Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
16-05-2007, 11:24 | 5030 x przeczytano | Brat_Draconius
O "Beszamelu" i nie tylko...

Wywiad, który czytacie, przeprowadzony został w sobotę 12 maja 2007. Byłem umówiony na 12.00 w pizzerii niedaleko uniwerku (taki punkt orientacyjny). Autor Beszamelu pojawił się punktualnie. Jego sposób bycia pozwala go określić jako “wulkan energii”. Mówi szybko, ale zrozumiale, często żartuje, zanim poda jakiś przykład upewnia się, że rozmówca zna się na temacie. Usiedliśmy, zamówiliśmy pizzę i przy jedzeniu pomęczyłem go pytaniami, które możecie przeczytać poniżej.

Może na początek powiesz nam coś o sobie?
Pozwól, że najpierw wyjaśnię dlaczego wybrałem to miejsce na spotkanie. Pizzerie to nic nadzwyczajnego, ale w tej pieką pizzę w piecu na węgiel drzewny, a podają z dodatkiem genialnego sosu z natki pietruszki, oliwy i czosnku. Mniam!
A wracając do Twojego pytania... Mam 27 lat. Mieszkam w Zielonej Górze z moją dziewczyną, Karoliną. Z wykształcenia jestem politologiem. W przyszłości planuję utrzymywać się z pisania. W tej chwili pracuję w administracji publicznej. Poza projektowaniem gier, pisuję opowiadania, scenariusze komiksowe, artykuły, krytykę filmową i literacką. Publikowałem w Arte i Science-Fiction.

Dlaczego wystartowałeś w Megakonkursie?
Wschodnie przysłowie mówi: „nauczyciel pojawia się, kiedy uczeń jest gotowy”. Pomysł na Beszamel dojrzewał w mojej głowie przez ponad 7 lat. Potrzebowałem pretekstu, żeby go zrealizować. Kiedy trafiłem na stronę Megakonkursu, od razu się zdecydowałem. To było właśnie to.

Skąd pomysł na Beszamel?
Kiedyś miałem pomysł na kampanię opisującą wyprawę hobbitów – krytyków kulinarnych po najlepszych karczmach świata. Nadałem temu pomysłowi tytuł „W 80 dań dookoła Beszamelu” i... zostawiłem go na wiele miesięcy. Potem w którymś numerze Portalu znalazłem artykuł Michała Oracza o tworzeniu światów pt. Cyberpunkowy Equalizer (sic!). W oparciu o porady tam zawarte stworzyłem ogólne założenia Beszamelu i zacząłem prowadzić go w formie PBEM.

Powiedz czytelnikom na czym polega ogólny koncept świata.
W trzech zdaniach koncept wygląda na kompletne szaleństwo i po pierwszej notce wiele osób stukało się w głowę i głośno go krytykowało. Dopiero później zmienili zdanie. Beszamel d20 to straszno-śmieszne gastronomiczne fantasy. To tak, jakby setting do D&D wymyślał Robert Makłowicz. Wziąłem klasyczne elementy fantasy i przepuściłem je przez filtr kulinarny – każdy element świata ma jakiś związek z gastronomią. Jest spora dawka humoru ale również elementy konwencji grozy.

Powiedz coś o Golemach-szybkoWARach i Inteligentnych Kociołkach.
To dwie spośród trzech zupełnie nowych ras przedstawionych w Beszamelu. Golemy to dusze gnomów zaklęte w drewniano-metalowych „robotach”. Wyglądają bardzo interesująco: ich korpusy skrywają piece na węgiel a z pleców sterczą im kominy. Ponieważ projektowane były jako połączenie kuchni polowej i machiny wojennej, ich ramiona najeżone są ostrymi narzędziami kuchennymi takimi jak tasaki, noże i rożny. Można zresztą te ramiona odkręcać i wymieniać na inne. Golemy mają swoją technokratyczną społeczność. Ciekawie wygląda rozmnażanie golemów – tata i mama golem łączą specjalnym tworzywem swoje kryształy pamięci i zgrywają część swych „dusz” do nowego kryształu a potem wspólnie budują wokół niego mechaniczne ciało.
Wiem, że porównuje się je do Warforged z Eberrona. Według mnie podobieństwo sprowadza się do tego, że i golemy i Warforged to konstrukty działające według podobnych zasad w mechanice d20. Tak naprawdę inspirowałem się postacią Calibretto z komiksu Battle Chasers i Cole’m z komiksu Steam-Punk.
Inteligentne Kociołki to faktycznie ożywione żeliwne kotły posiadające oczy, nos i paszczę. Poruszają się na żelaznych pająkowatych nogach. Kiedyś służyły jako pomocnicy i niewolnicy czarodziejów, ale zbuntowały się i teraz są wolną rasą. O ile golemy mają swoją całkiem rozbudowaną kulturę, to nie można tego powiedzieć o kotłach. Kotły nie tworzą społeczności rasowych. Są tak nieliczne, że rzadko jeden spotyka drugiego. To indywidualiści i praktycznie każdy z nich jest inny.

Pytanie od Armanda: Jak jest z wampirami?
W BSZ istnieją wampiry. W gastronomicznym fantasy nie mogłoby przecież zabraknąć stworów, których istnienie wyznacza wieczny głód! Co więcej, są głównymi antagonistami systemu. Mają swoje własne imperium zła. Niestety nie będzie można nimi grać. To potwory z bestiariusza. Co je wyróżnia od wampirów z innych gier, książek i filmów? Otóż mają coś z pijawki. Kiedy są głodne, chudną a także pięknieją. Stają się wysmukłe i delikatne. Błyszczą im się oczy i włosy. Głodni krwiopijcy posiadają ogromny uwodzicielski urok, któremu nie sposób się oprzeć (często uprowadzają do swego królestwa niziołkowe i elfie panny, które chętnie idą za przystojnym zamorskim amantem). Czar pryska w sypialni po tym, jak uwiedziona panna zostanie już nieco wysączona z krwi. Opity wampir bowiem nadyma się niczym kleszcz lub pijawka. Skóra rozłazi się i naciąga. Oczy tracą połysk i stają się wyłupiaste. Włosy przerzedzają się na spuchniętej od krwi głowie. Wampirzysku rośnie też pełen posoki brzuchal. Uwodzicielski obcokrajowiec przekształca się w obleśne monstrum.

A teraz mój konik: Smoki. Jak jest ze Smokami w Beszamelu?
Co do smoków, to jest ich w BSZ sporo i bardzo się między sobą różnią. Są takie, które są jedynie bezmyślnymi potworami - potrafią tylko pluć ogniem, uderzać kolczastym ogonem, unosić się na błoniastych skrzydłach i syczeć. Na te poluje się dla delikatnego mięsa z ogona. Nie jest to łatwe zadanie. Są też smoki bardziej wyrafinowane, ale też i o wiele potężniejsze, posiadające ogromną inteligencję i zdolności magiczne. Jest w Beszamelu miasto, w którym nie ma kolorów – tylko odcienie szarości i okazjonalne dzikie przebłyski pojedynczych barw jak czerwień krwi lub błękit tytoniowego dymu (znakomicie prowadzi się tam opowieści detektywistyczne). Jest to pozostałość po magicznej bitwie jaką nad miastem stoczyły dwa takie właśnie smoki.
Zdarza się czasem, że zafascynowany kulinarnym kunsztem niziołków smok zamieszka pośród nich i spróbuje swych sił w gotowaniu. Ponoć istnieją takie karczmy, gdzie z zastanawiająco dużej kuchni dochodzi - poza bulgotaniem strawy - dudnienie wielkich łap, szuranie ogona, skrzypienie ocierających się o siebie skrzydeł i dudniący głos smoczego kuchmistrza...

