Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Spadek
 17-11-2007, 10:37
 Wiewiór
 3356 x przeczytano

Wstęp:
 
Poniższy scenariusz nie wymaga żadnych specjalnych przymiotów u Bohaterów Graczy i nie stanowi istotnego wydarzenia w ich życiu, więc może być świetnym przerywnikiem w kampanii pełnej krwi, mroku i goblinów. Stanowi dobrą miejską, niemalże kryminalną odskocznię od tych cięższych tematów. Jedyna zahaczka, jakiej będą potrzebowali gracze i daję słowo, że się na nią dadzą złapać, to śmierć kogoś względnie bliskiego z rodziny (ojciec, wujek, czy daleki stryj, byle zajmował się profesjonalnie albo chociaż amatorsko matematyką). W jak najbardziej naturalnych okolicznościach – żadne morderstwo, czy manifestacja Chaosu. Co jednak powinno przyciągnąć graczy do jakiegokolwiek większego miasta, w którym może rozgrywać się scenariusz, to nie pogrzeb, a informacja o spadku, jaki otrzyma jeden z bohaterów. I tak to wszystko się zaczyna…
 
Posłaniec to wiecznie zdyszany krasnoludzki goniec, którego wysłała filia banku z miasta, do którego MG chce zwabić graczy. Przekaże on wiadomość, że w związku ze śmiercią członka rodziny jeden z BG odziedzicza spadek. Jaki spadek i w jakich okolicznościach umarł ojciec/wuj/stryj? Nie jest upoważniony do udzielania odpowiedzi na takie pytania, a zresztą sam nawet nie posiada takich informacji. Jedyne, czego można się od posłańca dowiedzieć, to to, że BG muszą zgłosić się osobiście do banku w celu odebrania spuścizny.
 
Odnalezienie takiej instytucji nie powinno stanowić żadnego problemu, sądzę więc, że gracze dość szybko zawitają do krasnoludzkiego banku i zostaną obsłużeni przez pękatego niziołka w nieco zbyt ciasnym fraku. Spadkiem okaże się niewielka, drewniana skrzynka, o wymiarach mniej więcej 15x30 centymetrów. Kiedy bohaterowie nie będą mogli już pohamować swojej ciekawości i otworzą pudełko (być może wpadną na pomysł, że jest zabezpieczone pułapką albo zamkiem i narobią sobie tylko kłopotów – w rzeczywistości skrzynka nie jest chroniona w żaden sposób, bo fizycznie nie przedstawia żadnej wartości), okaże się, że w środku znajduje się niewielka sakiewka, a w niej parę koron, wiekowe, gęsie pióro i kartelusz, na którym znajduje się jedno słowo – „skrytka”.
 
Powinno to zasugerować graczom, że zmarły miał jakąś skrytkę. Ci o lotnym umyśle powinni szybko domyślić się, że chodzi o skrytkę w banku i dowiedzą się, czy filia, w której właśnie odebrali spadek istnieje możliwość przechowywania przedmiotów w skrytce. Okaże się, że jak najbardziej, przy czym chęć odebrania zawartości skrytki musi zostać poparta nazwiskiem osoby, na którą skrytka jest zarejestrowana i numer. Bardziej dociekliwi – czy to dzięki erudycji, czy głębokiej kieszeni, dowiedzą się, że członek rodziny jednego z bohaterów faktycznie jest zarejestrowany jako posiadacz skrytki. Nic więcej nie będą jednak mogli osiągnąć – pracownik banku musi rozliczać się z każdej transakcji, jakiej dokonał na zmianie. I nie pomogą tu ani groźby, ani prośby.
 
Część właściwa:
 
Gracze zapewne zechcą sprawdzić miejsce zamieszkania ich „dobroczyńcy” oraz poznać wszelkie okoliczności jego śmierci. Odnalezienie mieszkania nie będzie trudne, czy to ze względu na to, że bohater będzie znał jego położenie, czy też dzięki wszelakiej pomocy rajfurów lub innych uliczników. W samej kamienicy BG czeka poważne starcie ze starą i mało kontaktową dozorczynią, która za żadne skarby świata nie uwierzy w to, że jeden z bohaterów jest krewnym niedawno zmarłego. Trzeba ją będzie więc albo przechytrzyć w jakiś sposób albo niepostrzeżenie wkraść się na najwyższe piętro.
 
Niewielka izdebka, klitka niemalże, jest bardzo zaniedbana. Widać, że nie było tu sprzątane jeszcze na długo przed śmiercią właściciela. Może to rzucić światło na możliwość włamania – wszak większość rzeczy znajduje się nie tam, gdzie trzeba. Dla wprawnego oka jednak szybko okaże się, że to po prostu bałaganiarski styl życia ojca/wuja/stryja. Z pewnością pojawi się też chęć dokładniejszego przeszukania i przeglądnięcia tego, co znajduje się na szerokim biurku oraz w stojących pod ścianami szafach, z których wysypują się zapisane drobnym maczkiem papiery.
 
Pośród różnych bazgrołów, rysunków przedstawiających nowatorskie, acz niemożliwe jeszcze do wprowadzenia rozwiązania inżynieryjne, BG znajdą wiele kartek zapełnionych ciągami cyfr, liter i nieczytelnymi notatkami. Przykuwają one uwagę o tyle, że w przeciwieństwie do pozostałych papierów są kompletnie niezrozumiałe dla każdego z bohaterów i stanowią przeważającą większość. Z pewnością warto będzie zgarnąć choć parę takich kartek ze sobą, aczkolwiek nie jest to wcale konieczne w dalszym ciągu scenariusza.
 
Okoliczności śmierci ojca/wuja/stryja mogą znać właściwie tylko jego sąsiedzi, stara, stetryczała dozorczyni oraz współpracownik, o którym gracze dowiedzą się dopiero od jednego z pozostałych źródeł. Mieszkańcy kamienicy nie powiedzą wiele, poza tym, że krewny był nieco zdziwaczały i nieraz przestrzegali go przed mieszkaniem samemu, co prowadzi niechybnie do nerwicy. Ponoć prowadził jakieś dziwne badania, ale nigdy nie zakłócał porządku ani w dzień, ani w nocy, więc tak do końca nikogo to nie interesowało. Tylko sąsiadujący z nim drzwi w drzwi emerytowany astronom będzie wiedział, że chodziło o najnowszy system szyfrowania meldunków wojskowych, oparty na odpowiednim układzie cyfr i liter. Ponoć nie do złamania, ale staruszek wiele więcej nie powie, bo zorientowany w temacie raczej nie jest.
 
W odkrywaniu okoliczności zagadkowej śmierci matematyka-szyfranta zapewne pomocny, a nawet kluczowy okaże się ów wspólnik, o którym wspominał stary astronom. Nie będzie potrafił wskazać jego adresu, ale wie, że pracował kiedyś na dworze miejscowego elektora i nazywa się Gödel. Stosunkowo nietrudno będzie go odnaleźć, gdyż badaniami, które podjął po śmierci swego współpracownika zainteresował się sam elektor i przyjął go z powrotem na dwór, gdzie kończy dzieło swego życia, aby zarobić obrzydliwą ilość pieniędzy i wykazać, że matematyka jest przodującą dziedziną nauki. Niestety, mimo początkowego sukcesu, Gödel tak pogrąży się w swoim fachu, że sfiksuje w bardzo szybkim czasie.
 
Tak, czy owak zbliżamy się powoli do rozwiązania kwestii, która powinna nurtować naszych bohaterów. Sławny matematyk nie jest prostym partnerem do rozmowy, szczególnie, że będzie wśród BG upatrywał jeśli nie wrogów, to rywali w dążeniu do odkrycia nowego, niezłamywalnego szyfru. A najgorsze jest to, że drogą do odkrycia tajemnicy skrytki jest właśnie ów kod. Słowo „skrytka” zawarte na karteluszu, który BG odnaleźli w skrzynce jest w istocie zaszyfrowanym numerem do jego skrytki, która stanie otworem przed bohaterami, jeśli tylko ci wpadną na takie rozwiązanie i zmobilizują matematyka do podania im właściwej kombinacji. Gödel jest w gruncie rzeczy dobrym człowiekiem, ale przez to, że jego odkrycia zaślepia wszelkie zmysły, będzie sądził, że BG chcą aby to zrobił, żeby byli w stanie złamać kod, zanim jeszcze wejdzie w użycie. Sami więc widzicie, że nielekkie zadanie przed graczami czeka.
 
Mimo to, nagroda rekompensuje jednak wszelkie niedogodności. Jeśli uda się odkryć właściwy numer skrytki, to BG otrzymają z banku niebagatelną liczbę 3 000 koron. Jak więc widzicie, scenariusz wymaga nieco pracy mózgownicą, ale może się to nieźle opłacić, a poza tym z praktyki wiem, że takie „luźne” przygody są dobrym orzeźwieniem od kanonu typowych scenariuszy dla aktualnej kampanii.
 
Na koniec warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, jaką pominąłem, ze względu na jej niewielką wagę. Gracze być może zechcą też zbadać konkretnie śmierć ojca/wuja/stryja. Wszyscy poświadczą zgodnie, że zszedł spokojnie i dopiero jego wspólnik odnalazł go bez tchnienia w ciemnym mieszkaniu. Nikt z krewnych nie zjawił się w ciągu dwóch tygodni od jego śmierci w mieście, więc został pochowany we wspólnym dole, niedaleko za miastem, więc odnalezienie zwłok jest właściwie niemożliwe. Ale, czyż nie jest to świetny sposób na skomplikowanie BG życia i podrzucenie kilku fałszywych tropów?
 
Autor: Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja: KornelHipiss” Bielawski

Informacje dodatkowe:
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 34

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3293897
Dziś gości: 275
Ten miesiąc: 6312
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 540