Dębia Góra, to mała miejscowość, z pozoru niczym niewyróżniająca się spośród innych, nadmorskich wiosek i miasteczek. Jednak z tym miejscem wiąże się z duża tajemnica, a mieszkańcy nie mogą tu spać spokojnie. Co jakiś czas zimową porą, w dziwnych okolicznościach znikają ludzie. Kim jest żądna śmierci bestia, która sieje grozę zarówno wśród dorosłych jak i dzieci? Okazuje się, że eksterminator, który zbiera żniwa w Dębiej Górze ma nieuregulowane porachunki z czterema rodami z owej miejscowości. Potomkowie tych rodzin płacą za grzechy swoich przodków. Tytułowy skarb w glinianym naczyniu może być kluczem do rozwiązania tajemnicy bohaterów książki Mariusza Kaszyńskiego.
Akcja powieści rozkręca się powoli, autor wystawia naszą cierpliwość na próbę. W pierwszej części kolejne strony zadrukowane tekstem niewiele wnoszą nowych treści, raczej służą budowaniu klimatu. Bohaterowie znikają, jeden za drugim, w podobnych okolicznościach. Czytelnikowi nie dane jest natomiast spojrzeć twarzą w twarz w oblicze zła. Właściwie dopiero w połowie książki poznajemy osobiście bestię. A gdy nareszcie ujawnia się owa postać, można odetchnąć z ulgą, że to nie żaden wilkołak, wampir, lub inny, mniej lub bardziej śmieszny potwór. To, co ukazuje się naszym oczom, jest znacznie bardziej upiorne.
W Skarbie w glinianym naczyniu nie ma postaci sympatycznych, sporo jest natomiast takich, które zdradzają swoich bliskich, piją, oszukują, są egoistami, nie cenią nikogo. W myśl życiowej prawdy, iż „skurwysynom żyje się łatwiej”, wyzbywają się wszelkiej wrażliwości. Bohaterowie o pewnych sprawach woleliby nie pamiętać, jednak przeszłość dogania ich i każde stanąć oko w oko z tym, co najbardziej przerażające.
Klimat budowany przez Mariusza Kaszyńskiego jest niezwykły, autor umiejętnie sadzi ziarno niepokoju i lęku w umysłach czytelników. Straszydło permanentnie czai się za drzewami, w cieniu, atakuje z ukrycia. Czytając, miałam wrażenie, że zło jest gdzieś blisko mnie. Treści książki pobudzają wyobraźnię i fascynują. Autor wyczarowuje obrazy sugestywne i żywe.
Historia opisywana w powieści budzi autentyczny strach, nie tylko dlatego, że pojawiają się tu demony, groby, szczątki dzieci, a bohaterem jest kostucha. Skarb w glinianym naczyniu jest atrakcyjny, gdyż sięga do korzeni naszej kultury, do starych, pogańskich wierzeń i obrzędów. Treści książki dotyczą rytuałów powszechnych wśród plemion słowiańskich, autor zaznacza ich obecność w dzisiejszych czasach.
To właśnie sięganie do tradycji przedchrześcijańskich, zabobonów, okultystycznych rytuałów i uczt Słowian decyduje o sile powieści. Mariusz Kaszyński przypomina o naszych własnych straszydłach (Baba Jaga, Marzanna), które kiedyś budziły grozę, a dziś ich wizerunek uległ złagodzeniu. Pomysł przywołania rodzimych demonów jest fascynujący. Skarb w glinianym naczyniu to propozycja wyróżniająca się, zasługująca na zainteresowanie wielu czytelników.
Autorka:
Urszula „Husieu” Jakuć
Redakcja:
Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.
| Skarb w glinianym naczyniu |

|
Tytuł: Skarb w glinianym naczyniu
Autor: Mariusz Kaszyński
Liczba stron: 448
Wymiary: 125 × 195 mm
Oprawa: miękka
Ilustracja na okładce: Jakub Jabłoński
ISBN: 978-83-89595-41-6