Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Kuźnia Cappolego
 18-09-2007, 20:50
 Wiewiór
 3075 x przeczytano

KUŹNIA CAPPOLEGO

W Brucknerfeld, jak w każdym większym mieście, znajdują się kuźnie. Te lepsze dla patrycjuszy i prawdziwych „rzemieślników” sztuki wojennej oraz te gorsze dla pospólstwa, prostych najemników, czy imperialnych żołnierzy, chcących mieć pod ręką coś własnego wyboru. Jest jednak jeden przybytek, w którym zaopatrywuje się sam książę elektor, arystokracja krwi i sakiewki oraz znamienici gladiatorzy i szampierze. To miejsce, to warsztat Gurta Capollego i jego trzech synów. Stary krasnolud z Tilei jest zarówno cenionym kowalem jak i płatnerzem, a jego wyroby nie mają sobie równych w promieniu kilkuset mil.

 

Cappoli nie urodził się jednak w Brucknerfeld ani nie przejął tam interesu po zmarłym wujku czy dziadku. Początków jego historii należy szukać daleko na południu – w słonecznej Tilei, skąd pochodzi cała jego rodzina. Od małego szykowany był na kowala, gdyż w okolicy rodzina wyrobiła sobie już porządną reputację w tym fachu, a jako pierworodny był przeznaczony do przejęcia całego interesu. Część nauk odbył nawet u rzeźbiarza, który wyuczył go podstaw rytownictwa w metalach szlachetnych, jednak nie przyniosło to spodziewanych efektów w przyszłości. Gurt nie został wspaniałym rytownikiem, ale za to jego umiejętności w rzemiośle przerosły oczekiwania opiekunów.

 

Jeszcze jako młodzieniec przejął po przedwcześnie zmarłym ojcu kuźnię, ale dość szybko zwinął interes i wyjechał na północ – do Imperium, gdzie, jak mniemał, znajdują się prawdziwie królewscy odbiorcy i prawdziwa sława. Dotarł w ten sposób do Brucknerfeld, gdzie miał dawnego znajomka, u którego mógł zahaczyć się z żoną na parę tygodni. Gurt nie był jednak typem mężczyzny, który czeka na to, co przyniesie mu przeznaczenie. Należał raczej do tych, co z losem się brali za bary, licząc na zwycięstwo. Wziął korzystną pożyczkę w niewielkim banku swojego dalekiego krewniaka i od razu otworzył kuźnię w dzielnicy handlowej. Ryzyko było ogromne, bo przecież rynek zbytu był mały, a konkurencja wielka. I udało mu się!

 

Po niecałych dwóch latach, Gurt mógł przenieść swój warsztat do górnego miasta, gdzie stoi on do dziś. Świetnej jakości bronie i zbroje pozwoliły mu błyskawicznie spłacić pożyczkę, a niedługo potem przenieść się do lepszej dzielnicy. Jego marka wyrabiała się przez lata, ale opłaciło się. Kiedy Cappoli dorobił się już trzech synów, a interes był w rozkwicie, dostał propozycję. I to nie byle jaką – od samego księcia elektora Stirlandu. Zapraszał go na swój dwór, aby tam został jego osobistym kowalem. Wiązała się z tym oczywiście pełnia przywilejów i korzyści, ale Gurt odmówił. Zamierzał osiąść na stałe tam, gdzie spędził ostatnie dwadzieścia lat i cieszyć się tym, na co zapracował przez całe życie.

 

Mimo afrontu, jakiego książę doznał ze strony krasnoludzkiego kowala, nie przestał się zaopatrywać w jego warsztacie, choć nigdy więcej nie pokazał się tam już osobiście. Sam Cappoli natomiast zyskał tylko sławę w okolicy i przychylność włodarzy Brucknerfeld.

 

Od technicznego punktu widzenia, Gurt w coraz mniejszym stopniu zajmuje się swoim przybytkiem. Władzę zwierzchnią nad całym interesem posiada tylko tytularnie, a w rzeczywistości zarządza nim jego pierworodny. Nadzorcą i głównym kowalem jest syn średni, a płatnerstwem zajmuje się najmłodszy. Jedyną pomocą, jaką zatrudnia kuźnia Cappolego, są dwa gnomy-złotnicy, których profesjonalizm przewyższa umiejętności młodego pokolenia krasnoludów z Tilei. Dzięki temu żadna z tajemnic zakładu nie wydostała się poza rodzinę i jej ostrza oraz pancerze zachowują unikatowość i niepowtarzalność.

 

Jedni mówią, że to kwestia odpowiedniego skuwania kolejnych warstw metali, inni, że w produktach rodziny Cappoli zawarty jest czysty Chaos, a jeszcze inni mówią, że cały dobytek warsztatu pochodzi z grabieży nekropolli, która znajduje się pod górnym miastem Brucknerfeld. Niejeden próbował już poznać sekret, dzięki któremu broń i zbroje Gurta są tak doskonałe, ale żadnemu na razie się to nie udało.

 

Ze względów bezpieczeństwa, kuźnia ma ogrodzone zaplecze pod gołym niebem na tyłach warsztatu. Tam znajdują się paleniska zabezpieczone najnowszymi hitami techniki przed groźbą pożaru. Większość drobnych robót i przestrzeń czysto handlowa znajduje się jednak wewnątrz sporej jednopiętrowej kamienicy.

 

Adnotacja, co do mechaniki: broń i zbroje, pochodzące z kuźni faktycznie są najwyższej jakości i powinny mieć jakiś pozytywny modyfikator do obrażeń, obrony, czy trafienia, przy czym należy zastrzec, że nie są w żaden sposób dotknięte przez magię. To artyzm ich wykonania i świetna technologia utwardzania stali przynosi Cappolemu sukces.

 

Autor: Michał „Wiewiór” Musiał

Redakcja: Hipiss

Informacje dodatkowe:
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 1
heidijw4
Cywile: 29

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3293364
Dziś gości: 282
Ten miesiąc: 5779
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 579