Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Warhammer 2ed - rzut oka
 24-06-2005, 13:46
 Szalony
 19893 x przeczytano

Dwa tygodnie temu miałem niewątpliwą przyjemność dostać dla Valkirii nowy podręcznik do Warhammera, dosłownie prosto z taśmy drukarskiej. Już sobie wyobrażałem, jak będę czytać podręcznik całą noc, gdy na ziemię ściągnął mnie rozsądny komentarz pani z drukarni: „Jeżeli pan go nie wsadzi pod stos książek w suchym miejscu na kilkanaście dni to się panu wszystko pognie – jest jeszcze mokry. Pozostałe podręczniki idą właśnie pod 300 tonową prasę”. Tak więc mogłem tylko przez kilka godzin cieszyć swoje oko oglądaniem nowego nabytku, zanim nie zakopałem go pod stosem innych RPGów. To dlatego teraz czytacie tylko moje pierwsze wrażenia, bo mimo że minęły dwa tygodnie, przeczytałem dopiero 160 z 260 stron.
            Postanowiłem więc przybliżyć Wam wrażenie, jaki nowy Warhammer budzi w człowieku, który ma tylko kilka godzin na oglądanie i może tylko ukradkiem poczytać kilka fragmentów (przytulony w kąciku sklepu RPG czy ukryty w anonimowym tłumie w EMPIKu).
 
Okładka
Okładka nowego WFRP jest kolorowa, bardzo mocno nawiązująca tematycznie do opowiadań i powieści o Gorteku. Przedstawiono na niej elementy kojarzące się ze Starym Światem – zabójcę trolli, kapłana Sigmara, rycerza zakonnego (w wersji żeńskiej), jednookiego wojownika i bitewnego maga walczących z hordą zwierzoludzi. Obrazek jest barwny, jednak nie epatuje kolorystyką, do których przyzwyczaiły nas polskie wydawnictwa pulp-fantasy. Obraz namalowano w tonacjach złamanych, z lekka ciążących ku brązom. Muszę przyznać, że przyzwyczajony do okładki starego podręcznika preferowałem klimat obrazka z pierwszej edycji. Nie można powiedzieć, że obecna nie przyciąga wzroku i nie oddaje klimatu Starego Świata. Jest za to zdecydowanie bardziej dynamiczna, niż w poprzedniej edycji. Tam zło czaiło się, czekając by spaść na niczego niespodziewających się mieszkańców Starego Świata. Tu zaś mamy bezpośrednie starcie herosów z ucieleśnionym Chaosem.
Na koniec należy dodać, iż WH został wydany w twardej oprawie, zaś zawartość zszyto w drobne zszywki (8 kartek, 4 arkusze), co gwarantuje, że podręcznik nie rozleci się (jak w poprzedniej edycji).
 
Layout
Wystarczy otworzyć nową wersję, by od razu się zachwycić. Nowy Warhammer jest Piękny. Podlew wygląda jak pergamin, marginesy zdobione są imitującym średniowieczną iluminację wzorem, ramki umieszczono na pięknie narysowanych kawałkach papirusu. Podręcznik jest złożony bardzo starannie, tekst napisany jest drobną, ale czytelną czcionką, w dwóch kolumnach wyrównywanych do lewej w chorągiewkę. Nagłówki są bardzo przejrzyste, o jasnej, łatwo odróżnianej hierarchii.
Innymi słowy - czapki z głów. W całym podręczniku jak na razie odnalazłem dosłownie dwa błędy składu – brak podlewów ramek pod dwoma postaciami (str. 88) i brak jednego „entera” w tabelce „Efekty spożycia alkoholu”. Podsumowując – jest to najlepiej przygotowany pod względem składu podręcznik w mojej niemałej kolekcji RPGów (i to zarówno polskich jak i zagranicznych). Wydawnictwo Copernicus wykonało na prawdę dobrą robotę.
 
