Z niecierpliwością czekałam na następną powieść Mariusza Kaszyńskiego. Autor już w Rytuale pokazał, że potrafi mieszać zwyczajnych bohaterów ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, nie rażąc przy tym jakimiś tandetnymi sztuczkami, czerpiąc z klasyków grozy to co najlepsze i dodając swoją własną, świeżą wizję.
Martwe światło to kolejny dowód na to, że Kaszyński ma świetny pomysł i wie jak go wykorzystać. Pisze przejmująco, a jednocześnie swobodnie. Omota i wciąga w historię tak, że aż trudno oderwać się od czytania, aby na zakończenie zostawić z poczuciem bezradności.
Fabuła Martwego światła zaczyna się od Piotra Gradowskiego. Mężczyzna obudzony w szpitalu, dowiaduje się, że jest oskarżony o zamordowanie trójki swoich dzieci. Problem polega na tym, że nic nie pamięta. Ostatnia rzecz, jaka mu się kołacze w głowie to pogrzeb jego żony. Przeszłość otwiera się przed nim powoli, odkrywa ją wraz z czytelnikiem. A ona przysporzy mu jedynie bólu.
Spodziewałam się fajerwerków, takich jakie doświadczyłam w Rytuale. Starcia dobra ze złem, walki do utraty tchu. Tymczasem, gdy skończyłam Martwe światło uderzył mnie przerażający... spokój. I był on gorszy od wszelakich monstrów, jakie można by wymyślić i umieścić na kartach powieści. A dlaczego?
Autor opisuje rozpad rodziny. Samotny ojciec próbuje wieść normalne życie po śmierci ukochanej żony, ale nie potrafi, bo dzieci oddalają się od niego. Traci kontrolę nad wszystkim wokół. Nie chce się poddać, ale w pewnym momencie nie ma wyboru. Jego tragedia bardziej przejmuje, a siły nadprzyrodzone wydają się wobec tego nieważne. Są dodatkiem do całej historii. Wytłumaczeniem na całą sytuację, choć może i nie? Bo przecież i tak w efekcie końcowym pozostaje tylko zbrodnia.
A każda zbrodnia ciągnie za sobą karę. Jakie to powszechne. Ale i jakie prawdziwe.
Autorka:
Katarzyna „thculhu” Barańska
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
| Martwe światło |

|
Tytuł: Martwe światło
Autor: Mariusz Kaszyński
Liczba stron: 368
Wymiary: 125×195 mm
Oprawa: miękka
Ilustracja na okładce: Tomasz Maroński
ISBN: 978-83-89595-51-5