Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Carska Manierka
  
Dzeus - opowiadanie
 02-06-2009, 11:34
 Brak Danych
 5670 x przeczytano

Praca nadesłana na Konkurs Literacki – Zmierzch
Autorka: Marzena Nazarko
Nagroda: III miejsce
Uzasadnienie: Opowiadanie które zainteresowało nas mrocznym klimatem i ciekawymi założeniami koncepcyjnymi. Wiemy czego autorka chciała spróbować, a czy jej się udało, pozostawiamy do oceny Wam. Nas przekonała.
Wszystkie prace konkursowe zamieszczane są w oryginale – bez korekty i redakcji.


Dzeus
 
Mały, gasnący płomyk walczył o ostatnie chwile swojego krótkiego życia. Jego słabnąca aura oświetlała niewielki fragment pokoju- staromodny stolik, na którym stała wypalająca się świeczka i zabytkowy fotel, a w nim siedzącą nieruchomo postać. Wydawać by się mogło, że jest ona jedynie dziełem utalentowanego rzeźbiarza- nie poruszała się ni razu, nawet wydawała się nie oddychać, jedynie wpatrywała się bez wyrazu w niknący ogienek. Żaden z ludzi nie byłyby w stanie określić, jakie emocje targały nieznajomym. Jego twarz, jak wykuta maska, łączyła w sobie melancholie, głębokie zamyślenie, nutkę smutku i niedowierzania. Z początku ruchem wolnym mężczyzna odgarnął opadające mu na twarz włosy, by po chwili wstać z szybkością zbyt prędką, aby ludzkie oko je zarejestrowało. Dostojnym krokiem przeszedł wzdłuż pomieszczenia, zanurzając się w mroku. Podszedł do jednej z oszklonych szafek, której nikt o człowieczych zmysłach nie mógł dojrzeć w panującej ciemności i wdzięcznym ruchem otworzył przeźroczyste drzwiczki. W środku, wśród wielu staroci, znajdowała się wiekowa, grecka waza. Malowana stylem czarno figurowym przedstawiała dwóch walczących przeciwników...

„I tak jak orzeł, ptak górski, najszybszy wśród uskrzydlonych,
Spada i lekko dopędza z chmur gołębicę spłoszoną-
Ona wymyka się, pierzcha, lecz orzeł, z wrzaskiem straszliwym,
Z bliska uderza, w drapieżnej duszy zdobyczy spragniony-
Tak z zaciętością Achilles pędził, a Hektor uciekał
Pod trojańskimi murami, unosząc rącze kolana.”*
 
Naokoło opowiadającego zebrało się już wielu ludzi. Ślepiec podniesionym głosem kontynuował swą historię, nieświadomy, jak wielu go dziś słucha. Zaciekawione dzieci podchodziły bliżej, by zasłyszeć choć fragmentu opowieści z ust sławnego barda. Wśród śmiertelników znajdowało się wielu młodych, których prawdopodobnie właśnie odpoczywali od pracy, jak i starszych. Wszyscy tłoczyli się bardzo ciasno, chcąc znaleźć się jak najbliżej bajarza. Tylko jedna postać stała bardziej na uboczu. Urodziwy mężczyzna z lekkim uśmieszkiem wpatrywał się w podekscytowane twarze zebranych. Nie musiał pchać się między nich, by zrozumieć każde z wypowiedzianych słów. Jakże ludzkie zmysły były marne… 

„Tak Pry jamowe w krąg miasto po trzykroć obaj obiegli
Stopy lotnymi. A na to patrzyli wszyscy bogowie.”

-Aro, tu jesteś.- nagle odezwał się znajomy głos. Mężczyzna powoli odwrócił głowę.– Szukałem Cię.
- Coś się stało, bracie?- Zapytał wampir, stając plecami do zasłuchanych ludzi.
- Rozmawiałem z Markiem. Zdecydowaliśmy się, że wkrótce opuszczamy Ateny, tak jak chciałeś.- Z typową dla siebie niechęcią odpowiedział Kajusz.
-Świetnie. Czas zmienić miejsce pobytu, jeszcze tyle świata warto zobaczyć…- zamyślił się Aro.
Kajusz prychnął.
-Mamy na to całą wieczność, nie musisz się tak spieszyć.
-Kto wie, czy jutro nie zostanie zniszczony świat, bracie. Ale teraz lepiej już wracajmy. Zabierzmy parę przydatnych przedmiotów i ruszajmy w drogę.
Aro podszedł do towarzysza, by z nim ruszyć do domu. 

„Jednak gdy czwarty raz w pędzie znów do tych źródeł przybiegli,
Ojciec Dzeus wagę wziął złotą, unosząc szale do góry,
I na nie rzucił dwa losy, wyrokujące o śmierci-„

-Wiesz, bracie- podjął nagle Aro- od jakiegoś czasu zastanawiam się nad istnieniem bogów.
Kajusz spojrzał na niego nie ukrywając zaskoczenia.
-Co Ci chodzi po głowie? Czyżbyś zamierzał zająć miejsce na Olimpie?- syknął.
-Coś w tym stylu.- wampir uśmiechnął się nieznacznie- Nie sądzisz, że w oczach ludzi moglibyśmy wyglądać jak nikt inni tylko bogowie? Nadludzko szybcy, silni, piękni…
- Aro-przerwał mu brat- niepotrzebny nam kłaniający się tłum słabych śmiertelników.
-Oh, nie myślałem o objawianiu się.-westchnął.- Ale moglibyśmy znaleźć sobie więcej towarzyszy takich jak my. Gdzieś w świecie jest na pewno wiele wampirów. Razem utworzylibyśmy wspólnotę, niepokonalną grupę…
-Bracie…-jękną Kajusz.- Po co Ci to?
Aro nie odpowiedział. Brat nie mógł go zrozumieć. On wiedział, że władza to klucz do szczęścia. Odchodząc, wyłapywał ostatnie słowa opowieści barda. 

„I u nóg tarzał się ojca- Dzeusa, co trzyma egidę.”

Wampir otworzył oczy i odsunął palce od powierzchni wazy. Lekki uśmieszek błądził na jego twarzy, a oczy powędrowały z naczynia na bok. Puchar z czystego złota, o wiele młodszy od greckiego dzbana. Ah, tak, pamiętał…

-Panie! Panie, błagam Cię, oszczędź! Jam nie chciał…
-Okraść swego władcy?- prychnął Aro.
-Ja..panie…ja…błagam…- jąkał się dalej chłop.
Wampir westchnął. Ze znudzeniem dudnił palcami jednej dłoni w oparcie fotela, a drugą podtrzymywał głowę. Bez cienia litości przypatrywał się kłaniającemu się mu mężczyźnie. Jeszcze jeden podwładny, który myślał, ze da radę wynieść coś cennego z domu pana. Niemądrzy ludzie. Powinni bardziej obserwować swoje otoczenie. Może wtedy zauważyliby, że ich władcy są… no cóż, inni.
-Panie, ja mam rodzinę. Na utrzymaniu żona, córka i syn. Co oni zrobią bez mnie? Przecież to ja … panie, władco mój miłosierny!
Aro zmrużył oczy. Nużyły go marne prośby człowieka, przecież i tak się nie uratuje. Naprawdę, powinni już dawno kogoś skazać na przykład dla innych. Może wtedy ktoś przejrzałby na oczy i zrozumiał, że z tutejszymi panującymi nie ma żartów.
-Aro, skończ już z tym- z rogu pokoju odezwał się milczący dotąd Marek. Siedział z rozłożoną księgą na kolanach i patrzył zmęczonym wzrokiem na trzęsącego się mężczyznę. Chłop chyba nawet go nie usłyszał, tylko dalej mamrotał niewyraźnie swoje prośby.
-Zabić?- spytał od niechcenia brata, by upewnić się co do jego poparcia.
Marek wzruszył ramionami.
-Rób co chcesz. Ty tu głównie rządzisz.
Aro uśmiechnął się pod nosem słysząc te słowa.
-Panie, błagam!- znów podjął lament poddany- Ja… ja wszystko zrobię! Oddam co mam! Przecież ja mam syn, córę… co oni bez mnie zrobią? Za młodzi jeszcze…
Rządca zmrużył nagle oczy, a jego usta wygięły się w złośliwym uśmieszku.
-Córka?- podjął wampir.- Syn? Masz dzieci, tak?
Zdziwiony chłop podniósł głowę, lecz napotykając wzrok pana schylił ją ponownie.
-Tak, władco mój. Jane i Alec im na imię.
Aro uniósł górną wargę ukazując rząd białych zębów i cmoknął. Skoro i tak ktoś ma zginąć…
-Może i pozwolę Ci żyć. Zapomnę o tym złotym kielichu, który próbowałeś wykraść…- zaczął, a wieśniak podniósł pełny nadziei wzrok-… ale ty oddasz do nas swoje dzieci, by zostali służącymi. Ostatni zaginęli jakiś czas temu… Będą mieszkać w zamku aż po kres swoich dni. To będzie ceną za twoje życie. Twoje i jak sam przyznałeś, twojej rodziny.
Na twarzy chłopa malowało się niedowierzanie.
-Więc?- Aro z drwiącym uśmiechem spojrzał na człowieka. Był ciekaw jego decyzji. Może to i dlatego zdecydował się na ten ruch?
W sali przez chwilę panowała cisza zakłócana jedynie przyśpieszonym biciem ludzkiego serca.
-Panie… dobrze- odparł wreszcie mężczyzna.
Aro westchnął. Było tak, jak myślał. Chłop odda naprawdę wszystko co ma, byleby oszczędzić własną skórę. Przecież wiedział, że wydał na swoje dzieci karę śmierci. Wszyscy jego poddani byli świadomi, że każdy, kto idzie na służbę do tutejszych panów, znika nie dłużej niż parę dni od podjęcia służby.
-A więc idź już do rodziny i przyprowadź dzieci, nim zapadnie zmierzch.- odpowiedział bezbarwnym głosem nieśmiertelny.
Mężczyzna podniósł się z klęczek. Ukłonił się parę razy i prawie biegiem opuścił salę. Gdy tylko jego pospieszne kroki ucichły, w Sali zapadła niczym niezmącona cisza.
-Zabijesz ich.- po chwili milczenia odezwał Marek. To nie było pytanie.
Wampir skinął twierdząco, a jego brat pokręcił z lekkim niedowierzaniem głową.
-Niedługo wymordujesz całą tutejsza populację ludzi, bo poszli do Ciebie na „służbę”- mruknął pod nosem wampir.
-To tylko ludzie, Marku. Czyżby odezwał się w tobie człowiek? Ocalę ich tylko wtedy, jeśli Elezar odkryje w nich coś nadzwyczajnego. Jednak to tak rzadkie…
-Przez twoją chęć do kolekcjonowania talentów, niedługo zbierzemy całą armię nowonarodzonych. Zresztą jeśli przemienisz te dzieci, prawdopodobnie zamordują swoich rodziców parę dni później. Nie widać, by ten chłop darzył je jakimś specjalnym uczuciem, zapewne odwzajemnianym.
- A więc śmierć, którą przekazał z siebie na nich, znów zawita do jego drzwi. Czyż to nie ciekawe?
Marek przewrócił oczami i wrócił do lektury. Aro nie zwracał na to uwagi. Brat nie mógł go zrozumieć.  On wiedział, że bogom należy się ofiara. Część, jaką składają śmiertelni nieśmiertelnym… 

