Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Kompania
 05-10-2007, 17:32
 cOnan Barbarian
 3510 x przeczytano

No młodzieńcze, widzę że strzelanie nie idzie ci najlepiej. Jeśli tak samo radzisz sobie z kobitami, to nie masz co liczyć na potomstwo. Choć pewnie i tak prędzej cię zastrzelą, dlatego lepiej żebyś miał dobrych kumpli. Masz takich? Tego się spodziewałem. Mam dla ciebie propozycję - wstąp do naszej kompanii, a będziesz miał tabuny kumpli. Zapomniałem się przedstawić. Jestem Edward Ginigan, ale możesz mówić na mnie Ed. Jestem członkiem kompanii Johnnego Lou. Pewnie o nas nie słyszałeś, co? A chcesz się dowiedzieć czegoś nowego? Dobrze robisz - nic nie tracisz, a możesz wiele zyskać. Słuchaj więc...

Historia kompanii bierze swój początek kilka lat po wojnie w NY. Żył tam sobie pewien koleś zwany Johnnym Lou., który postanowił pomagać ludziom. Jeśli komuś pękła rura albo żona zaczęła rodzić, Lou chwytał płaszcz i biegł z pomocą. Za swoje usługi nie chciał żadnej kasy, oczekiwał tylko tego że ludzie będą oddawać mu przysługi. Dziwak mówisz? Wiedz że Johnny żył jak król i nigdy niczego mu nie brakowało - tak ludzie odpłacali mu za jego dobro. Na każdej ulicy znalazł się ktoś, kto wisiał mu przysługę, więc możesz sobie wyobrazić jak wielką siłą (teoretycznie) dysponował. I właśnie to się chyba komuś nie spodobało, bo pewnego dnia Johnny skończył z klatą podziurawioną ołowiem. Los mordercy był nie do pozazdroszczenia - został złapany i trorturowany przez 3 dni. Kto by pomyślał, że kolesie z NY potrafią być takimi bestiami. Pogrzeb Johnn'ego był głośnym wydarzeniem. Zjawili się wszyscy którzy coś mu zawdzięczali, był nawet wysłannik samego prezydenta. Wtedy również Madeline Smith (córka Lou) razem z najwierniejszą ekipą postanowiła stworzyć organizację, która będzie kontynuowała dzieło jej ojca. Ku jego pamięci nazwali się "Kompanią Johhn'ego Lou".

Jako że Madeline nie była idealistką jak jej stary, Kompania stała się podobna do grupy najemników. Oczywiście jej członkowie pomagają sobie za free, ale ktoś spoza "klubu" musi liczyć się z dużym wydatkiem. Bardzo dużym. Kompania nie jest bandą zakapiorów, których można nająć za browara. Ludzie ją tworzący są prawdziwymi ekspertami w swoich dziedzinach, więc ich usługi są warte każdego gambla. Tobie jednak, synuś, poradzę żebyś wstąpił do kompanii - zapłacisz wpisowe, opłacisz składkę i już możesz ruszać na podbój świata. Wszystkie formalności załatwiasz w centrali w NY. Za drobną opłatę dostaniesz listę ludzi (specjalność i przybliżone miejsce pobytu), którzy mogą ci pomóc. Lepiej nie zgub tego świstka, bo bez niego możesz dostać co najwyżej w ryj! Po wykonanej "usłudze" twój "kompan" wykreśla swoje nazwisko z listy - na wszelki wypadek, żebyś zbyt często go nie odwiedzał. Każdy chce mieć własne życie, nie? Aha, zapomnij o podrabianiu listy - dla pewności stawiane są na niej, trzy różne pieczątki, których matryce są unikatowe. Posłuchaj kilku faktów, które pewnie cię przekonają - ok. 200 członków, w większości dobrze wyposażonych, mieszkających w całych ZSA. Do tego duży szacunek wśród i praktycznie brak wrogów. Brzmi nieźle, nie?

Skoro będziesz płacić składkę, to powinieneś wiedzieć też o swoich przywilejach. Pierwszy już znasz - możesz kupić listę o wiele, wiele taniej niż ktoś spoza kompanii. Poza tym masz dostęp do magazynu kompanii. Każdy zostawia w nim to co ma do opchnięcia, a bywa że jest to sprzęt wysokiej klasy. Masz też prawo dwukrotnie odmówić pomocy, jeśli uznasz że to za duże ryzyko. Pamiętaj jednak, że trzecia odmowa oznacza wyrzucenie z Kompanii.

No i jak, przekonałem cię? Świetnie, wypijmy za nowego kompana! Jak ty się wogóle nazywasz...?

Redakcja: Hendley


Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
05-10-2007, 23:35 | Kuszak | Komentarzy w sumie: 9
Musze powiedzieć że bardzo spodobał mi sie pomysł.


 
05-10-2007, 18:26 | Hendley | Komentarzy w sumie: 266
Krótko bo krótko, ale jest to dobra alternatywa dla Aniołów Miłosierdzia z podstawki.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie