Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Wielka Historia Świata Warhammera - Tom I - 7. Schyłek epoki elfów
Schyłek epoki elfów
 18-01-2005, 11:13
 Yavar Marrond
 5405 x przeczytano

SCHYŁEK EPOKI ELFÓW (-3400 do –2750 KI)



     Schyłkowy okres dominacji elfów w świecie to powstanie pierwszych ludzkich cywilizacji, których rozwój elfy usilnie wspierają. To także czas coraz prężniejszego rozwoju krasnoludów (o czym jednak napisano dalej). Powstają cywilizacje w Nippur (Tigis i Phrates – rzeki wschodniej Arabii) i Kemecie (tzw. Cywilizacja Starej Nehekhary) – bardzo wojownicze i prężnie się rozwijające. Ten okres, uważany za stagnację historyczną, pomijany jest przez kronikarzy niesłusznie, bowiem jest to właśnie preludium mających nastąpić wydarzeń. W roku –3419 KI Kult Przyjemności (zwany też w innych regionach Kultem Rozkoszy), dzięki naciskom Malekitha i jego matki Lady Morathi, zostaje przez Króla Feniksów (pragnącego uniknąć społecznego rozbicia) uznany za legalny. Przyśpiesza to jego rozwój w całym Ulthuanie i powoduje coraz większe wpływy polityczne członków kultu. Zaniepokojeni Lordowie i kapłani zwracają się do Caledora, by wpłynął na osobę króla. Pretekstem do interwencji stają się wielkie orgiastyczne święta organizowane przez naczelnych kapłanów kultu: Oerica i Aesabaia w Ogrodach Światła w Nagarythe. Król Feniksów, bojąc się konfrontacji, zgadza się tylko na przeprowadzenie śledztwa przez Inkwizytorów Solkana. Czujny Malekith przejmuje jednak kontrolę nad śledztwem, wprowadzając do komisji inkwizycyjnej swoich ludzi – wyrok ostateczny ośmiesza Lordów, a paru z nich Król Feniksów zmuszony jest skazać na wygnanie za zdradę ojczyzny (- 3403 KI). Szczegóły tego zajścia pozostają nieznane, gdyż archiwa Inkwizycji Solkana nie podlegają odtajnieniu. Poruszony tym zdarzeniem Caledor staje oficjalnie na czele ruchu skierowanego przeciw kultowi, rozpoczyna się trwająca blisko 500 lat rywalizacja polityczna dwóch nurtów, pełna intryg, walki o wpływy, morderstw politycznych i wzajemnego zwalczania. Państwo wchodzi w okres zmierzchu, rywalizacja zaczyna dzielić społeczeństwo na zwolenników Malekitha i Caledora, zabiegi Króla Feniksów, by załagodzić konflikt, sprawiają tylko, że problem toczy się długo, bez wyraźnego rozstrzygnięcia.
     Rodząca się słabość wewnętrzna państwa przez pierwsze wieki nie rzutuje jeszcze na jego wizerunku i pozycji zewnętrznej – trwa rozwój gospodarczy, ekspansja terytorialna, wszelkie wyznaczniki dobrobytu są zachowane. Rywalizacja członków i zwolenników Kultu Przyjemności nazywanych Malteeras (dosłownie: kultywujących rozkosz), z jego przeciwnikami nazywanymi Lotherianami (od siedziby Wielkiej Rady w Lothern) długo pozostaje sporem politycznym, a ewentualne konflikty siłowe, zabójstwa, czy większe rozruchy mają charakter lokalny i nie usystematyzowany w jedną rewolucję, jaką stanie się później.
