Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Wielka Historia Świata Warhammera - Tom I - 9. Krasnoludy – krasnoludzka inwazja na Chaos
Krasnoludzka inwazja na Chaos
 18-01-2005, 11:14
 Yavar Marrond
 6092 x przeczytano

Krasnoludzka inwazja na Chaos


     Ofensywa ruszyła z impetem niemającym porównania w dziejach. Jak podają kroniki, Krasnoludzki Wspólny Oręż (nazwa zjednoczonych sił zbrojnych wszystkich królestw, przeznaczonych do natarcia) został podzielony na 8 Armionów po 12 Armii plus dodatkowe 80 formacji wydzielonych (jednostki specjalnego przeznaczenia). Każdą Armią dowodziło kilkunastu generałów gdyż liczyła ona przeważnie 120 000 wojowników. Oznacza to, że na wojnę krasnoludzkie królestwa były w stanie wystawić w tym czasie gigantyczną armię blisko 12 mln żołnierzy! Wielu kronikarzy posądza krasnoludy o przesadę w tych liczbach – ale ich gigantyczne sukcesy na tak ogromnym froncie wymagały ogromnych sił. Zresztą krasnoludzcy kronikarze szczycą się dokładnymi wyliczeniami, co nie pozwala im zarzucać przesady – a tak wielka liczba może być wynikiem tego, że pod wojskowe rozkazy wzięto rzesze ochotników i przyszłych kolonizatorów ziem odbitych z rąk Chaosu. W kilkunastu tytanicznych bitwach pierwszej kampanii zmuszono hordy Chaosu do panicznego odwrotu na wschód. Doskonały manewr oskrzydlający na północy, dokonany przez armie dowodzone przez królów Snorriego zwanego Srebrną Brodą i Yorgiego Żelazną Pięść zmusił fale istot Chaosu do zmiany kierunku odwrotu ze wschodniego na południowy. Sukces pierwszych lat wojny był całkowity, do roku – 4273 KI siły krasnoludzkie dotarły do podgórza Mrocznego Masywu rozpoczynając pośpieszną budowę warowni, osad i zakładanie kopalni – by te mogły jak najszybciej stać się zapleczem dla wielkich armii toczących teraz bój na niezwykle długim froncie południowym rozpiętym pomiędzy dwoma wielkimi masywami gór. Mimo sukcesów wojna na terenach nieprzerwanie okupowanych od wieków przez Chaos, tak spaczonych i pełnych złej mocy, ponosiła za sobą niespotykane dotąd straty – pojawiły się pierwsze głosy wśród krasnoludzkich społeczności, że takie ofiary mogą pociągnąć za sobą nie tylko brak sukcesu nowej operacji, ale i zagrożenie tego, co dotychczas stanowiło stan posiadania Ludu Gór. Na razie jednak wojna zapewniła spokój królestwom w północnych Górach Krańca Świata i przebiegała w pełni pomyślnie. Kolejne bitwy i kampanie, a w szczególności wielka bitwa nad Jeziorem Martwych Dusz (-4236 KI) przyniosły całkowite zepchnięcie sił Chaosu z wielkiej wyżyny Zorn Uzkul. Umocniono także front wschodni i północno-wschodni, przebiegający w górach Mrocznego Masywu, tak, iż całość wysiłków militarnych można teraz było skupić na południu Mrocznych Krain. Krasnoludy powoli i przy wielkim nakładzie sił i strat, ale systematycznie uszczelniały również linię frontu południowego, oczyszczały zdobyte tereny z pozostałości chaotycznych armii i rozbudowywały sieć nowych warowni w górach i placówek w regionach podgórskich. Popełniły jednak błąd – nie mając jeszcze pełnej kontroli i gwarancji bezpieczeństwa szlaków (którą zakładano jako warunek konieczny dalszej ekspansji), w obliczu rosnących strat (poległ w walkach między innymi król Yorgi zwany Żelazną Pięścią, w Pułapce na Zboczach Horgu –4230 KI), zdecydowały się przejść od obrony do kolejnego natarcia, tym razem skierowanego na tereny Równiny Zharr (jej opanowanie oddałoby w ręce krasnoludów środkową część Mrocznego Masywu, zwaną później Górami Płaczu). Nowa ofensywa wymagała nowych sił, uzupełnień – ściągnięto je osłabiając linię obrony na południowym i środkowym odcinku Gór Krańca Świata, co okazało się potem katastrofalne w skutkach, dla tamtych regionów.
     Precyzyjnie zaplanowane uderzenie okazało się, póki co, skuteczne – dwoma falami uderzeniowymi na południe, jedną idącą przez góry, drugą podgórzem z terenów Zorn Uzkul, metodycznie opanowywano planowane tereny. Tym razem jednak opór ściśniętego na tym terenie Chaosu, okazał się zdecydowanie większy. Nie było też elementu zaskoczenia, a krasnoludom przyszło teraz walczyć nie tylko z zalewem nieregularnej masy istot Chaosu, ale potężnymi armiami bogów Chaosu z ich Przeklętych Miast. Wojna zamieniała się powoli w masakrę, choć nie brakowało sukcesów – na terenie Równiny Zharr odkryto niewyczerpane złoża wszelkiej maści surowców, zakładano warowne osady-kopalnie, co ułatwiało armiom operowanie w tym terenie. Odnaleziono także potężne ruiny świątyni, najpewniej z czasów Wielkich Pradawnych, której obwarowanie pozwoliło z niej uczynić obronną twierdzę, przy małym nakładzie sił (dziś miasto i stolica Krasnoludów Chaosu zwane Zharr Naggrund).
     W górach ponoszono jednak same klęski – armie nie potrafiły zapewnić stałego połączenia z osadami założonymi na północy Mrocznego Masywu. Linia frontu z roku na rok stawała się coraz mniej szczelna z powodu nadmiernego jej rozciągnięcia, straty rosły, wrogowi zdarzało się okrążać i wybijać do nogi całe grupy armii. Postępowały też mutacje i, podobnie jak u elfów, uaktywniało się na tym terenie o wiele szybciej i znacznie więcej osobników spaczonych trwale przez Chaos – Krasnoludów Chaosu.
     Do roku –4203 KI krasnoludy wciąż były w natarciu, jednak sytuacja odwróciła się nagle, gdyż siły Chaosu – wsparte masami goblinoidów i skavenów – przystąpiły do kontruderzenia w górach. Groźba odcięcia nowych osad na Równinie Zharr, przez utratę jej górskich połączeń z północą, zmusiły króla Snorriego, zwanego Srebrną Brodą, dysponującego najlepszymi jednostkami armii, do wkroczenia w góry i podjęcia walki z wrogiem. Nowy, nieznany teren okazał się pechowy, w bitwie o Ostre Szczyty krasnoludy zostały zmuszone do odwrotu z gór. Podczas bezładnego odwrotu, na wycieńczone walką oddziały uderzyła inna fala Chaosu i w wielkiej trzydniowej bitwie na linii od Gash Kadrak do Vale Woc kilkudziesięciotysięczna armia krasnoludów została wybita niemal do ostatniego. W walce poległ również Snorii Srebrna Broda (-4202 KI – od tych tragicznych zdarzeń i wielkiej żałoby po bohaterskim królu, urobiono nazwę Góry Płaczu). Nagłe zniknięcie tak znaczących sił oznaczało całkowite załamanie się linii obrony. Krasnoludzcy dowódcy dwoili się i troili, by powstrzymać niszczycielski pochód Chaosu, ale straty tylko rosły, a wróg powoli odzyskiwał utracone tereny na równinie. Krasnoludy nie są jednak ludem składającym broń w sytuacjach beznadziejnych. Z całych królestw ściągano posiłki, byle zatkać poprzerywaną linię frontu i zatrzymać ponowny zalew Chaosu. Ogromne straty, niesamowita determinacja i waleczność pozwoliły do roku – 4163 KI powrócić krasnoludom na utracone pozycje. Kolejne lata stwarzały pozorne wrażenie uzyskiwania, opóźnionych zdawało się tylko w czasie, sukcesów w umacnianiu się na nowo zdobytych terenach.
     Kroniki krasnoludzkie są jednym z najbardziej obiektywnych źródeł do badania przeszłości – nie starają się fałszować historii, z rzadka też pragmatyczni w piórze kronikarze koloryzują fakty (wręcz przeciwnie, zarzucać im możemy lakoniczność wypowiedzi tam, gdzie przydałyby się pełniejsze wyjaśnienia). Krasnoludy nie kryją, że w tych czasach potęgi pojawiają się także symptomy przyszłych problemów – straty potęgowała dodatkowo konieczność wydalania ze społeczeństw lub izolowania (w specjalnych osadach na nowo opanowanych terenach) wykrywanych krasnoludów Chaosu. Szacowano, że wojna kosztuje rocznie życie blisko 200 tysięcy (a w niektórych latach do 400) krasnoludów – a to oznaczało koniec wyżu demograficznego i początek problemów mobilizacyjnych. Zyski z nowych terenów były znikome – zniszczone kraje nie oferowały nic oprócz surowców, których wydobycie jednak nie pokrywało nawet jednej setnej kosztów wojny i kolonizacji (a i sam transport był trudny do tego stopnia, że zaledwie 30% konwojów docierało do celu). Jedyną satysfakcją było spychanie Chaosu. Łudzono się, iż uda się go kiedyś, przy połączeniu sił z elfami, całkowicie zniszczyć.
     Osłabienie krasnoludzkich królestw spowodowało jednak najgorsze. Około roku –4130 KI potężny najazd Chaosu spadł na Góry Krańca Świata, chronione przez znacznie ograniczone siły obronne, w związku z wysiłkiem zbrojnym w Mrocznych Krainach. Utracono kilkanaście twierdz, zniszczeniu uległy dziesiątki osad, Chaos na kolejne dziesięciolecia opanował spore tereny górskie. Misji oczyszczenia krasnoludzkich królestw z pozostałości tego niespodziewanego ataku, będącego prostym wynikiem zbytnio rozciągniętej linii frontu i nadmiaru obciążenia wojennego, niemożliwego do udźwignięcia dla państw krasnoludzkich (czego wciąż nie rozumiano, nie chcąc oddać raz zdobytych ziem), podjął się młody król (syn i następca Snorriego Srebrnej Brody), Snorii Białobrody (przyszły krasnoludzki I Król Królów, założyciel pierwszej dynastii panującej Spangelhelmów). Snorii nie angażował się w wojnę na wschodzie, skupił swoje wysiłki na umocnieniu centrum państwa i jego dalszej rozbudowie. Pozyskał też jak wiadomo sojuszników w swojej walce – elfów, z pomocą których (jak wspomniano wcześniej, na ich czele stał Malekith) w roku –4119 KI zakończył proces oczyszczania Gór Krańca Świata i zapewnił krasnoludzkim królestwom ponownie stabilność i bezpieczeństwo, tak zachwiane w związku z wysiłkiem wojennym na północnym wschodzie. Zyskał tym samym wielkie poparcie społeczne, a legenda ojca uczyniła z niego kolejne wcielenie wielkiego bohatera. Snorii wyrastał powoli na jednego z najpotężniejszych władców, obecny na miejscu, kierujący rozbudową państwa, był podobnie jak większość społeczeństwa za zmianą polityki wschodniej. Uważał toczącą się wojnę za przegraną, ale i jemu honor nie pozwalał nawet zaproponować wycofania się z tamtych terenów. To niezwykle specyficzne, że tak potężna i krwawa wojna nie hamowała rozwoju wewnętrznego państwa – wręcz przeciwnie, poza jednym wyjątkiem (inwazja odparta przez Snorii’ego Białobrodego) zapewniała Górom Krańca Świata spokój, scalała także społeczeństwo tworząc grunt pod zjednoczenie w jedno królestwo. Krasnoludy nie kryją jednak, że mniej więcej od roku –4050 KI sytuacja stała się tragiczna, jak czytamy w jednym z raportów:
