Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Kulka w czujnik...
 16-11-2007, 20:30
 Q-big
 5145 x przeczytano

Zacznę od przytoczenia pewnej sytuacji, która skłoniła mnie do napisania niniejszego artykułu. Tak się jakoś złożyło, że w Neuroshimie gram Zabójcą maszyn. Tak się jakoś złożyło, że jak przyszło mi prowadzić kilku kumplom, to jeden z nich też wcielał się w Zabójcę maszyn. Tak się jakoś złożyło, że między sesjami pogadaliśmy o tym, jak to fajnie się gra Zabójcą maszyn i tak się jakoś złożyło, że zawrzała dyskusja o tym, która cecha Zabójcy jest fajniejsza. Ja wziąłem „Słaby punkt”, on „Empiryka”. Najciekawsze jest to, że mieliśmy zupełnie odmienne zdanie na temat tych całych słabych punktów. Moim argumentem było, że „empiryk” to sztuczka dla manczkinów i że bardziej klimatyczna jest druga opcja, on twierdził, że to właśnie „słaby punkt” jest manczkiński. Skwitował to w ten sposób: „O wiele fajniej jest samemu rozkminiać jak podejść maszynę, niż jak MG powie ci, gdzie maszyna ma jakiś z dupy punkt, gdzie po prostu dostaje więcej dema.”. Właściwie nie pomyślałem o tym w ten sposób. Może dlatego, że mój MG to wielki pasjonat militariów, a i fizyka/informatyka nie są mu obce, więc zawsze jakiś tam punkt wymyślił. Ale jak zerknąłem do podręcznika muszę przyznać, że mój rozmówca miał trochę racji. Proponowane tam słabości są albo prymitywne: „Głowa - obrażenia poziom w górę” albo bezużyteczne: „Da się przed nim uciec”. OK, są niby inne, ale w sumie w walce nie do zastosowania albo do zastosowania raz - ile razy można powtarzać ten sam numer z Obrońcą i chować się za bronioną skrzynką? Z drugiej strony, wymyślanie słabych punktów na siłę, kończy się zwykle „Gwiezdnymi Wojnami”, czyli: „Widzisz, że ma wentylację silnika atomowego w prostej linii, a trafienie w kratkę to powiedzmy Cholernie trudny, dawaj.” - no kaman! Nie chodzi mi tu o tłumaczenie anatomii smoka, ale o zdrowy rozsądek, proste? Niby proste, ale trudno jest na poczekaniu wymyślić jakiś słaby punkt, który byłby fajny, pasowałby do sytuacji, a jednocześnie mieściłby się w ogólnie rozumianym pojęciu logiki. Może więc zastanówmy się nad kilkoma przykładami.

Głowa
No tak, pomysł w sumie najprostszy i tak naprawdę mało odkrywczy. Jasne, w przypadku Łowców się sprawdza i jeśli chodzi o nich, nie mam nic zarzucenia. Jednak ma tą dużą wadę, że jak pojawia się ciągle, to staje się po prostu nudny. A prawda jest taka, że owszem, pojawia się ciągle. Drugą opcją jest to magiczne „słabiej opancerzone miejsce”. W sumie mało czym się różni ten pomysł od tego powyżej, ale w wielu sytuacjach daje większą frajdę. Przykładowo maszyna stricte szturmowa ma słabiej opancerzone „plecy”. No i zaczyna się zabawa z przynętą, zajściem drania od tyłu i tak dalej. Co prawda zamiast tego można równie dobrze dać mu „głowę” z tyłu i powiedzieć, że „no… tego… on tam trzyma bak paliwa”, ale wtedy to się sprowadzi do tego, że na polu bitwy będą same wraki z wysadzonymi bakami paliwa. Tak samo jak zawsze na polu walki leżą ciała z dziurami w głowach, bo żaden Gracz nie jest na tyle głupi, żeby walić w co innego. No, a poza tym, słabszemu opancerzeniu łatwiej dorobić sensowną filozofię, więc i „słaby punkt” staje się bardziej zajawkowy. Typowy mobsprzęt (samochód + karabin + pół metra blachy) ma nieopancerzone podwozie. Trafić z broni ciężko, ale mina, celnie rzucony granat, czy jakiś wymyślny boobytrap już załatwią sprawę. Jednak to wymaga przygotowania, a więc i kilku testów, planowania, gadki między Graczami, interakcji z otoczeniem i, kto wie, może nawet z BN-ami. W efekcie cecha Zabójcy maszyn staje się już bardziej fabularna i wszyscy są zadowoleni.