     Tarcia z czasem przybierają na sile i brutalności, powoli mówi się o toczącej się „cichej wojnie domowej”, politycznym i społecznym rozbiciu, coraz silniej przekładającym się na całość kondycji państwa. Wreszcie Caledor i jego zwolennicy uzyskują przewagę, wpływają na Króla Feniksów, by odciął Malekitha od Kultu Przyjemności. Czyniono takie zabiegi, gdyż mimo że sam Malekith średnio sympatyzował z Kultem, potrzebując go tylko jako zaplecza swojej walki politycznej o władzę, to sami Malteeras kreowali go, za sprawą jego matki, na przyszłego lidera, który zjednoczy wszystkie lokalne odłamy kultu w jeden wielki ruch. Bel Shanaar zmusza zatem (sam będąc naciskanym) Malekitha, by towarzyszył mu w planowanej podróży do krasnoludów. W roku – 2839 KI Bel Shanaar wizytuje Karaz-a-Karak, co odnotowują także krasnoludzkie kroniki. Wydarzenie to epokowe, Król Feniksów osobiście odwiedza Stary Świat, po wizycie w nadmorskich koloniach Ulthuanu i u leśnych elfów rusza w gościnę do sojuszniczego Ludu Gór. Przedłuża i rozszerza warunki pokoju i sojuszu z krasnoludami (tzw. Śluby Wieczystej Przyjaźni), przez miesiąc zwiedza krasnoludzkie królestwa w Górach Krańca Świata, oraz zawiera wiele dodatkowych kontraktów i umów gospodarczych i wojskowych. Wreszcie, na koniec tej niezwykle owocnej politycznie wizyty, realizuje obietnicę daną Lotherianom: mianuje Malekitha stałym ambasadorem elfów u krasnoludów. Malekith, wściekły, bo zwabiony w tą pułapkę (nie może odmówić woli króla i tym samym obrazić krasnoludów), przyjmuje nominację. Przeciwnicy Kultu Przyjemności rozpoczynają oczyszczanie aparatu państwa z jego członków, rozwija się Inkwizycja Solkana, a Caledor osobiście pilnuje, by skargi członków kultu na łamanie ich praw nie docierały do pałacu królewskiego. Nagonka na członków kultu doprowadza do znacznego ograniczenia jego wpływów i powrotu znacznej części działaczy do „podziemia”. Walka społeczna i polityczna przenosi się jednak coraz częściej na ulice, mnożą się pogromy organizowane przez obie strony, zamachy na życie działaczy, kilkakrotnie dochodzi nawet do otwartych bitew z setkami poległych. Niemniej, Kult Przyjemności pozbawiony jedynego kandydata na lidera, a więc podzielony na kilkadziesiąt niezależnych odłamów, jest w wyraźnej defensywie wobec skonsolidowanych sił członków Wielkiej Rady i Lordów, z Caledorem na czele. Caledor z pomocą szpiegów i magów prowadzi perfidną politykę skłócania wewnętrznego Malteeras, prowadzącą do ich dalszych podziałów na mniejsze organizacje i grupy – co ułatwia mu ich neutralizację, kontrolę lub rozbicie. Nie przebierając w środkach Lotherianie w przeciągu kilkunastu kolejnych lat znacznie przerzedzają szeregi Malteeras.
     Malekith, chcący chyba jeszcze wciąż zachować lojalność wobec króla, nie tylko nie dostrzegał, że Kult Przyjemności za sprawą jego matki i trwającej rywalizacji radykalizował się i stawał powoli kultem boga Chaosu Slaanesha, ale raczej w ogóle nie był zainteresowany jego aktywnym popieraniem, czy stanięciem w jego obronie, trwał bowiem na funkcji ambasadora, wypełniając przez kolejne lata swoje obowiązki najlepiej jak potrafił. Jednak gdy w roku – 2789 KI doszły go wieści o kolejnej fali represji i pogromów, już nie tylko członków kultu, ale i jego osobistych zwolenników, oficerów mu niegdyś podległych, czy przez niego mianowanych urzędników i namiestników kolonii, oraz, co ważniejsze, o atakach Inkwizycji na jego matkę jako czcicielkę Slaanesha (śledztwo dowiodło później słuszności oskarżeń kapłanów Solkana) porzucił stanowisko i ruszył do kraju. Lotherianie pewni swojej pozycji rozpoczęli bowiem ataki już nie tylko na Malteeras, ale wszystkich im sprzyjających – a to oznaczało rozbrat z zausznikami i zwolennikami Malekitha. Ciężko w takiej sytuacji nie zrozumieć postępowania samego Księcia Nagarythe, który zgodził się na przymusową banicję polityczną, ale nie mógł zaakceptować niszczenia jego pozycji politycznej i ekonomicznej w królestwach i koloniach, którą tyle lat budował. Poza tym narastała w nim złość wobec niezrozumienia przemian własnej natury, nad którymi nie potrafił zapanować, oraz poczucie braku realizacji planów zdobycia dominującej pozycji w państwie, jak niegdyś jego ojciec, któremu zawsze pragnął dorównać. Poczuł się zdradzony i oszukany przez króla, na którego wybór sam się zgodził – oddając mu należne sobie miejsce. Krasnoludy zachowały wstrzemięźliwość wobec wyjazdu ambasadora, widząc skalę wewnętrznych problemów elfów i nie poczytały tego aktu za obrazę. W drodze do domu Malekith dowiedział się jednak o akcie skazania go na banicję za porzucenie urzędu, podpisaną przez Króla Feniksów (inicjatorami dokumentu byli oczywiście Lotherianie, nie mogący przepuścić takiej okazji osłabienia wieloletniego rywala). Kroniki podają:
„Malekith nie mogąc wrócić do kraju rozpoczął wielki okres podróży dookoła świata w poszukiwaniu magicznych artefaktów z zamierzchłych czasów. W północnych spustoszonych ziemiach, w ruinach miasta Vorshgar Malekith odnajduje „Krąg Żelazny”, potężny pradawny artefakt.”
