Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Alamo kontratakuje
 29-07-2007, 11:05
 Islam Gerej III
 3945 x przeczytano

Myślisz, że nie zaskoczy cię żadna opowieść o bitwie? Ja też tak sądziłem.
 
Pamiętasz ostatnią relację o umocnieniach Alamo, nie? Obiecałem ci wtedy jeszcze trochę opowiedzieć na ten temat, wiesz najciekawsze akcje, wypady i rajdy na Hegemończyków. Kurde, jak tak gadam, to żałuję, że nie urodziłem się jakimś pieprzonym bydłohodowlańcem. Serio, teraz galopowałbym sobie na jakimś zasranym kucyku i naparzał ze śrutówki do przerażonych gangerów. I to jest realna wizja. Powiedz jak inaczej można spowodować by rasowy ganger zlał się na twój widok?
 
Ale dość tego kącika marzeń bo się niepotrzebnie wzruszyłem. Słyszałeś o Bunker Hill? No, ja do nie dawna też nie. A tam właśnie Hegemończycy składują swoje łupy z Santa Fe. Poprawka - składowali dopóki nie zwąchali tego nasi ulubieńcy. Ponoć jakieś ruiny starej wioski, trochę chałup, jakieś gruzy i pamiętające czasy kowboi szańce.  Z tego co mi opowiadali, to wartość tego zadupia wraz z zamelinowaniem się tam tych gangerów wzrosła co najmniej… no, nie bawmy się w pieprzone cyferki. W każdym razie biedy tam nie klepali. Ale o co się rozbiega. A no o to, iż nie dalej jak miesiąc temu ludzie z Alamo rozpieprzyli te umocnienia na cztery wiatry, wybili pseudo-obrońców, a to, czego nie mogli zapieprzyć, puścili z dymem. Pytasz jak to zrobili. A no bardzo prosto. Kilku świrusów wywabiło z ukrycia zmotoryzowanych bandziorów i zmusiła ich do zapuszczenia się na tytułowe wzgórza. Tam na lewą flankę kolumny motorów i samochodów spadła nawała teksańskiej kawalerii. Dystans przebyli pod osłoną własnych winchesterów i coltów, na deser obrzucili pościg granatami. Zrobiło się zamieszanie, wozy się porozbijały, kierowcy zostali wyeliminowani. Co na to jeźdźcy? Oni chyba to jak na wakacjach się bawili, jeździli w kółeczku i pruli do nieźle wkurzonych gangerów. Na koniec jeden koleś wyciągnął trąbkę, coś tam poburkał i chwilę potem wraz ze swoimi ziomkami przypuścili szarżę. Typowy zaplanowany atak Teksańców. Przewagę liczebną wroga niwelują sprytem, manewrowością i instynktem wojownika. Tak, to są żołnierze i wkurza mnie jak do tego samego fachu podpinają się te niedorajdy z północy czy czarnuchy z Miami. Alamo ma klasę, o kawałek własnej zasranej ziemi potrafili bić się trzy lata. Kurde, dwa kilometry powierzchni, trzy domki i kilka pniaków, a stu chłopa potrafiło zużyć na to miejsce kilka tysięcy naboi i setki litrów paliwa.
 
Ostatnio słyszałem, że tamci maniacy stworzyli jakąś nową jednostkę – dragoni pancerni czy jakoś tak. Skurwysyńsko skuteczna przeciwko brykom i motorom. Wszystko dzięki temu, że niedawno Alamo wybrało się na wycieczkę do muzeum historycznego gdzieś na północy. Rachu ciachu i ekspozycja straciła kilkadziesiąt sztuk szkopskich pancerfaustów. Teraz podjeżdża takich dziesięciu, zeskakują z kucyków i naparzają z wyrzutni. Jak sprawy się komplikują i natrafiają na silniejszy opór, to po prostu zwiewają.
 
Ale to już są wyjątkowe osobliwości. Widzę, że coś niedowierzasz, to trochę wyluzuję. Widzisz ten ślad po kuli? Ładnie mnie przetyrało. Czterdziestka piątka prosto w bark poprawiona kilkoma dziewiątkami. Na dodatek jeszcze mi granat eksplodował metr przed wozem, stąd twarz mam, jaką mam. Wyobraź sobie, czekam w jakimś pieprzonym korku gdzieś w południowej Hegemonii. Wokół zrąbani gangerzy, blokują przejazd, zaczepiają i ogólnie zatruwają życie. Aż tu patrzeć po lewej, za rzeką płynącą wzdłuż autostrady, pojawia się grupka ranczerów. Nasi milusińscy zaczynają obrzucać wyzwiskami kawalerzystów. Popuszczają hamulce i jazda na całego, klną, strzelają do nich i w ogóle bawią się w panów  tego pieprzonego świata. Co? Ze za dużo klnę? To weź posłuchaj, co zrobiły te debile. Teksańcy się lekko zdenerwowali i ku zdziwieniu wszystkich, a najbardziej chyba gangerów, zaczęli przekraczać konno rzekę. Były momenty, że widać im było tylko te łebki z niebieskimi kapeluszami, ale w niecałą minutę wypełźli kilka metrów przed nami. Mało brakowało, a połowa gangerów nawróciła by się z miejsca. Do szczęścia im tylko klechy z Salt Lake City brakowało. Druga połowa  – ta mniejsza – jeszcze chwilę macała spusty swoich spluw. Nie zdążyłem zawrócić moim citroenem jak wszyscy konwersowali już z glistami. No i wtedy jakiś popapraniec wleciał mi przed maskę, żeby rzucić zza osłony granat prosto w tłum konnych.  Tyle tylko, że granat miał przyczepiony do taktycznego kevlara i zamiast wyrwać z zaczepki granat, wyciągnął tylko zawleczkę. Mieliśmy potem ładny pokaz ludzkiej anatomii. Szkoda, tylko że z widocznymi do dziś skutkami ubocznymi. Gringo by mieć pewność, że wszystkich ubili – a wiesz, że amunicji to oni nie żałują – zaczęli walić w tłum. Stąd te dziurki na moim ciele, ale wybaczam chłopakom, w końcu jeśli liczba zabitych gangerów przewyższa ofiary cywilne to zadanie się powiodło. A w końcu nie zawsze się musi udać, nie?
 
Nuda? To zamknij oczy i sobie wyobrażaj. Plaża, fajne dupeczki, piwko czy inny soczek a ty już planujesz, co będziesz robić w nocy. I, kurna, takich jak ty na tej plaży dziesiątki. I wszystko to się rozpieprza, bo akurat leżycie na szlaku jebanej wyprawy kawalerzystów. Żeby chociaż przejechali i dali wam spokój, ale nie! Kitrają koniki za kamulcami wielkości WTC, okopują się na plaży, rozkładają wielgaśnego cekaema i czekają. I to raczej nie na pierwszy śnieg. Ktoś im dał cynk, że zaraz będą tu piraci z okolicznych wysepek. I miał rację. Na horyzoncie widać kuter, kilka pontonów motorowych i coś przypominającego barkę na węgiel. Pierwsze skojarzenie? Nie, nie wielorybek. Dlaczego wielorybek? Chodziło mi o taką potyczkę z historii, ale walić to, za głupi jesteś na takie wspominki. Chłopaki nie ukrywali, że się dobrze bawią. Piraci jeszcze dobrze nie załapali, o co biega, a maszynówa i jakiś archaiczny moździerz ładnie przerzedził szeregi napastników. Ci, którzy wylądowali na plaży albo od razu padli od śrutu albo zostali przygwożdżeni do ziemi. I na to mają sposób ludzie z Alamo. Bierzesz długą żelazną rurę i podsuwasz ją w kierunku ukrywających. Mieszanka siarki, fosforu, nafty i jakiegoś wypierającego gazu to nic dobrego. Oj, frajerzy smażyli się jak kurczaki w tym barze w NY. Po bitwie jakiś kolo z Teksasu podreptał w stronę rozbitego na skałach kutra. Solidnie go poczęstował jeszcze z daleka pociskami, a potem rzetelnie przeszukał. Wracał. Ale mi szczena opadła jak zobaczyłem, co tacha ze sobą. Damę pik, jebaną damę pik do pokera. Typkom brakowało karty do gry, więc wybili oddział marynarzy. Jak to mówią, cel uświęca środki.
 
Znam jeszcze kilka podobnych historii. A to teksańska zasadzka na bagnach Florydy, to znów najazd zmotoryzowanej części Alamo na tereny FA - chyba chodziło o jakiś pojedynek z którąś tamtejszą szychą - czy w końcu wypad, kultowy już zresztą, po towar do Vegas. Jakby działało dalej Hollywood to pewnej powstałaby jakaś super-mega-hiper-produkcja na ten temat.  Pewnie by to nazwali „Dokąd kopyta poniosą” albo „Siedmiu wspaniałych”, lub „Dzień zagłady… Vegas”. Przyznasz facet, ze nie codziennie kilku ludzi terroryzuje jedno z większych miast ZSA. Ci ludzie przywieźli potem do Alamo kilogramy prochów, torby amunicji i granatów, no i kilka litrów paliwa rakietowego. Nawet nie chcę się domyślać po co im to. Dzisiaj szarża na koniu z lancą, a jutro normalnie Gwiezdne Wojny.
 
Zaschło mi w gardle. Albo fundujesz dalej, albo wyłączam opcję gawędziarz. A jak zauważyłeś, nie było jeszcze nic o rewanżach wszystkich „przyjaciół” Alamo za te klęski i upokorzenia. Tak, bracie mówię o obronie fortu! Tfu! Obronach!
 
Redakcja: Hendley

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
29-07-2007, 15:42 | Islam Gerej III | Komentarzy w sumie: 111
Specjalnie for you 27 części w planach:P


 
29-07-2007, 13:57 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Alamo, c.d.n. ;] Czekam z niecierpliwością :>



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie