Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Carska Manierka
  
Imperium Człowieka - recenzja
Znacie ten rodzaj książek, które stoją u Was w domach już ponad dekadę (niekiedy ze sporym okładem), a Wy nie wiecie nawet skąd się wzięły?
 14-12-2015, 17:50
 Nastia
 1930 x przeczytano

Znacie ten rodzaj książek, które stoją u Was w domach już ponad dekadę (niekiedy ze sporym okładem), a Wy nie wiecie nawet skąd się wzięły? Ja znam. Kupowane jeszcze przez naszych rodziców, w czasach kiedy nie chciało się czytać szkolnych lektur. Sięgam właśnie po kilka takich, zakurzonych, dawno zapomnianych.
Tuż za progiem XXI w. Dawid Weber i John Ringo (być może fani sci-fi ich kojarzą) wspólnymi siłami stworzyli cykl "Imperium Człowieka", na który składają się cztery pozycje: "Marsz w głąb lądu", "Marsz ku morzu", "Marsz ku gwiazdom", oraz finałowa: "Nas niewielu". To był dokładnie ten czas, kiedy przez moje ręce przechodziły typowo młodzieżowe książki, jak "Harry Potter" czy z zupełnie innej beczki "Słoneczniki", a o takich ludziach jak wyżej wspomniani autorzy nie dane mi było jeszcze usłyszeć. Może to i dobrze, bo nie wiem, czy zostaliby przeze mnie należycie docenieni.
Powieść jest typowym science fiction, akcja rozgrywa się kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy lat w przyszłości. Ludzie opanowali podróże z prędkością większą niż światło, odkryli setki tysięcy nowych światów, tysiące z nich skolonizowali, poznali inne inteligentne rasy, a osobiste komputery mają już od dawna zintegrowane ze swoimi mózgami. Założyli również międzygwiezdne imperium, targane zdradami, rozłamami i korupcją, którym obecnie żelazną ręką rządzi Cesarzowa Ludzkości Alexandra VII. Władczyni nie miała prostego zadania, wszak w schedzie po ojcu, otrzymała państwo słabe, rządzone przez ludzi, którym naiwny poprzedni Cesarz nadał zbyt dużo przywilejów. Alexandra jest jednak kobietą stanowczą i stanowczo, kawałek po kawałku, odzyskuje władzę, co z kolei nie podoba się tym, którym ją odbiera.
Spisek goni spisek, Imperium stoi na skraju wojny domowej, a w samym środku całego zamieszania tkwi nasz główny bohater: książę Roger MacClintock. Najmłodszy z trójki rodzeństwa w dodatku z bardzo dużą różnicą wieku i innym ojcem, Roger cieszy się opinią niegodnego zaufania strojnisia. Nasz książę z resztą wcale z tą opinią nie walczy, odrzucony przez matkę,  nie ukrywa wcale swojej złości graniczącej ze zdradą stanu. Do tego nie rozumie czemu jego ojciec nie jest mile widziany na cesarskim dworze, a wysyłanie go z misą dyplomatyczną na mało istotny handlowo świat, i to w dodatku okrętem spoza Floty Cesarzowej, odbiera jako karę i chęć odsunięcia go od Ważnych Spraw, o których i tak nie ma pojęcia.
Nikt nie jest do końca pewien, komu lojalny jest Roger, na pewno nie jego matka, ani batalion Brąz Osobistego Pułku Cesarzowej (jednostka stworzona specjalnie do ochrony życia młodego księcia, od chwili jego narodzin). Sam Roger pewnie miałby problem z odpowiedzią na to pytanie. W takiej atmosferze Roger wraz z batalionem kosmicznych marines, naczelniczką swojej świty, Eleonorą O'casey, oraz jedyną przyjazną mu duszą, służącym Kostasem Matsugae wyrusza w podróż , która zakończy się zupełnie inaczej niż ktokolwiek planował. Rozpieszczone książątko w wyniku nieudanego sabotażu wyląduje na Marduku, planecie prymitywnej, zamieszkałej przez morderczą florę i faunę, oraz tubylców rodem z późnego średniowiecza.
