Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Trucizna
  
Zmierzch i filozofia - fragment
 02-11-2009, 13:18
 Fragment
 4023 x przeczytano

William Irwin, Rebecca Housel, J. Jeremy Wisnewski
Zmierzch i filozofia. Wampiry, wegetarianie i pogoń za nieśmiertelnością
(fragment)



Rozdział pierwszy

Wyglądasz apetycznie:
miłość, szaleństwo i porównania kulinarne
George A. Dunn

Edward Cullen jest przeklęty. Nowa dziewczyna siedząca koło niego na lekcji biologii wygląda i, co gorsza, pachnie jak coś do jedzenia. Do tej pory, chodząc po świecie przez sto lat, nigdy nie natknął się na zapach tak bardzo upajający. Nie pozwalał mu myśleć. Jak tak dalej pójdzie, jego rozsądek stanie się mglistym wspomnieniem wraz z całą godną dżentelmena powściągliwością i samokontrolą, nad której utrzymaniem pracował tak ciężko. Myśli tylko o tym, co chciałby zrobić z tą dziewczyną, gdyby dorwał ją na osobności, i jak do tego doprowadzić. Oszołomiony i zdziwiony tym nagłym przypływem apetytu, potrafi odzyskać kontrolę nad sobą na wystarczająco długo, by wybiec za drzwi i wyjechać na Alaskę, gdzie kilka dni na świeżym górskim powietrzu działa jak długi, zimny prysznic, otrzeźwia go i uspokaja.
Filozofia wymaga odważnego oddania się prawdzie, bądźmy więc wobec siebie całkowicie szczerzy na samym początku: Kto z nas nie ma podobnych doświadczeń? Nie chodzi o to, że mieliście dokładnie takie same jak Edward plany względem smakowitego ciacha siedzącego obok was na lekcji biologii (czy jakiejś tam innej lekcji). Boże broń! Ale nie ma wśród nas nikogo, kto nie zdawałby sobie choć w najmniejszym stopniu sprawy z tego, co biedny koleś przeżywał. Kogo nie dosięgło pragnienie uderzające z tak ogromną siłą, że ukrycie go stało się praktycznie niemożliwe, nie mówiąc już o oparciu mu się i niepodążeniu w stronę, w którą ono każe nam iść? Możecie zaprzeczać, ile wam się podoba, ale wydaje mi się, że wiecie, o czym mówię. Jeśli jednak upieracie się, że nigdy nie ogłupieliście z powodu nagłego pragnienia, najmilsze, co mogę powiedzieć to to, że nie jesteście chyba najlepiej rokującymi kandydatami do studiowania filozofii, a przynajmniej nie według starożytnego greckiego filozofa Platona (427–347 p.n.e.), z którym zapoznamy się niedługo.

„Przepraszam za to kulinarne porównanie”
– co sprawia ci przyjemność?