Dlaczego zrobiłeś z krasnoludów żeglarzy? Skąd pomysł na Pożeraczy oraz „Bezludzie”?
BSZ to świat rozwinięty, posiadający elementy nie tylko średniowieczne, ale XVII wieczne czy steam-punkowe. Nie mogłem pozostawić krasnoludów jako wymachujących toporami wojowników znanych z innych gier. Przede wszystkim zrobiłem z nich kupców – ta rasa kojarzy mi się z handlem i ze złotem. A ponieważ mają własny kontynent, musieli jakoś docierać do innych ras ze swoimi towarami. Stąd pomysł żeby uczynić z nich również najlepszych żeglarzy.
Pożeracze mają się kojarzyć z Predatorami, Crittersami i changelingowymi Redcapami. To rasa, która stanowi przeciwwagę dla ras bardziej humorystycznych i pociesznych (jak dominujące w BSZ niziołki). Stwierdziłem, że wśród graczy znajdą się tacy, którzy zechcą zagrać rasą złowieszczą i groźną. To dla nich są Pożeracze.
Co do „Bezludzia” (w BSZ ludzie wymarli) – wyjaśniałem swoje powody na forum Beszamelu. Uznałem, że ludzie w tym świecie nie są potrzebni. Chciałem, żeby to fantastycznym rasom nadawać cechy ludzie. Mam nadzieję, że pozwoli to zróżnicować przedstawicieli poszczególnych ras i uniknąć wąskiego ich zaszufladkowania.

Jedna z ważniejszych dla mnie kwestii w światach fantasy: Religia.
Główna religia Beszamelu przypomina chrześcijaństwo. Jest jeden bóg, który stanowi personifikację samego świata – dosłownie ziemi, po której stąpają inteligentne rasy. Jego prorok zginął męczeńską śmiercią ugotowany w kotle. Bóg chroni świat przed Przedwiecznie Głodnymi – kosmicznymi bóstwami, które wedle proroctwa przybędą kiedyś by pochłonąć cały Beszamel. Religia ta ma wiele odłamów i złych sekt – anorektów, którzy hartują ciało i umysł postami; wampiry, wywodzące się od istot, które piły krew proroka; rytualni kanibale. Jest też rozbudowany kult świetych, do których należą św. Twardocjusz od Czerstwego Pieczywa i Bułki Tartej, święty Tomasz od Zakąsek czy brat Ziółko od... roślin poprawiających apetyt.
Inne religie to krasnoludzki kult Walheli – Boskiej Gospodyni, czy tajemniczego bóstwa – Wielkiego Piroga. Pożeracze czczą zaś Zębatą Paszczę.

Pomęczę cię dalej rasami. Co z orkami, koboldami i mrocznymi elfami?
Orki różnią się nieco od klasycznych. Jestem wielkim miłośnikiem Orkworldu, zaś sam koncept narodził się gdy zobaczyłem jedną z grafik do trzeciej części Warcrafta. Cała ich nacja jest wzorowana na Mongołach. Zresztą mam taką tendencję, by tworząc antagonistów wzorować się nieeuropejskich kulturach - mam nadzieję, że nikt nie weźmie tego za rasizm. By być konkretnym: gobliny to trochę chińczycy, a np. hobgobliny są stylizowani na hindusów.
Co do koboldów, nie tylko ty o to mnie pytasz. Już kilka osób chce, by te stworki pojawiły się w Beszamelu. Vox populi, vox dei! Na chwilę obecną nie mam wykrystalizowanej koncepcji. Kojarzą mi się z dzikim plemieniem Czarnej Afryki.

Drowy. Nie planowałem różnicowania elfów. Zwykłe długouchy są wystarczająco nieprzyjemne i aroganckie. W tej sytuacji wprowadzanie über-złych elfów byłoby przesadą. Można jednak odwrócić pomysł o 180 stopni i zrobić z drowów te bardziej sympatyczne. Mam też inny pomysł: zawsze chciałem wpisać w system grube elfy. Obawiam się jednak, że jeśli zrobię z drowów spaślaków, dedekowcy mnie ukrzyżują.

