Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Pyrkon 2012
29-03-2012, 22:28 | 6676 x przeczytano | Xweet
relacja z jednego z największych polskich konwentów

Preludium

Pyrkon, oficjalnie największy konwent w naszym pięknym kraju. Wedle różnych źródeł osiągnął od 6.5 tysiąca uczestników do 7 tysięcy, tyle co Wspólnota Terytorialna Saint-Pierre i Miquelon, jak ktoś lubi geografię. Tegoroczna edycja pod znakiem zagłady oraz steampunka - to drugie bardziej z racji przebrań jakie przywdziali uczestnicy. Parę dni przed samą imprezą, na forum, była mała burza w sprawie „powtórek” czyli podobnych punktów programu oraz tego, że ktoś pozwolił mi na czysty słowotok.

Piątek
Operacja: Lans

Na miejsce udało się dotrzeć o 13. Akredytacja nie była problemem, jednak trzeba przyznać, iż kolejki wróciły. Jednak nie dlatego, że Werbat jest człowiekiem, który nie umie ogarnąć akredytacji, a dlatego, że frekwencja była z lekka większa niż się spodziewano. Tak ze dwa, jak nie trzy razy. Fizycznie Międzynarodowe Targi nie były gotowe na taki najazd ludzi. Nim cała impreza wystartowała podskoczyłem do GreenRoomu, aby podpisać umowę o wolontariat. Ot, taka drobna formalność. Kiedy wszystko ruszyło z programem, wypadało też ruszyć do boju. Niestety, bez wsparcia w postaci Mau, będącej oficjalną szefową mych fanek. oraz odpowiadającą za ich dostarczanie oraz wszelkich dziwnych tabletek. Jak się bawić to się bawić, drzwi…

Pierwsza prelekcja na temat tatuaży: tego jak je robić, gdzie, u kogo i jak to w praktyce wygląda. Sala pełna do połowy. Całość tego, jak to brzmiało oczywiście jest dostarczona dla MSV (szukajcie w linkach – Narmo). Ku Chwale!

Tu skupmy się na chwilę na salach. Były one w budynku 7, czyli „nowym” dla Pyrkonu. Duże, wygodne, przestronne z tablicami oraz mikrofonami. Mówiąc wprost, to o czym prelegent marzy w te ciemne noce z dala od pola bit… konwentu. Gżdacze jak co roku biegali po salach, dając nam pić oraz dziwki i koks (dobra, tego nie dawali niestety). Wracając do tematu, a nie mej miłości własnej, jedynym minusem sal było to, że nie dało się, z przyczyn technicznych, regulować temperatury. Był to jednak detal podobny do tego, że pancerze wspomagane MSV nie mają funkcji masażu karku.

Po tej prelekcji miałem tylko kilka minut aby się przenieść do następnej sali i znów rozpocząć wykład, tym razem o Rodzimowierstwie. Temat bliski memu sercu i prelekcja o wierze zawsze jest stałym punktem programu. W tym roku była to kosmologia, jako że o demonologii były inne prelekcje, a powtarzanie się i innych nie jest tym, co lubię robić. Pojawił się więc i prosty schemat, i pytania. Ba! nawet ktoś ten schemat dostał, razem z podpisem. Poprosiła, a damie nie wypada nie dać. Na tym zakończyły się me występy. Nastąpiło witanie się z ekipą z Percivala, znajomymi z różnych dziwnych miejsc oraz zwiedzanie stoisk. Niestety, nawet w stopniu kapitana, żołd jest ciut za niski aby szaleć. Planszówki, RPGi, książki, karcianki do wyboru i koloru, tak jak gadżety związane z mangą i anime, na których znam się niczym koza na napędzie międzygwiezdnym. Część z rzeczy była w promocji albo do wygrania na loterii, część miała swe premiery, a część była do dostania przed oficjalną premierą. Nie było niestety czasu wnikać „co i jak”, bo oto zawitałem na prelekcję o romansach w RPG. Powiem jedno - była genialna. Sensowna, dowcipna, czyli taka jak prelekcja ma być. Następnie była ewakuacja do miejsca gdzie się wypoczywało. Szczęśliwie nie była to szkoła noclegowa, w której miejsca skończyły się szybciej niż środki na komary w środku dżungli.

Sobota
Operacja: Krew

Po porannym zamotaniu przybyłem na teren imprezy i ruszyłem dzielnie oddać krew. Ku Chwale Valkirii, aby pomóc potrzebującym oraz dostać kostki, które już udało mi się gdzieś zgubić. Całość trwała nieco czasu i dopiero w okolicach 13 udało się ruszyć dalej. Na początek poszedłem na konkurs o Świecie Dysku. Mimo drobnej usterki technicznej oraz tego, że moja wiedza jest dziurawa niczym skarpety kaprala, udało się zdobyć 9 punktów i być mniej więcej w okolicy podium. Nagrody nie było niestety. Jednak pomysł z pytaniami oraz scenkami był przedni. Nawet widzowie, co rzadko na konkursach się zdarza, bawili się i mieli ubaw.

