Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
Warhammer 40.000: Dawn of War II - recenzja (PC)
 08-04-2009, 11:33
 Wiewiór
 6187 x przeczytano

Jak do tej pory styczność ze światem Warhammera miałem niewielki. Naturalnie mam na myśli świat, w którym akcja toczy się 40 tysięcy lat później niż w realiach, które znam doskonale. Parę razy zdarzyło mi się zagrać w strategicznego bitewniaka, a przed laty nawet zainwestowałem w pierwszą część gry Dawn of War. Pamiętam, że zdecydowanie był to strzał w dziesiątkę. Zresztą sam fakt, że doczekała się bodajże trzech dodatków wiele świadczy na ten temat. Po dłuższym oczekiwaniu dotrwaliśmy do czasu, gdy zagrać możemy w drugą część tej zacnej gry. Jakie możemy odnieść wrażenia?

Fabularnie Dawn of War II nie wygląda jakoś szczególnie nowatorsko, ale w sumie nie to jest najważniejsze w tego typu gierce. Na jednej z planet pod jurysdykcją Kosmicznych Marines dają się we znaki Orkowie, a co najgorsze okazuje się, że to jedynie początek kłopotów ludzi w tej części galaktyki. Za sznurki pociągają Eldarowie, którzy poświęcając istnienia tysięcy tępawych zielonoskórych, chcą odzyskać dawno minioną już chwałę. Do konfliktu dołączą także w pewnym momencie budzący obrzydzenie Tyranidzi, których mistrzostwo w walce kontaktowej nie ma sobie równych. Ot, standardowa siekanina w konwencji „My kontra Oni”. Prostota fabuły nie budzi u mnie jednak jakiegoś szczególnego niesmaku.

Misje, przez które przyjdzie nam przebrnąć w trakcie całkiem długiej kampanii rozpoczniemy tak po prawdzie od delikatnego tutorialu, aby dynamicznie przejść w całkiem zwyczajne (i niezwyczajne) zadania, gdzie będziemy mogli liczyć jedynie na siebie. Nasze oddziały i bohater nimi dowodzący, podczas wykonywania rozkazów swojego dowództwa będą zdobywali doświadczenie, dzięki któremu będziemy mogli zwiększyć ich umiejętności bojowe i z biegiem czasu odblokowywać specjalne manewry, mogące zapewnić nam szybkie zwycięstwo w bitwie. Całkiem to wszystko ciekawe.

Nie da się ukryć jednak, że w dobie powszechnego internetu, kwintesencją gier takich jak Dawn of War jest rozgrywka sieciowa. Żadne AI nie zastąpi nam przeciwnika z krwi i kości po drugiej stronie kabla. Tutaj w ofercie mamy kilka opcji, z których najciekawszą wydaje mi się utrzymywanie punktów kluczowych. Nie uświadczymy tutaj, jak w pierwszej części, rozbudowy bazy, odkrywania kolejnych technologii, dzięki którym zwerbujemy coraz to nowe jednostki i całej tej RTSowej otoczki. Do dyspozycji dostajemy jeden budynek, dwie wieżyczki chroniące nas przed niezwykle groźnymi rushami i bohatera, które wybraliśmy spośród trzech dostępnych dla każdej rasy klas. Naszym zadaniem będzie jak najszybsze zdobycie źródeł punktów rekwizycji i energii, dzięki której w bazie będziemy mogli szkolić nowe oddziały do walki. Kluczowymi pozycjami są trzy punkty umiejscowione na środku planszy, a o które toczyć się będą najbardziej krwawe bitwy. Kto zdominuje przeciwnika – wygrywa. Co prawda, cała rozgrywka toczy się według prostego schematu – zdobywasz surowce, dzięki nim werbujesz oddziały, którymi zdobywasz jeszcze więcej surowców, dzięki czemu stać nas na lepsze jednostki i tak dalej. Wydaje się nudne, ale nie jest – wierzcie mi na słowo, że zarwałem parę nocek tłukąc w Dawn of War jedynie w tym trybie.

Bardzo fajne jest to, że rasy dostępne w podstawowej wersji są dobrze zbalansowane, a jednocześnie różnią się od siebie. Kosmiczni Marines polegają na elitarnych jednostkach, z tego też powodu nie uświadczymy ich wielu na polu bitwy, ale za to siła ich ognia jest zwykle porażająca. Głównym atutem Orków jest ich spora liczba. Możemy wysyłać do walki naprawdę wiele oddziałów, nie stanowiących jednocześnie jedynie mięsa armatniego. Pomimo że są wyraźnie słabsi od ludzi, to nadrabiają szybkością uzupełniania strat. Eldarowie, podobnie do Kosmicznych Marines, stanowią swego rodzaju elitę. Ich oddziały są bardzo szybkie, posiadają dość dużą siłę ataku, ale każda strata drogiej jednostki boli. Bardzo boli. Tyranidzi zaś, nie bez powodu są nazywani armią-rojem. Duża liczba Orków na polu bitwy jest nieporównanie mniejsza od hord Tyranidów, z jakimi przyjdzie nam się zetrzeć. Co prawda, większość ich jednostek jest słabsza od swoich odpowiedników u innych ras, ale niewielki koszt i możliwość błyskawicznego szkolenia kolejnych grup obrzydliwych robali daje ogromną przewagę.

Nie da się ukryć, przy okazji gry po sieci, sporej wady Dawn of War II. Każdym zmysłem czuć, że gra przygotowywana jest pod ileś tam kolejnych dodatków, które zmuszą każdego gracza do nadwyrężenia swojego portfela, jeśli będzie chciał doznać pełni wrażeń. Brakuje większej ilości trybów gry, kolejnych ras, kampanii nieliniowej rodem z pierwszej części. No cóż, niedawno słyszałem, że w trakcie premiery gry, na ukończeniu był już pierwszy dodatek, a prace nad drugim były w zaawansowanym stopniu. Ech, ten marketing…

Po takiej liczbie pochwał przyszedł czas na lekką przeciwwagę. Każdy, kto miał okazję zainstalować na swoim komputerze Dawn of War, wie jaka to droga przez mękę. Uporanie się z topornym Steamem, ściągnięcie wszystkich aktualizacji i sama instalacja wymagają od nas naprawdę sporych nakładów czasu – u mnie w domu od momentu włożenia płytki do napędu, do rozpoczęcia gry minęły prawie dwie godziny (sic!). Wydawało mi się, że w dzisiejszych czasach nie jest to możliwe, ale „dla naszego dobra” musimy przejść przez męczący proces rejestracji na Steamie, nawet jeśli chcemy grać w kampanię dla pojedynczego gracza (co jest równorzędne ze stwierdzeniem, że nie pogramy w DoW, jeśli nie mamy dostępu do internetu). Czy zabezpieczenie takie spełni swoją rolę? Myślę, że nie. Łebscy ludzie rozgryzą to raz dwa (o ile już tego nie zrobili) i ci, którzy znają się na rzeczy i będą chcieli pograć – nie będzie problemu. Natomiast dla zwykłego zjadacza chleba, jak ja, instalacja gry powoduje lawinę niekulturalnych zwrotów.

Graficznie i muzycznie Dawn of War II prezentuje się naprawdę dobrze. Ładne, gładkie tekstury możemy oglądać nawet z bliska, a intuicyjne operowanie kamerą w grze załapie każdy i to bardzo szybko. w rozgrywce singlowej nie będziemy mieli zwykle zbyt dużo jednostek do opanowania, toteż początkowo skomplikowany interfejs szybko stanie przed nami otworem i bodajże już w trzeciej, czy czwartej misji bez problemu dowodziłem wszystkimi oddziałami. Modele naszych podkomendnych i wrogów wykonane są bez zarzutu i z praktycznie stuprocentową zgodnością z oryginalnymi figurkami Games Workshop. Ktoś zaznajomiony w realiach, powinien więc bez trudu rozpoznawać większość jednostek na ekranie. Dynamiczna muzyka towarzyszy nam przez całą grę i bardzo dobrze służy do wytworzenia klimatu śmiertelnego starcia pomiędzy ludźmi i kosmitami. Ciężkie, a niekiedy patetyczne brzmienia sprzyjają nastrojowi Kosmicznych Marines w trakcie kampanii, podobnie zresztą jak stylizowane słownictwo, jakiego używają.

Nie sposób też przyczepić się do lokalizacji gry. Polska wersja stoi na bardzo wysokim poziomie, a tłumaczenia nazw niektórych przedmiotów czy oddziałów to po prostu miodzio – głównie możemy tego doświadczyć grając Orkami. Jak tylko widziałem na ekranie napis „Rembak”, „Szczelcy” albo „Chopcy”, automatycznie na twarzy pojawiał mi się banan. Nawet za setnym razem.

Krótkim słowem podsumowania, bo jak widzę, nieco się rozgadałem, mogę zdecydowanie polecić drugą część Dawn of War każdemu graczowi, który lubi taktyczne strzelanki, okraszone ładną grafiką i świetne patenty do gry przez sieć. Jednocześnie nie sposób jest pominąć to przekleństwo, jakie mnie dotknęło, czyli rejestracja na Steamie... Pomimo że nie miałem już później z nim żadnych problemów, to traumatyczne wspomnienia z instalacji pozostały. Niemniej jednak, jeśli nie przeraża Cię wizja zakładania konta i masz stały dostęp do internetu, to czym prędzej pędź do sklepu i znajdź sobie zajęcie na jakieś półtorej godziny, przez które gra będzie się instalować.

 
Autor: Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski

Tytuł: Warhammer 40.000: Dawn of War II
Gatunek: strategia / czas rzeczywisty
Kategoria wiekowa: od 16 lat
Wersja językowa: kinowa (polskie napisy)
Platforma: PC
Wydanie / seria: edycja premierowa


Informacje dodatkowe:
 
Dystrybutor  
Premiera  
 Luty 2009
Cena  
129.90 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
80%
 
Ocena końcowa: 80%
 

Powiązane galerie:
 

Komentarze:


 
14-11-2010, 18:07 | ultramarine98 | Komentarzy w sumie: 27
gierka niezla gram jest w niej jak w niebie



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w terminalu Militarnej Sieci Valkiria. Wszystkim rekrutom przypominamy o obowiązku rejestracji swych danych w celu podjęcia służby w siłach zbrojnych MSV.

Życzymy owocnej służby!!

* * *
Zaciągnij się do jednostki lub zostań jej dowódcą!

* * *

Szukasz kontaktu z V-Sztabem? Napisz do nas: kontakt[at]valkiria.net

* * *

Wrogą propagandę należy zwalczać! Do tego najlepiej nadaje się rakieta naprowadzana VX456.

* * *


Gdy zostaniesz ranny na polu bitwy, pamiętaj by wzywać Podsystem Medyczny tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia wszystkich funkcji życiowych. Nieuzasadnione wezwania będą karane!

* * *

W przypadku utraty łączności z Terminalem Głównym nie zapominaj o Podręcznym Zestawie Samobójczym!

* * *










Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

$$5#3... transmisja przerwana...





Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 29

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2933239
Dziś gości: 53
Ten miesiąc: 3772
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 192