Jakby były ultragrube to nawet ja bym się zirytował, choć pozbawienie elfów tej ich chorobliwej chudości byłoby ciekawe. A jak wygląda sprawa z magami kanapkowymi, innymi „czaromiotami” oraz magią?
Jak pewnie zauważyłeś „zbanowałem” czarodziei oraz zaklinaczy, zaś na ich miejsce dałem magów kanapkowych. Właśnie tę profesję będzie reprezentować ród arcymagów lordów Sandwichów. Będzie odgrywał wielką rolę w dziejach Tygla. Niektórzy z rodu (obecny jest XIV lordem) byli złymi czarnoksiężnikami pokroju warhammerowego Drachenfelsa, a inni szarymi eminencjami „przy tronie”, doradcami, którzy de facto rządzili. Co do pozostałych spellcasterów. Zasadniczo z druidami, kapłanami oraz tropicielami zbytniego problemu nie będzie. Wystarczy dobitnie zaznaczyć jakie jest ich źródło mocy oraz zmodyfikować lekko listę czarów. Największy problem mam z paladynami. Chcę by byli to prawdziwi paladyni, a nie jakaś dowcipna parodia. Błąka mi się po głowie pomysł zrobienia z nich błędnych rycerzy w stylu Don Kiszota. Ochranianie karawan żółtego sera, święte krucjaty, czy gromienie Gomółów – tak wyglądałaby codzienność paladyna w Beszamelu. Oczywiście znalazłby się też jakiś wściekły ożywiony wiatrak, czy dwa.

Co do samej magii. Dużo pisałem o niej w notce, ale powiem troszkę dla tych, co nie czytali. Bardzo częstym jej przejawem jest gigantyzm oraz spontaniczne ożywienia przedmiotów i roślin. Wyobraź sobie pogrążoną we śnie małą wioskę do której zza wzgórza wtaczają się stada zębatych pomidorów. Groza! Same zaklęcia będą powiązane z jedzeniem i gotowaniem. Możliwe będzie również tworzenie własnych zaklęć-przepisów kulinarnych.

Noc Żywych Pomidorów, dobre. A co z przybyszami? Diabły, demony, niebianie i reszta tego tałatajstwa z KP.
Są, tylko służą innym mocom. Jak pewnie pamiętasz cały świat został zostawiony jako „nasionko” przez Przedwiecznie Głodnych i ma zostać kiedyś przez nich pożarty. Niebianie to słudzy dobrego bóstwa a demony – złych.
Nie oznacza to, że świat jest hermetyczny, zastosowałem zasadę z Eberrona: Jeśli istnieje w D&D to istnieje i w Eberronie. Dzikie portale do innych planów umożliwiają zastosowanie materiałów z innych dodatków etc. Jednocześnie chcę, by Beszamel był pełnoprawnym, zamkniętym settingiem. Masz Podręcznik Gracza, Przewodnik Mistrza Podziemi i Księgę Potworów, kupujesz Beszamel i grasz. Denerwuje mnie coś, co widzimy choćby w Legendzie Pięciu Kręgów – świadome rozbijanie gry na serię dodatków.

Fakt. A może teraz takie pomniejsze pytanie. Nie mogę znaleźć w Beszamelu miejsca dla DeDekowych mnichów, oświecisz mnie?
Ciekawe, że zapytałeś. Widzisz, w Beszamelu ważną rolę pełni żółty ser, zwany nawet niekiedy „niziołkowym złotem”. Wyrobem najlepszych serów, według tajemnych receptur, zajmują się klasztory. A że każdej tajemnicy trzeba strzec, mnisi to również beszamelowymi mistrzowie walki wręcz. Ich sztuka walki – Unagi – pozwala walczyć wszystkim: nieważne, czy to drabina, butelka czy pęto kiełbasy. Mnich każdą z tych rzeczy będzie wywijał niczym Jackie Chan. Oczywiście będzie się to wiązało z pewnymi drobnymi modyfikacjami w klasie, jednak nie powinno sprawić problemu.

