Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Co z tą Norską 2 - mini recenzja
 24-05-2006, 22:30
 Xaplan
 9528 x przeczytano

Jakiś czas temu obiecywałem Wam pierwszą recenzję Nordstjern: Gwiazdy Północy. Ocenę oddałem w ręce osoby, która mimo, że znamy się od lat nie będzie patrzyła na moją twórczość przez różowe okulary. Szczerze mówiąc, oczekiwałem odpowiedzi przez miesiąc czasu, a Diana niczym oprawca odsyłała każde moje zapytanie z kwitkiem. Czułem się przez ten czas, jakby Norska nie była moją rzeką, jakbym pierwszy raz próbował do niej wejść, próbując się nie zamoczyć. Co z tego wyszło?
Do dziś wyciskam część swoich rzeczy po tym potopie, ale było i dobrze... chyba. Prezentuję kilka uwag, które podsunęła mi Diana:
 
zbudowałeś świetny klimat, naprawdę to się czuje i tutaj jestem pod wrażeniem
 
Wieczór otulał ciemnością dwór jarla na Ordval. W odpowiedzi na rosnący mrok ludzie zapalali pochodnie, dokładali do ognia a strażnicy na palisadzie częściej niż za dnia obwoływali warty. Zagłuszana przez wiatr muzyka wydobywająca się z fletu młodego Olve płynęła po falach morza i ginęła w ciemnościach. Dwóch młodych chłopców stało na plaży, wpatrzeni byli w ciemność, rozciągającą się tuż nad grzbietami fal.
 
klimat wciąga – i tu już masz użytkownika w garści, jest zainteresowanie – to już co najmniej połowa sukcesu
 
-         Kto nas teraz poprowadzi panie? – przerwał martwą ciszę Ragnar, zadając pytanie, które wszystkim cisnęło się na usta.
-         Poprowadzi nas Biały Wilk. Dla niego walczymy i on jest naszym przewodnikiem – odpowiedział dumnie dowódca.
Kolejne chwile spędzone pod grubymi skórami nie przyniosły snu. Bohaterowie leżą blisko siebie, wpatrzeni w niebo. Ogień powoli pożera drewno skwiercząc przy tym wesoło, co chwila trzaskając i wyrzucając w powietrze snopy iskier. Czas zdawał się dłużyć w nieskończoność, jakby chciał zachować tę chwilę w pamięci po wsze czasy.
Spokój obozowiska mąci rżenie koni, które najwidoczniej spłoszone chciały poinformować jeźdźców o niebezpieczeństwie. Kilku wojowników wstało, aby rozejrzeć się dookoła. Inni przygotowali broń. Pomiędzy ludzi wkradł się niepokój, który można było wyczytać z ich spojrzeń – nerwowo rzucanych na wszystkie strony. Na granicy światła, od południa zaczęła wyłaniać się z ciemności jakaś sylwetka. Nieznajomy odziany był w szare łachmany, lekko utykając i wspierając się na kiju zbliżał się do grupy zgromadzonej przy ogniu. Dopiero po kilku chwilach  obozowicze zorientowali się, że to ich towarzysz – Martin. Płomyk nadziei narodził się na nowo po to tylko, aby umrzeć z chwilą, kiedy wędrowiec znalazł się blisko pierwszego z witających go – Joluva. Dziki szał, z jakim Jeździec Białego Wilka został zaatakowany przypominał zwierzęcą furię. Zaskoczenie, niepewność. Nikt mu nie pomógł. Joluv już dławił się własną krwią, kiedy pierwszy z bohaterów ocknął się i rzucił z mieczem na Martina. Ten zgrabnie uniknął ciosu, łapiąc bohatera za szyję wilczymi zębami. Nagły wstrząs ciałem i stłumiony krzyk, który wyrwał bohatera ze snu był prawie niezauważalny dla reszty obozowiczów. Strugi potu ciekną mu po czole, a trzęsące się ręce nie dają ani na chwilę opanować. Długie oddechy – to był tylko sen.
 
 
bardzo ładnie naszkicowani bohaterowie – są klimatyczni, z określonym charakterem i cechami szczególnymi – jest gitez
 
