Zacznijmy od tego, że
Królikarnia wbrew pozorom nie jest powieścią, chociaż można odnieść to mylące wrażenie w trakcie studiowania okładki. Jest to zbiór opowiadań z akcją umiejscowioną w jednym hipotetycznym świecie w nie tak odległej przyszłości. Światem tym jest V Rzeczpospolita Polska, która dzięki cudownemu odkryciu, może w końcu zapomnieć o wszystkich policzkach wymierzonych jej przez historię. Nigdy już żaden Moskal, Prusak czy też Szwed nie zakpi sobie z jej potęgi, z siły, jaka stała się jej udziałem. Pytacie, co się stało? Jak doszło do tej cudownej zmiany? Jak możliwe jest, by ten do niedawna zaścianek Europy zyskał status największej światowej potęgi gospodarczej i militarnej? Że języka polskiego próbują nauczyć się nawet Chińczycy? Odpowiedź jest prosta.
Polacy odkryli to, co twórca
Alicji w krainie czarów przewidział wiele lat temu. Można za pomocą króliczych dziur podróżować między wymiarami i światami. Można dzięki temu importować przeróżne magiczne technologie i artefakty, które z jednej strony ułatwiają codzienne życie, z drugiej stają się śmiercionośną bronią. I można na to wszystko dostać monopol.
Dzięki tej konstrukcji rzeczywistości
Maciej Guzek uzyskał ogromne możliwości twórcze. Po pierwsze może swobodnie wykorzystywać wszelkie typowo polskie cechy narodowe. Mamy więc złodziejów samochodowych, panoszący się kler, skorumpowanych biznesmenów, czy wiejską ciemnotę. Po drugie, autor uzyskuje dostęp do wszystkich bajek, podań i mitów, jakie można sobie wyobrazić. Kiedy tylko zapragnie, sprowadza Jana Twardowskiego z piekła, każe przestępcom prowadzić przemyt dżinów bojowych, tudzież nimf przeznaczonych do ekskluzywnych domów publicznych. Pozwala na użycie magii i dowolne modyfikowanie praw fizyki. Po trzecie, taka dominująca pozycja Polski jest czymś zupełnie nowym. Zastanówcie się, co mogłoby się stać, gdyby nasz kraj stał się potęgą bez konkurencji. Gdyby jego sytuacja odwróciła się o 180 stopni?
W swoich opowiadaniach
Guzek w różnych proporcjach łączy powyższe wątki. Uzyskujemy z tego wyjątkowo zgrabne i napisane z konceptem historie, z których bardzo trudno wyróżnić najlepszą. Trudno też kolejno opisywać wszystkie, ponieważ wymagałyby osobnej, sporej części tekstu. Wystarczy powiedzieć, że każda jest inna pod względem bohaterów i wykorzystanych bajkowych konwencji, a swobodne parafrazowanie innych utworów świetnie komponuje się z tym, co autor chce przekazać.
Sposób wydania zbioru nie odbiega od średniej. Przeciętna okładka, zwyczajny papier. Przyznać jednak muszę, że wydawnictwo
Runa postarało się i w tekście nie wychwyciłem żadnych literówek. Oczywiście może to być wynik tego, że byłem zupełnie pochłonięty lekturą.
Na koniec pozostało jakoś podsumować moją krótką opinię. No cóż, w trakcie lektury po głowie kołatała mi się wciąż jedna myśl. Dlaczego to nie mogły być powieści? Każde opowiadanie to świetny pomysł i bohater. Za każdym razem, kiedy zaczynałem utożsamiać się z postaciami, wciągać w intrygę, okazywało się, że to już koniec. Jak rozumiem,
Maciej Guzek postawił na koncept i zabawę konwencją, jednak byłaby dla mnie szczególnie miłą informacja, że autor planuje kontynuować opowiadania w postaci kolejnych powieści. Czego sobie i wam życzę, a
Królikarnię szczególnie polecam.
Autor:
Józef „kosmacz” Strojny
Redakcja:
Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie bezpłatnego egzemplarza do recenzji.
| Królikarnia |

|
Autor: Maciej Guzek
Tytuł: Królikarnia
Liczba stron: 544
Wymiary: 125×195 mm
Okładka: miękka
Ilustracja na okładce: Jakub Jabłoński
ISBN: 978-83-89595-35-5