Rozbroiłeś mnie, ten pomysł jest jak dotąd najlepszym, co usłyszałem o Beszamelu. Może teraz przejdziemy do „filtra kulinarnego” i karczm?
Proszę bardzo. „Filtr kulinarny” to główny wyznacznik Beszamelu. Wszystko jest w jakiś sposób związane z gastronomią. Np. większość inteligentnych i fantastycznych ras ma niebezpiecznie smaczne mięso. By wspomnieć choćby o wróżkach, tych małych elfikach ze skrzydełkami, które są traktowane jak krewetki. Oczywiście na tym polu dochodzi do niezłych przekrętów. Idziesz do karczmy, zamawiasz mięso wiwerny czy smoka, a oni dają ci doprawioną dla zmyłki wieprzowinę albo indyka. To jeden z powodów, dla których istnieją Agenci Sanepidu.

Karczm będzie wiele, od klasycznych do dziwactw w stylu karczmy-pagody, karczmy wydrążonej w gigantycznej dyni lub karczmy na szczycie wulkanu. Znajdzie się też miejsce na trochę mroku. Pamiętasz film Od zmierzchu do świtu? W Beszamelu pomysł zajazdu z wampirami stojącego na azteckim ziguracie sprawdziłby się znakomicie. Specyfika świata pozwala też z powodzeniem zrobić z karczmy świątynię.

Hmm, ciekawe. A teraz powiedz mi proszę coś więcej o Pyrlandii i ogólnie o geografii Beszamelu.
Pyrlandia jest najbardziej klasycznym miejscem Tygla. Chcę nadać BSZ specyficzny rys a jednocześnie nie „przekombinować”. Stąd właśnie Pyrlandia. To najbardziej DeDekowy i Warhammerowy fragment Tygla. Olbrzymie puszcze, podejrzane miasteczka, trakty na których czają się banici, „normalne” karczmy na rozstajach... Jest to miejsce dla tych, którzy chcą pograć w starym stylu. Inspirowałem się (przynajmniej pod względem kulinarnym) tym, jak w Monastyrze przedstawiono Bardanię. Połączono tam w jednej nacji elementy Polski i Irlandii (choć bardziej pod kątem politycznym). Ja do tego mixu dodałem jeszcze południowe Włochy.
Generalnie głównym kontynentem Beszamelu jest niziołkowy Tygiel. Nie znaczy to jednak, że nie opiszę innych. Zawsze denerwowało mnie koncentrowanie się erpegów tylko na jednym kontynencie. Wygląda to tak jakby fantastyczne światy miały tylko jeden duży ląd oraz kilkanaście wysepek. Trochę to dziwne. U mnie kontynentów będzie całe mnóstwo a każdy z nich będzie zdominowany przez inną rasę i inną kulturę.

Skoro przy szkicowaniu jesteśmy, co powiesz o ilustratorach projektu? Beszamel od początku miał sugestywne i świetne ilustracje.
Ilustratorów mamy dwóch: Teleuka oraz Marcina Ponomarewa. Odwalają kawał świetnej roboty. Ale do rzeczy...

Teleuk to rysownik, twórca ilustracji oraz malarz. Współtworzył pisma komiksowe Eutanazja i Bótka sapera. Tworzy szkice koncepcyjne na potrzeby reklamy, wkraczając tam gdzie fotografia przestaje sobie radzić. Jest autorem rysunków do komiksów Padlina (Katalog MFK 2004) oraz Dewiant (do mojego scenariusza) za który otrzymaliśmy 1 miejsce w konkursie komiksowym POLCONu 2004. Obecnie pracuje nad oficjalną stroną zespołu The Positive, do której wykonal cykl "komiksowych" ilustracji. Uwaga miłośnicy oWoDu: w moim salonie wisi wykonany przez niego obraz umbralnej strażnicy klanu Giovanni do Wampira: Maskarady - rewelacyjne płótno, całe w czerniach i szkarłatach.