Wieść o wygranej szybko się rozniosła po osadzie. Jedynym miejscem, jakie ominęła, była halla jarla. Nikt nie informował jarla od kilku dni o tym, co dzieje się w osadzie. Nikt nie mówił mu, że jeden z kowali opuścił osadę. Ktokolwiek szedł do jarla był odprawiany, zanim zdążył wyrzec słowo. A jednak jarl coś wiedział. Wezwał do siebie jednego z drużynników.
-         Ktoś przybył do Ordval?
-         Tak, panie.
-         Kto to i czego tu szuka?
-         To twoi ludzie, panie – odpowiadał drużynnik.
-         Moi ludzie? Ci, których zdrajca posłał do Goldkoppingen wbrew  moim
rozkazom? To już nie są moi ludzie.
-         Przybyli cali. Ocalili osadę.
-         A kto z nimi przybył? Jacyś rycerze prawda li to?
-         Przybyli Rycerze Białego Wilka. Z Imperium.
-         Z Imperium? – zamyślił się jarl.
-         Tak panie mówią. Ich dowódca ponoć zacny woj i rycerz wielki. Nasi to
potwierdzają.
-         W takim razie poślij po nich Orm. Niech dowódca tu przybędzie.
Woj z ukłonem wyszedł z halli, dudniąc ciężkimi butami o drewnianą podłogę. W chwilę później pojawiło się kolejne dudnienie. W drzwiach do pomieszczenia jarla pojawił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Skłonił się jarlowi i stanął przed nim.
-         Witaj panie, zwą mnie Johan von Habersen – mówił spokojnie i dumnie.
-         Witaj Johanie w Ordval – odpowiedział spokojnie jarl. – Zapewne znasz
moje imię? – spoglądał pytająco spod gęstych brwi.
-         Tak, panie, wiem, kim jesteś – odpowiadał ze spokojem, który nakazał mu
Trygve przed wejściem do halli.
-         Jak to się stało, że przybyłeś tak daleko na północ? Zły duch cię tu zagnał?
-         Przybyłem panie wypełnić rozkaz swojego dowódcy. Posyłał nas do grobu Frostvindsendera.
-         I przy okazji ocaliłeś jedną z moich wiosek?
-         Przysłał nas do Goldkoppingen jeden z twoich sług, panie – odpowiadał
bez zająknięcia.
-         Jeden z moich poddanych? – jarl pogrążył się w myślach.
-         Obroniliśmy twoich ludzi. Spełniliśmy zadanie i czas, abyśmy powrócili
do domów. Twoi ludzie, panie mówili, że nam pomożesz.
-         A jak ja mam niby wam pomóc? – zapytał wyrwany z zamyślenia jarl.
-         Kilku żeglarzy chętnie z nami popłynie. Potrzebujemy tylko zgody na
wypłynięcie.
-         Nie, nie zgadzam się! – warknął jarl, unosząc się z tronu. – Nie osłabicie mnie! Wpuściłem was tutaj, boście niby poratowali moich ludzi. Jestem wam wdzięczny. Ale nikt nie popłynie z wam! Wracajcie przez ląd, albo do swoich! Do Storsverdów, Do Thrarów! Niech oni po was przypłyną! Wynoście się z mojej osady! – krzyczał wymachując rękami. – Z mojej ziemi!
Johan krótką chwilę patrzył na to karykaturalne przedstawienie. Nasłuchał się wcześniej o szaleńcu zasiadającym na stolcu w Ordval. Trygve przygotował go na to spotkanie. Teraz stanął twardo na podłodze, wyprostował się i powiedział:
-         Nie, panie. Nie jest się nas tak łatwo pozbyć. Winnyś nam przysługę i
zapłacisz nam ją. Pamiętaj o tym. Zanim jeszcze Ulryk wezwie cię spośród żywych do siebie odpłacisz się nam!
Otępiały jarl patrzył na odchodzącego dowódcę, opadając bezwładnie na drewniany fotel.
 
 
język –  jeden z głównych czynników budujących klimat – bardzo dobrze użyty, dopasowany do postaci, sytuacji – bardzo mi się podoba
 
