Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Samotność Anioła Zagłady - recenzja #2
 02-04-2010, 12:12
 Sharn
 6308 x przeczytano

Zastanawialiście się kiedyś, jakby to było, gdybyście zostali zupełnie sami? Świat całkiem by opustoszał, a w promieniu tysięcy kilometrów nie byłoby żywej istoty. Czy stawilibyście czoło nowemu wyzwaniu, czy też rozkleilibyście się na amen, popadając w totalne załamanie? A gdyby dodać, że to między innymi z Waszego powodu obserwujecie taki stan rzeczy, a trupy zaściełające miasta to wynik projektu, w którym braliście czynny udział?

W takiej sytuacji zostaje postawiony Adam Sawyer - Anioł Zagłady, czyli rządowy pracownik, który w sytuacji kryzysowej, na rozkaz, ma nacisnąć guziczek w silosie rakiet nuklearnych. Kiedy któregoś dnia USA odpowiada na atak Rosji i glob zostaje pochłonięty przez piekło, pozbawiające życia wszelkie istoty na powierzchni, nasz bohater ze swoją partnerką udają się do komór hibernacyjnych na bardzo długi sen. Za dziesięć lat zostaną wybudzeni i będą mogli dołączyć do uczestników tajnego programu Arka (bo oczywiście Stany miały mroczny plan na taką ewentualność). Problem jednak w tym, że na skutek awarii systemu, Adam odzyskuje świadomość po jakichś trzech latach, a jego towarzyszka nie budzi się już wcale…

Tak zaczyna się powieść Roberta J. Szmidta pt. Samotność Anioła Zagłady - powieść niebanalna, pozostająca w głowie jeszcze przez długi czas po przeczytaniu. To jedna z tych historii, o których się myśli, przeżywa jej kolejne etapy, zastanawiając się dlaczego akurat tak się skończyła. A jeśli już sama opowieść jest świetna, to zakończenie okazuje się rewelacyjne, miażdżące wręcz, wywołujące tyle sprzecznych emocji, że w zasadzie nie wiadomo, czy cieszyć się czy płakać. Czy rzucić książką o ziemię wyzywając autora od najgorszych, czy też wręcz przeciwnie, odłożyć egzemplarz z szacunkiem na półkę i na spokojnie przemyśleć treść, układając sobie wszystko w głowie.

Nie jestem specjalnym entuzjastą Przypadków Robinsona Crusoe Daniela Defoe, czy też filmu Cast Away z Tomem Hanksem, i choć Samotność Anioła Zagłady budzi pierwsze skojarzenia z tymi dziełami, to jednak wyłamuje się nieco z takiej klasyfikacji. Oprócz opowieści o samotnym facecie w bezludnym świecie, dostajemy do rąk powieść drogi. I to drogi przez całe Stany Zjednoczone, czyli temat, który bodaj od czasu filmu Easy Rider z 1969 rok elektryzuje męską część społeczeństwa, wywołując poczucie nieokiełznanej, dzikiej wolności. To właśnie czuje się przy lekturze Samotności Anioła Zagłady.

Sam bohater przechodzi przez kolejne stany psychiczne jak po sinusoidzie. Obserwujemy u niego momenty głębokiej depresji i załamania, ale także stykamy się jego radością i euforią. Szmidt w rewelacyjny sposób pokazuje całą podróż Adama, zwracając uwagę nie tylko na zmagania człowieka z nieokiełznaną naturą i niespodziankami pogodowymi, ale też dając odbiorcy możliwość obcowania z przyziemnymi problemami, jak kąpiel czy jedzenie. Motyw z robieniem zakupów w Vegas przy pomocy łomu i pieniędzy z kasyna wydaje się tak absurdalny, że w pierwszej chwili czytelnik zastanawia się, czy to możliwe, żeby dorosły facet zachowywał się jak dziecko w obliczu zagłady całego świata, aż w końcu przyznaje rację autorowi. Bo przecież dlaczego bohater miałby tego nie robić. Przecież niejeden z nas pewnie zrobiłby to samo.

Ogólnie rzecz biorąc, Samotność Anioła Zagłady jest dla mnie numerem jeden wśród dzieł Szmidta. To jego najlepsza powieść, wywołująca w środku tak wiele emocji, że nie da się obok niej przejść obojętnie. Lekkie pióro autora, barwne, niezwykle realistyczne opisy i jakaś magia bijąca od tej książki sprawiają, że człowiek jeszcze bardziej czeka na jego kolejne pozycje. Polecam wszystkim bez wyjątku. Nieważne, czy lubicie postapokaliptyczne klimaty, czy też nie. Dla mnie to jeden z kandydatów do tegorocznego Zajdla i będę trzymał kciuki, żeby dostał choć nominację, bo na to zasługuje.


Autor: Marcin „Sharn” Byrski
Redakcja: Michał „Wiewiór” Musiał

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

[SCREEN:0]
Tytuł: Samotność Anioła Zagłady
Autor: Robert J. Szmidt
Wymiary: 125 x 195 mm
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Seria: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-114-8 

Zobacz recenzję #1: Samotność Anioła Zagłady


Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 Listopad 2009
Cena  
28.99 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
95%
 
Ocena końcowa: 95%
 

Komentarze:


 
06-10-2011, 15:14 | Zgred | Komentarzy w sumie: 69
Świetna książka. Długo myślałem żeby napisać recenzję #3, ale napisałbym dokładnie to samo co Ty ;)


 
20-04-2010, 22:46 | daft_count | Komentarzy w sumie: 14
A nie mówiłem?



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

* * * * *

Zapraszamy wszystkich miłośników literatury na oficjalne strony:

Andrzeja Pilipiuka

Jacka Komudy

* * * * *
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj





Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 28

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2933333
Dziś gości: 147
Ten miesiąc: 3866
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 192

Sojusznicy















V-Sklep poleca!

Zamów w V-Sklepie

więcej...