Star Wars: Complete saga

Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
     
 
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Star Wars: Dziedzictwo #1: Złamany - recenzja
 29-10-2008, 21:36
 Sharn
 3357 x przeczytano

Nareszcie! W końcu na polski rynek trafił pierwszy tom komiksowej serii Dziedzictwo ze świata Gwiezdnych Wojen. Książkowy cykl Dziedzictwo Mocy, którego akcja działa się 40 lat po Nowej Nadziei zapoczątkował tragiczne wydarzenia w galaktyce. Teraz dostajemy do rąk historię, która toczy się jakieś 130 lat po bitwie o Yavin 4 i zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci.

Nad znaną wszystkim fanom galaktykę nadciągnęły mroczne czasy. Potężny Darth Krayt, jak niegdyś Vader, ściga Jedi i bezlitośnie ich eliminuje. Przychodzi mu to o tyle łatwiej, że do pomocy ma całą armię Sithów. Dzieło Luke’a Skywalkera zostaje zniweczone. Odrodzony w bólach zakon Jedi zostaje znacznie przetrzebiony. Ich świątynia na Coruscant pada, a ostatnia placówka na Ossusie właśnie jest atakowana.

Tak rozpoczyna się akcja Złamanego. Zostajemy wrzuceni właśnie w środek walki Jedi z Sithami na Ossusie. Poznajemy tam młodziutkiego Cade’a Skywalkera (tak, z tych Skywalkerów), któremu udaje się uciec z masakry. Niestety zaślepiony żądzą zemsty daje się zestrzelić imperialnym siłom i znika z areny działań na jakichś czas. W galaktyce, Darth Krayt zrzuca z tronu imperatora Roana Fela (tak, z tych Feli) i zasiada na jego miejscu.

Mija siedem długich lat. Niedobitki Jedi ukrywają się przed siłami Sithów gdzie tylko mogą. To już nie jest ten zakon, który odbudował Luke Skywalker, nie wspominając o czasach świetności Starej Republiki. Słabi, pozostawieni sami sobie, są wiecznym obiektem polowań armii nowego imperatora, ale także łowców nagród. Właśnie wśród trójki takich łowców odnajdujemy zaginionego Cade’a, który wyrzekł się swojego dziedzictwa. Ale czy Moc ma wobec niego swoje plany? Co postawi na jego zawikłanej ścieżce? Tego musicie dowiedzieć się już sami…

Trochę obawiałem się, co też twórcy wymyślą w tym komiksie, w którą stronę skierują historię i czy przypadkiem nie dostanę odgrzewanego kotleta z infantylną fabułką, który nadawałby się do poczytania dzieciom na dobranoc. Moje obawy były w pełni nieuzasadnione. Jest bardziej niż mrocznie, ponuro i smutno. Galaktyka stała się naprawdę paskudnym miejscem, które w swym poczuciu beznadziejności może przytłoczyć niejednego fana. Przyzwyczajony do raczej cukierkowych zakończeń i nieco naiwnych przygód bohaterów, którzy cało wychodzili ze wszystkich opresji, wydawało mi się, że i taki będzie Złamany. Owszem, jest tu dużo ze starych Gwiezdnych Wojen (w końcu to kontynuacja najpiękniejszej sagi na świecie), ale daleko jej do patetycznej walki Dobra ze Złem. Być może to wpływ książkowej serii Dziedzictwo Mocy, która postawiła uniwersum Star Wars na głowie, przynosząc bardzo dramatyczne i nieoczekiwane wydarzenia. Może to coś we mnie samym, znudzonym już trochę wyczynami Luke’a, Hana i spółki. Niemniej, ten komiks jest rewelacyjny.

Cade Skywalker to takie połączenie starego Luke’a i Hana. Wykazuje wiele cech obu tych panów, pozostając jednocześnie sobą. Z jednej strony ambitny, młody człowiek, z drugiej zaś złamany przez życie, bezwzględny łowca nagród, który podejmuje się każdego wyzwania dla pieniędzy, a raczej narkotyku, od którego jest uzależniony. Ale czy w obliczu zagrożenia będzie wiedział, którą ścieżką podążyć? Ocierając się o Ciemną Stronę Mocy toczy ze sobą wewnętrzną walkę, nie chcąc dopuścić do głosu swojego dziedzictwa.

Po drugiej stronie barykady mamy Dartha Krayta – mrocznego i bezwzględnego. Jego wspaniała zbroja powala na kolana a rządy twardej ręki przyćmiewają wszystkich dotychczasowych Sithów. Próżno szukać w nim dobroci i jakichkolwiek przebłysków Jasnej Strony. To zupełnie zdegenerowany, pogrążony przez ciemność wojownik, który zatracił się w swojej filozofii i wybrał kiedyś nie tą drogę, co trzeba. Może tak było mu pisane? Ale autorzy zadbali także o to, by ta budząca grozę postać nie jawiła się jako Zło niepokonane. Imperator zmaga się z własną słabością – ciałem, które przecież ma już około 120 lat i szuka sposobu na przedłużenie życia, sięgając do wiedzy antycznych Sithów. Co ciekawe i godne pochwały, jeśli ktoś nie zna tożsamości Krayta, ze Złamanego dowie się tylko kilku lakonicznych informacji. Ja też Wam jej nie zdradzę…

Jan Duursema, która dała się poznać polskim czytelnikom już w innych komiksach ze świata Star Wars rysuje faktycznie znakomicie. Jej postaci Sithów robią wielkie wrażenie, walki są pełne dynamizmu i bardzo realistyczne, a całość stanowi nie lada ucztę dla oka. Co jakiś czas pojawia się statyczny kadr z twarzą jakiegoś bohatera narysowany bardzo szczegółowo. Jest to przysłowiowa wisienka na szczycie tortu. Nie można nie pochwalić także scenarzysty – Johna Ostrandera (razem z Duursemą robili m. in. Ciemność), ale w zasadzie wcześniejsze akapity to jeden wielki pean na jego cześć. Twórcy pokusili się jeszcze, aby przed właściwą akcją przypomnieć czytelnikom w wielkim skrócie historię galaktyki. Zrobili to bardzo dobrze, ujawniając tylko najistotniejsze fakty, bez zbędnego przynudzania, czy wyjawiania głęboko skrywanych tajemnic.

W zasadzie nie mam żadnych zarzutów, co do tego albumu. Może tylko tyle, że bardziej przyzwyczaiłem się do określenia „Ręka Imperatora” niż „Dłoń Imperatora”. Nie pasuje mi także wołacz słowa Sith – „Sithu”. Według mnie powinno być „Sithcie”, ale mogę się mylić.

Podsumowując, dostaliśmy do rąk prawdziwy majstersztyk z Gwiezdnych Wojen, który niesie powiew świeżości, nowe wyzwania i zapowiada niezłą rozrywkę. Zarówno pod względem scenariusza jak i rysunków Złamany sprawia wiele radości i jest łakomym kąskiem dla wszystkich fanów, wiecznie wygłodniałych nowych, ale przede wszystkim bardzo dobrych opowieści. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy utrzymają poziom w kolejnych odsłonach. O przeskoczeniu poprzeczki nawet nie marzę, bowiem Duursema i Ostrander zawiesili ją naprawdę wysoko. Pozycja obowiązkowa!


Autor: Marcin „Sharn” Byrski
Redakcja: Michał „Wiewiór” Musiał

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.


Star Wars: Dziedzictwo #1: Złamany



Tytuł: Star Wars: Dziedzictwo #1: Złamany
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Jan Duursema
Przekład: Maciek Drewnowski
Oprawa: miękka
Liczba stron: 144
Wymiary: 153 x 230 mm
ISBN: 978-83-237-2528-2

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 Październik 2008
Cena  
39.00 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
95%
 
Ocena końcowa: 95%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie Polish Star Wars Fans' Center.

Always a pleasure to meet a Jedi.

Zarejestruj się, aby poznać tajniki Mocy!


Zapraszamy do lektury najnowszych artykułów:

Wektor #1
The Force Unleashed Ultimate Sith Edition
Dziedzictwo Mocy #7: Furia
Dziedzictwo #5: Ukryta świątynia

May the Force be with You!
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 34

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3259301
Dziś gości: 315
Ten miesiąc: 12541
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 625