Na pierwszy rzut oka doświadczenie Edwarda wydaje się typowe wyłącznie dla jego gatunku, ponieważ to zapach krwi Belli Swan rozbudza jego pragnienie, i stwierdzenie, że chciałby ją zjeść, nie jest żadną przenośnią. „Przepraszam za to kulinarne porównanie” – mówi do Belli, kiedy niezdarnie usiłuje wytłumaczyć swoje gburowate zachowanie wobec niej tego dnia, gdy się poznali i kończy, porównując ją do lodów. Oczywiście, dla większości z nas nie byłoby to niczym więcej niż analogią. Ciacho siedzące obok was na lekcji nie było tak naprawdę kawałkiem ciasta, a wy prawdopodobnie nie mieliście zamiaru dosłownie go ugryźć. Ale jest coś nieszczerego w tym, że Edward nazywa swoje odwołanie do jedzenia „porównaniem”, skoro naprawdę chciał z Belli zrobić posiłek.
Doświadczenie Edwarda nie jest nam całkowicie obce, ponieważ erotyczne i romantyczne tęsknoty naprawdę mają coś wspólnego z fizycznym głodem. Któż może wątpić, że to kulinarne porównanie (sposób, w jaki wampir zabiera się do swojej ofiary, może służyć jako metafora miłosnego podboju) jest odpowiedzialne za sporą część erotyzmu zawartego w opowieściach o wampirach? Czym innym miałoby być? Bycie kilkusetlatkiem samo w sobie nie jest sexy (nawet jeśli się ma „tylko” sto osiemnaście lat, jak w wypadku Edwarda), tak samo ciepłota ciała równa temperaturze zwłok. Ale jest coś niezaprzeczalnie erotycznego i intymnego w sposobie, w jaki zaspokaja głód wampir, nie wspominając o uwodzicielskim, zwierzęcym magnetyzmie, jakim emanuje, dzięki któremu bez wysiłku oczarowuje swoją ofiarę, a ona poddaje się jego woli i odsłania szyję. Oczywiście w sadze „Zmierzch” to Bella bezustannie próbuje osłabić zdecydowany opór Edwarda, ale Cullen to dziwnie honorowy krwiopijca.
W każdym razie, to nie przypadek, że język związany z jedzeniem oferuje tak bogaty i trafny zasób metafor pozwalających opisać nasze doświadczenia w pozornie odległej dziedzinie romansu i seksu. Bez wątpienia częściowo jest tak dlatego, że jedzenie jest jedną z najintensywniej zmysłowych przyjemności w życiu. Czerpiemy radość z wyglądu, zapachu i smaku pożywienia. Nasze mięśnie są zaangażowane w przyjemnie zmysłowe czynności gryzienia, przeżuwania i przełykania każdego smakowitego kęsa. Kiedy jedzenie zredukowane jest do papki i przepchnięte przez przełyk, zadowolony żołądek odwdzięcza się za to dobrodziejstwo pobudzeniem mózgu, który promieniuje poczuciem głębokiej satysfakcji na resztę ciała. Każda faza tego procesu dostarcza odrębnego rodzaju przyjemności, istnieje więc naprawdę dobry powód, by jedzenie wraz z piciem było często kojarzone z uczuciem radości. Dla nowo narodzonych, zarówno ludzi, jak i wampirów, zmysłowa przyjemność odczuwana podczas karmienia to pierwsze wspomnienie zadowolenia, sprawiające, że czynność jedzenia zalicza się do podstawowych paradygmatów głębokiej cielesnej przyjemności. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności jedzenie jest również główną czynnością podtrzymującą radośnie nasze życie. Posilamy się w ramach posłuszeństwa prawom natury, a ta wynagradza je, czyniąc jedzenie prawdziwą przyjemnością. Apetyt seksualny jest podobny – potrzeba natury jest naszą rozkoszą. W obu wypadkach głodu i erotycznego pragnienia biologiczne siły znajdują potężnego sprzymierzeńca w uroku przyjemności.
Oczywiście analogia ta ma swoje wady. Czynność jedzenia kończy się destrukcją obiektu przyjemności, a przynajmniej unicestwieniem go jako niezależnej całości poprzez jego transformację we fragment naszego własnego ciała. Z drugiej strony, kochankowie nigdy nie stają się dosłownie jednym ciałem, jakkolwiek ciasno przylegaliby do siebie. Niemniej jednak świat pełen jest drapieżnych uwodzicieli, którzy wykorzystują innych w sposób dość podobny do tego, jak większość z nas pochłania posiłki. Nie okazują szacunku, dbają o dobro swoich partnerów tyle, ile lew dba o jagnię.
Nawet jeśli pójdziemy za rycerskim przykładem Edwarda, lwa, który zakochał się w jagnięciu, i uznamy, że nasza ukochana ma inne potrzeby i zainteresowania, które określają granicę tego, jak daleko możemy się posunąć w zaspokajaniu własnych pragnień, prawdą pozostaje, że każda forma zmysłowych przyjemności przypomina nieco rozkosze jedzenia. Przyjemność jest zawsze związana z „upajaniem się” lub doznaniem odczuć, które w gruncie rzeczy są prywatne, z natury przeżywane samotnie, nawet jeśli ich źródłem jest wspólna czynność, taka jak kochanie się. Co więcej, możemy zostać tak zalani falą przyjemności, że nic poza nią w danej chwili się nie liczy. Nawet szarmancki Edward musi przyznać, że jego pragnienie przebywania w towarzystwie Belli jest zasadniczo egoistyczne, umotywowane chęcią upajania się jej pięknem i zapachem, zmysłową ucztą, dla której potrafi wystawić ukochaną na śmiertelne niebezpieczeństwo.