Zmęczeni, fizycznie i psychicznie mają dość. Niepewność, która zawisła nad nimi, jak chmura od chwili opuszczenia domu, trwa do dziś. Nikt nikogo nie pociesza, nikt nikomu nie daje nadziei, nawet dowódca zamilkł ostatnimi dniami.
-         Pewno coś złego czai się na tych bagnach – powiedział Morgan, oblizując palce w których jeszcze przed chwilą trzymał mięsiwo.
-         Ano – odpowiedział mu Otto, pociągając gorzałki z bukłaka.
-         Babka mi kiedyś mówiła – ciągnął Morgan – że na północy to tylko głupcy chcieliby mieszkać. W jeziorach pono utopce czają się tylko na podróżników! A po lasach czarne pająki sieci tkają!
-         A Ty ino się nasłuchałeś tych bajań co to stare baby wygadują i teraz trzęsiesz dupą ze strachu – zżymał się z niego zwiadowca oddziału Martin – tyś ino baba, czy chłop?
-         Baba czy chłop, nie chcę tutaj siedzieć. Wole chałupę...
Dowódca przysłuchiwał się rozmowie, nie okazując zbytniego zainteresowania temu, o czym mówił jego podwładny. Teraz był daleko na południu, w swoim rodzinnym Middenheim, z którego wygnał go jeden rozkaz. Zastanawiał się nad tym przez cały dzień. Powoli tracił nadzieję, choć wierzył w moc Ulryka i w swoich ludzi.
-         Panie, trza będzie z samego rana ruszać.
-         Tak, też o tym myślałem. Wedle mapy będziemy jechali równiną jeszcze dwa dni. Później czeka nas przeprawa przez rzekę i dalej dzień drogi przez równiny, aż w końcu dotrzemy w góry. Niech Ulryk ma nas w opiece Martinie. Jak dobrze pójdzie i nie spotkamy w górach żadnych trolli to za dwa tygodnie dotrzemy do ludzkich osad.
-         A co, jeśli napotkamy? – zapytał bardziej siebie, niż dowódcy Martin.
-         Jeśli napotkamy... – zamyślił się dowódca - będziemy walczyć ot co! – dokończył.
-         Ja nie wiem, jakie są trolle tutaj, ale jeśli podobne do naszych, to ciężko z nimi będzie, panie. Jednemu damy radę, ale jak ich więcej? Co tedy?
-         Pokładaj wiarę w Ulryku. On nam pomoże. Przed wyprawą prosiliśmy o błogosławieństwo, dlatego teraz nie powinniśmy się martwić, jeno wierzyć mu i być ostrożnymi!
-         Macie rację, panie. Ulryk nam pomoże.
 
świat duchów ładnie przeplata się z materialnym – dobrze grają ze sobą
 
Szaman siedział ze skrzyżowanymi nogami na ogromnej skale zwanej przez starszych ludzi Hvitulfstein – skałą Białego Wilka. Nigdzie indziej nie odnajdywał tak głębokiego spokoju, jak w tym miejscu. To było jedne z tych miejsc, które mieszkańcy Norski odwiedzali, aby złożyć hołd Moteste – Wszechmatce naturze.
-         Pomiędzy górami wędrowałem – mówił głośno i pewnie – Poprzez lasy
mroźne, poprzez burzowe wzgórza, podążając przepowiedzianymi ścieżkami! – głos szamana pełen był dumy – teraz jestem tutaj! Na zawsze w Tobie jestem rycerzem! Wpuść mnie! – wykrzyknął, jakby wydobywając z siebie ostatnie tchnienie.
Świat wokół oszalał. Kamień przestał być kamieniem, drzewa zaczęły przypominać ogromne, powyginane w dziwacznym grymasie twarze starców. Duchy roślin ożyły, szaman odnalazł Świat Duchów. Jako jeden z niewielu na dalekiej północy potrafił podróżować po Åndenverd nie obawiając się istot, które zamieszkiwały to magiczne miejsce. Duchy, które mu sprzyjały zawsze opiekowały się nim i wskazywały mu drogę do miejsca, którego poszukiwał. Tym razem poszukiwał Åndendaggry – Świtu Duchów, miejsca, gdzie przebywały najstarsze i najmądrzejsze duchy.
 
