Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Warhammer: Powiernik krzywd - recenzja
 10-08-2007, 08:55
 Marchew
 5785 x przeczytano

Kiedy brałem z redakcji egzemplarz recenzencki Powiernika krzywd nie kierowała mną bynajmniej sympatia do książek z rodzaju gaming related. Nic z tych rzeczy. Przyznaję, mam sentyment do krasnoludów. Przez lata gry w RPG zawsze składało się tak, że wcielałem się w postacie tej rasy. Coś mnie ujmuje w  tych drażliwych brodaczach, dzierżących większe od siebie topory i wychylających kolejne kufle piwa. Wraz z Powiernikiem krzywd, przyszedł czas na wizytę w Zhufbarze, inżynierskiej twierdzy ze świata Warhammera. Jak było? Dowiecie się z poniższej recenzji.

Gav Thorpe zaczyna opowieść od losów krasnoludzkiego władcy - Throndina z Zhufbaru. Niestety, szczęście królowi nie dopisuje i w pierwszych stronach powieści umiera, dając jednocześnie swojemu synowi Barundinowi powód do przeprowadzenia szeregu mobilizacji w brodatym społeczeństwie, a następnie sięgnięcia po zemstę. Jak to zwykle w życiu bywa, nie jest on jednak w stanie wyruszyć bezpośrednio na wroga i upomnieć się o swoje. Na jego drodze wyrastają kolejne prastare zobowiązania, a krasnoludzka tradycja nakazuje ich wypełnienie bez chwili zwłoki. Kierowany pamięcią o ojcu Barundin rozpoczyna powolną drogę do celu.

Na samym początku uprzedzę was, potencjalnych czytelników, chcących sięgnąć po Powiernika krzywd - musicie naprawdę lubić krasnoludy. Ta książka po prostu ocieka kulturą, zwyczajami i sposobem myślenia brodatego narodu. Autor prezentuje nieźle ponad sto lat historii Zhufbaru, jednocześnie zawierając w niej zwięzły komentarz na temat takiego, czy innego zwyczaju. Dla przykładu przytoczę tutaj dobrze znaną fanom Warhammera – księgę krzywd. Każda krasnoludzka twierdza prowadzi od początku swego istnienia zapiski na temat wszystkich wyrządzonych im „krzywd“. Są to trwające przez lata waśnie rodowe, uhybienia danego słowa, czy nawet wojny. Kolejni krasnoludzcy królowie zobowiązani są wykreślać z księgi kolejne wpisy poprzez dokonywanie zemsty, mediację pomiędzy pokłóconymi rodami czy po prostu zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Sprawa byłaby prosta, gdyby brodacze nie byli rasą upartą, dumną i bezkompromisową, co przez kolejne lata raczej przysparza nowych krzywd niż je zażegnuje.

Wokół wspomnianej księgi obraca się spora część fabuły, bowiem składa się ona z wybranych epizodów życia młodego króla Brandunina i jego zmaganiami z kolejnymi zobowiązaniami. Wypowiada on wojnę hordom goblińskim, poszukuje zbiegłego z gildii inżyniera, potrzebnego do budowy browaru, czy wreszcie – dąży do pomszczenia śmierci ojca. Będąc szczerym, pomimo całej sympatii, jaką darzę tą rasę, krasnoludom opisanym przez Gava Thorpe’a czegoś brakuje. Jak na mój gust, ich duma za bardzo przechodzi w nadętość, mało w nich rubasznego poczucia humoru, jakim obdarzył swoich brodaczy chociażby Andrzej Sapkowski.

Przez dobre sto pięćdziesiąt stron charaktery bohaterów wydają się być płaskie, a oni sami sztuczni. Niby akcja się rozwija, hordy goblinów i skavenów napierają na zakutych w zbroje wojowników, ale czyta się to bez emocji. Czytelnik nie przywiązuje się do Barundina i jego kamratów, jest mu raczej obojętne czy za chwilę ktoś umrze zastrzelony z kuszy, albo roztrzaskany przez maczugę trolla. Poza tym, według mnie akcja biegnie (a raczej człapie, gdyż o bieganiu nie może być tu mowy) zdecydowanie za wolno. Odniosłem wrażenie, że nawet sceny batalistyczne opisane są za mało dynamicznie. Zupełnie jakby opisywał je kronikarz, ja tymczasem chętnie usłyszałbym tam pełnego emocji komentatora sportowego.

Drażniło mnie także przetłumaczenie krasnoludzkiego „Aye“, znanego pewnie stałym czytelnikom serii, tak z oryginałów, jak i cyklu o Gotreku i Feliksie Williama Kinga na polskie „Hej“. Brzmi to nad wyraz komicznie i zupełnie nie pasuje. Zanim połapałem się o co chodzi, nie mogłem wytrzymać żeby się nie wykrzywić – „hej“ i „hej“. Czy to przed bitwą, czy to na posiedzeniu, nic tylko „hej“, naleciałość w sam raz dla narodu dumnych wojowników…  Niech was nie zmyli też okładka – nie ma zbyt dużego związku z fabułą, a ja do teraz nie mogę zidentyfikować jednookiego obdartusa z ilustracji. 

