Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Przybytek Wiedzy - podziemie
24-02-2008, 13:54 | 3067 x przeczytano | Wiewiór

Jest taki budynek, w centrum miasta, gdzie schodzi się niemal cała kultura Brucknerfeld… Że co? Wiesz, co to Przybytek Wiedzy? To po co mi trujesz i marnujesz mój cenny czas? Aaa, trzeba było tak mówić od razu – chodzi ci o podziemia tego gmachu. Coś, bracie, taki ciekawy? Turysta, powiadasz, niechaj więc będzie, opowiem ci, jeno zamów piwa na spłukanie gardła, bo piekielnie dzisiaj gorący dzień…


Byłem ci ja raz w owych podziemiach, ale cicho-sza!, nikomu nie mów, bo mnie jeszcze skłonni będą odnaleźć i na suchej gałęzi obwiesić. Kto mnie będzie miał znajdować? Ano, nie przerywaj, gnojku, tylko słuchaj, to się dowiesz, a jak nie, to wynocha od mojego stolika! O czym to ja? A, o podziemiach Przybytku Wiedzy, nieprawdaż? Tak więc, kiedyśmy jeszcze z bratem moim, niech mu ziemia lekką będzie, na włam w różne miejsca chadzali, przyszedł nam do głowy pewien pomysł. Otóż, postanowiliśmy obrobić tenże właśnie gmach. Nie, synku, przed trzydziestu laty nie był aż tak chroniony – ot, kilku strażników, grube pręty w oknach. Ale nikt nic o czarodziejach nie wiedział. Ani o żadnych podziemiach.

 

W planach mieliśmy jeno skubnąć co nieco z kas tamtejszych lokalików, bowiem raz w tygodniu nie opróżniano ich na noc. Wszystko szło nawet gładko, później domyśliłem się, że zbyt gładko, ale póki co, nabraliśmy gotowizny, trochę dobra i chcieliśmy czym prędzej brać nogi za pas, co by nas strażnicy nie zobaczyli, ale się mojemu braciszkowi do piwnic zachciało zejść. Ku własnej zgubie, zresztą. Z podziemi owych blask taki dziwny szedł, ni to lampy, ni to od złota, jak początkowo podejrzewał ten dureń. Okazało się, że to czarodziejskie jest światło, ale gdyśmy to odkryli, za późno już było. Tymczasem jednak zeszliśmy do wilgotnej piwnicy i zobaczyli źródło tego blasku. Otóż, jakiechsik dziwne ustrojstwo tamój wprost na podłodze stało, choć przytwierdzone chyba i do stropu – tegom już nie zapamiętał. Nam się wydało jeno kupą złomu i krasnoludzką maszynerią. Poszliśmy dalej, aż do komnaty wielkiej, wyłożonej kamieniami szlachetnymi albo i zwykłymi, jeno takimi, co się błyszczą, nawet w nocy. Chcieliśmy owych kamyków nieco zabrać ze sobą, aleśmy wtedy zobaczyli, gdzieśmy trafili.

 

Wielki stół na środku komnaty wzięliśmy za ołtarz z początku i myśleliśmy, że to ino jakaś świątynka kultu dla nowobogackich albo zboczonych utracjuszy. Wziąłem się więc bez zbędnego gadania za wydłubywanie kamieni, a ten idiota – mój brat, niech mu ziemia lekką będzie, zamiast mi pomóc, czy coś pożytecznego zrobić, poszedł sobie ów stół oglądać. Powiedział nawet, że tam krew zakrzepniętą widzi, a i na ołtarz to mu nie wygląda, alem go nie słuchał za bardzo, bo błyskotki łatwo od ścian odchodziły i sądziłem, że takie świecidełka, nawet jeśli nie są szlachetne, to po dobrej cenie będzie sprzedać można. Dopiero, jak mój braciszek, głupek najgorszy, jęknął boleśnie, obróciłem się i obaczyłem zjawę, czy widmo, demona, a może jeno cień mój w złotym poblasku kamyczków, tego nie wiem do dziś. Ważne było to, że ono coś zawyło, zahurgotało, a ja żem już nie czekał, co będzie dalej, bom nie głupi i czmychnąłem jak najprędzej.

 

Co z bratem, pytasz? Z początku w ogóle o nim nie myślałem, dopiero w domu przyszło mi na myśl, że może on tam został albo go co dopadło, sam nie wiem… zacząłem szukać po mieście całym – to tu, to tam, przetrząsnąłem wszystkie miejsca, w których się pojawiał i nawet pod Przybytek Wiedzy zaszedłem, choć mnie gęsia skórka na wspomnienie owego widma oblatywała, alem brata nie znalazł. Sądziłem, że zaszył się gdzieś do rana, więc też bez większych oporów już, położyłem się spać. Parę dni później, mój znajomek dobry, choć grabarz i moczymorda okropny, powiedział, żem sam na świecie został już, bo nad rankiem zrzucał do zbiorowej mogiły ciało mojego brata. Nawet żem go już nie zobaczył, bo tam tylko kapłani Morra i grabarze mają wstęp, a trupów w mogile ruszać nie wolno, bo obłożeni egzorcyzmem i warstewką ziemi przysypani, więc żem jeno zawinął się szybko i z domu chyba przez dwa dni nie wychodził – taki był strach, że to, co zabiło mojego brata i po mnie się zjawi.

 

Do dziś nie wiem, co to było i czy ciągle tam jest, bo już wszak niemal trzydzieści lat minęło. Jedno wiem na pewno – nigdy już nie wlezę do tego przeklętego gmachu, a i tobie to, szczeniaku, odradzam, bo tam się złe siły gnieżdżą i nic cię tam dobrego nie spotka – chyba, że śmierć lekka. Strzeż się, coby cię chciwość i ciekawość twoja nie zgubiła, bo w twoim wieku przecieśmy się do Przybytku Wiedzy z braciszkiem – idiotą, wybrali…

 

Autor: Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja: Piotrek „dark kaczuszka” Krzystek


Informacje dodatkowe:
 

 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.