Dla tych, którzy zdecydują się na odkopanie tego starocia, jakim jest cykl "Imperium Człowieka", nie będę zanadto zdradzać fabuły. Trzy pierwsze tomy opisują kolejne etapy morderczej wędrówki księcia i jego eskorty przez nieprzyjazną planetę aż do portu kosmicznego (jedynej zaawansowanej technologicznie enklawy) po drugiej jej stronie. Czwarty tom pokazuje co Roger zastaje w domu po wydostaniu się z zielonego piekła.
Cała trudna i wielomiesięczna podróż jest oczywiście powodem do zmiany w charakterze głównego bohatera. Żołnierze batalionu Brąz, kiedyś tylko szare postacie w tle, nagle zyskują twarze, imiona i historie. Stają się przyjaciółmi, rodziną. A i rozpieszczony paniczyk okazuje się być kimś więcej niż na pierwszy rzut oka...
Powstaje więc pytanie: dlaczego chcę Wam polecić książkę z tak sztampowym i oklepanym motywem przewodnim? Spieszę z wyjaśnieniem: główny wątek, mimo tego, że już się nam wszystkim przejadł dobrych kilka lat temu, ma swoje ciekawe i unikalne aspekty. Jak choćby to, że nasz książę nie zmienia się ot tak (patrzcie olśniło go!), a robi to wręcz opornie. Do myślenia zaczynają mu dawać dopiero co i rusz umierający marines (tak moi kochani, G.R.R. Martin nie był pierwszym autorem, który masowo zabijał ważnych bohaterów, choć panowie Ringo i Weber ostrożniej szafowali życiem tych najważniejszych), których zdążył poznać i pokochać. Ta zmiana jest również wypracowana przez otaczających go ludzi, takich jak kapitan Pahner (dowódca batalionu), sierżant Kostuic czy służący księcia, Kostas.
Oprócz samego książęcego wątku, jest tu także wiele innych godnych polecenia elementów, choćby klimat nadawany przez bohaterów drugoplanowych. Mamy więc Juliana Adib, zaopatrzeniowca, który nie zwykł przegrywać zakładów i żaden żółtodziób nie powinien o tym zapominać. Poertenę, mechanika, dzięki któremu już na zawsze zapamiętam "wilkom, kurwa, turbe" i czemu powinno się bać człowieka z ogromnym kluczem, kiedy tkwisz uwięziony w zablokowanym pancerzu wspomaganym. Sierżant Kostuic, zdeklarowaną Satanistkę, która jak nikt potrafi robić na drutach. Mamy wreszcie tubylców, dwu i pół metrowych, czterorękich mardukan, niekiedy o wiele mądrzejszych od o tysiąclecia bardziej rozwiniętych ludzi, tu najlepszym chyba przykładem jest D'nall Cord, szaman który staje się dla księcia prawdziwym mentorem.
Sam Marduk również jest ciekawym i nieźle zbudowanym światem. Koncept umieszczenia grupy bardzo zaawansowanych technologicznie ludzi na planecie z ery początków broni czarnoprochowej i dania im logicznego powodu, dla którego nie mogą swojej technologii używać (zanadto), uważam również za całkiem udany.
Przedstawiam Wam zatem staroć. Z nieco oklepanym, acz mimo wszystko przekonującym głównym wątkiem, pełną humoru i świetnie napisanych postaci. Wartka akcja i ciekawe opisy sprawiają, że czytelnik się nie nudzi, a cztery, nie najkrótsze tomy, znikają w mgnieniu oka. Mnie ta pozycja przekonała, pewnie kiedyś do niej wrócę.
 

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
 Isa
Platforma  
Kategoria  
 Powieść
 

Ocena:
 
Ogólna
85%
 
Ocena końcowa: 85%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

* * * * *

Zapraszamy wszystkich miłośników literatury na oficjalne strony:

Andrzeja Pilipiuka

Jacka Komudy

* * * * *
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj





Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 25

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2874136
Dziś gości: 159
Ten miesiąc: 5616
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 452

Sojusznicy















V-Sklep poleca!

Zamów w V-Sklepie

więcej...



Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc