Na koniec recenzji pierwszego tomu Zadry Krzysztofa Piskorskiego, zadałem w próżnię kilka ważkich pytań. Jak zakończy się bitwa Francuzów z Prusakami, czy Stanisław Tyc przeżyje kampanię w Nowej Europie, jakie siły stoją za porwaniem profesora Beulay'a i jego przełomowych badań? Co będzie z Maruricem i jego siostrą w ogniu tych zagadkowych wydarzeń? Jakie w końcu znaczenie dla świata będzie miało odkrycie Dalmonta i starego profesora? Nareszcie, pół roku później, poznałem odpowiedzi na te pytania.
Ironiczna ucieczka Legii Nadwiślańskiej przez rzekę Wiktorię, jakiej fragment w zapowiedzi wydawniczej, umieszczonej na koniec pierwszego tomu mogliśmy przeczytać, okazał się jedynie preludium do zwrotu sytuacji w bitwie, gdzie nad górującymi siłami Prus zatryumfowali Francuzi. Marszałek Davout – w jednej chwili z niedołężnego starca okrzyknięty genialnym taktykiem – podąża w głąb Nowej Europy, licząc na szybkie zdobycie Friedriechsburga i zamknięcie Prusakom drogi do równoległego świata.
Francuzi zaatakowani przez przeciwnika, którego prawdopodobnie nikt poza księciem Mazowskim nie mógłby się spodziewać, przerywają oblężenie miasta, jednak w końcu dopinają swego. Żołnierzom nie jest jednak dane wypocząć ani chwili i ruszają dalej, ku Odrze, gdzie zaczynać się ma obiecana przez Napoleona Nowa Polska. Tam, na brzegach modrej rzeki staje im na czele armia rosyjska połączona z pruskimi niedobitkami, której łączna liczebność przekracza wszelkie wyobrażenie. Komu tym razem dane będzie położyć gardło w bitwie? Wierzcie mi, że pomimo tego, iż na podstawie przesłanek, jakie autor podał nam w pierwszym tomie, nie jest trudno domyśleć się wydarzenia, jakie wstrząśnie Nową i Starą Europą. Nie jest ono nawet odrobinę mniej dramatyczne. Właściwie, dlatego właśnie, że wiemy, czego się spodziewać, czekamy na tę chwilę z ogromnym napięciem.
Tymczasem w Paryżu, Maurice Dalmont zagłębia się w spisek, którego celem na pewno nie jest dobro cesarstwa. W jego śledztwo angażują się coraz to nowe osoby, a on sam znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie. W końcu opuszcza stolicę, aby dopaść prawdziwego wroga, a pościg trwa aż do krajów Związku Reńskiego... Etherowy inżynier kończy jednak tak jak zaczął – w Paryżu. Trafi tam jednak w okolicznościach, jakich zdecydowanie się nie spodziewał. Tym bardziej zaskakujące i intrygujące będzie jego spotkanie z tajemniczym emisariuszem na ostatnich kartach drugiego tomu Zadry.
Tyle na temat fabuły, przejdźmy może do mniej interesującej części, czyli technicznej strony powieści. Nie dziwi fakt, że akcja, pomimo iż wcale nie wolniejsza niż w pierwszym tomie, nie wygląda już na szaleńczą galopadę, jakie to wrażenie odniosłem przed pół roku. Czy da się to zapisać na minus książce? Zdecydowanie nie, bowiem tak czy owak ciężko oderwać się od Zadry, zanim nie przeczyta się ostatniego słowa na ostatniej stronie. Wszystko wydaje się tutaj być ciekawe i cieszy mnie bardzo jedynie dwutorowe prowadzenie fabuły. Dzięki temu nie ma szans zgubić się w toku wydarzeń i bez problemu możemy śledzić akcję zarówno w Nowej Europie jak i Paryżu.
Rewelacyjne wydarzenia, jakich świadkami jesteśmy w drugim tomie pozbawiają nas niestety kilku bohaterów, ale także wprowadzają sporo chaosu w dalece bardziej uporządkowany świat części pierwszej. Na myśli mam, rzecz jasna, pozytywne wprowadzenie chaosu, bowiem dzięki temu mamy do czynienia z kilkoma momentami zupełnie nieliniowej fabuły, dzięki czemu nie odniosłem nawet przez chwilę wrażenia, że zaczyna się robić wtórnie, czy nudno. Losy bohaterów są zajmujące od pierwszej do ostatniej strony. Mało tego, w końcu dostajemy jako nową siłę na arenie zmagań Rosjan, na których czekałem już od zakończenia lektury pierwszego tomu. Co takiego narobią, że o tym wspominam? Oj, namieszają i to nielicho.
Koniec końców, ciężko jest się nie wypowiedzieć na temat drugiej części Zadry pozytywnie. Krzysztof Piskorski dał nam po raz drugi popis swoich umiejętności i utrzymał poprzeczkę na odpowiednio wysokim poziomie. Niesamowicie wartka akcja powieści oraz diabelnie intrygujące wydarzenia pod koniec prowadzą niemal do płaczu, kiedy okazuje się, że nie ma już, co czytać. Toteż nie mogę się doczekać na trzeci tom – o ile takowy się ukaże, bo na stronie Runy ani widu ani słychu. A zakończenie drugiej części zdecydowanie nie wskazuje na zamknięcie akcji i bez żenady wołam – ja chcę jeszcze! I Wam też radzę chcieć!
Autor:
Michał „Wiewiór” Musiał
Redakcja:
Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.
| Zadra #2 |

|
Tytuł: Zadra #2
Autor: Krzysztof Piskorski
Liczba stron: 448
Wymiary: 125×195 mm
Oprawa: miękka
Ilustracja na okładce: Tomasz Maroński
ISBN: 978-83-89595-47-8
Zobacz recenzję: Zadra #1