Zapraszamy wszystkich fanów wyrazistej kreski do lektury wywiadu, jakiego serwisowi
Valkiria Network udzielił
Dominik Broniek - jeden z najbardziej charakterystycznych i lubianych ilustratorów wydawnictwa
Fabryka Słów. Będzie o komiksach, grach komputerowych, horrorach klasy B i o tym, dlaczego ciemna strona mocy przyciąga bardziej. Artystę wypytywał
Tomasz „Marchew“ Marchewka.
Marchew: Witam w imieniu czytelników portalu
Valkiria Network, a szczególnie gorących entuzjastów Pana twórczości. Szeroka publiczność zna
Dominika Brońka przede wszystkim ze znakomitych ilustracji w książkach
Fabryki Słów (cykl o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie,
Bez litości,
Księga jesiennych demonów i wiele innych). Jak to wszystko się zaczęło? Od kiedy siedzi Pan nad deską kreślarską?
Dominik Broniek: Rysowałem od zawsze, od kiedy pamiętam. Kiedy byłem mały moja mama pracowała w kiosku Ruchu, miałem więc dostęp do wszelkich komiksów jakie się wtedy ukazywały, przeważnie w odcinkach w
Świecie Młodych no i oczywiście do
Fantastyki. Tam zobaczyłem pierwszy raz Funky Kovala , jeszcze w czarno-białej wersji i odleciałem. Od tamtej pory siedziałem na lekcjach i zamiast się uczyć rysowałem komiksy w zeszytach. Zacząłem zbierać galerie i wycinki, dzięki którym poznałem takich twórców jak
Frank Frazetta,
Boriss Valleyo czy
Giger. W międzyczasie doszły do tego 3 części
Gwiezdnych Wojen i świat fantastyki pochłonął mnie do reszty.
| Popiół i kurz |

|
M: Kim inspirował się Pan w początkach pracy twórczej? Ma Pan jakieś wzory i inspiracje ze świata rysunku?
DB: Na pewno wyżej wspomnianymi twórcami. Poza tym komiksy pana
Rosińskiego, później odkryłem genialne prace
Zdzisława Beksińskiego, ale ogólnie najwięcej inspiracji czerpałem z filmów, które wchłaniałem w takiej ilości, jakiej mogło dostarczyć nasze kino ( na
Powrocie Jedi byłem ok 50 razy!). Po pojawieniu się wypożyczalni kaset video oglądałem dosłownie wszystkie horrory, jakie tylko mogłem tam znaleźć. Do tej pory mam ogromną słabość do horrorów klasy B a nawet niższych, hehe.
M: Tarantino wystawił ostatnio takim filmom laurkę w postaci
Deathproof. Oglądał Pan? Jak wrażenia fana gatunku?
DB: Dla mnie bomba! Szczególnie końcówka filmu podnosi adrenalinę . Polecam też ,
Planet Terror . Dziewczyna z karabinem zamiast nogi... cudo!
Rodriguez jest wielki, hehe! Dawno się tak nie bawiłem na filmie.
M: Ma Pan w Polsce spore grono fanów, znam nawet takich, którzy wybierając w księgarni książkę, sprawdzają czy w środku którejś nie ma przypadkem Pana rysunków. Odczuwa Pan w jakiś sposób popularność? Docierają do Pana wyrazy uznania od fanów?
DB: Oczywiście każdy przejaw sympatii czytelników jest dla mnie bardzo miły i świadczy o tym, że tony ołówków nie zostały zużyte nadaremno. Zdarzają się naprawdę sympatyczne maile czy komentarze w internecie. Dostałem kilka maili od człowieka, który pisał, że od zawsze miewał sny o byciu inkwizytorem i że moje prace wywarły na nim osobliwe wrażenie. Nie jest Polakiem więc nie czytał opowiadań o Mordimerze. Ucieszyło mnie, że obrazek potrafi też żyć własnym życiem bez tekstu do którego jest robiony. Bywają też i negatywne opinie. Jedne i drugie biorę sobie do serca i wyciągam z nich wnioski.
| Popiół i kurz |

