Długo po lekturze Ciemność płonie nie miałem okazji przeczytać nic, co napisałby Jakub Ćwiek. W końcu w moje ręce wpadła powieść, tym razem dla odmiany wydana w Runie, a nie Fabryce Słów, Ofensywa szulerów. Po znanych nam świetnie opowieściach o Lokim i wspomnianej przeze mnie powieści, Ćwiek wychodzi nam naprzeciw z całkiem nowym pomysłem na kreowanie postaci i wydarzeń. Bo ciężko zakwalifikować to dzieło do jakiejkolwiek szufladki, jaką miałem w głowie, myśląc o panu Jakubie.
Ofensywa szulerów składa się właściwie z trzech, luźno powiązanych historii osób, zdawałoby się, zupełnie niezwiązanych ze sobą. Mamy Jaspera Maskelyne'a – światowej sławy iluzjonistę, który współpracując z brytyjskim wywiadem wojskowym dokonał rzeczy niebagatelnych, albowiem ukrył przed oczami Afrika Korps... Kanał Sueski. Wyjątkowy typ, nieprawdaż? Potem mamy opowieść Jana Zumbacha, brawurowego polskiego pilota z Dywizjonu 303, gdzie niejednokrotnie odnosił poważne przewagi nad niemieckimi adwersarzami. Na koniec zaś zapoznać możemy się z historią targanej wewnętrznymi sprzecznościami niemieckiej aktorki Leni Riefenstahl.
Jak już wspomniałem, postaci te niewiele mają ze sobą wspólnego, ale mimo to spotykają się niedługo po zakończeniu działań wojennych w hotelu w Kairze, gdzie przybyli skuszeni enigmatycznym zaproszeniem ukrywającego swą tożsamość pracodawcy. Zanim poznają sekret, dla którego znaleźli się w tak egzotycznym miejscu, podzielą się swoimi historiami z resztą oczekujących towarzyszy.
Cóż mogę powiedzieć o samej książce? Muszę przyznać, że nie znałem Ćwieka od tej strony i nie wiedziałem, że będzie w stanie tak zręcznie i wciągająco żonglować różnymi stylami. Zauważalne bowiem jest to, że zależnie od narratora opowieści, drastycznie zmienia się styl pisania pana Jakuba. Począwszy od stereotypowego Brytyjczyka – wygadanego, szarmanckiego, opowiadającego nawet o najbardziej dramatycznych wydarzeniach przy filiżance herbaty albo szklaneczce whisky, poprzez wesołego, ale o wiele bardziej szorstkiego w obyciu Polaka, który jako jedyny z naszych tytułowych szulerów brał udział w wojennych zmaganiach osobiście, aż do historii Niemki, która tkwiąc początkowo przed kamerą, z biegiem czasu przeniosła się na jej drugą stronę, aby tam dokonywać dzieł, które zaskakują, a nawet bulwersują.
Napisane to wszystko jest bardzo ciekawie i sprawnie. Do tej pory nie miałem problemów z szybkim przeczytaniem jakiejkolwiek książki Ćwieka i na szczęście w tej materii nic się nie zmieniło. Czyta się lekko i przyjemnie od początku aż do samego końca. Może nieco rozczarowuje finał, ale nie zmieniło to drastycznie mojego zdania na temat Ofensywy szulerów. Z nieco bardziej przebojowym zakończeniem na pewno znalazłaby się na regale wśród książek bardzo dobrych, a tak wkładam po prostu do szafy z całą resztą literatury, ale na pewno nie sprzedaję, jak robię to z prawdziwymi miernotami.
Słowem zakończenia, jeżeli lubicie klimat II wojny światowej, ale nie tylko od strony zbrojnych zmagań, to zachęcam do przeczytania Ofensywy szulerów, choćby z dlatego, że widać, iż Jakub Ćwiek włożył w tę książkę dużo pracy. Efektem tego jest między innymi bardzo interesująca strona książki na serwerach Runy, którą dotychczas jedynie pobieżnie przeglądnąłem, ale zamierzam do niej wrócić i przeczytać dokładniej historie ludzi, o których czytałem. Dla fanów mocnych wrażeń raczej nie polecam, ale praktycznie dla miłośnika każdej innej literatury może to być ciekawe przeżycie.
Autor: Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
| Ofensywa szulerów |

|
Tytuł: Ofensywa szulerów
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 352
Wymiary: 125x195 mm
Oprawa: miękka
Ilustracja na okładce: Magdalena Broniecka
ISBN: 978-83-89595-55-3