Aro zamknął z powrotem skrzydła szafy. Jego myśli wciąż wędrowały wśród tamtejszych wydarzeń. To wszystko zdarzyło się tak dawno temu, a przecież nadal pamiętał, jakby minął jedynie dzień. Setki marzeń, celów, wzorów, ideałów. Wieczność jest tak długa… a on przeżyje ją całą, dzień po dniu. Stał się władcą, jak mityczny Dzeus. Najwyższy z bogów. Jego bracia byli także silni, lecz nie mieli najwyższej władzy. Marek i Kajusz byli niczym Posejdon i Hades. Bracia najwyższego, dzielący z nim władzę,
Nieśmiertelny uśmiechnął się na tę myśl. Szybkim ruchem dłoni zgasił świecę, tak, jak wcześniejsze setki słabych, ludzkich żyć.

*Fragmenty Iliady Homera, przekład Kazimiera Jeżewska.

Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
15-06-2009, 17:05 | Olik_21 | Komentarzy w sumie: 115
Świetne! Wow, gratuluję talentu :)


 
03-06-2009, 16:04 | BlackEvil | Komentarzy w sumie: 60
świetne jak czytałam to można było poczuć ten klimacik grozy :)


 
03-06-2009, 10:56 | Enkeli | Komentarzy w sumie: 7
Świetne opowiadanie :), bardzo ciekawe... :). po prostu rewelacja ;]


 
02-06-2009, 18:32 | Diana | Komentarzy w sumie: 69
A mnie właśnie to sie podoba, ze tak szybko się skończyło... dzięki temu jest jeszcze bardziej tajemnicze i intrygujące... warte trzeciego miejsca;d


 
02-06-2009, 17:13 | Memoria | Komentarzy w sumie: 48
Ciekawy pomysł

warte III miejsca


 
02-06-2009, 16:06 | Spero | Komentarzy w sumie: 19
Szkoda, że tak szybko się skończyło :) Ale zdecydowanie nagroda zasłużona :) Piękne ;*


 
02-06-2009, 16:01 | kundzia | Komentarzy w sumie: 52
Świetne :) Bardzo mi się podobało. Fakt, szkoda, że takie krótkie, ale jakie by nie napisali to i tak nam czytelnikom będzie mało :)


 
02-06-2009, 14:51 | werr_ | Komentarzy w sumie: 25
tak, naprawdę świetne ! czemu tak szybko się skończyło .. ;D


 
02-06-2009, 12:31 | Jagoda.u | Komentarzy w sumie: 20
O mój Boże...
To jest świetne... Brak mi słów!
REWELACYJNE!!!!!!!!!!
Wielkie, wielkie brawa!



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie
poświęconej twórczości
Stephenie Meyer:
 
* * *
 
Zapraszamy
na nasze
 
* * *
 
Odwiedź koniecznie
naszą stronę główną
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj




Czy kupisz Przed świtem?

Oczywiście!!!
308  Głosów (57%)
Raczej tak
14  Głosów (2%)
Nie wiem
9  Głosów (1%)
Nie
8  Głosów (1%)
Mam zamiar ją wygrać w konkursie :)
33  Głosów (6%)
Aaaaaa!!!... KOCHAM EDWARDA CULLENA!!!
160  Głosów (30%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 1
Jaqob
Cywile: 27

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2875163
Dziś gości: 5
Ten miesiąc: 6643
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 157

Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc