Slaider 01

Slider 02

Slider 03

Slider 04

Slider 05

Slider 06

Slider 07

Slider 08
Znaczenie Łańcuta w latach potopu (1655-1660)
06-11-2001, 19:29 | 10024 x przeczytano | Brak Danych

Andrzej Borcz
(Łańcut)

Znaczenie Łańcuta w latach „potopu” (1655-1660)


Jan Kazimierz (...) i z tądże manowcami, przy węgierskiej granicy,

Polskę swą mijając i przez na nią z Karpatskich wzgórków spoglądając,

dobierze się do Łańcuta, gdzie woysko skupione...{1}.



W roku 1997 minęło 340 lat od najazdu armii księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego na Polskę. Agresja ta stanowiła krytyczną fazę wojny wyniszczającej Europę Środkowo-Wschodnią w latach 1655-1660, określaną potocznie w naszym kraju terminem „potop szwedzki”{2}.

Źródła historyczne dotyczące dziejów Łańcuta i okolic, w latach 1655-1660, są nieliczne i rozproszone. Udało mi się jednak dotrzeć do materiałów rękopiśmiennych znajdujących się w zbiorach archiwalnych krakowskich, warszawskich, wrocławskich, przemyskich, rzeszowskich, łańcuckich, a także w ciągle jeszcze trudno dostępnych - lwowskich. Uzupełniłem je o źródła drukowane, zawierające interesujące wzmianki odnoszące się do Łańcuta i do najbliższych okolic miasta w dobie „potopu”.

W artykule niniejszym chciałbym podjąć próbę rozpoznania sytuacji, w jakiej znajdowały się, w latach 1655-1660, łańcuckie posiadłości Jerzego Sebastiana Lubomirskiego (ze szczególnym uwzględnieniem prywatnego miasta i zamku) oraz ustalenia znaczenia, jakie terytorium to spełniało dla Rzeczypospolitej w tym okresie. W latach „potopu szwedzkiego” Łańcut był bowiem miejscem ważnych, zarówno dla państwa, jak i regionu, wypadków politycznych i militarnych. Do chwili obecnej brak jest monografii poświęconej temu zagadnieniu, a dostępne opracowania traktują temat „potopu” na ogół w klasycznym ujęciu historii politycznej i militarnej szeregu państw uwikłanych w zmagania II wojny północnej{3}. Ze względu na znaczne rozmiary problematyki pominąłem prezentację powszechnie znanego tła potopu, ograniczając się do wykazania roli najistotniejszych dla Łańcuta wypadków dziejowych, i skoncentrowałem się głównie na analizie przebiegu i skutków wojny polsko-szwedzkiej oraz najazdu siedmiogrodzkiego na obszarze regionu łańcuckiego.



Miasto Łańcut oraz okoliczne wsie w połowie XVII w. wchodziły w skład latyfundium marszałka wielkiego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Należały wówczas do niego w ziemi przemyskiej: tzw. klucz łańcucki tj. Łańcut miasto i zamek, wieś Przedmieście (Przedmieście Górne), wieś Podzamcze (Przedmieście Dolne), Krzemienica, Jordanówka (dzisiejsza Wola Mała), Świętosławówka (obecnie Wola Dalsza), Czarna, Kołki (obecnie część wsi Czarna), Dąbrówki, Białobrzegi, Głuchów, Sonina, Raxawa (Rakszawa), Żołynia, Medynia, Węgliska, Brzoza (obecna Brzóza Stadnicka), Trzybosz (tj. Trzeboś), Hussów (Husów) oraz klucz przeworski tj. miasto Przeworsk i okoliczne wsie, a także pobliski Rzeszów. Znaczne dobra w rejonie Przeworska, Jarosławia i Kańczugi (m. in. wsie Kosina, Tryńcza i Tarnawka) posiadali bracia marszałka - Aleksander i Konstanty4.

Łańcut pod względem zaludnienia był jednym ze znaczących miast w ziemi przemyskiej5. W pierwszej połowie XVII w. miasto liczyło około 1518 mieszkańców i posiadało 195 domów6.

Głównym ośrodkiem administracyjnym dla rozległych posiadłości łańcuckich oraz znaczącym punktem obronnym był zamek bastionowy zbudowany przez Stanisława Lubomirskiego, w latach 1629-1641, na planie pięcioboku w typie „palazzo in fortezza”7. Twierdza zaopatrzona była doskonale w zapasy żywności, które wystarczały na 3 lata nieprzyjacielskiej blokady8. Na wałach znajdowało się około 80 armat, bastionów i kurtyn strzegło kilkuset żołnierzy, rekrutowanych prawdopodobnie w większości spośród chłopów z okolicznych dóbr9. Piechota posiadała jednolite uzbrojenie i umundurowanie oparte zapewne na modelach zachodnioeuropejskich. Stała załoga fortecy pełniła, w czasie względnego wówczas spokoju, funkcje policyjne na terenie rozległych posiadłości. Ewentualne niedobory lub straty w siłach prywatnych właściciel Łańcuta mógł łatwo uzupełnić, wykorzystując okoliczną ludność. Wybrańcami z załogi łańcuckiej dowodzili zawodowi oficerowie oraz podoficerowie wywodzący się niekiedy z administracji dóbr. Bardzo ciekawa jest, pochodząca z lat 1670-1672 relacja, podróżnika Ulryka Werduma na temat zamku łańcuckiego: Zamek wznosi się kilkaset kroków na wschód z wykładaną suchą fosą i wałami z ziemi wraz z 4 {zapewne pomyłka w druku, bastionów było w rzeczywistości 5 - przyp. mój A. B.} regularnymi bastionami otoczonemi także ziemnemi fortyfikacjami. Wewnątrz zaopatrzony jest w zgrabne zabudowania i cztery wieże. Choć zaś leży na wysokim pagórku, ma jednak studnie obfitujące w wodę. Kiedy jednak z dział, stojących na wałach, 4 lub 5 razy dadzą ognia, znika woda w ziemi i wraca dopiero po kilku dniach10. Samo miasto otoczone było zasadniczo jedynie wałem ziemnym i parkanem, co nie mogło stanowić realnej przeszkody dla posiadającego piechotę i artylerię nieprzyjaciela11. Obok pieszej załogi twierdzy Lubomirski dysponował również kilku chorągwiami nadwornej kawalerii12.



W momencie, kiedy wojsko polskie na skutek przewagi armii szwedzkiej i kozacko-moskiewskiej latem 1655 r. zmuszone było zaniechać dalszej walki i zająć stanowisko neutralne, właściciel Łańcuta, grając na zwłokę, nie dopuścił w ostatnich miesiącach tego roku do obsadzenia twierdzy przez załogę szwedzką, wbrew czynionym ku temu zakusom13. Pomimo wiernopoddańczych hołdów złożonych królowi szwedzkiemu Karolowi X Gustawowi przez wielu magnatów, szlachtę i odstąpienie znacznej części wojska, marszałek zachował wierność prawowitemu monarsze Janowi Kazimierzowi. Sytuacja polskiego władcy była wówczas niezwykle trudna. Jan Kazimierz zmuszony był szukać schronienia poza granicami kraju i wraz z nielicznymi dworzanami i dostojnikami państwowymi uszedł na Śląsk. Jednak już w grudniu 1655 r. pojawiła się możliwość powrotu monarchy do ojczyzny. Klasztor na Jasnej Górze nie uległ naciskom nieprzyjaciela, co wzbudziło nadzieję na wyzwolenie Rzeczpospolitej spod okupacji, poprawie uległa sytuacja kraju na arenie międzynarodowej - zaczęto tworzyć koalicję przeciw Szwedom.

Ważne wypadki rozegrały się na Podkarpaciu14. W pierwszej dekadzie grudnia 1655 r. oswobodzone zostało Krosno15. Warto wspomnieć, że wyzwoliciel tego miasta, pułkownik Gabriel Wojniłłowicz, po powrocie z pomyślnej ekspedycji zatrzymał swą chorągiew w fortecy łańcuckiej, skąd 10 grudnia listownie powiadomił Jana Kazimierza o odniesionym sukcesie i gdzie następnie oczekiwał na dalsze rozkazy królewskie16.

Tymczasem penetrujące Podgórze forpoczty Skandynawów (znajdujące się pod komendą wspomnianego już Roberta Douglasa) oraz pozostające jeszcze na służbie szwedzkiej niektóre chorągwie hetmańskie cofnęły się w rejon Krakowa i Sandomierza.

Po wybuchu powstania antyszwedzkiego na Podkarpaciu i wyzwoleniu Krosna oraz Nowego Sącza polski król-wygnaniec podjął, nadal jeszcze ryzykowną, podróż do pozostającego w rękach Polaków Lwowa, aby na miejscu zorganizować opór przeciw nieprzyjacielowi17. Powitany najpierw przez Lubomirskiego, w należącym do marszałka zamku, w Lubowli na Spiszu, monarcha dotarł w połowie stycznia do dającego solidniejsze oparcie Łańcuta18. Tam też podjęto wiele ważnych postanowień dotyczących prowadzenia dalszych działań militarnych19. Odbyło się tu szereg narad wojennych z udziałem samego króla oraz najwyższych dygnitarzy. Podjęto przede wszystkim kwestię reorganizacji wojska, którego morale po porażkach poniesionych w roku ubiegłym znacznie podupadło. Na zamku łańcuckim wystawiono wiele listów zaciężnych, dzięki czemu możliwe stało się odbudowanie osłabionych jednostek. Zasilono nowymi żołnierzami przede wszystkim regiment dragoński należący do zgrupowania Stefana Czarnieckiego, żołnierzom należącym do tej jednostki wyznaczono określone kwatery i punkty zborne na terenie ziemi przemyskiej20. Kilka nowych listów zaciężnych dla oficerów dragonii Jan Kazimierz wystawił w Łańcucie dnia 29 stycznia21. Wezwano również uniwersałami szlachtę na pospolite ruszenie22. Około 20 stycznia zawiązano w Łańcucie konfederację generalną (Konfederacja Stanów Koronnych z Wojskiem Koronnym dla Majestatu JK Mci i Całości Rzplitej Podźwignienia uczyniona w Łańcucie Miesiąca Stycznia 1656), która skonsolidowała wolę oporu wojska wobec najeźdźcy23. Podkreślić należy, że konfederację tą zawiązano w obecności króla, co niewątpliwie podnosiło rangę tegoż aktu. Wśród jej sygnatariuszy znaleźli się najwyżsi dostojnicy, a także powracający do wierności monarsze hetmani, pułkownicy i rotmistrzowie (na zachowanym dokumencie konfederacji łańcuckiej podpisani są m.in. biskup przemyski Andrzej Trzebicki, obaj hetmani - wielki koronny Stanisław Potocki i polny koronny Stanisław Lanckoroński, marszałek wielki koronny Jerzy Lubomirski, regimentarz Stefan Czarniecki.

Po uzupełnieniu chorągwi licznymi ochotnikami nowo mianowany regimentarz Stefan Czarniecki już 29 stycznia wyruszył z Łańcuta na wyprawę zaczepną skierowaną przeciw załogom szwedzkim rozlokowanym w Sandomierskiem24. Jerzy Lubomirski otrzymał niemniej odpowiedzialne zadanie obserwowania kierunku zachodniego (przewidywano bowiem próbę interwencji szwedzkiej z rejonu zajętego przez nich Krakowa) oraz polecenie organizacji pospolitego ruszenia szlacheckiego przeciw okupantom. Odpowiednie ku temu dyrektywy wydał Jan Kazimierz w uniwersale datowanym w Łańcucie na 27 stycznia 1656 r25. Osoba marszałka cieszyła się bowiem dużą popularnością wśród szlachty małopolskiej. Po krótkim pobycie w Łańcucie orszak Jana Kazimierza poprzez Sambor ruszył do Lwowa, który udało się wkrótce szczęśliwie osiągnąć26.

W lutym 1656 r. obradujący w Wiszni sejmik szlachecki województwa ruskiego zadecydował o przesunięciu, pozostających dotąd w Łańcucie, rot pieszych wojewody krakowskiego i starosty przemyskiego Władysława Zasławskiego do Przemyśla27. Zapewne uznano, że stała załoga (prezydium) marszałka stanowi siłę wystarczającą do obrony fortecy.

Tymczasem w kierunku Lwowa zmierzał już król szwedzki wraz z błyskawicznie zebraną, złożoną z weteranów wojny trzydziestoletniej, prawie dziesięciotysięczną armią polową, doskonale zaopatrzoną w ręczną broń palną i lekką artylerię28. Na skutek trudnych warunków terenowych (roztopy wiosenne), a także wobec rosnącego nieustannie oporu Polaków, ten doświadczony wojownik zmuszony był jednak najpierw odstąpić od Zamościa, a następnie zrezygnować z zamiaru zdobycia Lwowa i niespodziewanie skierował swoje regimenty w stronę dorzecza Sanu i Wisłoka29. Celem Karola X Gustawa było zajęcie ważnych punktów strategicznych (Jarosław, Łańcut, Przemyśl), co umożliwiłoby nawiązanie kontaktu z niezbyt oddalonymi garnizonami w Sandomierzu i Krakowie, a także stworzyłoby realne zagrożenie dla Lwowa. Usadowienie się Szwedów nad Sanem i Wisłokiem ułatwiłoby spacyfikowanie wiosną 1656 r. zbuntowanego Podkarpacia. Przystępując do realizacji swego zamiaru na początku marca Skandynawowie zajęli Jarosław, gdzie założyli obóz warowny. Stąd podjęli zakończoną niepowodzeniem próbę zdobycia Przemyśla. Stefan Czarniecki prowadził nieustanne działania opóźniające pochód szwedzki. Doszło do kilku poważniejszych starć pod Jarosławiem i Przemyślem i wielu potyczek z rozsyłanymi na wszystkie strony w poszukiwaniu żywności dla ludzi i koni podjazdami szwedzkimi.

Tymczasem rezydujący w Łańcucie Jerzy Lubomirski podejmował usilne próby zorganizowania koncentracji pospolitego ruszenia szlacheckiego głównie z ziem przemyskiej i sanockiej nad Sanem w okolicach Leżajska (oddalonego o około 25 kilometrów na północny-wschód od Łańcuta). Pierwszy uniwersał wydany został w Łańcucie dnia 27 lutego 1656 r30. Gorące odezwy ze Lwowa rozsyłał również Jan Kazimierz wzywając 5 marca szlachtę, aby; (...) poddanych swoich do kupy gromadzić rozkazać, żeby przechodów nieprzyjacielowi bronili, przeprawy na rzekach i błotach psowali i zabiegi nieprzyjacielskie znosili31. Wobec szybkości przemieszczania się Szwedów zabrakło jednak czasu na przygotowanie solidniejszej obrony, a przerażona błyskawicznymi postępami nieprzyjaciela szlachta rozjechała się do domów. Jeszcze jeden uniwersał z wezwaniem do pospolitego ruszenia marszałek wydał w Łańcucie 7 marca 1656 r., w przeddzień pojawienia się Szwedów pod Jarosławiem32. Odzew szlachty na kilkakrotnie ponawiane uniwersały był nikły i Lubomirski po nieskutecznej próbie powstrzymania Szwedów przez własne chorągwie nadworne na przeprawie przez San pod Jarosławiem zmuszony był cofnąć się do Łańcuta33. Stąd, po zaopatrzeniu fortecy, marszałek ruszył przez Rzeszów i Dubiecko pod Przemyśl i po kilku dniach połączył się w pobliskiej Przędzielnicy z siłami Stefana Czarnieckiego. W liście do króla z dnia 11 marca 1656 r. tak opisywał obrazowo swą strategię; (...) Łańcut mój w żywność i amunicję bardzo dobrze zaopatrzony i rozumiem, że przy łasce Bożej choćby nieprzyjaciel drugie tyle miał armaty stanie mu w kroku, Wojska nasze tymczasem (...) skupią się, a tył nieprzyjacielowi wziąwszy, mogą za pomocą Bożą co dobre sprawić34. .

#2

Strona polska liczyła się więc z możliwością oblegania twierdzy przez wroga i potrafiłaby odpowiednio wykorzystać taką ewentualność. Rola wyznaczona fortecy łańcuckiej byłaby wówczas niezwykle odpowiedzialna. Polegałaby ona na skupieniu na sobie całego impetu armii szwedzkiej, która w razie przebijania się w kierunku Krakowa z pewnością starałaby się nie pozostawiać groźnej twierdzy na swoim zapleczu35. Należy w tym miejscu dodać, że siły marszałka rosły z każdym dniem marszu pod Przemyśl, osiągając ostatecznie liczbę około 3000 ludzi. Dowództwo polskie dostosowało w tym momencie swą koncepcję dalszych działań zbrojnych do zmienionej sytuacji militarnej. W oparciu o kilka fortec (Lwów, Przemyśl, Zamość, Łańcut) postanowiono osaczyć armię nieprzyjacielską na Rusi Czerwonej. Dowódcy polscy wcześnie zdali sobie sprawę z nadarzającej się okazji rozgromienia konnicy i piechoty Karola X Gustawa w dorzeczu Sanu. Dla zrealizowania tego zamiaru ponownie wezwano całą ludność województwa ruskiego do walki36. Regularne oddziały piesze dopiero jednak formowano we Lwowie. Koncentracja dużych sił polskich zmusiła wreszcie króla szwedzkiego do podjęcia decyzji o odwrocie. Dowódcy polscy powzięli tymczasem zamiar oblegania Szwedów w obozie pod Jarosławiem i aby odciąć przeciwnikowi szlak jego ewentualnego odwrotu traktem krakowskim śpiesznie zmierzali w kierunku Łańcuta, który mógł się teraz stać areną przewidywanej bitwy zaczepno-obronnej37. W pobliskiej Kańczudze marszałek 22 marca wydał uniwersał do chłopów wzywając ich do podjęcia natychmiastowej walki z nieprzyjacielem38. Skoncentrowane około 24 marca w rejonie Łańcuta połączone siły Czarnieckiego i Lubomirskiego liczyły łącznie niemal 15 tys. kawalerii39. Stoczenie decydującej bitwy z przeciwnikiem uniemożliwiał jednak brak piechoty i artylerii, które to formacje jeszcze nie dotarły ze Lwowa.

Przemieszczający się w trudnych warunkach terenowych (grząski teren), cierpiący głód i nieustannie szarpani na sposób partyzancki przez chorągwie Czarnieckiego, Lubomirskiego i zdesperowanych chłopów (przednówek) Skandynawowie nie próbowali nawet atakować blokującej trakt krakowski twierdzy łańcuckiej, lecz spod Przeworska skierowali się bezpośrednio na północ40. Szwedzka kolumna przeprawiła się przez rozlany Wisłok pod Tryńczą41. Dnia 24 marca 1656 r. Władysław Lubowiecki napisał w liście do wojewody sandomierskiego Władysława Myszkowskiego; (...) JM Pan Marszałek dziś wyjeżdżał ze wszystkim wojskiem z Łańcuta w pogoń {za uchodzącymi Szwedami - przyp. mój A. B.}42. Liczne kontrybucje i łupiestwa Skandynawów potęgowały opór chłopów. O próbach zorganizowania partyzantów chłopskich barwnie pisał naoczny świadek tych wydarzeń, pamiętnikarz - żołnierz Mikołaj Jemiołowski; Posłał był Lubomirski od boku swego kilku swoich, aby po wsiach (których tam i braci jego starosty sądeckiego i koniuszego koronnego Lubomirskich najwięcej, a prawie wszystkie były) chłopstwo z czem by jeno kto mógł buntował i nagrodę każdemu obiecując i od pańszczyzny uwalniając, jakoż wkrótce zebrała się niemała gromada. Na kilka tysięcy ich było z kosami, cepami, kijami jeno, a drudzy z dobrą strzelbą moderowani. Ci tedy po lasach, które w tamtym kraju są gęste, na Szwedów hukali i gdzie się też okazja trafiła, zwłaszcza na przeprawach, podczas ich i nastrachali43.

W parze z sukcesami polskimi zaczęto gromadzić w łańcuckich lochach zamkowych coraz liczniejszych jeńców szwedzkich. Pierre des Noyers - sekretarz królowej Marii Ludwiki pisał (...) mnóstwo niewolnika znajduje się w Przemyślu, Łańcucie i Zamościu. Jest ich przeszło 40044. Pomimo polskich sukcesów w toku kampanii zimowej nad Sanem i Wisłokiem, a nawet mimo późniejszego przejściowego osaczenia całej armii szwedzkiej w widłach Wisły i Sanu pod Sandomierzem nieprzyjacielowi udało się ostatecznie ujść z zastawionych pułapek.

Powyżej opisane wypadki dowodzą niezbicie, że podczas wydarzeń przełomu lat 1655/ 1656 oraz w toku tzw. kampanii nad Wisłą i Sanem w marcu 1656 r. zamek łańcucki spełniał niezwykle istotną rolę. Jakkolwiek forteca nie została wówczas bezpośrednio zagrożona przez nieprzyjaciela (choć w listopadzie forpoczta Douglasa stanęła pod zamkiem, a regimenty szwedzkie z armii polowej Karola X w krytycznym momencie (marzec 1656 r.) przechodziły w odległości zaledwie dwudziestu kilometrów od Łańcuta - podjazdy docierały zapewne w bezpośrednie sąsiedztwo twierdzy), to jednak stanowiła ona bezpieczne schronienie i pełniła rolę bazy zaopatrzeniowej i wypadowej oraz funkcję centrum dyspozycyjnego i administracyjnego dworu królewskiego i marszałka Lubomirskiego

Niespełna rok później następne zagrożenie pojawiło się u karpackich wrót Rzeczypospolitej. Pretendent do korony polskiej książę siedmiogrodzki Jerzy II Rakoczy w porozumieniu ze Szwedami i Kozakami Chmielnickiego wkroczył w styczniu 1657 r. poprzez przełęcze karpackie na terytorium naszego kraju45. Armia siedmiogrodzko-kozacka liczyła kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy46. Rakoczy starał się nakłonić Lubomirskiego do przejścia na jego stronę. Marszałek od początku wzywał jednak Siedmigrodzian do zaniechania pochodu w głąb Rzeczypospolitej, groził nawet poruszeniem chłopów z własnych dóbr przeciw wrogowi, o czym świadczy wzmianka w pamiętniku Mikołaja Jemiołowskiego47. Zmuszony do zaniechania podjętego oblegania załogi szwedzkiej w Krakowie, Lubomirski wyruszył z nielicznymi siłami naprzeciw wroga, zatrzymując się wreszcie w Łańcucie48. Wobec wielokrotnej przewagi liczebnej nieprzyjaciela marszałek zrezygnował jednak z wydania Rakoczemu walnej bitwy i po przygotowaniu fortecy łańcuckiej do obrony cofnął się w kierunku Sandomierza. Podobnie uczynił drugi operujący nad Sanem dowódca polski hetman wielki koronny Stanisław Potocki. Należący do jego zgrupowania podjazd stoczył nawet 22 lutego zwycięską potyczkę z Rakoczanami pod wsią Torki niedaleko Przemyśla, po czym odskoczył do Jarosławia, a następnie na krótko pojawił się w Łańcucie, gdzie przed marszałkiem jego dowódca zdał relację z przebiegu starcia49.

Po ustąpieniu sił polskich droga do Krakowa stanęła otworem. Na drodze została tylko łańcucka twierdza (jak napisał Jemiołowski: bo ta tylko forteca od Lubomirskiego do króla Kazimierza do Częstochowy odjechałego dobrze ludźmi i armatą ufortyfikowana była50). Po dotarciu w okolice Łańcuta Rakoczy zatrzymał się w pobliskiej wsi Albigowa, gdzie przebywał od 8 do 11 marca 1657 roku51 .Tutaj toczyły się rokowania z posłami cesarskimi, którzy bezskutecznie usiłowali nakłonić księcia siedmiogrodzkiego do odwrotu. Wobec fiaska prób pozyskania Lubomirskiego oraz na skutek nieustępliwej postawy, nakłanianej do kapitulacji, załogi zamku łańcuckiego, już 8 marca Rakoczy polecił zniszczyć należące do marszałka posiadłości. Spustoszono i spalono wówczas Łańcut oraz wszystkie okoliczne wsie. Niemal cała drewniana zabudowa miasta uległa dewastacji, chłopskie domostwa legły w popiele. Przypuszczenie L. Kubali, jakoby to żołnierze z fortecy celowo podpalili pobliskie miasto w celu oczyszczenia przedpola wydaje się mało prawdopodobne52. Wszystkie dostępne źródła historyczne winą za umyślne zniszczenie Łańcuta wraz z okolicą obarczają Siedmiogrodzian (m. in. Samuel Twardowski53, Jemiołowski54, a nawet zwolennik Rakoczego arianin Samuel Grądzki55). Również przywilej Jerzego Lubomirskiego dla łańcuckiego cechu szewskiego z roku 1661 potwierdza spalenie miasta przez Rakoczan i spadek liczby mieszkańców miasta podczas „potopu”56. Inny żołnierz - pamiętnikarz Jakub Łoś pisał, że: Rakoczy (...) Łańcut spalił, zamek się obronił, Rzeszów także spalili wiele szkód, najwięcej w dobrach pana Lubomirskiego, marszałka wielkiego porobili Węgrzy57. Do spalenia miasta i okolicy przyznawał się również sam Rakoczy w liście do Karola X Gustawa z 21 marca 1657 r.58 Zniszczenia uczynione w Łańcucie podczas najazdu siedmiogrodzkiego wyszczególnione zostały dokładnie w wizytacji generalnej biskupa przemyskiego Denhoffa sporządzonej po katastrofie miasta59. Rozmiary spustoszeń były ogromne, zniszczeniu uległy 2 kościoły, budynki zakonne, drewniany kasztel - dawna siedziba Stadnickich, i zabudowa mieszczańska w rynku oraz młyn60. Odnalezione informacje źródłowe o pożarach wsi dotyczą obiektów sakralnych w pobliskich wsiach Wysoka i Krasne61. Załoga zamku z jej dowódcą Pniowskim na czele nie uległa nieprzyjacielowi i po obustronnej wymianie ognia armatniego książę siedmiogrodzki ruszył ze swoją ogromną, lecz niesforną armią w dalszą drogę62. Żołnierz - pamiętnikarz Wespazjan Kochowski tak pisał o znikomym efekcie działań nieprzyjaciela: Załoga propozycję poddania się odrzuciła, a mury były zbyt mocne, żeby się je dało nadwerężyć bodaj jaką strzelaniną63. We wspomnianym już liście Rakoczy usprawiedliwiał przed królem szwedzkim mizerny skutek kilkudniowego pobytu pod Łańcutem, tłumacząc fiasko swych działań siłą umocnień twierdzy, a także niedostatkiem ciężkiego sprzętu oblężniczego64. Wiele czasu pochłonęła niezbyt sprawnym technicznie Rakoczanom przeprawa przez szeroko rozlany Wisłok w rejonie położonej pomiędzy Łańcutem i Rzeszowem wsi Łąka, o czym świadczy informacja z dziennika Władysława Rhedeya - dworzanina Rakoczego65.


#3

Dopiero po kilku miesiącach nieefektywnych z militarnego punktu widzenia, lecz niezwykle niszczycielskich działaniach oddziały Rakoczego zostały w lipcu 1657 r. prawie doszczętnie unicestwione na skutek serii zwycięstw odniesionych przez dowódców polskich oraz udanego pościgu posiłkujących stronę polską Tatarów krymskich. Na zamku łańcuckim znowu „zagościli” jeńcy, tym razem siedmiogrodzcy66.

W ciągu kilku kolejnych lat „potopu” Łańcut nie był zagrożony żadnym najazdem zewnętrznym i miasto powoli odbudowywało się ze zgliszcz. Zamek, miasto i najbliższa okolica stanowiły jednak jeszcze kilkakrotnie rejon ześrodkowania wojsk polskich koncentrujących się na wyprawy wojenne przeciw Siedmiogrodowi w czerwcu 1657 r. (na czele ekspedycji odwetowej stanął hetman polny koronny Jerzy Lubomirski67) oraz przeciw Kozakom i Rosjanom w latach następnych (tj. w 1658 i 1660). Postoje i przemarsze własnych armii pomimo obecności chroniącej latyfundium załogi fortecznej, były bardzo uciążliwe dla dotkniętych uprzednio wielu nieszczęściami mieszkańców (częste rekwizycje i rabunki wojskowe nieregularnie opłacanych i zaopatrywanych oddziałów były wówczas prawdziwą plagą dla ludności cywilnej68).

Reasumując możemy stwierdzić, że posiadłości łańcuckie Lubomirskiego pełniły w czasie „potopu” rolę istotnego zaplecza materiałowo-rekrutacyjnego dla operujących na rozległych przestrzeniach Rusi Czerwonej wojsk polskich (szczególnie ważną rolę spełniały pod tym kątem na przełomie lat 1655 i 1656 tj. w kluczowym momencie organizowania akcji antyszwedzkiej). Powyżej opisane wypadki wojenne świadczą bezspornie o znaczeniu, jakie posiadał Łańcut w dobie „potopu szwedzkiego”. Jako jeden z nielicznych punktów ufortyfikowanych (obok Lwowa, Zamościa, Kamieńca Podolskiego i kilku innych) zamek łańcucki nie uległ wówczas obcej przemocy.

Jako jedna z niewielu należycie ufortyfikowanych siedzib prywatnych forteca łańcucka stała się obiektem bezpośrednich działań zbrojnych69. Nowoczesne założenie obronne fortecy łańcuckiej (model staroholenderski systemu umocnień z narysem wałów wykluczającym martwe pola ostrzału) nie rokowało jednak napastnikom żadnych szans powodzenia w razie podjęcia realizacji zamiaru opanowania jej z marszu70. Zamek mógł być zajęty jedynie w efekcie długotrwałego, żmudnego oblężenia, wymagającego skorzystania z usług ekspertów sztuki oblężniczej, zastosowania prac minerskich (podkopy i wyłom), ciężkiej artylerii oblężniczej, a praktycznie nastawionego na fizyczne wyczerpanie pozbawionej pomocy z zewnątrz załogi. Nieprzyjaciel kuszący się o zdobycie zamku łańcuckiego musiałby dysponować znaczną liczbą piechurów. A na posłużenie się takimi środkami zarówno Szwedzi jak i Siedmiogrodzianie nie mogli sobie pozwolić, pierwsi również ze względu na wyczerpanie własnych żołnierzy i nieustanne zagrożenie ze strony operujących w polu sił polskich, drudzy również z powodu niedostatku czasu i odpowiednich specjalistów.

Rola Łańcuta jako ważnego ośrodka administracyjnego i punktu warownego na obszarze posiadłości rodu Lubomirskich nie jest właściwie oceniana przez część historyków, którzy biorąc pod uwagę kryterium prestiżu i funkcjonalności stawiają zazwyczaj Łańcut na drugim miejscu po Wiśniczu. Takiemu niezbyt fortunnemu usytuowaniu Łańcuta należącego do Jerzego Lubomirskiego zaprzeczają powyższe informacje potwierdzające raczej to, że tak w latach „potopu” jak i w okresie późniejszym to właśnie Łańcut wysunął się na pierwsze miejsce. Samo miasto pełniło usługowe funkcje w stosunku do dominującej, ufortyfikowanej siedziby pańskiej71. Właśnie w czasie „potopu” (pomimo pustoszenia dóbr przez najeźdźców) i w latach następnych ośrodek łańcucki uzyskał już w pełni rezydencjonalny charakter72.

Miasto powoli odbudowało się ze zniszczeń73. W roku 1684 podróżujący przez Łańcut szlachcic litewski Jan Władysław Poczobutt-Odlanicki napisał w swoim pamiętniku: miasto piękne i zamek potężny, w wale murowany74.

Na przypomnienie zasługuje jeszcze postać łańcuckiego bohatera tamtych lat - Jerzego Sebastiana Lubomirskiego75. Sylwetka marszałka zazwyczaj ujmowana jest przez historyków jako późniejszego buntownika wobec władzy królewskiej, a jego niewątpliwe zasługi względem Ojczyzny w latach zagrożenia podstaw bytu narodu i wykazany wówczas talent militarny są niekiedy zapominane. Należy jednak zachować pamięć o postawie późniejszego rokoszanina i banity właśnie w momencie powszechnego zachwiania woli oporu w społeczeństwie, kiedy to jako jeden z pierwszych i jakże wówczas nielicznych, czynnie przeciwstawił się zagrożeniu zewnętrznemu, nie szczędząc przy tym własnej fortuny. Występujący aktywnie przeciw Szwedom w marcu 1656 r. powstańcy chłopscy rekrutowali się bowiem w dużej mierze spośród poddanych marszałka. Zaległy żołd dla nieopłaconego wojska w decydującym momencie u schyłku 1655 r. Lubomirski zabezpieczył na własnych dobrach, starał się o pomoc tatarską i zwodził Szwedów układami, uporczywie jednocześnie wzywając Jana Kazimierza do powrotu. Podobnie niezłomną postawą wykazał się marszałek w roku 1657, tym razem w konfrontacji z ciągnącą od południa nawałą siedmiogrodzką.


Przypisy #1

{1} Samuel ze Skrzypny Twardowski, Woyna domowa z Kozaki i Tatary, Moskwą, potym Szwedami i z Węgry, przez lat Dwanaście za Panowania Najjaśniejszego Jana Kazimierza... tocząca się, Calissii 1681, s. 169. Przytoczony fragment tekstu odnosi się do powrotu Jana Kazimierza ze Śląska do Lwowa (styczeń - luty 1656 r.)

{2} W historiografii światowej stosowane jest zazwyczaj określenie – druga wojna północna.

{3} Należy wymienić przede wszystkim przedwojenne prace Ludwika Kubali oraz Karola Marcinkowskiego, obszerne opracowanie zbiorowe IH PAN pt. Polska w okresie drugiej wojny północnej 1655-1660, t. I-III, Warszawa 1957, oraz późniejsze wnikliwe opracowania badaczy polskich i zagranicznych.

4 O latyfundium Jerzego Lubomirskiego i jego braci w ziemi przemyskiej m. in. K. Przyboś, Latyfundium Lubomirskich w połowie XVII wieku, St. Hist., R. XXXV: 1992, z. 1, s. 19-33 oraz tenże, Akt podziału majątku Stanisława Lubomirskiego z 18 marca 1642 roku, Zeszyty Naukowe WSP w Rzeszowie, Historia 3, Rzeszów 1993, s. 27 n.

5 J. Motylewicz, Łańcut w XIV-XVIII wieku. Wybrane zagadnienia (część pierwsza), Rocznik Przemyski, R. 28, Przemyśl 1992, s. 155.

6 Ustalenie dokładnej liczby mieszkańców nie jest sprawą łatwą ze względu na niedostatek źródeł. Powyżej podane liczby dla roku 1628 pochodzą z obliczeń M. Horna, zob. M. Horn, Zaludnienie miast ziemi przemyskiej i sanockiej w drugiej połowie XVI i pierwszej połowie XVII wieku, Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych, t. XXXI, R. 1970, s. 96. Do wykonania tak precyzyjnych obliczeń demograficznych autor wykorzystał przede wszystkim rejestry szosu oraz zestaw innych materiałów źródłowych. Wydaje się, że można założyć, iż do roku 1655 stan demograficzny Łańcuta nie uległ większym zmianom.

7 J. Bogdanowski, Fortyfikacje łańcuckie na tle małopolskiej sztuki obronnej, Łańcut 1976. W pracy tej autor zwraca uwagę, iż zamek łańcucki był jednym z najnowocześniejszych dzieł obronnych tego czasu w skali europejskiej.

8 M. Baliński, T. Lipiński, Starożytna Polska pod względem historycznym, geograficznym i statystycznym, t. II, Warszawa 1845, s. 663 n.

9 O formacjach nadwornych, zob. K. Dembski, Wojska nadworne magnatów polskich w XVI i XVII wieku, Zeszyty Naukowe UAM w Poznaniu, Nr 3, z. 1: 1956, s. 49-96.

10 X. Liske, Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876, s. 134.

11 J. Bogdanowski, op. cit., s. 179. Autor wyodrębnił kilka typów systemów obronnych wchodzących w skład obwarowań Łańcuta: ścianowy, zatokowy, basztowy i bastejowy. Miasta tradycyjnie miały bronić miejscowe cechy.

12 Zdaniem J. Wimmera, Lubomirski w końcu 1655 r. na pewno posiadał 2 chorągwie jazdy – kozacką (pancerną) w sile 175 koni oraz dragońską w sile 100 koni, zob. J. Wimmer, Wojsko polskie w II połowie XVII wieku, Warszawa 1965, s. 98. Do początku marca 1656 roku dzięki intensywnej akcji werbunkowej na Podgórzu liczebność prywatnego pocztu marszałka z pewnością znacznie wzrosła.

13 Świadczy o tym wzmiankowana przez L. Kubalę (zob. L. Kubala, Wojna szwecka w roku 1655 i 1656, Lwów-Warszawa 1913, s. 413), a prowadzona w listopadzie 1655 r. korespondencja pomiędzy szwedzkim generałem jazdy Robertem Douglasem, a przedstawicielem Lubomirskiego w Łańcucie, starostą żydaczowskim, Adamem Dzierżkiem, której fragmenty warto tu przytoczyć:

1. Dzierżek do Duglasa z Łańcuta, XI 1655 r.: Przybył podpułkownik, ale nie mogłem załogi wpuścić bez pozwolenia marszałka. Proszę o 2 tygodniowy fryszt, abym się zniósł z moim panem, który przebywa za granicą, ale co dzień spodziewany w Łańcucie. Polegam na przyjaźni marszałka z Wittembergiem {feldmarszałek szwedzki – przyp. mój. A. B.}, z którym od kilku niedziel traktuje o bezpieczeństwie osoby swej i dóbr swoich. Biblioteka Czartoryskich, Teki Naruszewicza, nr 163, 166, 169 (dalej jako: BCzart).

2. Duglas do Dzierżka ze Skrzyniec, starosty żydaczowskiego z pod Sandomierza, XI 1655: Piszesz, że nie możesz puścić do Łańcuta podpułkownika szwedzkiego bez pozwolenia marszałka i żądasz frysztu 14 dni. Ja mam rozkaz zająć zamek i załogą opatrzyć. Napominam, abyś słuchał moich i hetmana Potockiego rozkazów, w przeciwnym razie spustoszę dobra i ruszę na ciebie.

Postscriptum drugiego listu Douglasa z 19 listopada: W tej chwili odbieram list podpułkownika, z którego widzę, jak i z listu Potockiego do majora Helnfelda, że dlatego zwlekasz, bo żądasz asekuracji. Niewątpliwie, że ją dostaniesz, i król święcie dotrzyma, co obiecał w Krakowie deputatom województwa.

14 Już na początku grudnia szlachta przemyska oficjalnie potępiła akt posłuszeństwa złożony uprzednio królowi szwedzkiemu, Protestacja przeciwko obedyencyi uczynionej imieniem województwa {ruskiego-przyp. mój A B.}, Przemyśl, 4 XII 1656 r., Akta Grodzkie i Ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum tzw. bernardyńskiego (dalej jako: AGZ), t. 21: Lauda wiszeńskie 1648-1673, wyd. A. Prochaska, Lwów 1911, s. 185 n.

15 Pustoszone przez pozostającą na służbie szwedzkiej chorągiew pułkownika Aleksandra Prackiego Krosno odbito już 7 XII 1655 r.

16 T. Nowak, Dwa nieznane listy z czasów „Potopu” (10 i 14 XII 1655 r.), Kw. Hist., R.52: 1938, s. 429-432.

17 Ibidem. Nakłonienie króla do powrotu oraz zapewnienie władcy oparcia w nieokupowanej części kraju wydaje się być niekwestionowaną zasługą Lubomirskiego. W swym liście (przypis 16) do Jana Kazimierza datowanym z Lubowli na dzień 14 XII Lubomirski informował również o niedawnym sukcesie Wojniłłowicza oraz o organizowaniu odsieczy dla zagrożonej Jasnej Góry (z udziałem Tatarów krymskich!). Dokładne itinerarium orszaku królewskiego wytyczył A. Kersten, Stefan Czarniecki 1599-1665, Warszawa 1963, s. 249.

18 W Łańcucie monarcha gościł przypuszczalnie od 18 do 29 stycznia 1656 roku, zob. M. Nitkiewicz, W siedemnastowiecznym Łańcucie, Łańcut 1990, s. 55.

19 Noyers Pierre des, Portfolio Królowej Maryi Ludwiki czyli zbiór listów, aktów urzędowych i innych dokumentów ściągających się do pobytu tej monarchini w Polsce, t. 1, Poznań 1844, s. 237; (...) odebrali oni {tj. hetmani koronni - przyp. mój A. B.} rozkaz przyjechać do Łańcuta i wojsko tamże ściągnąć.

20 Centralnyj Derżawnyj Istoricznyj Archiw we Lwowie (dalej jako: CDIA), Castr. Prem., t. 383, s. 152 n (asygnata na Rybotycze), oraz listy zaciężne dla oficerów regimentu dragonii Czarnieckiego, ibidem, s. 137 n. (Jerzy Godlewski), s. 148 n. (Krzysztof Wąsowicz), s. 155-158 (Jan Skalski), s. 164 n. (Aleksander Czarniecki).

21 Ibidem.

22 Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, (dalej jako: AGAD), Archiwum Radziwiłłów, ks.21, Acta publica variaque miscellanea ... (1655-57) s. 57 n. (Uniwersał król. z Łańcuta, 25 Jan. 1656). Król informował również o wyprawieniu wojska przeciw Szwedom; Noyers Pierre des, op.cit., s. 268 pisał: szlachta ruska miała wsiadać na koń 7 marca.

23 Akt Konfederacji Łańcuckiej; B. Czart., rkps 402. Brak daty dziennej.

24 AGAD, op. cit., Nowiny, Febr 1656, s. 45: Król JMP Czarnieckiego pod Regimentem kasztelana kijowskiego wysłał przeciwko Nieprzyjacielowi Szwedowi Pułków dziewięć, w których było chorągwi jeznych {jazdy-przyp. mój A. B.} tak usarskich jako kozackich 70, a te ku Warszawie zmierzają.

25 CDIA, op. cit., s.184; (...) któremuśmy zlecili obronę tej tu ściany ku Krakowu.

26 Jeszcze 28 I 1656 r. Jan Kazimierz podpisał przywilej jarmarczny datowany w Łańcucie (MZŁ-DRM 252).

27 AGZ, t. 21, s.188-191. Odpowiednią decyzję podjęto dnia 10 lutego.

28 Poseł cesarski F. Lisola wyszczególnił stosunkowo wiarygodnie 5 tys. jazdy oraz 3 tys. piechoty szwedzkiej, zob. A. Pribram, Die Berichte des Kaiserlichen Gesandten Franz von Lisola aus den Jahren 1655-1660, Archiv für Österreichische Geschichte, t. LXX, Wien 1887, s. 153. Polowa armia szwedzka liczyła jednak najpewniej około 8 tys. żołnierzy (głównie kawalerii - rajtaria i dragonia), oraz około 3 tys. pozostającej na służbie szwedzkiej jazdy polskiej. Należy podkreślić, że w toku kampanii przeważająca część Polaków odstąpiła od Szwedów i znalazła się z powrotem wśród walczących z najeźdźcą rodaków.

29 AGAD, op. cit., s. 68. Mikołaj Przyjemski do Władysława Myszkowskiego, wojewody sand., 9 III 1656 r.: (...) powrócił się król szwedzki z wojskiem przez Tomaszów, i dokąd zmierza nikt wiedzieć nie może, tak się niektórzy domyślają, że albo ku Łańcutowi nazad na Pana Marszałka, który też tam gromadzi chorągwie, albo przeciw litewskiemu wojsku. Celem armii Karola X Gustawa okazało się ostatecznie właśnie dorzecze środkowego Sanu.

30 CDIA, op. cit., s. 166-168.

31 Ibidem, s. 217 n.; Uniwersał Jana Kazimierza do mieszkańców ziemi przemyskiej.

32 Ibidem, s. 166-168 (uniwersał z 27 lutego) był zupełnie nieskuteczny, kolejny z 7 marca (ibidem, s. 215 n) również nie przyniósł spodziewanego efektu. Szwedzi docierali już bowiem do linii Sanu, której skuteczna obrona przez pospolite ruszenie przy szczupłości sił regularnych marszałka zdawała się niemożliwą..

33 AGAD, op. cit., s. 68. Marszałek zmuszony był ustąpić w obliczu przewagi nieprzyjaciela, dysponującego piechotą i artylerią.

34 AGAD, ibidem, s. 69. W swym liście marszałek wspomniał również o panicznej postawie pospolitego ruszenia oraz o powziętym zamiarze przebijania się na wschód (...) ale nie wiem jako mając hostem intermedium. Łańcut musiał zostać rzeczywiście dobrze zaopatrzony, skoro marszałek wspomina o pozostawieniu przy sobie zaledwie 2 chorągwi nadwornej jazdy.

35 O sytuacji strategicznej na Podkarpaciu oraz różnych wariantach ewentualnego odwrotu Szwedów pisał Samuel Grądzki, Historia belli Cosacco-Polonici, wyd. K. Koppi, Pestini 1789, s. 271 n.


Przypisy #2

36 CDIA, op. cit., s. 222 n. Uniwersał „chłopski” Stefana Czarnieckiego, Grochowce, 20 III 1656 r.

37 Noyers Pierre des, op. cit., s. 272; (...) w Łańcucie, mieście marszałka wielkiego koronnego gotują się do ich {tj. Szwedów - przyp. mój A. B.} wstrzymania.

38 Bibloteka Polskiej Akademii Umiejętności (dalej jako B.PAU), rkps nr 2251/ IV, (Jakuba Michałowskiego Księga Pamiętnicza. Zbiór kopii, listów i różnych materiałów dotyczących głównie wojen kozackich i najazdu szwedzkiego), f. 477.

39 AGAD, op.cit., s.85. List Wł. Lubowieckiego do wojewody sand., 24 III 1656 r.: (...) wojska nasze złączyły się z Panem Marszałkiem Koronnym, które przyszło (...) pod Łańcut, którego jest 15 tysięcy, i więcej co żywo i szlachta i chłopi na głowę się kupią. W tym momencie szlachta zaczęła więc również zasilać obóz Czarnieckiego i Lubomirskiego; zob. CDIA, Castr. Leop., t. 405, s. 190 n. Uniwersał J. Lubomirskiego, Przędzielnica, 19 III 1656 r.

40 Ibidem, AGAD, List..., s.85: (...) co król szwedzki obaczywszy (...) rano uciekł ku Leżajsku.

41 S. Pufendorf, De rebus a Carolo Gustavo Sueciae Rege gestes commentatorum libri septem..., Norimbergae 1696, s. 140.

42 AGAD, op. cit., List W. Lubowieckiego..., s. 85.

43 Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego, towarzysza lekkiej chorągwi..., wyd. A. Bielowski, Lwów 1850, s. 85.

44 Noyers Pierre des, op. cit., s. 296.

45 Szlachta województwa ruskiego zdawała sobie sprawę z zagrożenia południowej flanki Rzeczypospolitej. Zamierzano zaopatrzyć przede wszystkim Kamieniec, Sambor i Łańcut, zob. AGZ, t. XXI, s. 218 n., Laudum ziemi lwowskiej, Lwów, 24 I 1657 r.

46 Pamiętniki Jakuba Łosia towarzysza chorągwi pancernej Władysława margrabi Myszkowskiego, wojewody krakowskiego ... , wyd. Żegota Pauli, Kraków 1858, s. 27. Łoś oceniał liczebność wojska Rakoczego na 40 tys. Węgrów oraz 20 tys. Kozaków. Armia Rakoczego stanowiła prawdziwą mozaikę narodowościową – w jej skład wchodzili Siedmiogrodzianie i Sasi siedmiogrodzcy, Wołosi, Mołdawianie, Rusini a nawet przypominający tureckich janczarów tzw. Semenowie, zob. Biblioteka Zakładu Narodowego im Ossolińskich we Wrocławiu (dalej jako B. Oss.), Collectanea circa virtutes et casus praecipue Poloniae i inne (relacja Rakociusa), s. 287.

47 Jemiołowski, op. cit., s. 119.; {Lubomirski – przyp. mój A. B.} (...) deklaruje, że jeżeliby Rakoczy niepotrzebnej imprezy nie odstąpił (...) tedy go jako nieprzyjaciela koronnego nie tylko wojskiem koronnym, które ma pod swoją dyrekcją, ale nawet też poddanym chłopom swoim zbuntowawszy ich w kupę, bić i znosić każe. Do wybuchu powstania chłopskiego przeciw Rakoczemu w marcu 1657 r. ostatecznie jednak nie doszło.

48 Ibidem, s. 27: Udawano, jakoby on {tj. Lubomirski - przyp. mój A. B.} był Rakocego wezwał przez p. Stanisławskiego {chorążego halickiego - wysłannika marszałka do Rakoczego – przyp. mój A. B.}, który go prowadził; a pan marszałek pod Krakowem był z powiatowemi chorągwiami, atakuje Kraków, który potem ustąpił za nastąpieniem Rakocego. O pobycie marszałka w Łańcucie, zob., ibidem, s. 118. O pobycie Lubomirskiego w Łańcucie świadczy też adnotacja w liście P. Sapiehy do hetmana Potockiego (B. Czart., nr 1656, Pisma 1655-1657, f. 184-185).

49 J.W. Rudawski, Historya polska od śmierci Władysława IV aż do pokoju oliwskiego, t. II, Petersburg i Mohylew 1855, s. 228. Tło pochodu Rakoczego oraz przebieg starcia pod Torkami, zob. A. Borcz, Epizod wyprawy Rakoczego. Potyczka i operacja okrążająca pod Torkami (21/22 II 1657 r)., Historia. Pismo młodych historyków, R. 3,4: 1996, s.145-156.

50 Jemiołowski, op. cit., s. 119.

51 P. Wojtowicz, Szlak wyprawy Rakoczego (relacja W. Rhedeya), Teki Historyczne, Londyn, T. XI, 1960-1961, s. 100.

52 L. Kubala, Wojna brandenburska i najazd Rakoczego w roku 1656 i 1657, Lwów-Warszawa 1918, s. 148. Kubala odwołał się do informacji pochodzącej z B.Oss., nr 2346.

53 Twardowski, op. cit., s. 219: Rakoczy (...) około wszędzie opaliwszy Łańcuta (...).

54 Jemiołowski, op. cit., s. 119. (...) wszędzie koło Łańcuta (...) wielkie zbrodnie i rabowania i najazdy czynili, nie tylko Lubomirskiego dobra, ale wszystko Podgórze (...) zniszczone zostało.

55 S. Grądzki, op. cit., s. 407.

56 Wojewódzkie Archiwum Pañstwowe w Rzeszowie (dalej jako WAP), Zesp. akt łańc., sygn 7, Przywilej cechu szewców 1661 r.: spalenie Miasta od Węgrów i Kozaków z Rakoczym idących oraz przywilej Stanisława Herakliusza Lubomirskiego (MZŁ-DRM-253 - odpis.) Cech zbiorowy 1671 (magazyn): (...) przez inkursją Nieprzyjaciela Koronnego podczas Szwedzkiej, Węgierskiej, Kozackiej depopulacyey za pogorzeniem miasta Łańcuta. Zniszczeniu w roku 1657 uległy bowiem wszelkie posiadane dotychczas przez cechy dokumenty.

57 Łoś, op. cit., s. 27.

58 Szilagyi S. (ed.), Transsylvania et bellum boreo-orientale. Acta et documenta., t. II, Budapest 1891, List Rakoczego do Karola X Gustawa, s. 276 n.: (...) iacturam capta exustaque civitate velut rebellionis domicillio relinquere visum (...)

59 Archium Archidiecezjalne w Przemyślu (dalej jako AADP), Visitatio Generalis Denh., Ks. Nr 155, s. 101. Rakoczy nie oblegał fortecy, lecz dnia 8 marca splądrował i spalił 1657 r. wszystkie drewniane zabudowania w mieście.

60 Wzmianka o dewastacji młyna: Biblioteka Jagiellońska (dalej jako BJ), 143/51, k. 56. Z rejestru podymnego sporządzonego w roku 1661, a więc zaraz po ustaniu zawieruchy wojennej wynika, że w Łańcucie było wtedy opodatkowanych zaledwie 6 domów większych i 31 mniejszych. Można więc przyjąć, stosując podobne jak wspomniany już M. Horn przeliczniki, że miasto zamieszkiwało w rok po „potopie” około 314 osób. Należy zaznaczyć, że bilans strat nie zawiera wyłącznie ofiar śmiertelnych napadów, ale również ofiary klęsk elementarnych (przede wszystkim epidemii chorób zakaźnych) oraz nieznaną bliżej liczbę pozbawionych dachu nad głową uciekinierów z miasta; zob. J. Motylewicz, op. cit., s. 156. Stosunkowo szybko poprawiła się sytuacja w Przedmieściu Górnym. Spadek liczby domów zanotowany w roku 1661 był tam nieznaczny (z ilości 48 domów w roku 1578 do 39 po „potopie”); ibidem, s. 157. Redukcja liczby mieszkańców miasta była jednak kolosalna, choć zbliżone, a nieraz nawet wyższe straty demograficzne i materialne dotknęły wielu pobliskich osad (m. in. Rzeszowa, Tyczyna, Jarosławia, Przeworska i innych); zob., ibidem, s. 156. O rozmiarach spustoszeń świadczy spotykany często w ówczesnych rejestrach podatkowych termin totum desolatam; zob. BJ, 153/51.

61 W tym miejscu chcę podziękować dr W. Blajerowi z Instytutu Archeologii UJ za udzielenie informacji o istnieniu materiałów źródłowych wzmiankujących o pożarach w Wysokiej i w Krasnem.

62 Interesująca jest jedyna znaleziona przeze mnie informacja o stratach Rakoczan pod Łańcutem; J. Bartoszewicz, Jerzy Sebastian Lubomirski, marszałek wielki koronny, hetman polny, „Tygodnik Illustrowany”, R. 1863, t. 8, s. 358, napisał: Rakoczy szedł przez Ruś, pod Łańcutem stracił 800 ludzi. Niestety, brak informacji o bazie źródłowej tej wzmianki.

63 W. Kochowski, Lata potopu 1655-1657, wybrał i przełożył L. Kukulski, Warszawa 1966, s 267 n.

64 Szilagyi (ed.), op. cit., s.277; (...) ad deditionem compuli Lancutiense fortalitium non inepte dehinc munitum cum ob defectum majorum tormentorum (...)

65 P. Wojtowicz, op. cit., s. 100.

66 Byli to zakładnicy siedmiogrodzcy, magnaci - Stefan Apaffi oraz Jerzy Gyeröffi, o których znany pamiętnikarz sarmacki Jan Chryzostom Pasek pisał: (...) którzy zrazu wino pili, na srebrze jadali w Łańcucie: jak było nie widać okupu, pijali wodę, potem drwa do kuchni rąbali i nosili, i w tej nędzy żywot skończyli; zob. J. Ch. Pasek, Pamiętniki, opr. R. Pollak, Warszawa 1989, s. 7.

67 Odwetową wyprawę do Siedmiogrodu barwnie relacjonował m. in. H.Ch. Holsten, Przygody wojenne 1655-1666, Warszawa 1980, s. 45-47 oraz Jemiołowski, op. cit., s. 124. Pamiętnikarze wzmiankowali również o rozlokowaniu w lipcu oddziałów Lubomirskiego (po powrocie zza Karpat) na szlaku spodziewanego odwrotu Rakoczan - czyli na terytorium ziemi przemyskiej. Wcześniej, bo na przełomie czerwca i lipca 1657 r. w rejonie Łańcuta przejściowo zgromadziły się chorągwie S. Czarnieckiego i S. Potockiego w oczekiwaniu na powrót grupy Lubomirskiego z Transylwanii, zob. A. Kersten, op. cit., s. 349.

68 Zob. J. Wimmer, Z problemów zaopatrzenia wojska w 2 połowie XVII wieku, {w:} Księga Pamiątkowa ku uczczeniu 70-tej rocznicy urodzin prof. Dr J. Wolińskiego, Warszawa 1964, s. 172-178.

69 Należące do magnatów twierdze były zazwyczaj od razu poddawane w obawie przed tragicznymi skutkami ewentualnego ich zdobycia, co w rezultacie i tak zazwyczaj kończyło się rabunkiem, dewastacją wnętrz i pożarami). Tak też stało się w przypadku bastionowego zamku w Wiśniczu należącego do brata marszałka, skąd najeźdźcy obok bogactw zabrali m.in. kilkadziesiąt armat. Zob. A. Gruszecki, Bastionowe zamki w Małopolsce, Warszawa 1962, s. 54, autor wspomina o 35 działach zabranych z zajętego Wiśnicza.

70 Ibidem, s. 60. Autor tak opisuje sposoby obrony fortecy bastionowej (wg Uffano): (...) atak prowadzono na kurtyny lub na bastiony, obrona polegała na niszczeniu artylerią robót oblężniczych, wykonywaniu wycieczek, kopaniu kontrgalerii minowych oraz zasypywaniu wyłomu i odcinaniu się przez sypanie wewnętrznych wałów od miejsc zdobytych. Nacierających zwalczano ogniem kartaczy, granatów, broni ręcznej, wreszcie odpierano w walce wręcz.

71 Zob. J. Baranowski, Zamek w Łańcucie – pojęcie rezydencji magnackiej w połowie XVII wieku w Polsce, {w:} Architektura rezydencjonalna i obronna województwa rzeszowskiego, Materiały z sesji naukowej, Łańcut 9-10 V 1970 r., Łańcut 1972,. s. 67-76. W świetle rangi jaką niewątpliwie Łańcut zyskał w latach „potopu” nie można zgodzić się ze zdaniem autora, jakoby Łańcut był wówczas „niespełnioną” rezydencją (s.76).

72 Zob. J. Motylewicz, Miasta ziemi przemyskiej i sanockiej w drugiej połowie XVII i w XVIII wieku, Przemyśl-Rzeszów 1993, s. 77.

73 Rejestr czynszu zwanego marcinkowskim umożliwia oszacowanie liczby mieszkańców Łańcuta w 1679 roku na około 1044 osoby Jednak nawet po czterdziestu latach po „potopie” w roku 1701 Łańcut nie osiągnął jeszcze liczby mieszkańców sprzed wojny lat 1655-1660 (tj. z 1628 roku). Zdaniem J. Motylewicza w 1701 roku Łańcut miał zaledwie około 1180 mieszkańców; zob. J. Motylewicz, Łańcut..., op.cit, s. 157. Świadczy to o dość powolnym dźwiganiu się miasta (w okresie wyraźnej, ogólnej stagnacji demograficznej).

74 Jan Wł. Poczobutt-Odlanicki, Pamiętnik 1640-1684, oprac. A. Rachuba, Warszawa 1987, s. 311.

75 Ciekawą próbę analizy i oceny postawy J. Lubomirskiego podjął ostatnio J. Stolicki; zob. J. Stolicki, Działalność Jerzego Sebastiana Lubomirskiego w czasie potopu na terenach Polski południowej, {w:} Rzeczpospolita w latach potopu, Materiały sesji naukowej zorganizowanej przez Instytut Historii WSP w Kielcach i Kieleckie Tow. Naukowe, Kielce 23-24 X 1995 r., pod red. J. Muszyńskiej, J. Wijaczki, Kielce 1996, s. 229-246.


Informacje
 
 

Oceń artykuł
Ten artykuł jak dotąd oceniło 1 Sarmatów, średnia ocena: 6.
 
Skomentuj
Nie posiadzasz uprawnień by dodawać komentarze.