Po tym wszystkim nastąpiło drobne szamanie, zwiedzania, unikanie znajomych (dobra, niewiele osób widziało mnie ubranego inaczej niż w koszulę a na pewno nie w bojówkach z naszywkami a’la lump-metal). Udało mi się też nieco pograć w Omertę, gdzie to przez cały Pyrkon można było bawić się w przestępczy LARP w dodatku w tłumie pełnym ludzi, którzy nie do końca wiedzieli o co chodzi. Uroczy klimat spiskowania to coś, co wielu lubi bardzo i brawa dla tych, którzy wpadli na ten pomysł. Dodatkowo udało mi się posłuchać paru prelekcji, wymienić karty oraz zorientować w tym, co nie do końca działa. Turniej Ligii Legend (LoL) złapał problemy techniczne z winy twórców gry a nie Orgów Pyrkonu. Tak więc poziom profesjonalizmu oraz perfekcja dalej powinny być kojarzone z tym konwentem. Jako, że czas się kurczył, udałem się w kierunku jedynym i słusznym. Tak jest, mimo braku krwi koncert Percivala był niezwykle udany. Raz, że melodie folkowe w wersji heavy to jest to, dwa że pod sceną był kocioł, młyn, pogo i rozwałka jak na koniec świata. A premiera kawałka z nowej płyty to już był szczyt. Niestety fakt, iż padałem na pysk, sprawił, że musiałem zamiast na afterparty, udać się na konkurs Miliard w Sheldonie. Cóż, nie tylko Orgowie nie przewidzieli frekwencji ponad oczekiwania. Mimo tego, że była 23, większość ludzi powinna spać, to jednak sala była pełna. I mimo drobnych potknięć udało się przeprowadzić konkurs. Zaś prowadzący, Ness i Borsuk, nauczyli się paru rzeczy. Głównie tego, że należy spodziewać się tłumów. Zawsze. Nastąpiła ewakuac… wycofanie do bazy.

Niedziela
Operacja: Legion

Niewiele czasu rano. Na dodatek udało mi się zapomnieć dyktafonu. Smsy od ludzi, którzy chcieli się przywitać/pożegnać pęd przez miasto i udało się dotrzeć idealnie na czas, aby rozpocząć prelekcję o tym, jak należy dyskutować z przedstawicielami wrogich nacji, czyli mity o sztukach walki i walce. Publiczność udzielała się, mówiła z sensem, więc całość była wielce radosna. Potem szybki transfer do kolejnej Sali i prelekcja na temat tego jak doprowadzić MG do łez. Cóż, miałem zielone światło na żarty, więc po raz kolejny przepraszam osoby, które poczuły się urażone moim kretyńskim poczuciem humoru. Bywa.

Następnie godzina przerwy, snucie planów z Percivalem (więc możliwe, iż za rok lub przy innej okazji będzie niewielka niespodzianka). Potem kolejna prelekcja na temat tego, jak wyglądają wierzenia post-apo, czyli co się stanie z wiarą po paru grzybkach. Nie, nie tym z lasu. Niemniej dla osób spoza tematu prelekcja mogła się wydawać nieco nudna. Pakowanie się oraz wyjazd nie są tym co lubię. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy.

Podsumowanie

Trzecia edycja Pyrkonu, na której byłem należy do największej do tej pory, jednak poziom nie spada, mimo, iż formuła konwentu się zmienia z czystej fantastyki na tematy pokrewne oraz niszowe. Dobór punktów programu oraz prelegentów staje się coraz ostrzejszy i początkujący muszą liczyć się z tym, że trafią się im kiepskie godziny. W tym roku sam prosiłem o wolną sobotę, aby móc poczuć się jak uczestnik, bez ludzi którzy mnie kojarzą tylko jako prelegenta. Aby bawić się na konkursie, aby łazić bez celu i szukać znajomych w GamesRoomie. Należy też pamiętać o tym, że w sumie urok konwentów polega na tym, że wszelkie ścisłe plany idą w diabły po paru minutach. Największym minusem, który z tego co wiem był czynnikiem losowym jest to, że wielu pisarzy wycofało się lub nie mogło dotrzeć. Impreza nie straciła uroku, szczególnie że na sławy nie można było narzekać - tutaj warto powiedzieć o Rosińskim oraz Ianie McDonaldzie, których to kojarzy większość z fantastów.

Kpt. Xweet.

Redakacja: Płk. Narmo

Informacje dodatkowe:
 
 

Powiązane linki:
 
Krew i Tusz
Jak doprowadzić MG do
Wielki Czajniku modlimy sie do Ciebie
Miły koszerny wp...łomot
W kręgu wierzeń Słowian

 
 


 
31-03-2012, 09:26 | Narmo | Komentarzy w sumie: 382
Muszę się kiedyś wybrać na coś więcej jak Rafineria... Ech


 
30-03-2012, 08:56 | konieczko | Komentarzy w sumie: 47
Ale żałuję że nie byłem....


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.