* * *
 
-         Dawno cię tu nie było, opiekunie wilków – spokojny głos powitał szamana.
-         Co znaczy dawno w tym świecie, duchu?
-         Dawno znaczy, że wiele dni umarło i narodziło się od twojej ostatniej wizyty.
-         Miałem nadzieję, że minie wiele kolejnych. Niestety omyliłem się.
-         Cóż cię sprowadza? Nie znam spraw, które mogłyby dziś zakłócić spokój w Åndenverd
-         Nie przybywam w sprawach duchów, jesionie. Jestem w imieniu ludzi.
-         Czego więc tutaj szukasz?! – zagrzmiał Prastary Jesion, słysząc szamana – ludzie i ich sprawy nie mają tutaj wstępu!
-         Wiem, jak bardzo nienawidzicie ludzi, jednak jeśli im pomożecie, odzyskacie spokój na kolejne wiele urodzin i pogrzebów waszych długich dni.
-         Dziwnie prawisz szamanie. Wiesz, że ta podła rasa nie jest godna twego wstawiennictwa.
-         Wiem dobrze, ale Allfar dawno naznaczył mnie tym piętnem i nie zamierzam zmieniać drogi wybranej przez bogów.
-         Przypominasz mi młode duchy – szydził Prastary Jesion - duchy ludzi, którzy umarli, a sprawy ziemskie trzymały ich na tyle mocno, że nie pozwalały im oderwać się od ich ziemskich żywotów. Wiesz kim teraz są?
-         Wiem, kim są i co się z nimi dzieje, ale taka jest moja rola a nie mam zamiaru stawać przeciw Allfarowi i jego ścieżkom. Dobrze wiesz, że co ludziom i duchom pisane w boskiej leży woli.
-         Jeślibym nie wiedział, jak myślisz, spotkałbyś mnie? Wiedziałem o Tobie od dawna, czekałem tylko na chwilę, kiedy przybędziesz. Biały Wilk jest zbyt częstym gościem w sprawach ludzi w mej krainie.
-         Skoro więc znasz moje intencje, może i powiesz mi jaka jest odpowiedź na moje pytanie?
Prastary Jesion zmrużył oczy, jakby był daleko, jeszcze w innym świecie, niż obecnie.
-         Nawet nie wiesz, o co prosisz, człowieku! – odpowiedział rozgniewany Jesion – czy nadejdzie era, kiedy ludzie zaczną obawiać się jej ścieżek i instynktów? – powiedział jakby do siebie – Dla ludzi nie ma odpowiedzi. Niszczą Moteste, nie uznają jej praw i chcą od niej pomocy!? Nie... Wszechmatka nie pomaga czynić zła, nie pomaga ludziom.
-         To nie są słowa Wszechatki! – odpowiedział szaman – To są Twoje słowa, Jesionie! Zacznij prawdziwie myśleć o Åndenverd. Jeśli chcesz by pozostawiono go w spokoju, wesprzyj ludzi, odpowiedz na to jedno pytanie, niczego więcej nie potrzebuję.
-         Poszukuj wewnątrz swej własnej głebi! Opowiedz mi historię swych tysięcy kłamstw! Usychasz? Lecz urośniesz ponownie i oddasz mi stworzoną przez ciebie czerń do osądu. Ostrzegam cię jednak – ta śmiertelna ziemia pełna będzie bolu. – Jesion zdawał się nie widzieć szamana, bardziej czuł go w sobie, przekazywał mu część swojej wiedzy
Oboje zapadli na wiele dni w długi trans, szaman podróżował po bezkresach świata Prastarego Jesionu. Poznawał jego historię, uczył się od niego. Odwiedzał lasy myśli i góry słów, płynął rzekami kłamstw i pił ze źródeł prawdy...
 
Mam nadzieję, że się spodobało. Chciałem tutaj bardzo podziękować Dianie za jej bezcenne uwagi! A resztę zachowam dla siebie.
 