„Co powinienem zrobić… [a] to,
co zrobić chciałem”


Okładka pierwszej książki sagi „Zmierzch” ukazuje otwarte dłonie trzymające jasne czerwone jabłko, przywodząc na myśl sławny związek pokarmu i erotyki, który jest głęboko zakorzeniony w zachodniej świadomości. Większość z nas zna historię upadku ludzkości z Księgi Rodzaju, pierwszej księgi Biblii, która opowiada o tym, jak pierwszy mężczyzna i kobieta stracili swą dziecięcą niewinność i zostali wygnani z raju na skutek nieprzestrzegania zakazu Boga, by nie jeść owocu z „drzewa poznania dobra i zła” (Księga Rodzaju 2, 17). Biblia oczywiście nie określa nigdzie „zakazanego owocu” jako jabłka. W mitologii greckiej jabłka były jednak ważną figurą wikłającą pożądanie z niezgodą, i być może dlatego ktoś uznał, że jabłko było również głównym winowajcą w historii z Księgi Rodzaju, i pomysł ten się przyjął. Biblia nie sugeruje również, że to żądza przyczyniła się do upadku człowieka. Nie powstrzymało to jednak wielu wczesnochrześcijańskich teologów przed upieraniem się, że „poznanie dobra i zła” przekazane przez zakazany owoc miało coś wspólnego z poznaniem cielesnym. Tę interpretację uprawdopodobniło nagłe odkrycie przez Adama i Ewę swojej nagości tuż po uraczeniu się owocem. W rezultacie od tego momentu zakazane pragnienie jest utożsamiane z odgryzaniem dużego, soczystego kęsa jabłka.

Kiedy średniowieczni chrześcijańscy teologowie, tacy jak Tomasz z Akwinu (1224–1274), zastanawiali się nad tymże jabłkiem, uważali, że ostrzega nas ono przed niebezpieczeństwami tego, co nazywali concupiscentia, czyli „pożądliwość”. Było to ich określenie dla całkowicie naturalnego i spontanicznego pragnienia przyjemnych rzeczy, jak jedzenie i seks. Oczywiście, nie ma nic z natury złego w tych przedmiotach pożądania. W rzeczywistości Tomasz z Akwinu podkreślał, że są potrzebne i dobre, ale – i to jest najważniejsze zastrzeżenie – dopóki nie poszukujemy ich jedynie dla przyjemności, ale z powodów, dla jakich, według niego, stworzył je Bóg: na przykład odżywiania naszych ciał czy reprodukcji gatunku. Jeśli pozwolimy im działać poza ograniczeniami sumienia i rozumu, pożądliwe pragnienia stają się zarzewiem takich grzechów jak żądza i obżarstwo. Tomasz zaklasyfikował pożądliwość jako formę miłości, ale odróżnił ją od uczucia przyjaźni tym, że przedmiot pożądliwości „miłuje się (...) nie dlatego, żeby było [mu] dobrze, ale żeby [go] posiąść”. Nasze pragnienie jedzenia jest pożądliwe, ponieważ interesują nas jedynie składniki pokarmowe i przyjemności, jakie dla nas stąd wynikają. Pragnienia erotyczne również są pożądliwe, ponieważ ich celem jest nasza własna przyjemność.
Pożądliwe pragnienia są bardzo silne, przyjemne i, w opinii Tomasza i innych moralistów chrześcijańskich, stają się powodem problemów, jeśli zdominują osobowość. Nie tylko skłaniają nas do niepohamowania i szkodliwego nieumiarkowania, ale kiedy zaczynamy patrzeć na ludzi poprzez zniekształcające soczewki pożądliwości, redukujemy ich do przedmiotów, które można skonsumować lub użyć dla przyjemności. Tak mniej więcej widzi nas większość wampirów spoza klanu Cullenów. Swój ulubiony rodzaj ludzkich istot Spike z serialu „Buffy: pogromca wampirów” określa jako „Happy Meal na dwóch nogach”. To kolejny wampir lubiący porównania kulinarne. Obrazem tego, co Tomasz z Akwinu mógłby określić jako czystą, niepohamowaną „pożądliwość na dwóch nogach”, może być opis nowo narodzonych wampirów w „Zaćmieniu”. Edward tak opisuje jednego z nich, „to głodny i rozwścieczony nieszczęśnik, który nie potrafi się kontrolować”. Jeśli te rozszalałe, niemoralne żądze są tym, czym staje się pożądanie pozostawione bez nadzoru naszej racjonalnej natury, to brońmy zaciekle oblężonych przez wroga szańców rozumu.
Pewnej nocy Edward balansował na krawędzi tego szańca w sypialni Belli. Wcześniej tego dnia odkrył, że ma rywala w osobie Mike’a Newtona, i odtąd zazdrość rozpaliła jego pragnienie Belli do tego stopnia, że włamanie do jej domu wydało mu się doskonałym pomysłem. Tej nocy po raz pierwszy znalazł się w jej sypialni, by szpiegować ją podczas snu, co zapoczątkowało tylko kolejne nocne wizyty. Później tłumaczył Belli, co działo się wtedy w jego głowie: „Przyglądałem się, jak śpisz, walcząc z myślami. Z jednej strony wiedziałem, co powinienem zrobić, co jest etyczne, rozsądne, właściwe. Z drugiej strony było to, co zrobić chciałem. Mógłbym cię ignorować, mógłbym zniknąć na kilka lat i wrócić po twoim wyjeździe, ale wówczas, pewnego dnia, przyjęłabyś w końcu zaproszenie Mike’a czy kogoś jego pokroju”.
Dobrze wiemy, że ani Mike Newton, ani nikt jego pokroju nie podbiłby serca Belli, gdyby nie pojawił się Edward. Jednak bez względu na to, jak bardzo Edward mylił się co do swojej konkurencji, jego rozdzierająca walka wewnętrzna była bardzo prawdziwa. Tomasz z Akwinu bez wątpienia opisałby to jako walkę między pożądliwością („co zrobić chciałem”) a sumieniem („co powinienem zrobić”). Wystarczyło, że Edward usłyszał imię, które Bella wymamrotała przez sen. Przekonało go to do odrzucenia na bok sumienia i sięgnięcia po jabłko. To pokazuje olbrzymią siłę pożądliwości.


Zmierzch i filozofia




Zmierzch i filozofia. Wampiry, wegetarianie i pogoń za nieśmiertelnością
Autorzy: William Irwin, Rebecca Housel, J. Jeremy Wisnewski
Tytuł oryginału: Twilight and Philosophy: Vampires, Vegetarians and the Pursuit of Immortality
Tłumaczenie: Agnieszka Krzysztoń, Joanna Urban
Wymiary: 130 x 205 mm
Oprawa: miękka
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-7648-275-0
Cena: 29.90 PLN
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 12.11.2009

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
19-01-2010, 19:30 | NOTplastic | Komentarzy w sumie: 63
mam to. będzie czytańsko.



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie
poświęconej twórczości
Stephenie Meyer:
 
* * *
 
Zapraszamy
na nasze
 
* * *
 
Odwiedź koniecznie
naszą stronę główną
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj





Na służbie:
Żołnierze: 3
ARTUT, hshoeschristian, Szymański
Cywile: 41

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2868689
Dziś gości: 169
Ten miesiąc: 169
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 211

Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc