Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Kup pan wiewiórkę
17-02-2008, 17:41 | 5050 x przeczytano | Micronus

Gdyby kto podróżował w pobliżu, usłyszałby salwy z rusznic krasnoludzkich regimentów i ryki rozrywanych na strzępy bojowych niedźwiedzi. A przynajmniej takich wrażeń doznawał podpity importowanym z Brucknerfeld, schowanym na specjalną okazję samogonem, Helmut Sniffer. Tyle, że owe wystrzały pochodziły z żaru ogniska, a rolę eksplodującego prochu odgrywały szyszki, echo w pieczarze zaś zmieniało te skromne odgłosy w dudnienie. Co do "niedźwiadków", to zmysły Helmuta nie myliły go tak bardzo, po przeciwległej stronie paleniska leżał urżnięty jak kłoda, okrutnie zarośnięty na gębie spaślak - Francois de Basinett, na dodatek chrapał niemiłosiernie, co rusz krztusząc się i połykając własną flegmę. Znużenie dopadło w końcu Sniffera i zapadł w sen. Najpierw ukazały mu się rozkoszne wspomnienia z courońskiego zamtuza, ustąpiły one jednak w momencie zapłaty i wyciągnięcia pustej sakiewki. Potem przyśniła mu się jutrzejsza wyprawa do Kniei, zdobycie kawałka jakiegoś tam żyjącego drzewa dla kapłana z Courone i potężny wór wypełniony złotymi koronami w nagrodę.

 

Helmuta zbudził lodowaty wiatr smagający mu twarz, w rozświetlonej słabo księżycowym blaskiem grocie zdołał zobaczyć tylko śpiącego Basinetta i dymiącą kupkę popiołu pozostałego po ognisku. Choć i tego nie mógł być pewien - bania nieznośnie mu pulsowała, a wzrok płatał figle rozmazując się nieustannie, tworząc to tu, to tam dziwne kształty. W kalejdoskopie doznań jego oczom ukazała się Marta Sniffer - tłusta krowa, jego żoną zwana i sprzedała mu w łepetynę kilka ciosów wałkiem do ciasta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zeszła dwie wiosny temu na smrodliwe wiatry. Helmut pobladł, narobił pod siebie ze strachu i zastygł w bezruchu.

-         Słuchaj ty moczymordo, ty pijaczyno, ty kanalio podła - wymamrotała zjawa. - Ty chciwcze, niegodziwcze, krętaczu i psi synu… Choć najchętniej sama bym cię powiesiła, oślizły strupie, to na okrucieństwa jakie cię czekają patrzeć z zaświatów nie mogę. Przyłożyła rękę do czoła i rzekła - choć raz uszanuj swe marne życie...

 
 

Małżonka przeszedł dreszcz, po czym omdlał i przeniósł się myślami na trakt wiodący z Courone do Bordeleaux. Było wczesne popołudnie, na rozwidleniu, przy dróżce prowadzącej do Kniei Rozpaczy ganiały się ze sobą trzy wiewiórki. Jesienne słońce wspaniale rozświetlało mieniące się, poprzetykane zielenią igliwia, czerwienie, żółcie i pomarańcze listowia wszelakiego. Sniffer i Basinett skręcili w zarośniętą badylem ścieżkę i wkroczyli w głąb lasu. Zapuszczanie się w owianą złą sławą okolicę przed zmrokiem to głupota, ale drzewo podobno okazywało swoje niezwykłe właściwości tylko w nocy. Zapłata miała być na tyle duża, że byle zabobon nie wystraszył Helmuta i jego kompana. Przedzierając się przez chaszcze, dotarli na skraj polany. Wokół olbrzymiego, z pewnością wiekowego dębu - a nie był to byle jaki dąb, wszak z dziupli wydostawała się zgodnie z opisem kapłana złota poświata, tańczyła i śpiewała hojnie obdarzona przez naturę czarnowłosa niewiasta. Czyżby dwie pieczenie na jednym ogniu? Samce dostali ślinotoku i zamiast skupić się na zadaniu poczęli głowić się nad zbałamuceniem dziewuchy.

-         To pewnie jakaś wariatka. Po epidemii pełno takich się kręci. Ja do niej zagadam udając zagubionego podróżnika - wyszeptał Helmut - a ty zajdziesz ją od tyłu i zarzucisz worek na łeb.

-         Dobra, to idź, ja się nią zajmę - na twarzy grubasa pojawił się zadziorny uśmieszek.

 
 

Helmut zataczając się ze zmęczenia wyszedł na polanę i padł na kolana wołając pomocy głosem konającego. Dziewczyna podbiegła do podróżnika i pochyliła się, a chwilę później upadła pod uderzeniem pałki w potylicę.

-         Wiąż sukę - wycedził Basinett - ja wyrwę kawał serca z tego drzewa, zabawimy się i spadamy.

-         Po coś ją utłukł?

-         Zauważyłeś, że w pobliżu nie spłoszyliśmy ani jednego ptaka?  Ani jednego lisa czy innego czorta? Coś tu jest nie tak. Może to ścierwo jest w komitywie z elfami, albo co. Lepiej mieć się na baczności.

Tłuścioch podszedł do monumentalnej dębiny, chciał zajrzeć do dziupli, ale ta była ponad jego głową. Nie mając innego wyjścia wsadził w otwór swoje grube łapsko. Poczuł przyjemne ciepło, chwilę potem po jego ramieniu zaczęła spływać strużka krwi. Francois próbował wyjąć kończynę, nieporadnie jednak, sama zaś dziupla zaciskała się, miażdżąc w końcu kości i odrywając rękę od korpusu. Basinett padł na ziemię szamocząc się w kałuży posoki i wrzeszcząc w niebogłosy. Trwało to zaledwie tylko kilka chwil, gdy umilkł porozrywany przez ożywione gałęzie, które moment potem zastygły jak to miały w zwyczaju. Helmut zerwał się do biegu nie oglądając się za  wspólnikiem. Przewracał się co chwilę potykając się o korzenie i gnając na oślep. W końcu stracił siły, nie mógł złapać oddechu, a pot napływał mu do oczu. Nieopatrznie oparł się o drzewo. Konary pochwyciły go za pas i ramiona i nieco uniosły. Na strzał z łuku przed nim zobaczył wielkiego, białego jelenia z obfitym, srebrzejącym w  księżycowej poświacie porożem. Czerwone ślepia zwierza wzbudzały strach już z daleka, Sniffer zdołał tylko przełknąć ślinę, gdy ten rozpoczął szarżę. Gdy rogi przebijały mu żołądek i wątrobę niespodziewanie poczuł pieczenie na policzku.

- Wstawaj zasrańcu, nachlałeś się tym wynalazkiem z Brucknerfeld, narobiłeś w gacie, a teraz jeszcze drzesz ryja - wykrzyczał Basinett - Idź się obmyj w strumieniu, bo nie zniosę tego smrodu, dzisiaj nasz wielki dzień.

Helmut dokonał pobieżnych oględzin swojego ciała i dopiero nie zobaczywszy żadnych ran wytarł pot z czoła i uspokoił się nieco.

 
 

Koło południa na trakcie poszukiwacze sławy i bogactwa napotkali zakapturzoną staruszkę. Spod  okrycia nie było dobrze widać twarzy kobieciny, wystawał jedynie obsypany ropiejącymi krostami nochal i kosmyki siwych włosów.

-         Szlachetni panowie, wspomóżcie starowinkę i kupcie to oto mądre zwierzątko - wycedziła słabiutkim głosem kobieta, wskazując na oswojoną wiewiórkę - Ostrzeże was przed niebezpieczeństwem, jako i mnie chroniła.

Korzystając z postoju Helmut poszedł wyprowadzić węża na spacer.

-         Wiewiórki nam nie potrzeba - burknął Francois, ale zapłacę ci babo za wskazanie skrótu do Kniei Rozpaczy, śpieszymy się okrutnie, a chcielibyśmy rozbić obóz przed zmrokiem.

-         Okolica to niebezpieczna, strach tam chodzić nocą, kupcie wiewiórkę może... Nie? No trudno, w takim razie musicie pójść tędy...

Gdy skończyła, Basinett rzucił przed babcię kilka pensów, staruszka z trudem przyklękła opierając się o drewniany kij i poczęła zbierać monety, wtem grubas odpiął od pasa pałkę.

-         Ciekawe czy przed tym też cię ostrzegła? - zaśmiał się i przyłożył jej leniwie w głowę. Ciało kobiety bez najmniejszego oporu osunęło się na ziemię wylewając z siebie stróżkę krwi.

 
 

-         Helmut, znam świetny skrót, trafimy tam przed zmrokiem - krzycząc zapuścił się w zarośla. Krnąbrny tłuścioch nie widział tego, ale włosy staruszki zmieniły raptem kolor na kruczoczarny, skóra stała się delikatna jak jedwab, a do zgrabnego teraz ciała powróciło życie...

-         Psia mać, by tą staruchę szlag jasny trafił, krew nagła zalała - mamrotał pod nosem Basinett, mam wrażenie, że kręcimy się w kółko, a już zmierzcha...

-         A mogłem jej posłuchać... - wyszeptał Helmut zobaczywszy w zaroślach czerwone ślepia.

 
 

Helmuta otrzeźwił kubeł lodowatej wody i kilka policzków wymierzonych przez starego, poczciwego grubasa Karla Upadlacza. Sniffer momentalnie odzyskał świadomość, rozejrzał się wokół i zobaczył tylko tłum głośno śmiejących się krasnoludów, wytykających go palcami ludzi,   skaczącą po blacie stołu wiewiórkę i kołyszący się pod sufitem szyld "Jaskinia upodlenia".

-         To żeś synku zaszalał - powiedział Karl poklepując po ramieniu mokrego i wystraszonego mężczyznę. - Ostrzegałem, że wyziewowi smoka możesz nie podołać, wszak nikomu jeszcze  nie udało się opróżnić flakonu i pozostać przy zdrowych zmysłach.

-         Elizo, podaj no dzban miodu dla tego biedaka, niech odzyska sił.

Do stolika podeszła młoda, pełna gracji i wdzięku brunetka. Krągłe, wielkie piersi niemalże wylewały się zza gorsetu ku uciesze bywalców, ale Helmut nie mógł na nie patrzeć. Wstał, rzucił na stół kilka monet i wyszedł mamrocząc pod nosem. Nigdy więcej moja noga nie postanie w tym przeklętym Brucknerfeld.

 
Autor: Micronus
Redakcja: Kornel „Hipiss” Bielawski

Informacje dodatkowe:
 

 


 
18-02-2008, 08:50 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Buhahaha :-) Mi też się podoba :-P


 
17-02-2008, 18:30 | Craven | Komentarzy w sumie: 1722
Cóż za przykuwający uwagę tytuł :D


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.