Ilustracje
Wszyscy wiemy, jak ważne jest w podręczniku RPG przygotowanie materiału ilustracyjnego. Dobre ilustracje wprowadzają w świat gry, pobudzają wyobraźnię, niosą dodatkową informację na temat strojów, stylu, zwyczajów, budują klimat. Wszyscy pamiętamy jak było w starej podstawce – część ilustracji było wykonane w charakterystycznym dla systemu mrocznym, trochę przerysowanym stylu, zaś wiele pozostałych było co najmniej „niedopracowanych”, nie wspominając już o amatorskich szkicach z bestiariusza, gdzie próżno było szukać przykładów stosowania  szlachetnej sztuki proporcji. Jak jest w nowej wersji? REWELACYJNIE! Materiał ilustracyjny to na pierwszy rzut oka najmocniejszy atut nowego podręcznika. Najlepsze i najbardziej klimatyczne są obrazki czarno białe – albo raczej brązowo-białe. Jak już wspomniałem przy layoucie, cały podręcznik jest wykonany w brązach. Wiele ilustracji, a przede wszystkim rysunki przy profesjach, zostały narysowane w brązowej sepii. Mimo że pracowało nad nimi kilku grafików, (co widać po różnej kresce i ilości szczegółów oraz manierze rozmywania gładkich powierzchni przez jednego z artystów) dzięki wspomnianemu zabiegowi kolorystycznemu ilustracje są bardzo spójne. Ilustracje są niesamowicie szczegółowe, pełne detali, bardzo wypracowane – słowem majstersztyk.
Do tego dochodzą ilustracje kolorowe, z reguły dobre lub bardzo dobre. Jest kilka, w których można by się przyczepić do perspektywy i przejrzystości kompozycji, ale wszystkie utrzymują mroczny klimat świata. Każdą wydrukowano w gustownej, brązowej rameczce i rozmieszczono w sposób zazwyczaj korelujący z treścią. Na końcu podręcznika znajdziecie śliczną kartę postaci – nie wiem, co prawda, jak się będzie kserować, ale w kolorze jest po prostu wspaniała!  Jedynie mapa sprawia wrażenie, jakby przeniosła się w czasie z czasów gier na Atari i Sinclair ZX Spectrum – swoim graficznym poziomem odstaje zupełnie od całego podręcznika.
 
Język
Niebagatelną rolę w odbiorze treści ma jakość tłumaczenia. Tutaj jednak muszę uspokoić wszystkich, którzy obawiali się, że podręcznik zostanie przetłumaczony niechlujnie, czy nieprofesjonalnie. Tłumaczenie jest bardzo porządne. Język nie jest przesadnie kwiecisty, lekki czy porywający, raczej informatywny i rzeczowy. Trudno jednak powiedzieć, czy jest to cecha tłumaczenia czy pierwotnego tekstu. Czyta się dobrze, jednakże jeżeli nie oczekujcie tekstu pisanego stylem Wicka (7th Sea czy L5K). Ukłony pod adresem tłumaczy należą się szczególnie za „lokalizację” kilku ramek rodzajowych (w których są scenki fabularne, przybliżające Stary Świat). Ramka na str. 242 pod tytułem „Zostawta mie nogę” rozkłada na łopatki (szczególnie błyskotliwe nawiązanie do komiksów Tadeusza Baranowskiego). Na dodatek należy podkreślić, że zarówno redaktor jak i korekta wykonali bardzo dobrą robotę. Literówki, jeżeli istnieją, to są niezauważalne (może dzięki małej czcionce). Na 100 pierwszych stron brakuje dwóch przecinków i znalazłem przypadkowo pogrubioną pierwszą literkę w akapicie. Nieprawdopodobne? A jednak. Oczywiście wnikliwa osoba na pewno coś znajdzie – tekst bez literówek i błędów typograficznych jest po prostu „termodynamicznie nieprawdopodobny” – ale jeżeli są jakieś usterki to jest ich tak mało, że czytelnik ich nie zauważy. Innymi słowy równie dobrze można powiedzieć, że nie ma ich wcale.
 
Zawartość
Dokładną recenzją treści uraczę Was następnym razem, kiedy skończę czytać i na spokojnie przemyślę wszystkie plusy i minusy. Teraz powiem jedynie, że widać znaczącą poprawę informatywności i spójności treści. Zasady podano jasno i mimo, że różnią się od pierwszej edycji (miejscami dość znacznie), myślę, że jednokrotne przeczytanie wystarczy by poprowadzić sesję. Wycofano bądź wyjaśniono wiele usterek i niedociągnięć pierwotnej mechaniki, dodano wiele informacji rodzajowych (np. slangowe określenia monet, przysłowia związane ze znakiem, pod którym bohater się urodził, przesądy na temat czarodziejów itp.). Niezwykle dużo informacji na temat świata można wyczytać z opisu profesji czy też (sic!) z opisu ekwipunku w Rozdziale V! Kompletnie zmieniono również filozofię oraz mechanikę magii, uatrakcyjniono i urealniono walkę (nie zatracając równocześnie szybkiego charakteru rozgrywki), świetnie opisano choroby psychiczne. Zmieniono również rozkład akcentów w bestiariuszu – mniej mamy fantastycznych potworów, za to dodano kilka stron Bohaterów Niezależnych – słusznie pamiętając, iż w większości scenariuszy to nie potwory są głównymi przeciwnikami, lecz właśnie ludzie!
 
 
Podsumowanie
Gdy parę miesięcy temu oglądałem brytyjskie wydanie WFRP, zdawało mi się, że dawne czasy minęły bezpowrotnie i żadna nowa edycja nie przywróci klimatu sesji „tamtego” Warhammera. Wtedy zdecydowałem, że nie kupię i nie będę prowadzić nowej edycji. Teraz mam wrażenie, że jednak się myliłem. Stary Świat, w nowej oprawie graficznej na miarę XXI wieku znów wzywa bohaterów na stare szlaki. Myślę, że dzięki rewelacyjnemu wydaniu i szacie graficznej przyciągnie do siebie nie tylko takie stare repy jak ja, ale również wielu nowych graczy, czego wydawnictwu Copernicus i polskiemu RPG szczerze życzę.
 
Maciej "Szalony" Szaleniec
 
Redakcja: Inkwizytor

Informacje dodatkowe:
 

Ocena artykułu:
Ten artykuł jak dotąd oceniło 55 żołnierzy, średnia ocena: 4.1.
Komentarze:
Początek 1 2 Dalej Koniec


 
25-09-2005, 17:07 | BlackRider666 | Komentarzy w sumie: 3
Powiem tyle: ten artykuł zachęcił mnie do kupienia wfrp 2ed. Jest naprawde dobry.
Pozdrawiam


 
19-08-2005, 20:37 | narsilion | Komentarzy w sumie: 6
skoro już się czepiamy dupereli, to brak też podlewu w mapce w polkim wydaniu


 
07-07-2005, 09:37 | Cers | Komentarzy w sumie: 1
W Białymstoku mozna kupic w Departament Gier, Legionowa 9/1 lok. 153,
cena 110zl.


 
04-07-2005, 10:14 | Gerwaz | Komentarzy w sumie: 83
udam sie tam niebawem


 
01-07-2005, 12:01 | Feroz | Komentarzy w sumie: 193
...WFRP IIed. można kupić w Bellonie na Krakowskim Przedmieściu, zarówno angielskie jak i polskie wydanie.


 
01-07-2005, 11:12 | Armand de Morangias | Komentarzy w sumie: 434
170 ilustracji na 261 stron podręcznika daje więcej niż jedną ilustrację na dwie strony - podobną politykę realizuje obecnie White Wolf, dzięki czemu nikt nie czuje się oszukany, bo zamiast podręcznika dostał album z ilustracjami. Może w starym Warhammerze było mnóstwo ilustracji, ale większość bardzo słabych ;)


 
30-06-2005, 18:16 | Tyhagara | Komentarzy w sumie: 16
Nigdzie nie napisałem, że pod względem ilości ilustracji IIed jest klęską. Tak więc prosiłbym cię abyś nie przekręcał moich słów.