Redakcja: Hipiss

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:
Początek 1 2 Dalej Koniec


 
20-08-2006, 20:05 | Yodri | Komentarzy w sumie: 4
... poczatki, pierwsze chwile, kiedy zaczynales to szkicowac. Kiedy siedzialem gleboko w tej tematyce i bylem nia naprawde bardzo zainteresowany. A potem... Potem przez 3 lata pochlonely mnie inne rzeczy :)... Ostatnio zainspirowany kilkoma lekturami odzylem troche w kwestii WFRP i pomyslalem, ze tu zajrze. Ciesze sie, ze dalej sie cos dzieje, choc widze, ze ostatni komentarz troche dawno temu. Wszystko jakos ostatnio przycichlo... umarlo...

Z pozdrowieniami z samotni :),
Krystian "Yodri" Kamyk


 
20-06-2006, 00:30 | Xaplan | Komentarzy w sumie: 98
... są najmocniejsze


 
05-06-2006, 23:05 | Dwalthrim | Komentarzy w sumie: 2
Komentarz: he-he szykuje sie wysyp polskich dodatków :) Nic tylko zacierac łapki gdyż Kislev zapowiada sie równie klimatycznie ;]


 
31-05-2006, 09:41 | Xaplan | Komentarzy w sumie: 98
mam w pewnym sensie nóż na gardle i szczerze mówiąc - muszę i bardzo chcę to wydać. Jeśli nikt nie wyłoży kasy, własnym sumptem. Damy radę na jesienii :)


 
30-05-2006, 13:09 | Vino | Komentarzy w sumie: 25
Kurcze no, długo już nie zaglądałem na valkirię, a wszystko przez brak internetu na studiach. No ale w końcu zawiatłem na stare śmieci i patrzę, a tu kultowa już z nazwy kampania Xaplana znów szykuje się do wyjścia. Trochę na zasadzie "Djuk Nukem Forewer" :D A tak na poważnie, to bardzo fajnie, że to tyle trwa, bo Robercik to pracowita bestyja i z pewnością nie próżnował przez ten długi okres czasu. Przeczytałem kilka dialogów i nie brzmią źle, natomiast z niecierpliwością poczekam na całość. Czytałem już, no nie wiem..., ze dwa lata temu alfa, beta i gamma wersję oraz kilka wersji do druku, to prezentowały się całkiem dobrze. Pozostaje mi życzyć powodzenia podczas walki z trudnościami wydawniczymi. Trzymaj się i spisz dobrze, bo wujek Vino chce sobie usiąść pewnego jesiennego wieczora w miękkim fotelu i poczytać o jego ulubionej warhammerowskiej wyspie


 
29-05-2006, 13:31 | Xaplan | Komentarzy w sumie: 98
to na 75% możemy oczekiwać tego tej jesieni, już zmęczyłem się tym ciągłym przekładaniem terminu...


 
28-05-2006, 19:53 | Mol | Komentarzy w sumie: 187
W takim razie ja się wypowiem: choć już to gdzieś pisałem - zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie i kto wie, może wrócę do grania w Warhammera, którego od dawna już zaniedbuję? Kiedy można się spodziewać pełnego tekstu? :>

P.S. Może mało komentarzy, bo artykuł nazywa się mini-recenzja, a powienien nazywać się maxi-fragmenty? ;)
W każdym razie dobra robota!


 
27-05-2006, 17:32 | Hipiss | Komentarzy w sumie: 650
DJ, Ty i ja to mamy w sumie 3 wejścia. Reszta to inni ludzie. Szkoda, też żałuję, że mało kto ma coś do powiedzenia, ale - miejmy nadzieję - przyjdą lepsze czasy.


 
27-05-2006, 14:51 | Xaplan | Komentarzy w sumie: 98
Ty, Hipiss, ludzie z Vki i ja to ponad 60-70 może? Nie wiem, ale liczy się to, aby ludzie chcieli słowo powiedzieć prawda? Nawet złe, ale konstruktywne...


 
26-05-2006, 19:51 | Mustafa | Komentarzy w sumie: 416
Spójrz na to tak, że w 2 dni stuknęło już 100 odwiedzin, czyli jednak art cieszy się popularnością :)



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na stronie Komandorii Warhammera!
Jeśli chcesz przysłużyć się Cesarzowi, zgłoś się do dowódcy w celu zyskania kolejnych wskazówek!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 1
jwomenjacket
Cywile: 80

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3454816
Dziś gości: 54
Ten miesiąc: 16695
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 147