Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Opowieść o smoczym jaju
06-11-2007, 18:17 | 3447 x przeczytano | Wiewiór
OPOWIEŚĆ O SMOCZYM JAJU

Przed jakimiś trzydziestu laty, mój chłopcze, przez zachodni Reikland wędrowała grupka awanturników. Dwóch ludzi, krasnolud i niziołek. Wyruszyli oni z rodzinnego Stirlandu w poszukiwaniu przygód i chleba. Tak jak z tym pierwszym nie było żadnego problemu, bo co i rusz wpadali w jakieś tarapaty, to z tym drugim bywało różnie. Aż do pewnego dnia, kiedy to szczęścia zdecydowało się do nich uśmiechnąć.

 

Wykonując rekonesans u podnóża Gór Szarych na rozkaz miejscowego grafa, natrafili na podejrzanie wyglądający wąwóz. Wszyscy czterej cenili sobie wysoko własne życie, ale poczucie obowiązku i zaliczka za misję w sakiewkach nad wyraz im ciążyła, więc zapuścili się między wysokie, strome zbocza. Były one idealnym miejscem do zasadzki i wyrżnięcia kilku imperialnych zwiadowców przez miejscowych zbójców, czy gobliński zagon, a co gorsza wszyscy oni zdawali sobie z tego sprawę.

 

Wąwóz od samego początku nie robił na nich dobrego wrażenia. Był szeroki nie więcej niż na dwadzieścia metrów, a skalne, pochyłe ściany nie dawały żadnych szans na wydostanie się na wysoki brzeg. Grań biegła kilkanaście metrów ponad ich głowami. Całe to miejsce zaczęło klaustrofobicznie wpływać na zwiadowców. Postanowili przejechać jednak jeszcze nieco i dopiero zawrócić. Niedługo potem poczuli w powietrzu drażniący zapach padliny i zgnilizny. Z początku chcieli wracać, ale nie wiedzieć czemu, ruszyli dalej.

 

Za kolejnym zakrętem jaru, niemal napatoczyli się na coś, czego nigdy w życiu nie widzieli, ale wszyscy od razu pojęli, czym owo coś jest. Smocze siedlisko wyglądało jak jakaś piekielna pieczara, w której urzędują sami diabli. Kości rozrzucone w promieniu kilkudziesięciu metrów od gniazda, potłuczone sprzęty i kosztowności. A co gorsza, ogromny, szarozielony smok leżący pod skalną półką zwinięty w kłębek jak gigantyczny pies, z podkulonym pod siebie ogonem. Zdawał się drzemać słodko, ale żadnemu z awanturników bynajmniej nie przyszło to do głowy.

 

Porozumiewawczo spojrzeli po sobie, po czym zaczęli się chyłkiem wycofywać za zakręt, gdzie byliby niewidoczni dla potwora, ale rumak jednego z nich zarżał nagle głośno, przerażony tak wielką maszkarą, jaka przed nimi się gnieździła. Początkowy spokój zdawał się świadczyć o tym, że smok nie usłyszał tego dźwięku, ale już po chwili otworzył jedno ślepie, a potem drugie. Parsknął kilka razy i momentalnie zerwał się na nogi i rozłożył skrzydła.

 

Widok był doprawdy przerażający, ale też urzekający. Smok zajmował niemal całą szerokość wąwozu, a wysoki był na co najmniej dziesięć łokci. Doprawdy, bydlę było wielkie jak stodoła, a co gorsza wyglądało na niezadowolone. Zwiadowcy więcej mu się jednak nie przyglądali i zawróciwszy konie zmusili je do szaleńczego galopu przez wąski jar. Za sobą usłyszeli wściekły ryk smoka i donośny tupot, odbijający się od ścian wąwozu.

 

Ucieczka byłaby z góry skazana na porażkę, gdyby nie łut szczęścia, jaki sprzyjał grupce awanturników. Bestia już wzbijała się w powietrze, by dogonić swój łup ponad zboczami jaru, ale w swej wściekłości nie spostrzegła, że robi to w miejscu, gdzie wąwóz zwęża się ku górze, w niewielką, kilkumetrowej szerokości szczelinę. Momentalnie zarył łbem w skałę, a błoniaste skrzydła uderzyły kilka razy w kamienne bloki, z których zbudowana była skała. W chwilę później, smok z głuchym tąpnięciem spadł na ziemię z pokaleczonymi skrzydłami, ogłuszony tak mocnym uderzeniem.

 

Początkowo, zwiadowcy chcieli zabierać się czym prędzej do grafa, ale krasnolud zawrócił nagle, a za nim cała reszta. Wykorzystując oszołomienie bestii, jeden z nich przylał jej jeszcze w łeb obuchem topora, ruszyli do jego gniazda. Tam odnaleźli nieco kosztowności, choć na pewno nie tyle, ile się opowiada po karczmach, jakieś zwłoki – w miarę świeże i smocze jajo. Nie zastanawiając się wiele, zabrali tyle, ile się zmieściło w jukach i ruszyli w drogę powrotną, gdzie smok oberwał jeszcze raz, tym razem kontrolnie.

 

Kiedy oddalili się już porządnie od wąwozu, dokonali podziału łupów. Nie wiedzieli jednak, co zrobić z jajem, które nie miało dla nich większej wartości. Obawiali się pokazać je komukolwiek innemu, więc zdecydowali, że zamurują je w karczmie, którą postanowił założyć ze zdobycznych kosztowności niziołek – Gerard, czyli ja.

 

Tak oto, synkowie, w podziemiach karczmy „Pod Zielonym Smokiem” znajduje się do dziś smocze jajo, o niewyjaśnionej mocy. No co?  Czy ja mówiłem, że to całkiem normalna karczma?

 

Autor: Michał „Wiewiór” Musiał

Redakcja: PiotrekDark kaczuszka” Krzystek

Informacje dodatkowe:
 

 


 
20-06-2009, 17:50 | avakarian | Komentarzy w sumie: 16
jak dla mnie historia mocno naciągana, ale ostatecznie do przyjęcia


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.