Upewniłeś mnie, w przekonaniu, że ilustracji w IIed Warhammer jest w sumie niewiele.
Piszesz że naliczyłeś 170 ilustracji na 261 stron podręcznika, nie licząc ozdobników. Według ciebie to jest "zatrzęsienie". Zdecydowanie nie jest ich "zatrzęsienie", to bzdura.

Wyobraź sobie że w Ied Warhammer jest około 400 ilustracji, na 365 stron podręcznika, nielicząc ozdobników, których jest też bardzo dużo. Teraz porównaj i wyciągnij wnioski.


 
30-06-2005, 12:31 | Gerwaz | Komentarzy w sumie: 83
gdzie mozna kupic warhammera 2ed w warszawie w sklepie - w empiku na marszalkowskiej jeszcze nie ma:(


 
30-06-2005, 10:41 | Szalony | Komentarzy w sumie: 146
Recenzje ze swej natury są subiektywne, a nie obiektywne.

Co do merytorycznych zarzutów:

"sumie jest ich niewiele" - to nie jest album tylko gra rpg - musi być w niej choć trochę tekstu ;-)
zaciekawiony twoim komentarzem wyjąłem WFRP i zacząłem wertować.
To nie prawda, że ilustracji jest niewiele. Jest bardzo dużo. Są tak na prawde dwamiejsca w podręczniku, gdzie nie ma frafiki przez kilka stron (Ekwipunek 113-123, Tworzenie bohatera gracza 15-28).

W pozostałych miejscach 2 strony tekstu bez elementu graficznego to max (może gdzieś przeoczyłem ale no max 3 strony).
Obrazków jest bardzo dużo, wbrew pozorom. Ponieważ redagowałem i rozstawiałem ilustracje w KSL wiem jak giną ilustracje w tekście - tu jest ich zatrzęsienie. Wyobraź sobie, że nawet je policzyłem - jest ich o ile się nei walnąłem 170! (wliczając brązy a nie licząc czarnobiałych elmentów graficznych oblanych tekstem ani kolorowych symboli bogów, wzornika i karty czy graficznych początków rozdziałów). Stron 261 to daje nam średnio 1 ilustrację na półtorej strony. No faktycznie - KLĘŚKA.

Oczywiście są lepsze i gorsze. I moim skromnym zdaniem bardzo dobrze, że przedrukowano niektóre z WHB - ich klimat mocno kojarzy się ze światem WH. WHRP 1 ed. załamał się, bo nie przyciągnął do siebie tabunów grających w Bitewnego Młotka... To był podstawowy zarzut GW wobec twórców systemu rpg i powód de facto zaniechania rozwoju systemu.


 
30-06-2005, 01:13 | Tyhagara | Komentarzy w sumie: 16
Zbyt entuzjastyczna i mało obiektywna. Owszem wydanie jest bardzo dobre, powiedział bym nawet, że profesjonalne, ale błędy też są, niektóre z winy Copernicusa inne z winy wydawcy oryginalnej wersji.

Grafiki są śliczne, ale są też brzydkie i niedopracowane. Sporo grafik jest przedrukiem z bitewniaka. I w sumie jest ich niewiele, ale uzupełnieniem są ładne i klimatyczne pergaminy.

Nowy WFRP prezentuje się bardzo dobrze, ale do REWELACJI to mu trochę brakuje. Ja nie daruje autorom mapy. Mapa ukazała się w WD, jest też do kupienia osobno, ale zabrakło jej w podręczniku. Dlaczego? Mapa w podręczniku jest beznadziejna, bo mała i nieczytelna.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 1
lmartoranomarce
Cywile: 21

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3295501
Dziś gości: 101
Ten miesiąc: 7916
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 121