Powiernika krzywd ratują ostatnie rozdziały. Wraz z pewnym ważnym dla Barundina wydarzeniem wszystko zmienia się diametralnie. Mieszkańcy Zhufbaru zyskują charaktery, przestają być bezosobowi, zaczyna się ich lubić. Wtedy też książka przykuwa i czyta się ją z prawdziwą przyjemnością, raz za razem uśmiechając do kolejnych wydarzeń. Końcowe pięćdziesiąt stron przypomniało mi za co lubię brodaczy, dlaczego świetnie czułem się w ich skórze przez lata i w czym przypominają mi mnie samego. Ponownie nabrałem też ochoty na przebywanie w świecie Warhammera. Gdyby reszta była napisana w podobny sposób – mógłbym powiedzieć, że całość przeczytałem z przyjemnością.

Co trzeba też przyznać autorowi – fenomelanie oddał krasnoludzki sposób myślenia i zawarł w opowieściach naprawdę pokaźną dawkę wiedzy o kulturze warhammerowskich przedstawicieli tej rasy. Jeżeli ktoś rozpoczyna fabularną rozgrywkę jako jeden z nich, a nie za bardzo ma pojęcie czym powinien się kierować, książka Gava Thorpe’a będzie znakomitym sposobem na nabycie niezbędnej wiedzy w przyjemniejszy i barwniejszy od czytania podręczników sposób.

Nie lubię narzekać na książki i nie będę. Kiedy zbierałem się do napisania recenzji chciałem powiedzieć, że trochę się zawiodłem. Teraz jednak żal mi jednoznacznie skreślać Powiernika krzywd. Chyba odzywają się we mnie stare krasnoludzkie zobowiązania. Jednak, jest pewna rzecz, którą każdy przedstawiciel tej rasy bardzo sobie ceni (coż za trafne określenie) – złoto. Ja dostałem egzemplarz recenzencki i jedyne co mogę wyceniać to czas przeznaczony na jego przeczytanie, ale dla was będzie to wydatek rzędu dobrych trzydziestu złociszy. Stąd też taka, a nie inna ocena. A wielbiciele krasnoludów niech sobie dopiszą 15%.


Autor: Tomasz „Marchew“ Marchewka
Redakcja: Marcin „Sharn“ Byrski

Dziękujemy wydawnictwu Copernicus Corporation za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.


Warhammer: Powiernik krzywd



 
Tytuł: Powiernik krzywd
Autor: Gav Thorpe
Seria: Warhammer Fantasy
Liczba stron: 220
Format: 125 x 190 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-86758-85-6

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 Lipiec 2007
Cena  
29 PLN
Możliwość zakupu  
 

Ocena:
 
Ogólna
60%
 
Ocena końcowa: 60%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na oficjalnej stronie gry Warhammer: Mark of Chaos.



"Strzeżcie się mnie, śmiertelnicy, gdyż jam jest Namaszczony, Ulubiony Syn Chaosu, Plaga tego świata.
Przy mnie gromadzą się armie bogów, i moja wola oraz mój miecz sprawią, że wasze słabowite narody upadną."
 
Archaon, lord Czasów Końca
 
 
"Widzę w Waszych oczach, że boicie się tego wroga. Widzę w Waszych oczach zapytanie o to, jak walczyć z tak przerażającymi monstrami. Żołnierze Imperium, znam na to odpowiedź. Będziemy z nimi walczyć naszą stalą i naszą odwagą, ale przede wszystkim będziemy z nimi walczyć naszą wiarą w Sigmara."
 
Magnus Pobożny,
podczas bitwy u Bram Kislevu




Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

This web site is completely unofficial and in no way endorsed by Games Workshop Limited.

Chaos, the Chaos device, the Chaos logo, Citadel, Citadel Device, Darkblade, the Double-Headed/Imperial Eagle device, 'Eavy Metal, Forge World, Games Workshop, Games Workshop logo, Golden Demon, Great Unclean One, GW, the Hammer of Sigmar logo, Horned Rat logo, Keeper of Secrets, Khemri, Khorne, the Khorne logo, Lord of Change, Mark of Chaos, Nurgle, the Nurgle logo, Skaven, the Skaven symbol devices, Slaanesh, the Slaanesh logo, Tomb Kings, Twin Tailed Comet Logo, Tzeentch, the Tzeentch logo, Warhammer, Warhammer Online, Warhammer World logo, White Dwarf, the White Dwarf logo, and all associated marks, names, races, race insignia, characters, vehicles, locations, units, illustrations and images from the Warhammer world are either ®, TM and/or © Copyright Games Workshop Ltd 2000-2006, variably registered in the UK and other countries around the world. Used without permission. No challenge to their status intended. All Rights Reserved to their respective owners.