Trafienie selektywne
Tą opcję bardzo lubię, ale wymaga ona od MG, żeby maszynę przemyślał i przygotował, a nie tylko naładował niezdefiniowany kształt statsami i bronią. To w sumie tak samo odkrywcze jak „głowa”, ale daje o wiele więcej możliwości i walki z maszynami stają się ciekawsze. Wiele chyba nie trzeba tłumaczyć. Zamiast słynnego „obrażenia o jeden poziom w górę” w wyniku trafienia coś się w uszkodzonym module psuje. Broń staje się zawodna, zniszczone radio pozbawia maszynę wsparcia, przestrzelone koło ogranicza zdolności ruchowe. Kiedyś, pamiętam, walczyliśmy z maszynką, która wstyd przyznać, nieźle nas kutała. A tutaj nagle udany test Percepcji, przymierzenie, celny strzał w pierścień obrotownicy i pole ostrzału z 360 stopni spadło do linii prostej. Zatłukliśmy drania kijami i siekierami. Albo może jakaś bardziej wymyślna wariacja. Maszyna wsparcia prowadząca ostrzał rakietowy. Udany test Percepcji i nasz Zabójca maszyn widzi, że wyrzutnia jest w miarę płytka i tuż przed odpaleniem odrobinkę cofa się jakiś wystający czujnik. Rozgląda się za dobrą pozycją (Spryt), przedostaje się do niej i ustawia do strzału (Kondycja? Wspinaczka? Ukrywanie?). Jest teraz idealnie w linii prostej z wyrzutnią. Czujnik się cofa, Zabójca widzi rakietę na ułamek sekundy przed odpaleniem, strzela (oj, to będzie utrudnienie, ale może się uda), trafia idealnie w zapalnik, eksplozja, fanfary, kolejny frag na koncie. Tą akcję zapamięta na długo.

Czujniki
No tak, to jest ta druga rzecz, o której myśli każdy Zabójca maszyn, jak się okaże, że to akurat nie jest ten wróg z „głową”. Niby ten akapit powinien się pojawić w części o trafieniu selektywnym, ale uznałem, że poświęcę mu nieco więcej czasu. W tym systemie nauczyliśmy się traktować maszyny jako trudniejszego mobka i nic poza tym. Czyli myślą i zachowują się jak ludzie, z tym tylko, że są z metalu. Widzą, słyszą, rozumieją język angielski, rozróżniają barwy, kształty i czytają gazety. Jednak maszyna to maszyna i z uszkodzonym modułem odpowiadającym za czytanie gazet, traci tą mistyczną zdolność. A więc zacznijmy od ładowania czujników ołowiem. Pierwsza przeszkoda: nie każda maszyna ma kamerę na wysięgniku, otoczoną tarczą strzelniczą, więc czasem zlokalizowanie takiego czujnika to nie tylko test Wypatrywania, ale może na przykład Elektroniki. No, ale załóżmy, że trzymamy się postaci z Cechą „Słaby punkt”. Znalazł, strzelił, trafił, zniszczył. Pytanie brzmi: co dalej? Możliwości jest sporo i walenie na oślep to tylko jedna z nich. Może się na przykład okazać, że (surprise, surprise) miał zapasową kamerę. Może się okazać, że jakaś inna maszynka zacznie przesyłać mu dane ze swoich czujników. Może się okazać, że wróg po prostu się wycofa albo wezwie inżyniera, ewentualnie wsparcie. No i w końcu, może się okazać, że ten jeden konkretny zmysł został wyłączony, ale reszta ma się świetnie. Teraz przejdźmy do tego, jakie zmysły w ogóle ma maszyna. Oczywiście, zależne od zaawansowania programu. W Bohaterze^2 czytamy, że z Łowcy da się wydłubać infrawizję. A więc łowca widzi ciepło. Co to znaczy? To znaczy, że nie rozróżnia kształtów, nie słyszy, nie węszy, nie zna języka angielskiego i nie czyta gazet. I tak lecąc w górę aż to maszynoludzi, którzy mają wszystkie zmysły wyostrzone jak brzytwa, każda maszynka jest mniej lub bardziej wyczulona na to, czy na tamto. Kiedy Zabójca maszyn połapie się, jakie czujniki ma przeciwnik, to już w sumie dalej będzie z górki. Roztacza się calutki wachlarz możliwości i zabawy w pułapki. Stary numer z kapeluszem? Puszczanie piecyków na przynętę? Przeczołganie się w śpiworze? Pomalowanie się na żółto? Wszystko może zadziałać. Ma to jeszcze tą jedną zaletę, że walka nie sprowadzi się do wystrzelenia trzech magazynków, ani do naprzemiennego rzucania kostkami, za to będzie można pobawić się w opisanie kilku filmowych akcji.

Hardware
Mówi się, że najprostsze organizmy są najodporniejsze. Coś w tym w sumie jest, jeśli spojrzymy na ewolucje modeli telefonów komórkowych. Moja stara Nokia 3210 była niezniszczalna, a jak kumpel kupił sobie ostatnio Ericssona z opcją kontroli lotów kosmicznych, to klnie na niego jak diabli. Im maszyna bardziej zaawansowana tym więcej ma luk konstrukcyjnych. Może znowu przykład z sesji. Akcja pościgowa. My uciekamy pickupem, goni nas żelazna ciężarówka i wali do nas jak opętana. Opancerzone wszystko, masa karabinów, opony niezniszczalne, wbudowany gps, grs, chgw i google maps aktualizowane co sekundę. Kto bawił się dodatkiem Wyścig wie, że pancerz zmniejsza zwrotność. Więc tutaj walka polegała na lawirowaniu po ostrych skrętach. No i się udało, pisk opon, zgrzyt, dachowanie, huk, eksplozja. Wyszło fajnie - o wiele fajniej niż zadawanie tysiąca lekkich po jedną na turę. To mogą być najróżniejsze kwestie, wynikające z takiej a nie innej konstrukcji. Osłona gniazda Obrońcy i zwiększenie mu pancerza poskutkowało martwym polem ostrzału. Zwykły śmiertelnik jest bezradny, ale Zabójca maszyn wie, że wieżyczka może strzelać tylko po linii poziomej, a zamontowana jest na pewnej wysokości i da się do niej podczołgać. Jakiś tam mobsprzęt ma z kolei szerokie gąsienice i potrzebuje miejsca, żeby się obrócić. Jak go nie ma, stoi w miejscu i czeka, aż ktoś go wykończy (ewentualnie wrzuca wsteczny). No i znowu mają sens wszelakie pułapki. Człowiek przebiegnie po rampie między dwoma budynkami, ale goniący go robot naładowany elektroniką, otoczony przez pół tony stali i wirujące ostrza już niekoniecznie. Rampa się zarwie, a grawitacja załatwi resztę.

SI
Maszyny to tylko maszyny. Nie myślą, posługują się masą algorytmów, a ich reakcja i działania mieszczą się w ograniczonej ilości przewidzianych operacji. Tutaj znowu wchodzi zaawansowanie maszyny: Łowca to debil, cyborg to geniusz. Tak czy inaczej zawsze jest „to coś”, czego Moloch nie przewidział. Tak działa cecha Skopera, nie? Tyle tylko, że tam oszczędzają graczom konieczności myślenia i ubierają to w magiczne „30% utrudnienia”. W każdym bądź razie, kto grał w pierwszą część „Diablo” zna numer na walkę z Butcherem. Wypuszczamy bossa, chowamy się za kratą i walimy do niego z łuku, bo biedak nie ma pojęcia o takim wynalazku jak klamka w drzwiach. Z resztą w każdej gierce są jakieś bugi i czasem któryś mobek zatnie się na kamieniu. Walka z maszynami to coś jak walka z botami w grze komputerowej, tylko bardziej. Oczywiście nie ma tak łatwo i nic się w teksturę nie wtopi, ale numer z drzwiami może już przejdzie. Automat z napojami przerobiony na czołg, pamięta jeszcze z czasów młodości, że jak zabrzęczy mu moneta, to wyrzuca puszkę coli, a nie długą serię. OK, tu trochę przesadziłem, ale that’s not the point, jak to mówią Jankesi. Załóżmy, że maszyna ma wizję i wgrane w pamięci dane odnośnie potencjalnych celów. Dzięki temu strzela do ludzi, ale do wystawianych kapeluszy już nie. Jak ktoś założy zbroję śmieciową, na głowę wsadzi wiadro z antenkami i dorobi sobie dodatkową parę rąk z drewna, to kto wie, może zostanie rozpoznany jako mutant albo w ogóle nie rozpoznany. Przykładem słabego punktu wynikającego z programu jest wada Obrońców: nie strzelają w kierunku bronionego obiektu. Mogą to też być sprawy oczywiste, jak niemożność wyjścia ze zwykłej dziury w ziemi. Jak ktoś zna się na informatyce, to czemu by się nie pobawić w hackowanie i wgrywanie wirusów. Odłóżmy na chwilę szczegółowe, fizyczne niuanse i popuśćmy wodze fantazji z wysyłaniem fałszywych rozkazów czy zagłuszaniem transmisji radiowych. Uszkodzona maszyna-matka z aktualnymi kodami, zdolna namieszać w systemach całemu oddziałowi Molocha to nawet pomysł na osobny scenariusz.

Na zakończenie dodam, że w mojej karierze Zabójcy maszyn, bardzo lubiłem Łowców za ich „głowę”, ale jakiś przemyślany przeciwnik ze „słabym punktem” potraktowanym mniej dosłownie, dawał strasznie dużo frajdy. Nie pozostaje więc nic innego, jak poprosić MG, żeby przygotował sobie kilka szablonów maszyn i kilku z nich ofiarował jakieś „specjalne” słabe punkty. Potem bierzemy karabin, dokręcamy lunetkę, celownik laserowy, przedłużenie lufy, podwieszany granatnik, radio i drżyjcie roboty.

Redakcja: Hendley

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
18-11-2007, 01:30 | Kuszak | Komentarzy w sumie: 9
wow, bardzo mi sie tekst podoba ,a wiesz ze nie czeto mogę to mówię.


 
16-11-2007, 22:26 | dark kaczuszka | Komentarzy w sumie: 271
ładnie ładnie... moze znowu zaczne grać


 
16-11-2007, 20:41 | Hendley | Komentarzy w sumie: 266
Bardzo fajny tekst. Jeden z cyklu tych "uświadamiających". Rzczowo i na temat pokazuje, jakich rzeczy powinno się unikać, a jakie są cenione.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie