Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Nieśmiertelny - opowiadanie
 27-05-2009, 07:49
 Brak Danych
 5940 x przeczytano

Praca nadesłana na Konkurs Literacki – Zmierzch
Autorka: Angelika Barańska
Nagroda: Wyróżnienie
Uzasadnienie: Tekst, który - jeżeli tylko by się tak szybko nie skończył - miał szansę spokojnie powalczyć o miejsce w pierwszej trójce. Pierwsze przeczytane przez nas opowiadanie przedstawiające historię, a nie tylko wariację na temat zmierzchowych bohaterów. Bum.
Wszystkie prace konkursowe zamieszczane są w oryginale – bez korekty i redakcji.

 
Nieśmiertelny

Londyn w siedemnastym wieku nie był miejscem przyjemnym, szczególnie po zmierzchu. Przebywanie o zmroku w tym mieście nie sprawiało przyjemności i było niebezpieczne – bardziej niebezpieczne, niż można by przypuszczać.
Zimny, marcowy wiatr przenikał ubrania i niósł ze sobą odór wylewanych na ulice nieczystości i odpadków. Płomienie niesionych przez moich towarzyszy pochodni drgały niespokojne, rzucając na ściany zaniedbanych kamienic cienie, które podnosiły poziom adrenaliny. Po raz kolejny tej nocy spojrzałem na wymięty kawałek papieru, na którym narysowałem schematyczną mapkę. Byliśmy już blisko, trzeba było teraz zachowywać się najciszej jak się da.
Odwróciłem się, a trzydziestu rosłych mężczyzn idących za mną zatrzymało się raptownie. Każdy z nich niósł pochodnię i widły. Zadziwiające, jak łatwo syn szanowanego pastora może przekonać kogokolwiek, by podążył za nim na wyprawę, z której mogli nigdy nie powrócić żywi. Nasza wyprawa właśnie taka była, bo i jej cel nie dawał wiele nadziei dla żywych.
Naszym celem były wampiry.
Wielu naszych przeciwników z tamtych czasów powiedziałoby, że marnujemy tylko czas i środki na chorych psychicznie przebierańców. Kiedyś mówiłem tak samo, dziś jednak wiedziałem, że zmierzymy się z żywą legendą… żywym horrorem. Wiele miesięcy zajęło mi wytropienie tych osobników i potwierdzenie ich natury.
- Postarajcie się zachowywać jak najciszej. – szepnąłem do towarzyszących mi mężczyzn. – Jesteśmy już bardzo blisko.
Na palcach przebyłem kilka metrów dzielące mnie od skrzyżowania dwóch uliczek. Skręciłem w prawo i ujrzałem otwarte wejście do kanałów.
Nagle zamarłem. Jakieś sto metrów ode mnie pojawił się wampir.
Podarte łachmany wisiały na bladym, umięśnionym ciele. W czarnych jak węgiel tęczówkach płonęła żądza mordu. Okolona skołtunionymi ciemnobrązowymi włosami twarz napawała lękiem. Cofnąłem się kilka kroków, gdy tamten wyciągnął rękę w moją stronę. Wtem jednak cofnął się do kanałów. Z ulgą zawołałem dwóch z towarzyszących mi ludzi.
Uczucie ulgi nie towarzyszyło mi długo; okazało się bowiem, że potwór wcale się nie wycofał. Krzyknął tylko w stronę otworu:
- Fugio! Fugio! Catholicus adventum!* – i skoczył w moją stronę.
Przez chwilę mignęło mi coś białego, później poczułem żelazny uścisk lodowatych palców na ramionach. Monstrum spojrzało mi w oczy z nienawiścią i rozpruło górną część ubioru. Twarde jak stal pazury rozdarły skórę, aż krzyknąłem z bólu. Wampir jakby upajał się samym widokiem mojego cierpienia, bo zadał mi jeszcze kilka równie bolesnych obrażeń. W końcu z ran zaczęła płynąć krew. Stwór wciągnął głośno powietrze.
A potem był już tylko ogień, palący moje ciało od wewnątrz; ogień, który zamroczył mi mózg. Potwór wbił na chwilę zęby w moją klatkę piersiową, po czym brutalnie odrzucił mnie na bruk.
Jak przez mgłę widziałem, że wampir atakuje moich towarzyszy. Nie mieli tyle… szczęścia, co ja. Ich krew od razu zmieniła właściciela, moja jedynie spływała na brudny bruk.
Resztką sił, czy raczej siłą woli podczołgałem się do pobliskiej starty śmieci i skryłem się za nią. Jad palił mnie od środka, każda komórka mojego ciała krzyczała z bólu. Słyszałem, jak coraz wolniej bije moje serce, ale nie traciłem świadomości. Wrzaski mężczyzn zwiększały siłę mojej agonii. Czułem się winny ich cierpienia, choć zdawałem sobie sprawę, że to mi wampir wyrządził największą krzywdę.
Nie wiem, ile czasu leżałem tam, wijąc się z bólu, nie mając siły nawet na krzyk. Jedyne, co zapamiętałem, to moje przerażenie, kiedy przestałem słyszeć bicie mojego serca i katusze, które uniemożliwiały mi trzeźwe myślenie. Nie pozwoliłem sobie jednak na najsłabszy jęk, najcichszy krzyk, a kiedy już było to możliwe, nie oddychałem.
Wreszcie ból zelżał na tyle, żebym mógł wstać. Odrętwiały podnosiłem się z ziemi, przyglądając się z obrzydzeniem swojemu nowemu ciału. W kałuży ujrzałem swoje odbicie: wiedziałem, że wielu określiłoby mnie niezwykle przystojnym, ale ja nienawidziłem siebie, nienawidziłem tego, czym się stałem. W zimnym ciele nie płynęła krew, nie było miejsca na oddychanie. Szkarłatne tęczówki sprawiały, że czułem jeszcze większy wstręt do samego siebie.
Wszystko to zdarzyło się ponad trzysta lat temu, a ja wciąż trwam, nieśmiertelny. 

*(łac.) Uciekajcie! Uciekajcie! Katolik nadchodzi!


Informacje dodatkowe:
 

Komentarze:


 
27-05-2009, 23:55 | Marchew | Komentarzy w sumie: 134
Nie będę się tutaj z nikim kłócił, za to wezmę autorkę w obronę. Ta praca to przede wszystkim storytelling. Przedstawia historię, a nie kolejną (jakich były dziesiątki albo dziesiątki dziesiątek) laurkę, bądź autolaurkę. Laurki to prace, gdzie widać było, że zapalona czytelniczka wreszcie dostała władzę nad ulubionymi bohaterami i sama nie może wyjść z wrażenia, że to się stało. Autolaurki to ukłon autorów w stronę samych siebie, takie prace też się zdarzały.
Jest to moja prywatna opinia, a nie opinia jury, ale jest to jedna z ciekawszych i oryginalniejszych prac, która została wyłowiona z morza pisania o tym samym. I może cudem nie jest, ale poprawnością napisania przebija 80% tego co widziałem z konkursu zmierzchowego, a widziałem całkiem sporo.
Autorce gratuluję, niech się nie da zwieść komentarzom, nie znalazła się tutaj przypadkowo.


 
27-05-2009, 22:10 | kundzia | Komentarzy w sumie: 52
Nawet fajne, oczywiście nie jest jakimś cudem, ale ja też sama nie umiem pisać. Może ktoś chciał spróbować swoich sił w tym konkursie, a że została doceniona przez "jurorów" to już nie nasza działka :)



 
27-05-2009, 21:17 | oooxy | Komentarzy w sumie: 7
Strasznie krótke są te popwadania ;p Ja jeśli dobrze pamieta miałam 7 stron w Wordzie, czcionką 12 ;p


 
27-05-2009, 18:38 | Spero | Komentarzy w sumie: 19
Nie podoba mi się. I według mnie, po przeczytaniu poprzedniego wyróżnienia - nawet nie dorasta tamtej pracy do pięt. Za krótkie, żadnej akcji... Nim cokolwiek zdążyło się zacząć, nastąpił koniec. Nie ma żadnych uczuć, jedynie fakt: poszedłem, znalazłem, zaatakował mnie, krwawiłem, zmieniłem się. Nic nadzwyczajnego i nic, co przykułoby moją uwagę.
Bez urazy i nie z wredności - tak obiektywnie :)
I zgadzam się z Jagodą.u - również czytałam lepsze prace...


 
27-05-2009, 16:55 | Jagoda.u | Komentarzy w sumie: 20
Ekhm. Nie podoba mi się.
I nie mówie tego złośliwie.
Poprzednie dwa opowiadania było o wiele lepsze od tego tutaj.
Podobnie było z wieloma opowiadaniami, które
zostały wysłane mi na maila przez innych uczestników, a które nie zostały w ogóle
nagrodzone ;/
Przepraszam, ale to tylko moje zdanie.


 
27-05-2009, 16:03 | Ferrara | Komentarzy w sumie: 64
A mi tam się podoba. Faktycznie, fajnie by było jakby opowiadanie zostało bardziej rozwinięte, ale takie też jest ok


 
27-05-2009, 15:28 | .Lola. | Komentarzy w sumie: 14
Szczerze mówiąc, po wyróżnieniu oczekiwałabym czegoś więcej. Opowiadanie jedynie lekko rozwija to, co w książce napisała sama pani Meyer. Przedstawienie postaci jest poprawne, zgodne z oryginałem, ale też nie wzbudza zaciekawienia, bo powtarzane są tylko te kwestie, które każdy czytelnik sagi dobrze zna. Poza tym całość jest zbyt krótka, by można było obiektywnie wypowiedzieć się na temat stylu Autorki. Nie zachwyca. Ot, taka sobie historia.


 
27-05-2009, 14:58 | NOTplastic | Komentarzy w sumie: 63
trochę krótkie, prawdę mówiąc: żadna rewelacja.


 
27-05-2009, 11:45 | Enkeli | Komentarzy w sumie: 7
hmm... Ciekawe :)



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie
poświęconej twórczości
Stephenie Meyer:
 
* * *
 
Zapraszamy
na nasze
 
* * *
 
Odwiedź koniecznie
naszą stronę główną
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj




Czy kupisz Przed świtem?

Oczywiście!!!
308  Głosów (57%)
Raczej tak
14  Głosów (2%)
Nie wiem
9  Głosów (1%)
Nie
8  Głosów (1%)
Mam zamiar ją wygrać w konkursie :)
33  Głosów (6%)
Aaaaaa!!!... KOCHAM EDWARDA CULLENA!!!
160  Głosów (30%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 28

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2909328
Dziś gości: 85
Ten miesiąc: 5585
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 231