|
M: Zawsze ciekawiło mnie jak wygląda proces tworzenia książkowej ilustracji. Ile trwa przygotowanie przykładowego rysunku?
DB: Średnio poświęcam 2 dni na jedną ilustrację, ale czasami trzeba zrobić dwie w jeden dzień. Przeważnie na jeden tytuł mam około miesiąca. Po przeczytaniu tekstu robię notatki w zeszycie, zapisuję pomysły. Wybieram najlepsze z nich i zaczynam przygotowania do pracy- robię zdjęcia, pierwsze szkice. . A potem rysuję, aż osiągnę zadowalający efekt.
M: Czytanie całej książki wydaje się być bardzo czasochłonne, a terminy pewnie gonią. Czy ilustracje tworzone są na podstawie pełnego utworu czy wybranego fragmentu?
DB: Nie wyobrażam sobie robienia ilustracji do książki czytając tylko jej fragment. Trzeba zapoznać się z całością tekstu, żeby wczuć się w klimat i dobrze poznać bohaterów. Na przykład zdarza się, że główny bohater jest opisywany bardzo rzadko przez całą książkę i dopiero w ostatnim rozdziale jest wspomniane o tym jakie ma włosy. Często, kiedy brakuje mi czasu, pomaga mi w tym moja narzeczona. Czyta mi na głos a ja robię w tym czasie pierwsze rysunki.
| Bez litości |

|
M: Czy autor ma jakiś wpływ na dobór przedstawianych scen?
DB: Jak najbardziej. Czasami autorzy sugerują fragment, który chcieliby, żeby został narysowany albo zwracają uwagę na błędy, ale mam raczej wolną rękę. Często w trakcie rysowania zastanawiam się, jak różni się to co robię od tego jak widział to pisarz.
M: Czy w czasie współpracy z
Fabryką Słów trafiło się coś, co sprawiło szczególne problemy w realizacji? Jakaś szczególnie oporna scena albo postać?
DB: Staram się mierzyć siły na zamiary. Oczywiście możnaby wdać się w szczegóły jakichś scen batalistycznych i zagłębić się w nie, ale w dużej mierze moja praca ograniczona jest przez czas i terminy, dlatego też wybieram te pomysły, których wykonanie nie doprowadzi mnie do szaleństwa, hehe.
M: Spośród wszystkich swoich dzieł, które autor lubi najbardziej? Są jakieś, z których nie jest Pan zadowolony?
DB: Zawsze kiedy patrzę na rysunek, mam ochotę jeszcze nad nim popracować. Kiedy trzymam w rękach wydaną książkę i oglądam ilustracje, od razu widzę co bym zmienił i to chyba stanowi motor mojego zawodu- gdybym był naprawdę zadowolony z rysunków i patrzył na nie bezkrytycznie, nie było by w tym żadnego rozwoju. Staram się, żeby każdy kolejny rysunek był lepszy od poprzedniego. Oczywiście, nie znaczy to, że nie jestem zadowolony z niektórych swoich prac, mam takie, które szczególnie lubię, jak np. te do
Popiół i kurz.
| Sługa Boży |

|
M: Jest coś konkretnego, co bardzo chciałby pan zilustrować? Niespełnione marzenie rysownika?
DB: Napewno fajnie by było brać udział przy tworzeniu filmu grozy albo namalować obrazy do jakiegoś nawiedzonego zamczyska, hehe. Właściwie to chciałbym kiedyś w przyszłości zająć się komiksem, ale zobaczymy jeszcze jak to będzie.
M: Niektóre ilustracje to obrazy bardzo sugestywne – jak chociażby sceny z
Popiół i kurz czy
Achaji. W jaki sposób rysownik przywołuje tak mocne, momentami okrutne i surrealistyczne obrazy?
DB: Podczas czytania tekstu pojawiają się same. Czasami jest to tak silne, że przerywam czytanie i siadam od razu do rysowania. Takie książki jak
Popiół i kurz są po prostu nafaszerowane scenami, które aż proszą się o narysowanie. Świat tej powieści trafia do mnie w stu procentach. Uważam, że ta książka to świetny temat na film, bez problemu przebiłby takie produkcje jak np.
Straż Nocna. Podobnie jest z książkami pani
Kossakowskiej, które sa kopalnią pomysłów na obrazki.
M: Skąd czerpie Pan inspiracje do rysowania? Czy są jakieś media, które działają szczególnie inspirująco? Film? Może muzyka?
DB: Właściwie wszystko jest w stanie zainspirować a najlepsze pomysły wpadają z reguły niespodziewanie. Niezawodnym sposobem jest spacer ze słuchawkami na uszach. Buduję sobie klimat muzyką i wystarczy wtedy zauważona kątem oka postać na ulicy, dziwny pień drzewa albo budynek .
M: Znam osobę, która planowała się z Panem kontaktować w sprawie zgody na wytatuowanie sobie jednego z pańskich dzieł – konkretnie archanioła z pierwszych stron
Miecza Aniołów Jacka Piekary. Jaka byłaby reakcja autora? Co myśli Pan o tatuażu jako formie sztuki?
DB: Oczywiście jest to ogromny komplement dla mojej pracy. Sam jednak nie zdecydowałbym się na zrobienie sobie tatuażu, ponieważ wiem ze na jednym by się nie skończyło. Uwiebiam za to je projektować .
M: Dość o pracy (chociaż w tym wypadku to pewnie też pasja). Co porabia
Dominik Broniek prywatnie, kiedy nie ilustruje kolejnych wizji polskich fantastów?
DB: Prowadzę ciche, spokojne życie, dzieląc je z moją cudowną narzeczoną. Poza tym jestem maniakiem gier na playstation i treserem - amatorem mojego odpornego na wiedzę psa.
M: Jako gracz-weteran nie odmówię sobie tej przyjemności i spytam. 3 ulubione gry na szarą i czarną konsolę? Ja bym bez wahania wymieniłbym wszystkie części
Metal Gear Solid. No, może jeszcze
Final Fantasy VII…
DB: Dodałbym jeszcze
Silent Hill, może
GTA,
Devil May Cry,
Burnout,
Parasite eve na szaraka. Im więcej o tym myślę, tym mam więcej tytułów do wymienienia. W sumie trudno mi wybrać, bo dużo gier mi się podobało a rzadko przechodzę grę dwa razy. Teraz jestem w trakcie
Resident evil 4 i jest naprawdę fajna.
| Bez litości |

|
M: Na codzień zajmuje się Pan sprawami mocno związanymi z literaturą. Czy artysta znajduje czas na czytanie w czasie wolnym? Jakie są Pana ulubione książki?
DB: Obecnie nie czytam nic więcej niż to co składa się na moją pracę. Czyli wychodzi średnio jedna książka na miesiąc i w zupełności mi to wystarczy, a mam to szczęście że pracuję nad takimi pozycjami, które i tak bym czytał gdybym nie musiał . Poza tym czytanie po godzinach innego opowiadania mogło by wnieść zamęt do klimatu książki, nad którą pracuję .
M: Od czego zaczęło się u Pana zainteresowanie fantastyką?
DB: W sumie zawsze byłem typem samotnika bujającego ...no może nie dokońca w obłokach, po prostu się chyba taki urodziłem . Od zawsze mam subtelny kontakt z rzeczywistością, z tendencją do ciemnej strony mocy, hehe.
M: Ci dobrzy są nudni?
DB: Źli są ciekawsi. Przynajmniej jeżeli chodzi o ich rysowanie.
M: A komiks? Przemawia do Pana konwencja świata kadrów i dymków?
DB: Komiks jak wspomniałem zaszczepił moją miłość do rysunku.
M: Osobiście jestem zapalonym fanem
Sin City Franka Millera, jako komiksu mrocznego, podkreślającego mocne charaktery i stroniącego od facetów w trykotach, tak właściwych amerykańskim komiksom. Co Pan, jako profesjonalista, sądzi o pracach
Millera?
DB: Marzeniem chyba każdego rysownika jest stworzyć swój oryginalny styl, którym można przekazywać tyle emocji. Jedni, jak
Miller, się z tym rodzą, inni ciężko na to pracują, hehe.
M: Widział pan ekranizację
Miasta Grzechu? To chyba najbardziej udane przeniesienie rysunku na kinowe ekrany.
DB: Rodriguez,
Miller,
Tarantino się spotkali i pokazali, że można. I oby częściej to robili.
M: Dziękuję serdecznie za poświęcony czas. No i mogę chyba śmiało powiedzieć w imieniu fanów – to czekamy na ten komiks Pana autorstwa!
DB: Dziękuję bardzo.
| Pozdrowienia dla Valkirii |

|