyk to mnie wskazywał na wojewodę), jednakże rys charakteru postaci nie pozwolił na taką zdradę, takoż i na rzecz księcia Hieronima działałem.

Zaczął się więc LARP poprzedzony posiłkiem - wybornym żurem z chlebem, smalcem i ogóreczkami. Już od samego początku grupki knujących tworzyć się poczęły (jak to na LARPach), od czasu do czasu rozmowy przerywano okrzykami, ogólnie po gospodzie rozniosła się atmosfera sejmikowania elekcyjnego, z której to wyskakiwało się na moment, by uzupełnić przy barze poziom złocistego trunku. Przekrój postaci był szeroki (co dobrze świadczyło o organizatorach) - od karmazynów i wysokich urzędników, przez szlachtę zaściankową, po sługi. Nie brakło również żołnierzy, zarówno koronnych, jak i oficerów zza granicy (rajtar szwedzki się trafił), Kozaków, a również i arabów. Dopełnieniem różnorodności postaci był ojciec Lucjan, jezuita (rola Macieja "lucka" Sabata). Ozdobą sejmiku były nadobne białogłowy, które czynny udział w politykowaniu brały.

Odbyły się dwa pojedynki pijackie (w ramach LARPa), po których to strona przegrywająca odszczekać swoje słowa pod stołem miała oraz jeden miniturniej (po LARPie), którego zwycięzca (zdrowie Ithila!) objął w posiadanie misiurkę (rodzaj hełmu pochodzenia wschodniego - przyp. Levir). LARP zakończył się wyborem nowego wojewody, którym został Stefan Pac, jeden z karmazynów witebskich (rola Mateusza Marmay-Stawowego).

Tym samym część "aktorska" zakończyła się, a rozpoczęła część typowo biesiadna - czyli deliberowanie, śpiewy, toasty i napełnianie brzucha.









Koniec
Oficjalna część biesiady zakończyła się wraz z północą, kiedyśmy zostali z karczmy wygnani precz. Część biesiadujących udała się pod Wawel, by oblegać castellum, a część przeniosła się do innej karczmy "Domem Jastrzębia" zwanej, by tam ponownie zasiąść przy stołach i piwie.

I tak to zabawa skończyła się. W tym miejscu należą się podziękowania dla Inkwizytora za zorganizowanie imprezy. Niewątpliwymi jej plusami była spora liczba biesiadujących, znakomity LARP i dobre jedzenie (choć karczemny Żydek skąpiradło, mógł dać więcej), jednocześnie nie ustrzegła się ona pewnych wpadek, o których to kronikarskim obowiązkiem na zakończenie relacji wspomnieć muszę.

Primo, nie mieliśmy izby na wyłączność (choćby jakoś odgrodzonej od reszty) przez co pomiędzy nami spacerowali inni goście (na szczęście nie pchali się nam do zabawy). Secundo, choć karczma duża, to nie było miejsca na tańce i tego typu swawole, bowiem jedyny większy kawałek wolnego miejsca zajęty był przez muzykantów, którzy na dodatek grali w klimat góralski, niekoniecznie pasujący do naszej kompanii. Tertio, muzyka dobywająca się z głośników niemal nie istniała. Nawet jak została puszczona, to niezwykle cicho, przez co zagłuszał ją gwar zwykłych rozmów (a co dopiero nasze porykiwania i chóralne śpiewy).

Najbardziej więc zabrakło mi części tanecznej (jedno "horyłkowanie" to stanowczo za mało). Nie umniejsza to jednak całościowej oceny. Byłem na trzech krakowskich biesiadach i ta wypadła stanowczo najlepiej. Mam nadzieję, że na kolejną nie trzeba będzie czekać kilku lat. Ba, ponoć szykuje się coś całkiem niedługo.

I już całkiem na zakończenie pozwolę sobie na nieco prywaty, a mianowicie (nieoficjalne jeszcze) na zaproszenie wszystkich na 4 października do Rzeszowa, na kolejną biesiadę spod znaku "rzeszowskich żygul... znaczy biesiad". Vivat Inkwizytor! Vivat Dzikie Pola! Vivat Komuda Rex! Vivat Konfederacya!

Spisano die 6 maius ręką JWP Macieja "levira" Bandelaka, kasztelana lwowskiego.

Redakcja: Łukasz „Mol” Pleśniarowicz


Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
08-05-2008, 21:56 | Stilgar | Komentarzy w sumie: 78
I ja tam byłem, miód i piwo piłem! :)


 
08-05-2008, 20:57 | baltazar | Komentarzy w sumie: 2
Waszmościowi wielka tragedyja mnie spotkała... a mianowice po biesiadzie zagóbiły mi się namiary na Lucka. Czy znalazł by się kot tak zacny i poratowałby mnie jakimś mailem lub telefonem do niego? A może sam Maćku vel Ojcze Lucjanie dostrzegasz me starania kontaktu.

pozdrawiam
śledź vel sven bjornsson


 
08-05-2008, 13:58 | spawnn | Komentarzy w sumie: 34
Ot, co! Biesiada arcyprzednia! A do tego ma pierwsze - więc tym zacniejsza.

Ona wieczoro-nocna schadzka, śmiało rzec mogę, iż najlepszymi chwilami się być zdaje w mym całym krótkim a treściwym życiu - ot, co!

Byle takich biesiad było najmniej tyle, co się w cały rok Boży Kitajców rodzi - ot, co!


 
07-05-2008, 20:44 | XeroBoy | Komentarzy w sumie: 1286
Aj, waj! Przezacnie było i wielkie gratulacje dla JWP Budziakowskiego się należą!


 
07-05-2008, 19:21 | Mol | Komentarzy w sumie: 187
Rzeczywiście biesiada była świetna, oby takich więcej! :)



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

* * * * *

Witamy w terminalu Militarnej Sieci Valkiria! Wszystkim rekrutom przypominamy o obowiązku rejestracji swych danych w celu podjęcia służby w siłach zbrojnych MSV.

Życzymy miłego dnia!


* * * * *

Kwatermistrz poleca!

Hajda na Dzikie Pola!
Złap Waszmość za szablę i ruszaj z nami na Dzikie Pola. To już druga edycja najbardziej sarmackiej gry na świecie!

* * * * *

Arena Gier do ataku!

Zachęcamy do odwiedzin w naszym nowym terminalu o kodowym oznaczeniu Arena Gier, w którym znajdziecie informacje o grach komputerowych i tematach pokrewnych

gry.valkiria.net


* * * * *

Kwatermistrz poleca!

Jeszcze dziś zamów nową Neuroshimę 1,5! Nie czekaj na apokalipsę!


* * * * *

Żołnierzu! Dokonując zakupów w V-Sklepie i niezależnych placówkach handlowych rozmieszczonych w całej Galaktyce nie zapominaj o wiernych sojusznikach Militarnej Sieci Valkiria!

Alianci Valkirii
Intel Polska
Cinema City
HP


Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj





Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 38

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2909835
Dziś gości: 25
Ten miesiąc: 6092
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 264