Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Warhammer: Honor Poległych - recenzja
 18-05-2007, 10:56
 Yakuza
 5020 x przeczytano

Tematem mojej dzisiejszej wypowiedzi będzie pewna książka, którą miałem ostatnio okazję przeczytać. Chciałbym przybliżyć Wam jej walory literackie jak i wyrazić swoją subiektywną opinię pod jej adresem.

Książką tą jest opowieść Robina D. Lawsa pod dumnym tytułem Honor Poległych, której akcja dzieje się w świecie stworzonym przez Games Workshop, a mianowicie w krainie Warhammera.

Główną bohaterką powieści jest niejaka Angelika Fleischer. Młoda, atrakcyjna kobieta, zarabiająca na życie w dość niechlubny sposób, a mianowicie okradając ciała żołnierzy, poległych w licznych bojach prowadzonych na południowych rubieżach Imperium i terenach Księstw Granicznych. Z początku kreowana na zimną, cyniczną i bezuczuciową postać, nie liczącą się z cierpieniem innych i kierującą się jedynie własnym zyskiem byłaby świeżym powiewem w przepełnionym patetycznością światku powieści fantasy. Bohaterka idealnie wręcz wpasowana w mroczny świat Warhammera, w którym „Dobro” raczej nie zakorzenia się na długo. No właśnie, może taka by była, gdyby nie kilka stereotypów w kreacji bohatera, które znajdują swe miejsce w tejże książce. 

Pierwszym stereotypem jest motyw „terminatora” (pozwolę sobie na takie mimowolnie narzucające się określenie), który, niestety, jest w Angelice aż za bardzo widoczny. Rozumiem, że kobiety w tych, jakże mrocznych rejonach Starego Świata, muszą same o siebie zadbać, lecz to, co czyni pani Fleischer zakrawa o dokonania Conana! Potwory i przeciwnicy, którzy okazali się nie do pokonania dla regularnych żołnierzy Imperium są jedynie mierną przeszkodą dla przebiegłej kobiety z nożem w dłoni. Drugi stereotyp charakteryzuje się „dobrocią” postaci, którą, niestety, można zaobserwować u zbyt dużej ilości głównych bohaterów krążących na rynku książek fantasy. Angelika, cyniczna i bezuczuciowa z założenia, jest gotowa zaryzykować wszystko dla całkowicie obcych ludzi. Szlachetne, można powiedzieć, że aż za bardzo szlachetne, mówiąc o takiej osobie.

Zostawmy jednak biedną panią Fleischer i przejdźmy do jednej z najważniejszych elementów opowiadania fantasty, a mianowicie do opisu. Z punktu widzenia formy i sposobu opisywania nie można panu Lawsowi niczego zarzucić. Niestety to, co jest przez niego opisywane woła chwilami o pomstę do nieba. Najbardziej przeraził mnie widok wąsatego niziołka, krasnoludzko wręcz krępej postury, który wywijał dwuręcznym toporem o ostrzu (!) długości 6 stóp (!!!), co w wolnym przeliczeniu daje nam ostrze długości 1,8m. Najwidoczniej nasz autor jest zagorzałym fanem mangi. Co do niziołków, to po lekturze Honoru Poległych całkowicie runęło moje wyobrażenie o tej przeciekawej rasie. Rozumiem, że niziołki nie są pacyfistami, lecz nie sądziłem, że byłyby zdolne do stworzenia krwiożerczej bandy morderczych zabijaków władających szablami, kolczastymi rękawicami rodem z Lineagea II i ciskających toporkami na lewo i prawo.

No dobra. Tak piszę i piszę i wychodzi na to, że owa książka to największych chłam pod słońcem. Dzięki Sigmarowi tak nie jest. Honor Poległych ma jedną podstawową zaletę, a dokładnie rzecz ujmując, akcję. Akcję, która towarzyszy fabule (może nie najciekawszej) od jej początku do samego hollywoodzkiego końca, w którym to wszyscy (nie licząc pomordowanych stosach ludzi) po pokonaniu wszelkich przeciwności losu, żyją długo i szczęśliwie.

Reasumując, opowiadanie Robina D. Lawsa jest co najwyżej książką średnią. Chociaż nie wnosi niczego godnego odnotowania do świata Warhammera (no może oprócz krwiożerczych niziołków) i jest wręcz tym samym kotletem odgrzewanym raz po raz, to jednak dość wartka akcja wyciąga ją z błota i umożliwia jej przeczytanie. Do zalet można dodać także niezbyt wygórowaną cenę, o którą trudno w dzisiejszych realiach literackich.

To tyle ode mnie. Odkładam Honor Poległych na półkę i łapię za Szpony Chaosu Gav’a Thorpe’a, o których będę pisał w kolejnej recenzji. Tytuł i notka z tyłu książki wyglądają obiecująco, więc jestem dobrej myśli.

 
Autor: Artur „Yakuza” Mykowski
Redakcja: Kornel „Hipiss” Bielawski

Dziękujemy wydawnictwu Copernicus Corporation za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji


Honor Poległych



 
Tytuł: Honor Poległych
Autor: Robin D. Laws
Seria: Warhammer Fantasy
Liczba stron: 352
Format: 125 x 190 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-86758-73-2

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 15.06.2006
Cena  
29.00 PLN
Możliwość zakupu  
 

Ocena:
 
Ogólna
45%
 
Ocena końcowa: 45%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witaj na oficjalnej stronie gry Warhammer: Mark of Chaos.



"Strzeżcie się mnie, śmiertelnicy, gdyż jam jest Namaszczony, Ulubiony Syn Chaosu, Plaga tego świata.
Przy mnie gromadzą się armie bogów, i moja wola oraz mój miecz sprawią, że wasze słabowite narody upadną."
 
Archaon, lord Czasów Końca
 
 
"Widzę w Waszych oczach, że boicie się tego wroga. Widzę w Waszych oczach zapytanie o to, jak walczyć z tak przerażającymi monstrami. Żołnierze Imperium, znam na to odpowiedź. Będziemy z nimi walczyć naszą stalą i naszą odwagą, ale przede wszystkim będziemy z nimi walczyć naszą wiarą w Sigmara."
 
Magnus Pobożny,
podczas bitwy u Bram Kislevu




Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

This web site is completely unofficial and in no way endorsed by Games Workshop Limited.

Chaos, the Chaos device, the Chaos logo, Citadel, Citadel Device, Darkblade, the Double-Headed/Imperial Eagle device, 'Eavy Metal, Forge World, Games Workshop, Games Workshop logo, Golden Demon, Great Unclean One, GW, the Hammer of Sigmar logo, Horned Rat logo, Keeper of Secrets, Khemri, Khorne, the Khorne logo, Lord of Change, Mark of Chaos, Nurgle, the Nurgle logo, Skaven, the Skaven symbol devices, Slaanesh, the Slaanesh logo, Tomb Kings, Twin Tailed Comet Logo, Tzeentch, the Tzeentch logo, Warhammer, Warhammer Online, Warhammer World logo, White Dwarf, the White Dwarf logo, and all associated marks, names, races, race insignia, characters, vehicles, locations, units, illustrations and images from the Warhammer world are either ®, TM and/or © Copyright Games Workshop Ltd 2000-2006, variably registered in the UK and other countries around the world. Used without permission. No challenge to their status intended. All Rights Reserved to their respective owners.