     Odkrycie artefaktu ma miejsce w roku – 2775 KI i kończy okres podróży Malekitha. Najprawdopodobniej uzyskuje on przebaczenie króla, ponownie szukającego kompromisu. Oskarżano później Bel Shanaara, że dał uśpić swoją czujność pozorną skruchą Malekitha. Ale prawda jest taka, że akt banicji na królu wymuszono – on sam bowiem wolał szukać bardziej kompromisowych rozwiązań i temu akt ułaskawienia miał właśnie służyć. Najpewniej nie tylko poszukiwania skarbów, ale przede wszystkim zbieranie sił do konfrontacji w swoich koloniach i na wyspach elfich królestw, oraz odtwarzanie swojej pozycji, wypełniało lata wygnania Malekitha z Ulthuanu (banicja nie dotyczyła kolonii, a jedynie centralnej wyspy Ulthuan). I zapewne też ponowny wzrost jego znaczenia sprawił, że Król Feniksów akt wygnania przekreślił.
     Ale postępowanie Malekitha od tego okresu przestaje być jasne i klarowne, kroniki podają: Malekith porzucił Kult Przyjemności i skłócił się z matką, gdy zrozumiał, że wszystko jest przykrywką Pana Przyjemności
(Slaanesha).
     To chyba najtragiczniejszy moment w opowieści o Malekicie, a zarazem początek jego drogi na stronę zła. Książę Nagarythe, pragnąc odbudować swoją pozycję, ponownie przyjaźnie zwrócił się (pewnie za namową matki) do Malteeras (których towarzystwo coraz bardziej go kusiło i odpowiadało mu). Ale to zbliżenie polityczne zaowocowało poznaniem przerażającej prawdy o istocie kultu, będącego już w tym momencie jedynie przykrywką dla wyznawców boga Chaosu. Malekith przeżywał wielką rozterkę, targały nim emocje, czuł się odmienny, czuł wewnętrzną przemianę i zew krwi – ale nie chciał być kultystą Chaosu, chciał władać elfami! Osiągnąć sławę i wielkość jako Król Feniksów – tak jak jego ojciec. Stąd też, poróżniony z matką, w roku – 2774 KI powrócił na Ulthuan i podpisał się pod aktem potępienia Kultu Przyjemności jako kultu Chaosu, potępiając własną matkę, Lady Morathi, jako czcicielkę Slaanesha. Jego intencje nie były jednak w pełni szczere. Wolał odwrócić się od matki, by zachować szanse na zostanie królem elfów – ale nie mają racji elficcy kronikarze, piszący, że był to podstęp, by zbliżyć się do króla i że w ukryciu Malekith dalej działał wraz z kultem. Malekith postąpił bardzo odważnie, wbrew swojej wewnętrznej naturze – stanął po stronie dobra, przeciw ukrytemu i nęcącemu Chaosowi. Umacniał tym swoją pozycję, chcąc na całym konflikcie wygrać znów poparcie społeczeństwa i szansę na tron. Nie przygotowywał jednak przewrotu – chciał sięgnąć po władzę, ale nie zamierzał przemienić elfy w sługi Chaosu. Plan Malekitha był zatem zupełnie inny – odciąć się od kultu i oczyścić społeczeństwo elfów z zakorzenionego wewnętrznego Chaosu. Liczył, że to sprawi, iż Bel Shanaar wobec woli ludu uczyni go swoim następcą lub chociaż głównym pretendentem, a on sam ulegnie oczyszczeniu z dręczących go wątpliwości i niezrozumiałych przemian wewnątrz jego duszy. I, co najważniejsze, Malekith z całych sił wierzył, że plan ten miał szanse powodzenia. Nie założył tylko, że społeczeństwo jest już zbyt podzielone, by po prostu oczyścić je z odmieńców i ich zwolenników (bo trzeba pamiętać, że do końca zaistniałej następnie wojny, wiele tysięcy zdrowych elfów walczyło z przekonania ideologicznego po stronie Malteeras i Malekitha). Nie przypuszczał, też, że sam, czy tego chce, czy nie, jest – tak jak Malteeras – nieodwracalnie spaczony i nie będzie w stanie oczyścić elfów nie usuwając przede wszystkim siebie samego. Mało które pisma o tym wspominają, ale Malekith był w tym czasie, mimo rosnących wątpliwości, jednym z najżarliwszych