Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Drukarski almanach, albo drukarnia w Starym Świecie
 29-10-2006, 22:37
 dudziak
 4809 x przeczytano

Historia staroświatowego drukarstwa pobieżna, ręką uczonego Witolda Hrassa spisana
Druk w formie stempli ze wzorem wyrzeźbionym w drewnie był znany i używany już przez krasnoludy jeszcze w czasach, kiedy ludzkość była bardzo młoda. Metodę tę przejęli później także ludzie. Jednak dopiero wynalazek ruchomej czcionki drukarskiej zrewolucjonizował tą dziedzinę życia.
 
Trudno nam jednoznacznie stwierdzić, kiedy wynaleziono ruchomą czcionkę drukarska, było to około dwieście lat temu, a więc w okolicach 2300 roku Kalendarza Imperialnego. Pomysłodawcą był Johann Fust, wykształcony syn drobnego szlachcica z Hochlandu. Zasilany pieniędzmi sponsorów, których udało mu się przekonać do swojej koncepcji, osiadł w Nuln, gdzie miał najlepsze warunki ku pracy nad udoskonalaniem wynalazku. Miasto inżynierów, wynalazców, metalurgów i ludwisarzy stwarzało mu ogromne możliwości techniczne. Nie znamy jego pierwszych druków, wiemy zaś o pierwszej dużej książce. Były to wydane około 2313 KI „Dzieje Sigmara”, nieznanego autora. Nie znamy ani wielkości nakładu, ani ceny za egzemplarz. Do dziś jednak zachowały się w archiwum altodorfskim pisma nakazujące bliższe przyjrzenie się sprawie przez Inkwizycję. Dotarłem także w swych poszukiwaniach do listu kapłana kultu Sigmara, urzędującego wtedy w Nuln. Wyrażał zdziwienie tak szybkim, dokładnym i wielokrotnym powieleniem książki.
 
Po tym niewątpliwym sukcesie, wielu bogaczy zainteresowało się Fustem i jego wynalazkiem. Niebawem otworzył on w Nuln kolejną drukarnię, o wiele większą i wydajniejszą. Przymierzał się też i do otwarcia kolejnych w innych miastach. Plany te przerwała gwałtownie epidemia dżumy wybuchła w Nuln, Johann Fust zmarł na tę chorobę w roku 2321 KI. Nie powstrzymało to rozwoju druku, już wkrótce jego spadkobiercy i współpracownicy podejmują jego dzieło.
 
Czasy nam współczesne, czyli jak się dziś ma przezacny cech drukarski
Czas rozpowszechniania się druku oraz jego udoskonalenia jest, jak widać, znaczny. Dziś jednak, przynajmniej w Imperium, drukarni jest dużo. Jedną z większych jest drukarnia cesarska w Altdorfie, zajmująca się powielaniem państwowych dokumentów. Tu więc drukowane są wszelkiej maści dekrety, później rozprowadzane po całym Imperium. Z tego powodu wielu chciałoby mieć do niej dostęp, aby wiedzieć o nowych dekretach Imperatora jeszcze przed ich ogłoszeniem. Siedziby drukarni strzeże się więc pilnie, a pracują w niej tylko zaufani ludzie. Największe zagrożenie stanowią kultyści, ale niebezpieczeństwo stanowią także szpiedzy państw ościennych czy nawet własna szlachta. Ci ostatni również chcą trzymać rękę na pulsie, aby wiedzieć czy nowe ustawy nie zagrażają na przykład ich majątkom. Ostatnio ich śladami podążać zaczęli bogacący się mieszczanie. Na linii Imperator –lud, to ta drukarnia stanowi wrażliwy punkt. Oprócz tej, podobne państwowe drukarnie są w stolicy każdej prowincji. W nich kopiuje się ważniejsze postanowienia lokalne.
 
Jest też oczywiście całe mnóstwo drukarni prywatnych. Mieszczanie szybko zwietrzyli potencjalny zysk i to właśnie z ich pieniędzy finansowane są w większości badania nad udoskonaleniem wynalazku. Drukarnie te z reguły nie są duże, zajmują się drobnymi drukami w rodzaju cienkich książeczek, kalendarzy czy ogłoszeń. Takich jest z reguły dwie, czy trzy w mieście. Zdarzają się i większe drukarnie, nastawione na druk dużych wydawnictw. Znaleźć je można przede wszystkim w metropoliach, posiadających uniwersytety. Nie tylko na miejscu drukują one książki potrzebne dla żaków, ale umożliwiają wydanie swych dzieł kadrze akademickiej i inteligencji ściągającej w okolice akademii.
 
Rzadziej spotykane są drukarnie powiązane z kultami religijnymi. Niemniej jednak jest kilka klasztorów, głównie bogini Vereny, gdzie takowe funkcjonują. Nie zajmują się one wcale drukami świeckimi, całą wydajność przekładając na te religijne. Powielają święte księgi,  religijne traktaty i modlitewniki, poczym rozdają je za darmo bądź za drobną opłatą. Nie są one może zaawansowane techniczne, ale wielu chciałoby położyć na tych drukarniach łapy. Wyposażenie własnej to spory koszt, a sporo osób potrzebuje ich do swoich celów. Powoduje to, iż  klasztory z drukarniami często  bywają napadane, jako słabo bronione.
 
Oprócz tych formalnie i legalnie istniejących, bywają także ukryte drukarnie. Często powstają w piwnicach miejskich kamienic, czy dworkach szlacheckich na odludziu. Ich założycielami bywają wszyscy, którzy chcą coś w tajemnicy powielić. Bywają to zakazane kulty, pragnące rozpowszechniać swe idee i utrwalić rzadkie manuskrypty. Ale także spiskujący przeciw władzy wywrotowcy, oni także muszą jakoś upowszechniać swoje twierdzenia. Najłatwiej ulotkami, które można rozrzucić choćby w mieście. Dziś w największych miastach, dostatecznie dużo osób potrafi czytać, aby miało to sens. Pojawiają się także nielegalne traktaty, drukowane, a potem rozprowadzane pokątnie. Często bywa też tak, że pod przykrywką zwykłej drukarni, drukuje się pisma zakazane. Tak czy inaczej ludzie ci muszą żyć w ciągłej obawie o odkrycie,  ale od czasu wynalazku Fusta ich działanie znacznie się ułatwiło.
 
Drukarze, w przeciwieństwie do innych zawodów, nigdy nie łączyli się w cechy. Jest to usługa na tyle specyficzna, iż muszą się one raczej stale zwalczać. Stąd często pojawiają się nieczyste zagrywki. Namazanie na ścianie obraźliwego dla konkurenta napisu to jedne z lżejszych. Bywają włamania, niszczenie maszyn czy przechwytywanie całych transportów papieru. Oczywiście na co dzień rzemieślnicy ci pozdrawiają się, uchylając kapelusza i są dla siebie życzliwi, trzeba nie lada wysiłku aby połapać się w ich grze, kto z kim przeciw komu. Chętnie korzystają z usług półświatka, aby zaszkodzić konkurentowi.
 
Drukarstwo w krajach sąsiednich
Kislev pod względem technologicznym i kulturowym stoi daleko za Imperium. Surowe warunki klimatyczne i ciągłe zmagania z Chaosem powodują, że nikt nie ma tam głowy do ksiąg. Zresztą mało kto tego potrzebuje, gdyż nie wielu mieszkańców potrafi tam ani czytać ani pisać. Zapewne znajdzie się kilka drukarni przy samej granicy z Imperium i w jakimś dużym porcie, ale im dalej na wschód tym o nie trudniej. Nie mają w Kislevie na to ani funduszy, ani potrzeby, ani chęci.
 
Bretonia mimo, że niezagrożona bezpośrednio Chaosem, przedstawia się pod tym względem podobnie do Kislevu. Tutaj jednak podłoże jest inne. Znaczenie rycerstwa jest tak duże, że dusi ono inne stany, a więc mieszczan i chłopów. Rycerze zaś to z reguły ludzie niewykształceni, część nawet czytać i pisać nie umie. Nie odczuwają więc potrzeby inwestowania w drukarnie. Zaś mieszczanie, którzy w Imperium w głównej mierze przyczynili się do rozwoju drukarstwa, tutaj tłamszeni podatkami i powinnościami nie mają czasu ani funduszy na takie inwestycje. Podobnie, jak w Kislevie, drukarnie znaleźć można w przygranicznych miastach oraz tam, gdzie często bywają kupcy z Imperium. Pojawiają się jednak pojedyncze wewnątrz państwa, przy rzadkich ośrodkach uniwersyteckich.
 