Marcin Ponomarew jest rysownikiem komiksowym i ilustratorem. Brał udział w łódzkich festiwalach komiksowych. Ilustruje książki, robi projekty graficzne do gier komputerowych i stron internetowych. Miał wystawy swoich prac w Zielonej Górze w ramach ruchomej galerii Galera, która wystawiała w najpopularniejszych pubach. Kiedy obaj chodziliśmy jeszcze do liceum, zrobiliśmy razem kilka komiksów. Jeden (Wieża) pojawił się w pierwszych dwóch numerach Framzety. Kiedy szukałem rysownika do BSZ odkryłem, że od czasów szkolnych jego styl nie tylko uległ poprawie, ale dosłownie wgniata w fotel. Poczekaj aż zobaczysz jego nową ilustrację do kolejnego etapu Megakonkursu! To jedna z najlepszych, jakie do tej pory powstały.

Aha, to teraz już wiem czemu ilustracje prezentują taki, a nie inny poziom. Wiesz, właśnie na nich pojawił się motyw pistoletu widelcowego. To tylko “twórczość radosna” rysowników czy coś takiego będzie?
Oczywiście, że będzie! To akurat mój pomysł – zwykle kiedy zamawiam ilustrację, dokładnie ją opisuję.
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale na jednym z rysunków widać gościa, w którego ciele tkwi masa powbijanych widelców, a każdy ma w okolicy ząbków obciążnik, by lepiej służył jako rzutka – to akurat patent Teluka.
Najwięcej zabawek, typu pistolet na widelce, będzie przy opisie SzybkoWARów. Ich wymienne ręce będą miały wiele szalonych zastosowań: od zwykłych w stylu Edwarda Nożycorękiego czy Freddiego Krugera, poprzez widelcowe miniguny, a na łapie będącej cewką Tesli kończąc.

A jak z mechaniką? Czy d20 było naturalnym wyborem, czy zdecydowałbyś się na tę mechanikę, gdyby nie było to wymogiem konkursu?
Nie jestem ekspertem od d20 i poruszam się w tej materii bardzo ostrożnie. Każde rozwiązanie mechaniczne w Beszamelu konsultuję z zaprzyjaźnionymi lokalnymi ekspertami od D&D. Nie wiem, czy gdyby nie Megakonkurs, zdecydowałbym się na mechanikę d20. Jest dla mnie nieco zbyt skomplikowana. Z drugiej strony, jest to jedna z najlepiej przetestowanych i najpopularniejszych mechanik. O niebo lepsza od tego, co różni twórcy autorek wymyślają na kolanie.

Na forum Beszamelu wspomniałeś o opcjonalnej zasadzie zdobywania doświadczenia za przyniesienie żarełka na sesję. Skąd ten pomysł?
Cóż, lubię „Indie” i staram się zaszczepić w Beszamelu choć kilka nietypowych rozwiązań. d20 to trochę skostniała mechanika, jeśli porównać ją z grami Nowej Fali. Sam pomysł wziąłem z własnych doświadczeń (moi gracze potrafią nawet zupę ugotować na sesję – mmm... ten krem z kalafiora!; samemu zdarzało mi się przytachać garnek Chili con Carne a raz nawet zrobiłem na sesję Maga: Wstąpienie marokańskie ciasto ryżowe i migdały prażone w soli). W kilku systemach, np. w podręczniku do I edycji Dzikich Pól pisano, że fajnie by było, gdyby Starosta Gry zadbał o jakieś jadło i miód pitny na sesję. Jednak nie miało to podbudówki mechanicznej. U mnie ma. Oczywiście, nie jest to kolejny środek do pakowania postaci, widzę to raczej jako zachętę do gotowania i jedzenia na sesji. Taki pomysł świetnie sprawdza się przy lekkich sesjach, gdzie gracze bawią się, piją oraz pojadają wszelkiego rodzaju smakołyki.

A inne projekty?
Co do innych planów, to pisuję opowiadania i staram się je publikować w pismach fantastycznych. W przyszłym roku zacznę poważnie myśleć o pierwszej powieści. Przygotowuję się też do napisania doktoratu na temat wpływu literatury na politykę. Chciałbym wrócić do pisania scenariuszy komiksowych, ale jak na razie nie starcza czasu.

Co myślisz o fandomie?
Mam mieszane uczucia wobec fandomu. Nie przepadam za różnymi klubami fantastyki itp., ponieważ jak dla mnie wciskają hobby w zbyt ścisłe ramy – wymyślają jakieś regulaminy, zasady, obowiązki, składki etc. Z drugiej strony odwalają kawał dobrej roboty organizując np. konwenty. Coś za coś. Poza tym uważam, że duża część erpegowców cierpi na przerost ego. Uwielbiają udowadniać innym, że to oni są najlepsi, mają najlepszy sposób na granie, grają w najlepszą grę i na najlepszej mechanice a cała reszta się nie zna.

Dziękuję bardzo za poświęcony czas.
Cała przyjemność po mojej stronie. Dziękuję Ci i serwisowi Valkiria za możliwość opowiedzenia o mojej grze.

Na tym skończyła się część oficjalna spotkania. Gdy szliśmy w kierunku centrum, porozmawialiśmy luźno o rpg, fandomie w Zielonej Górze oraz podejściu do mechaniki i storytellingu. Jakie były moje wrażenia? Bardzo pozytywne. Widać, że Marek Starosta miał gotową wizję settingu, gdy rozpoczął się Megakonkurs, widać też, że doskonale wie, co robi. Ta rozmowa utwierdziła mnie w przekonaniu, iż Beszamel jest wart każdego wysłanego nań sms-a.

Rozmawiał Patryk "Brat_Draconius" Tąta
Redakcja: Michał "Armand de Morangias" Pietruszkiewicz

 


 
16-05-2007, 21:26 | Zuhar | Komentarzy w sumie: 17
Ciekawy wywiad. Miło się czytało.


 
16-05-2007, 20:47 | Brat_Draconius | Komentarzy w sumie: 58
Swoją drogą ja tylko wyszedłem z założeniem i trochę się pomęczyłem. Jutro Armand powinien rzucić reckę Moderna.
Mam nadzieję, że to zwiększy zainteresowanie Megakonkursem, który jest imo bardzo ciekawym projektem.
Oczywiście Beszamel to mój konik ze względu na orginalność.


 
16-05-2007, 19:12 | mkstarosta | Komentarzy w sumie: 1
Długi wyszedł ten tekst. Mam nadzieję, że choć trochę zaspokoiłem Waszą ciekawość. Gdybyście mieli jeszcze jakieś pytania, to stosunkowo łatwo złapać ze mną kontakt na sieci - najlepiej przez forum Megakonkursu. Jest też wątek BSZ na forum Valkirii. Pzdr!


 
16-05-2007, 19:06 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
No, no. Zarówno Draconius, jak i sam Beszamel ma u mnie plusa. No i Mustafcio, oczywiście :*


 
16-05-2007, 16:53 | Mustafa | Komentarzy w sumie: 416
Dracon przecież pisał już arta o DnD :P
Wywiad ciekawy, Beszamel ma u mnie plus, ale nadal jakoś niespecjalnie mnie do niego ciągnie :P


 
16-05-2007, 16:41 | dudziak | Komentarzy w sumie: 427
Dobry wywiad, byłem trochę nie przekonany do Beszamelu, ale teraz jestem już nastawiony bardziej optymistycznie. Świetna robot!


 
16-05-2007, 12:25 | Brat_Draconius | Komentarzy w sumie: 58
Armand. Gdzieś jest nasz pierwszy art który nie powala, jednak teraz będziemy starać się robić dobre arty.


 
16-05-2007, 12:07 | Armand de Morangias | Komentarzy w sumie: 434
Świetny wywiad. Gratuluję Draconiusowi mocnego debiutu na V. Autorowi Beszamelu życzę oczywiście zwycięstwa w Megakonkursie. Na mój głos może liczyć ;)


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.