     Chaos jest wszędzie, przed nami, za nami, wśród nas. Całe armie znikają bez wieści, całe osady zamieniają się w pył, tysiące braci dotyka Choroba Chaosu (transformacja na krasnoludy Chaosu). Nie ma już linii frontu, cała Równina Zharr, całe Góry Dolne (Góry Płaczu) i Górne (Północna część Mrocznego Masywu), całe Zorn Uzkul stanowi pole bitwy. Nasze wojska chodzą jak w amoku, z miejsca na miejsce, wszędzie za późno, by coś ratować, codziennie bitwa, codziennie straty, brak rezerw, posiłków, odwodów – nie jesteśmy już armią, a bandą rozbitków pośrodku przeraźliwego morza Chaosu. Armia, w której służył oficer wywiadowczy, autor tego raportu z połowy –4050 roku KI, w miesiąc po jego wysłaniu została całkowicie zniszczona nad Rzeką Ruin. Kontrola nad wschodnimi terenami stawała się iluzoryczna, obecne tu armie z roku na rok topniały, a cała sytuacja groziła totalna klęską, która mogła pociągnąć za sobą niebezpieczeństwo upadku pozostałych królestw krasnoludzkich.
     Ciężko powiedzieć zatem, czy to, co się wydarzyło w roku – 4002 KI nazwać klęską, czy błogosławieństwem dla krasnoludów. Seria potężnych trzęsień ziemi obudziła setki śpiących wulkanów, w przeciągu kilku miesięcy większość osad w Mrocznym Masywie (najbardziej pobudzony tektonicznie region) i na terenach wschodnich Ziem Chaosu została zniszczona (w Górach Krańca Świata zniszczenia były minimalne, występowały głównie na najsłabiej skolonizowanym południu, trochę bardziej ucierpiały góry Norski, ale również nieznacznie). Krasnoludzkim armiom wydano polecenie odwrotu, w którym siły Chaosu – równie zdezorganizowane przez kaprys planety (lub, jak wierzą krasnoludy, Wolę Bogów) – nie utrudniały specjalnie, co pozwoliło zminimalizować straty. Mądre, racjonalnie myślące, ale i brutalne w tym postępowaniu krasnoludy, postanowiły nie zabierać ze sobą do domu zdegenerowanych osobników. Wszystkich, u których wykryto lub poważnie podejrzewano mroczne skłonności, zostawiono na terenach Równiny Zharr, Mrocznego Masywu i Wyżyny Zorn Uzkul, sądząc, że Chaos ukróci ich cierpienia. Potraktowano to jako konieczną ofiarę na drodze do oczyszczenia społeczeństwa z Chaosu. Kto wie, może ten brutalny z pozoru czyn ocalił krasnoludy przed wojną domową, podobną do kaźni, jaka miała miejsce później u elfów. Nie przypuszczano, że część krasnoludów u podnóża Równiny Zharr ocaleje z pogromu, przetrwa i odzyska siłę, dzięki mrocznej mocy, a w przyszłości założy Królestwo Krasnoludów Chaosu.