Tilea to dokładne przeciwieństwo powyższych państw. Tu drukarstwo ma się nawet lepiej niż w miejscu jego narodzin, czyli w Imperium. Rozdrobnione miasta – państwa, pełne zasobnych i bogatych kupców, chętnie sięgają po nowinki. Społeczeństwo jest dobrze wykształcone, więc takie inwestycje mają większy sens. Tileańscy mieszczanie ze swych pękatych mieszków sypią złotem, dzięki czemu tutejsza technologia druku szybko przegoniła imperialną. Przybywają tu najlepsi rzemieślnicy, nie tylko drukarze, ale i metalurdzy, wytwarzający farbę czy papier. Nie ma też bezpośredniego zagrożenia Chaosem, dzięki czemu dzieł nie cenzuruje się tak ostro jak w Imperium. Wielu pisarzy, którym w Imperium nie tylko by nie wydano książek, ale jeszcze uwięziono ich, przybywa właśnie tu. Ponieważ w Tilei mogą swobodnie drukować nawet najdziwniejsze dzieła. Czasem Inkwizycja posyła za nimi odpowiednich ludzi, aby się nimi zajęli. Muszą jednak działać wyjątkowo dyskretnie, tacy twórcy, jako uciskani uciekinierzy, są darzeni tutaj wyjątkową sympatią. Niedyskretne próby ich śledzenia, zmuszania do porzucenia pracy nad książką, czy nawet zamordowania skończyć się mogą nieprzyjemnie. Miasta Tilei nie mają wielkiej armii, ale mają pełne skarbce w odróżnieniu od Imperatora. A to pieniędzmi wygrywa się wojny.
 
Ile za książkę dać, a ile za prasę drukarską co by nie przepłacić, czyli cennik
  • Książka drukowana na pergaminie – (200zk) pergamin ma wiele zalet nad papierem. Jest bardziej ekskluzywny i bardziej wytrzymały. Niestety jest również drogi, bo bardziej czasochłonne jest jego uzyskiwanie. Dlatego też książki drukowane na pergaminie są rzadkie i drogie, średni nakład jednego tytułu na pergaminie to około 60 egzemplarzy.
  • Książka drukowana na papierze – (100zk) nadal droga, ale dwa razy tańsza od pergaminowej. Jest o wiele powszechniejsza, nakłady papierowe bywają i trzy razy większe niż pergaminowe. Są jednak dużo mniej trwałe.
  • Zakazana księga – (od 500zk) książki takie trudno dostać, a jeszcze trudniej spieniężyć. Mało kto chce to kupić, za samo posiadanie jej wędruje się na stos. Bardzo kłopotliwe znalezisko, z jednej strony kusi jej wartość, z drugiej odstrasza z powodu niebezpieczeństwa.
  • Księga ręcznie skopiowana – (450zk) po wynalezieniu prasy drukarskiej, książki takie szybko zaczęły odchodzić w zapomnienie. Niemniej jednak bywają tacy, którzy mając pieniądze, nadal wolą takie wydania, zapewne z chęci pochwalenia się. Księgi te stopniowo nabierają znaczenia kolekcjonerskiego.
  • Kalendarze – (30s) kalendarz taki to cienka książeczka, w której każdy rozdział poświęcony jest innemu miesiącowi. W „Kalendarzu gospodarskim” znajdują się opisy zajęć rolniczych w danym miesiącu, a w „Kalendarzu człeka poczciwego” – lista ważniejszych świąt i tak dalej. Kalendarze takie są dość powszechne i często czytane przez mieszkańców Imperium. Dla wielu stanowią jedyną lekturę.
 
Jeśli komukolwiek zamarzyłoby się własną drukarnię otworzyć, musi wiedzieć, że wydatek to spory. Mimo to może się on opłacić, trzeba tylko chcieć.
  • Zestaw ruchomych czcionek – (150zk)  jak nietrudno się domyślić, jest w drukarni niezbędny. Cena wysoka, gdyż wykonanie jest żmudne i wymaga precyzji choćby przy mieszaniu stopów. Zestaw wraz z użytkowaniem zużywa się, więc co jakiś czas należy go wymienić.
  • Farba drukarska – (5zk/litr) kolejny produkt niezbędny dla działania drukarni. Gęsta farba, otrzymywana z sadzy, pokostu i żywicy bądź sproszkowanego bursztynu. Podobno dodaje się także ludzki mocz i białko.
  • Prasa drukarska – (75zk) prasa, oparta na tradycyjnej prasie używanej choćby do wyciskania winogron. Znacznie jednak udoskonalona i dostosowana do swojego zadania.
  • Pracownicy – potrzeba przynajmniej kilku, ich liczba wzrasta wraz z wielkością drukarni. Należy im płacić tak, jak napisano w podręczniku głównym (str.106), w zależności od stopnia umiejętności. Pamiętajmy, że partacze będą pracować mało wydajnie i mogą zwyczajnie coś popsuć.
Do kosztów tych należy jeszcze doliczyć zakup odpowiedniego lokalu i dostosowanie go do swoich potrzeb, zakup niezbędnych materiałów etc. Ogólna kwota potrzebna do założenia średniej wielkości drukarni to około 800 złotych koron.
 
Redakcja: Hipiss

Informacje dodatkowe:
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 1
lmartoranomarce
Cywile: 29

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3295509
Dziś gości: 109
Ten miesiąc: 7924
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 121