Valkiria Network - Artykuły > Komiks > Star Wars: Dziedzictwo #3: Smocze szpony - recenzja

http://valkiria.net/index.php?type=review&area=6&p=articles&id=14993


Star Wars: Dziedzictwo #3: Smocze szpony - recenzja
 20-04-2009, 15:00
 Sharn
 4151 x przeczytano

Na polskie wydanie trzeciego, zbiorczego tomu Star Wars: Dziedzictwo przyszło nam czekać trzy długie miesiące. W końcu, w marcu trafił na księgarski rynek pod tytułem Smocze szpony. Album, w odróżnieniu do poprzedniego (Kawałki) i podobnie jak część pierwsza, (Złamany) jest jedną, spójną historią.

Po przyjęciu na siebie dziedzictwa Skywalkerów i obraniu ścieżki Jedi, Cade dochodzi do wniosku, że musi uratować Hoska Trey’lisa, którego wydał dla nagrody. Gotów poświęcić własne życie, aby uspokoić sumienie, wyrusza na Coruscant do Świątyni Sithów. Niestety, misja nie powodzi się i ostatniego ze Skywalkerów czeka konfrontacja z samym Darthem Kraytem. Po której stronie Mocy pozostanie Cade po takim spotkaniu? Sprawdźcie sami.

Fabularnie twórcy skupili się w zasadzie na jednym (z małymi wyjątkami), głównym temacie - wizycie młodego Jedi w siedzibie Sithów. Zawężenie wątków wcale nie oznacza, że jest nudno. Wręcz przeciwnie – dzięki temu mamy okazję poznać tajemnicę pochodzenia Dartha Krayta. Zabiegi z retrospektywami przybliżają nam postać mrocznego Lorda, ukazując jego perypetie na Tatooine i spotkanie z Obi-Wanem, by później przenieść się z opowieścią w czasy, gdy Krayt przebywał w niewoli u Yuuzhan Vongów. Przywołanie Mistrzyni Vergere jest znakomitym ukłonem w stronę fanów, gdyż to bohaterka kluczowa i niejednoznaczna, a każde jej pojawienie się rzuca nowe światło na losy galaktyki. Drobne odnośniki do książkowej serii Dziedzictwo Mocy także należy zaliczyć na plus, gdyż uniwersum Gwiezdnych Wojen wydaje się jeszcze bardziej spójne.

Oczywiście Ostrander i Duursema nie zapomnieli o postaciach drugoplanowych, które w tym komiksie stanowią praktycznie tylko tło całej opowieści. Nie dadzą o sobie zapomnieć byli wspólnicy Cade’a - Delia Blue i Jariah Syn, a także pojawi się znowu tajemnicza agentka - Morrigan Corde. Co takiego ukrywa ta niebezpieczna, powabna blondynka w kwiecie wieku? To kolejna zagadka, która także zostanie rozwiązana w Smoczych szponach. Powinno to jeszcze bardziej zachęcić do sięgnięcia po ten album.

Graficznie też jest bardzo dobrze. Jan Duursema rysuje naprawdę szczegółowo i dobrze, a jej kreska jest pełna dynamizmu. Nieźle wychodzą jej pojedynki, ale i statyczne kadry, zwłaszcza te bardzo dopracowane, które pojawiają się co jakiś czas, cieszą oko. Najmocniejszą stroną ilustratorki jednak są postaci Sithów, dopracowane, mroczne i groźne, wśród których największą perełką jest Darth Nihl - jak dla mnie majstersztyk i marzę o takiej figurce w swojej kolekcji.

Podsumowując, chociaż autorzy zawęzili wątki, historia nie straciła nic ze swego uroku. Nadal jest niepokojąca, mroczna i poważna. Jedne tajemnice zostają rozwiązane, ale pojawiają się nowe, utrzymując napięcie w odbiorcy i zmuszając do oczekiwania na kolejne części. Jeśli chodzi o serię Gwiezdne Wojny, to cykl Dziedzictwo jest niewątpliwe najlepszym na polskim rynku. Obowiązkowo polecam wszystkim fanom Star Wars, ale i zachęcam innych do sięgnięcia po tę  opowieść.


Autor: Marcin „Sharn” Byrski
Redakcja: Michał „Wiewiór” Musiał

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.


Star Wars: Dziedzictwo #3: Smocze szpony



 
Tytuł: Star Wars: Dziedzictwo #3: Smocze szpony
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Jan Duursema
Przekład: Jacek Drewnowski
Oprawa: miękka
Liczba stron: 144
Wymiary: 170 x 260 mm
ISBN: 978-83-237-2530-5

Zobacz recenzję: Star Wars: Dziedzictwo #1: Złamany
Zobacz recenzję: Star Wars: Dziedzictwo #2: Kawałki

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Cena  
39.00 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.