     Krasnoludy uznały Wielkie Przebudzenie Wulkanów za znak, że wojnę należy skończyć. Jej zaniechanie i ocalenie sporej części armii ekspedycyjnych pozwoliło natychmiast wzmocnić granice Gór Krańca Świata. Sytuacja wojenna uległa zdecydowanej poprawie – linia frontu, trwała i spójna, była łatwa do obrony i niespecjalnie kosztowna. Wycofanie się z wojny na wschodzie nie przyniosło państwu, poza stratami istnień swoich obywateli i środków materialnych (brutalnie jednak mówiąc, najłatwiejszymi do odtworzenia), żadnych negatywnych konsekwencji bieżących. Wręcz przeciwnie – poważnie osłabiono Chaos, zapewniając sobie spokój na kolejne dziesięciolecia, armia nabrała niebywałego doświadczenia, społeczeństwo okrzepło i dojrzało do zjednoczenia. Trwał niczym niezachwiany rozwój wszystkich dziedzin życia i pozbyto się największego zagrożenia wewnętrznego – większości Krasnoludów Chaosu. Negatywna ocena tej wojny wypływa ze spojrzenia z dalszej perspektywy: znaczne straty nie zatrzymały, ale spowolniły dynamiczny dotąd rozwój cywilizacji, w wyniku wojny powstało później Królestwo Krasnoludów Chaosu na Równinie Zharr, spowolniono proces zasiedlania południa Gór Krańca Świata – co w rezultacie uczyniło region ten najsłabszym w całych królestwach. Ale czy argumenty te nie są przesadzone, czy krasnoludów można winić za to, że jako jedyna rasa (obok elfów, ale one nie robiły tego na taką skalę, prowadząc ataki na Chaos głównie w celach obronnych) postanowiły toczyć z Chaosem wojnę zaczepną, by wyprzeć go jak najdalej na wschód, a finalnie nawet zniszczyć? Krasnoludy podjęły wysiłek niemożliwy do wyobrażenia, pokazały, że są zdolne do dokonania czegoś, o co nie podejrzewali je nawet Wielcy Przedwieczni. Wreszcie wyszły z wojny obronną ręką, ich rozwój i potęga trwały przez kolejne wieki, a cała kampania przyspieszyła tylko proces zjednoczenia.
     Na blisko 80 lat krasnoludy zapewniły sobie „względny spokój” na granicach, dzięki współpracy wojennej zacieśniono relacje z elfami i międzykrasnoludzkie więzi. Wreszcie rozpoczęto publiczną debatę na temat zjednoczenia i wybrania Króla Królów. Ustalono, że będzie on wybierany przez ogół królów (władców najważniejszych twierdz w regionach, odtąd zwanych raczej Władcami Gór, choć niektóre rody długo jeszcze będą nosić tytuły królewskie). Na następcę wyznaczać się będzie najstarszego syna wybranego króla, którego pozostali władcy twierdz zaakceptują. Chyba, że dziedzic okaże się chorowity, niezdolny do rządów lub król umrze bezpotomnie. Wtedy znów ogół władców dokona wyboru Króla Królów. Ten system mieszany (elekcyjno – dziedziczny) okazał się w praktyce niezwykle skuteczny, pozwalał unikać większości problemów związanych z sukcesją. W roku –3009 KI z woli Władców Gór koronę włożył Snorii Białobrody Spangelhelm, zwany Wielkim Budowniczym z racji nie tylko kontynuowania procesu rozbudowy państwa, ale i zlecenia, zaraz na początku swych rządów, budowy nowej stolicy. Chociaż lokalni władcy zachowywali ogromną niezależność, władza i kompetencje Króla Królów były bardzo duże w zakresie polityki zagranicznej, handlu, wojny i przebudowy struktur państwa. Potrzebował on zatem centralnego ośrodka władzy, ulokowanego tak, by idealnie wkomponować się w nowy układ administracyjny państwa (uwzględniający ekspansję na południe, do której teraz powrócono po zakończeniu ekspansji wschodniej).


Dalej - 10. Złoty wiek krasnoludów
Spis treści

Redakcja: Derbeth

Informacje dodatkowe:
 

Ocena artykułu:
Ten artykuł jak dotąd oceniło 4 żołnierzy, średnia ocena: 5.3.
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 53

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3451204
Dziś gości: 170
Ten miesiąc: 13083
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 175