Każdemu z nas zdarzyło się być kiedyś na dużym dworcu kolejowym. Z pewnością też większość była początkowo przytłoczona ogromem zarówno miejsca jak i dziejących się na raz wydarzeń. Tysiące możliwości zachowań mogą stanowić powód do refleksji oraz przyczynek dla twórców żądnych ciekawych tematów. Chwila pobytu na dworcu i odrobina wysiłku włożona w próbę rozmowy z przebywającymi tam osobami może w krótkim czasie przynieść sporą dawkę natchnienia oraz możliwość splatania ludzkich ścieżek w niezwykle skomplikowane sposoby, jednak cały czas bazując na prawdziwych ludzkich dramatach i radościach. Taką możliwość potrafią jednak wykorzystać tylko najlepsi twórcy... A do takich z pewnością należą scenarzysta
Jean-Pierre Duffour oraz rysownik
Lewis Trondheim.
Historia głównego bohatera jest niezwykła w prostocie i ukazuje ciekawe spojrzenie na Dworzec, jako twór niemal metafizyczny. Samo jego istnienie powoduje zmiany w życiu odwiedzających go ludzi. Pasażerów przytłaczają ogrom miejsca i poczucie zagubienia. Większość przebywających w nim osób zdaje się nie wiedzieć ani dokąd zmierzają ani skąd przybyli. Dziwnym nie wydaje im się Dworzec, na którym nie ma pociągów, rozkładów jazdy czy obsługi. Można to przyrównać do alegorii samego życia, gdzie poruszamy się po omacku mając nadzieję, że kiedyś poznamy sens wszystkiego - zarówno role innych ludzi, jak i drogę, którą musimy obrać.
Bohater początkowo traktuje Dworzec jako pewną oczywistość, która ma swoją funkcję oraz służy ludziom w jednym, konkretnym celu. Im bardziej jednak stara się zgłębić tajemnicę okrywającą ten zagadkowy i w pewien sposób mroczny twór, dowiaduje się wiele na temat nie tyle samej stacji, ile na temat stanu psychicznego przebywających w nim ludzi. Stanowi ono pewną przenośnię, jednak ciężko nie przyznać autorom słuszności stwierdzeń i obserwacji. Alegoria łącząca Dworzec z ludzkim życiem, pasażerów z ludźmi, którzy nadają życiu kolorytu i wiele, wiele innych sprawiają, że komiks mimo niezbyt imponującej liczby stron czyta się długo i z zapartym tchem.
Ciekawy i inteligentny scenariusz nie jest jedyną zaletą tego albumu. Kreska Lewisa Trondheima jak zwykle powinna zadowolić nawet najwybredniejszych fanów sztuki komiksu. Prosta i schematyczna, w umiejętny sposób oddaje ulotne i symboliczne znaczenie dziejących się wydarzeń. Czytelnika zachwyca to, jak ograniczonymi środkami Trondheim potrafi oddać tak złożoną treść, a jednocześnie nie popaść w tak typowy dla części wielkich twórców patos i zbędny "artyzm". W przypadku Dworca Centralnego mamy do czynienia z idealnym wyważeniem wszystkich elementów, dzięki czemu komiks ten staje się dziełem kompletnym.
Cóż pozostaje dodać? Dzieło Duffura i Trondheima powinno zadowolić wszystkich fanów dobrego komiksu - zaspokoi zarówno ich chęć poznania dobrego scenariusza, da im powód do myślenia oraz nacieszy ich oczy wspaniałą grafiką. Trzeba przyznać, że wydawnictwo Mroja Press mimo krótkiego stażu na naszym rynku zapisuje się na nim naprawdę wielkimi literami. Chociaż nie skupia się na znanych tytułach wielkich mistrzów komiksu, pokazuje że na zachodnim rynku jest wiele naprawdę godnych polecenia dzieł, które powstały w ciągu ostatnich lat. Dzieła te bynajmniej nie ustępują dokonaniom sław sprzed wielu lat. Za to należą się Mroi podziękowania i życzenia, by taką tendencję utrzymali możliwie długo.
Autor:
Paweł „Kaiou” Olejniczak
Redakcja:
Marcin „Sharn” Byrski
Dziękujemy wydawnictwu Mroja Press za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
| Dworzec Centralny |

|
Tytuł: Dworzec Centralny
Scenariusz: Lewis Trondheim
Rysunki: Jean-Pierre Duffour
Tłumaczenie: Magdalena Kurzyna
Oprawa: miękka
Wymiary: 168 X 240 mm
Liczba stron: 48
Kolory: czerń i biel