tępicieli oficjalnie już zakazanego kultu. Złośliwi zapisali, że: topił swoje rozterki w krwi elfów, ale jest w tym ślad prawdy: tłumił w walce swój ból, cierpienie, rodzące się obłęd i zło. Przywódcy ruchu Malteeras i jego matka ratowali się emigracją na północ (na wyspy wybrzeża Nowego Świata i do kolonii), a Caledor i Malekith prowadzili krwawą pacyfikację. Okazało się jednak, że członków kultu nie można nawrócić, że wiele koloni gotowych jest występować zbrojnie w obronie swojej wolności religijnej, więcej nawet – członkowie kultu okazali się agresywni i szybko organizowali siłę zbrojną, a społeczeństwo centralnej wyspy Ulthuanu uległo już trwałemu podziałowi. Oznaczało to kres marzeń o szybkim zakończeniu konfliktu, a jego zaognianie przeradzało go w otwartą walkę zbrojną i prowadziło nieuchronnie kraj do wojny domowej.
     Malekith, liczący na szybkie zwycięstwo i glorię chwały, czując coraz większy strach przed własną naturą, budzącą się dzięki wojnie znacznie szybciej z uśpienia, czując nadto lęk przed potęgującymi się mrocznymi pragnieniami i zewem krwi, zrozumiał, że jego plany muszą ulec modyfikacji. Uznał, że osłabienie pozycji króla – załamanego sytuacją niemożliwą do pokojowego rozwiązania – i stan ogólnego zamieszania, jest idealny do przejęcia władzy. Takie myślenie trafiało na podatny grunt – elfy coraz mocniej wyrażały niezadowolenie z bierności i braku stanowczości króla wobec kryzysu. Nawet niektórzy członkowie Wielkiej Rady i część Lordów była za zmianą lidera na kogoś silniejszego, niekoniecznie Caledora. Kilka lat krwawych walk, bezprzykładnych pogromów i masakr dokonywanych przez obie strony, obejmujących coraz to nowe regiony w państwie i brak rozstrzygnięcia zradykalizowało nastroje. Z początkiem – 2752 KI Malekith wystąpił z odezwą, w której głosił, że: Upadek państwa i kryzys wewnętrzny, jak i wszechobecna wojna i zniszczenie są karą bogów za bezprawne obalenie prawowitego władcy
(czyli jego) i tylko powrót na tron dziedzica Aenariona może przywrócić pokój i porządek. Nie były to słowa bez pokrycia, wielu wśród Malteeras i ich zwolenników gotowych było podporządkować się woli Malekitha, gdyby to on przejął ster rządów. Wierzyli oni, złudnie przecząc przerażającej rzeczywistości, że Lord Nagarythe znajdzie cudowne rozwiązanie, które pogodzi istnienie kultu z innymi religiami i zaprowadzi pokój między skłóconymi stronami. Wobec coraz liczniejszych nacisków Bel Shanaar podjął decyzję o konfrontacji przed obliczem bogów. On i Malekith mieli udać się do Świątyni Asuryan, by tam po kolei wstąpić w ofiarny ogień – ten, który wyszedłby bez szwanku miał pozostać królem, a uzurpator miał spłonąć z woli bogów. Było to mądre posunięcie – w oczekiwaniu na wynik obie strony ogłosiły zawieszenie broni i większość walk ustała na blisko miesiąc przygotowań do rytuału. Całe społeczeństwo pokładało nadzieję w tej próbie. Z kronik wiemy, że Bel Shanaar, choć panował już blisko 1700 lat i był na siłach panować jeszcze dobre trzy wieki, gotów był dla dobra państwa oddać tron innemu. Należy odnotować, że Król Feniksów był jeszcze jednym z wymierającego już (z powodu Upadku Bram, Wyssania Wirów, opadu spaczenia, działania Miecza Khaine`a i innych wpływów Chaosu), pokolenia długowiecznych elfów. Co istotne, długość życia kolejnych pokoleń, ku zatrwożeniu samych elfów, będzie maleć; dziś najstarsze elfy liczą sobie góra 400 lat, a średnia długość życia, nie uwzględniająca śmierci tragicznej, nie przekracza 250 lat! Podobny proces nastąpił u krasnoludów, gdzie średnia przeżywalność nie przekracza już 200 lat.
     Nadzieja na pokój miała się stać przyczyną otwartej wojny domowej. Podczas zebrania i wielkiej uroczystości w świątyni Asuryan (ostatni miesiąc roku -2751 KI) Malekitha i Bel Shanaara pozostawiono samych w Kaplicy Ofiarnego Ognia. Król Feniksów jako pierwszy wstąpił w ogień i wyszedł z niego bez szwanku. Przerażony i rozczarowany tym jednoznacznym werdyktem bogów Malekith rzucił się na króla i zamordował go, po czym w rozpaczy rzucił się w płomienie. Gdy reprezentanci obydwu stron otwarli wrota kaplicy, ujrzeli nieprzytomnego i niebywale zmutowanego i okaleczonego od ognia Malekitha oraz martwego króla. Obie strony rzuciły się sobie do gardeł, rozpoczęła się bratobójcza masakra, górą byli Malteeras, Caledor i resztki reprezentantów Lotherian ratowali się ucieczką. Później Malteeras twierdzili, że to Bel Shanaar okazał się zdrajcą i spłonął, a Malekitha okaleczył potężną magią Caledor, nie chcący pogodzić się z wolą bogów – ale są to relacje niezgodne z prawdą. Upadek wielkiego elfa, jakim niewątpliwie był wcześniej Malekith, jego klęska w walce ze swoim przeznaczeniem pociągnęła upadek całej cywilizacji elfów. Bez niego Malteeras przegraliby po kilku latach wojny – najkrwawszy w dziejach tej rasy dramat trwający już tysiące lat nie miałby miejsca.
     To właśnie żal wobec tego, co stało się z „bohaterem ludu” Malekithem, rozgoryczenie wobec niemożności znalezienia kompromisu, utraty potęgi i pozycji światowego hegemona, jak również dramat tysięcy podzielonych teraz na dwa obozy rodzin, miast i osad elfów, oraz wzajemna rzeź własnego ludu sprawia, że elfy tak szczelnie chowają wszelkie informacje co do przebiegu wojny domowej. Wojny, która ogarnęła z początkiem – 2750 roku KI całe elfie królestwa. Wojny uważanej słusznie za najtragiczniejszą, wstydliwą i upokarzającą dla tej potężnej rasy. Wojny, która odebrała elfom wszystko, co ich cywilizacja wytworzyła przez ostatnie millennia, której reminiscencja do dziś budzi w sercach elfów żal, złość, ból i rozgoryczenie, wspomnienie której ucisza każdą rozmowę...


Dalej - 8. Bogowie
Spis treści

Redakcja: Derbeth

Informacje dodatkowe:
 

Ocena artykułu:
Ten artykuł jak dotąd oceniło 1 żołnierzy, średnia ocena: 6.
Komentarze:


 
16-01-2007, 23:51 | RinV | Komentarzy w sumie: 18
Na wstępie chylę czoła przed autorami tego opracowania. Świetna robota.
Mam jednak małe ale odnośnie wydarzeń, ktore miały miejsce w Kaplicy Ofiarnego Ognia.
Otóż, Druchii wcale nie twierdzą, ze to Caledor zaatakował Malekitha...
Cytowany tu wielokrotnie Furion z Clar Karond twiedzi: TAM, LORD MALEKITH ZABRAŁ BEL SHANAARA DO KOMNATY DNI. SPOCZYWAŁY TAM KANIENIE PRZEZNACZENIA, KTÓRE PŁONĄCYMI LITERAMI OBJAWIAŁY PRZYSZŁE ZDARZENIA. I TAM UJRZAŁ BEL SHANAAR, ŻE Z JEGO WINY GROZI ELFOM UPADEK.
ZDRUZGOTANY GORZKĄ PRAWDĄ, BEL SHANAAR POJĄŁ OGROM SWEJ ZDRADY I WYPIŁ TRUCIZNĘ. MALEKITH GOTÓW BYŁ OCALIĆ ELFI RODZAJ. ALE GDY KSIĄŻĘTA DOWIEDZIELI SIĘ O ŚMIERCI BEL SHANAARA, DOBYLI MIECZY PRZECIWKO LORDOWI MALEKITHOWI. GŁUPCY! BYLI NICZYM DZIECI STAJĄCE PRZECIWKO BOGOWI. DŁUGO MALEKITH STARAŁ SIĘ IM WYŁUSZCZYĆ ICH POMYŁKĘ, ALE W KOŃCU ZMUSZONY BYŁ WYCIĄĆ ICH W PIEŃ W OBRONIE WŁASNEGO ZYCIA.
DOCHODZĄĆ SWYCH PRAW DO TRONU, MALEKITH PRZYWDZIAŁ PIERZASTY PŁASZCZ I WSTĄPIŁ W PŁOMIENIE ASURYANA (...). LECZ PODSTĘPNI KSIĄŻETA PRZEWIDZIELI TEN RUCH I RZUCILI KLĄTWE NA PŁOMIENIE.
Powyższy przekaz, prócz oczywistych przekłamań ideologicznych pokazuje najbardziej prawdopodobny przebieg zdarzeń. Po pierwsze - niezależnie od stron - jedynym świadkiem śmierci Bel Shanaara był Malekith. Zatem opowieści Wysokich to tylko domysły... Prawdobnym wydaje się fakt otrucia króla (nie rozstrzygam tu kwestii czy było to morderstwo, czy też samobójstwo). Bel Shanaar i jego nieumiejętność (niemożność) prowadzenia jednoznacznej polityki krolestwa przyczyniły się bezpośrednio do wybuchu wojny domowej. Mógł faktycznie zobaczyć, że nie jest odpowiednim władcą....
Kwestia druga - wojna,, a dokładnie rzeź MUSIAŁA SIĘ ZACZĄĆ PRZED PRÓBĄ MALEKITHA WSTĄPIENA NA TRON! Później nie był zdolny, ani do walki, ani do odbierania oskarżeń o zabójstwo króla... (dyby było jak piszecie, równie dobrze można by utrzymywać tezę, że pierwszy wszedł Malekith, a Bel Shanaara utłukli wściekli z "oblanego testu" Malteeras!
Zatem najpierw doszło do śmierci króla, potem do rzezi, a następnie do próby!
Wniosek: Bel Shanaar nie wstąpił w płomienie, jedynym, który próbował był Syn Aenariona! To tłumaczy także dlaczego Druchii odrzucili werdykt węsząc "klątwę na Płomienie".
Krótko mówiąc, właściwy przebieg wydarzeń raczej zachowany jest w kronikach Druchii:
1. Śmierć Bel Shanaara.
2. Jatka zgromadzonych stron z której zwycięsko wychodzi Malekith ze swoją świtą.
3. Próba Płomieni.
Czytająć dalej pomiędzy wierszami, zastanawiająca jest wstawka po stronie Wysokich o pozytywnym teście Bel Shanaara... Może to świadczyć o tym, że jednak obóz Lotherian majstrował coś magicznie przy tronie, zabezpieczając się przed rządami konkurencji. Malekith był wielkim elfem, godnym synem swego ojca, naciskającym przez lata swojej służby na kontynuowanie wojny z Chaosem, aż do jego całkowitego wytępienia! Zasiądnięcie jego na tronie doprowadziło by zapewne do utworzenia jednego krolestwa, utratę przywilejów wielu z książąt, ale także do wytępienia kultu Manelotha... Był zdecydowanie równie groźny dla swych przeciwników, co części sprzymierzeńców.
Powstaje zatem pytanie na ile jego upadek to skutek własnej słabości, a na ile wyrachowana robota "Kochanej Mamusi"?
I to by było na tyle.
Pozdrawiam



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 47

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3451205
Dziś gości: 171
Ten miesiąc: 13084
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 175