Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Artur i Minimki - recenzja (PC)
14-03-2007, 11:28 | 4509 x przeczytano | Lite
Jaka jest kolejność rzeczy w dzisiejszym świecie – każdy wie. Najpierw powstaje dobrze sprzedająca się książka, później produkuje się kasowy film, a na koniec tworzy grę komputerową. Dokładnie taką samą drogę przeszedł Artur i Minimki, jednak w pewnym sensie jest to marka szczególna. Luc Besson nie tylko napisał wspaniałą powieść i wyreżyserował film, ale również pomagał przy produkcji gry.
 


Artur to młody chłopiec, który swoje wakacje spędza u babci. Przypadkiem dowiaduje się, że dom jego dziadków jest zagrożony. Zły przedsiębiorca pragnie przywłaszczyć sobie teren, aby w przyszłości zbudować na nim betonowe „nie-wiadomo-co”. Artur – widząc bezradność babci – postanawia odnaleźć skarb, który jego dziadek otrzymał od afrykańskiego plemienia Bogo-Matassalajów. Wyrusza więc do królestwa Minimków (gdzie właśnie znajdują się ów kosztowności) ukrytego wśród traw ogródka babuni. Na miejscu szybko wpada w kłopoty. Królestwo Minimków zostaje zaatakowane przez odrażających Sługusów, którzy – nawiasem mówiąc - dosiadają ogromne, insektopodobne Moskity. Artur musi zatem nie tylko odnaleźć skarb, ale również pomóc Minimkom w taki sposób, aby uniknąć śmierci. I tu zadanie spada na gracza.
 


Za recenzowaną pozycję zabrało się francuskie studio Etranges Libellules, znane z co najmniej jednej świetnej platformówki. Mówię tu o Asterix & Obelix XXL 2: Mission: Las Vegum, które nie tylko ociekało smakowitym miodem, ale wręcz kipiało humorem. Eliminacja rzymskich legionów za pomocą magicznego napoju dawała wiele radości. Rozgrywkę urozmaicały liczne combosy i specjalne ataki. Co więcej, tak jak każdy tom komiksu Alberto Uderzo i Rene Goscinny’ego był karykaturą otaczającej nas rzeczywistości, tak Mission: Las Vegum w świetny sposób parodiowało gry komputerowe. Po drodze spotykaliśmy przeciwników podobnych do Sonica, Mario, Raymana i innych postaci, znanych z bardzo popularnych – głównie na konsolach – tytułów. Wystarczy wspomnieć o jednym z bossów, którym jest agent Juliusza Cezara, przebrany za… Larę Croft. Każdy taki wyłapany szczegół, zachęcał do dalszej rozgrywki. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, iż Artur i Minimki ma bardzo mało wspólnego z Asterix & Obelix XXL 2. Nadal jest to platformówka, ale przeznaczona dla innego grona odbiorców. Targetem gry są dzieciaki, a nie najwięksi wymiatacze gatunku, czy fani komiksu. Nie natrafimy zatem na żadne aluzje dotyczące innych platformówek, ani nie natkniemy się na bardziej złożone ataki i combosy, które dla najmłodszych mogłyby być zbyt trudne do przyswojenia.
 


W opisywanym programie nie brakuje elementów zręcznościowych – jest sporo walki i skakania. Pojawiają się też momenty, w których musimy ruszyć mózgownicą i np. w odpowiedni sposób przesunąć duży głaz. Świat Minimków jest pełen nietypowych mechanizmów – na swojej drodze napotkamy przeróżne dźwigienki i tzw. płyty chodnikowe, których należy użyć, aby otworzyć drzwi umożliwiające przejście na następne poziomy. Niestety, większość takich „logicznych atrakcji” strasznie spowalnia rozgrywkę, a w końcu nawet nuży. Kiedy kolejny raz miałem przesunąć jakiś wielki obiekt w bardzo oddalone miejsce, zaczynałem zasypiać. Słowo daję – oczy same się zamykały! Owszem, elementy „układankowe” powinny znaleźć się w każdej platformówce, ale w nieco mniejszej ilości.
 


Jeszcze bardziej denerwuje tzw. „backtracking”. Nie mogłem znieść momentów, kiedy po raz kolejny musiałem wrócić do jakiejś lokacji, aby znaleźć  „płytę chodnikową” lub odblokować nową moc. Gołym okiem widać, że programiści chcieli w ten sposób wydłużyć żywotność programu. Nie pomyśleli jednak o tym, że przyjemność płynąca z zabawy, właśnie przez tą „drobnostkę”, maleje z minuty na minutę.
 


Krainę Minimków przemierzamy wraz z dwoma przedstawicielami królewskiego rodu. Towarzyszy nam atrakcyjna Selenia oraz „puszysty” i niziutki Betamasz. Każda z postaci posiada rzecz jasna specjalne umiejętności, bo przecież inaczej prowadzenie trójki bohaterów nie miałoby większego sensu. Selenia dzierży w dłoni sztylet (później zmienia go na miecz), dzięki czemu zadaje dużo większe obrażenia niż inne postaci. Natomiast Betemasz trzyma w ręku… magiczny scyzoryk, strzelający równie zaczarowanymi pociskami. Zdumiewające i zabawne zarazem. Co chyba najciekawsze, wraz z postępami w grze, poszczególne postaci otrzymują nowe moce, ułatwiające przejście programu.
 


Sekwencje zręcznościowe nie sprawiły mi żadnego kłopotu. Walka jest banalna, wystarczy tylko sprawnie unikać ataków przeciwników i w miarę rytmicznie przyciskać odpowiedni klawisz. Mimo wszystko, maluchy – a to przecież do nich adresowany jest Artur i Minimki – mogą sobie nie poradzić. Zwłaszcza, jeśli grają na klawiaturze, na której rozłożenie przycisków jest mało ergonomiczne. Sam szybko „przesiadłem się” na gamepada, ponieważ do platformówek nadaje się on wręcz idealnie. Kłopoty sprawiała mi również kamera – czasami nijak nie dało jej się ustawić w wygodny dla mnie sposób.
 


Oprawa wizualna może się podobać. Wszędobylski motion blur świetnie tuszuje pewne niedoróbki graficzne. Widziałem wiele ładniejszych gier, ale nie mam tu na myśli żadnej platformówki. W swoim gatunku Artur i Minimki bije na głowy konkurencję. Jedynie futerko Bogusia z Sezonu na Misia budziło większy podziw. Niespecjalnie wyglądają tekstury podłoża, a czasami nawet rażą pikselozą. Warstwa dźwiękowa stoi na wysokim poziomie. Melodia jest dynamiczna i dostosowuje się do wydarzeń zachodzących na ekranie. Zarówno polskie, jak i oryginalne głosy postaci wypadają świetnie. Samą lokalizację można uznać za wzorową – nie wyłapałem większych błędów językowych, gramatycznych, ortograficznych i stylistycznych ani w instrukcji, ani w samej grze. Nic dziwnego, w końcu za tłumaczeniem stoi CD Projekt, firma znana z dobrych polonizacji.
 


Francuskie studio Etranges Libellules pokazało, że potrafi robić dobre gry, czasami wręcz rewelacyjne. Wspominany wcześniej Asterix & Obelix XXL 2: Mission: Las Vegum był klasą samą w sobie. Niestety, Artur i Minimki prezentuje o wiele niższy poziom. Może to ja jestem już za stary na tego typu platformery, a może po prostu za wiele oczekiwałem. Nie zmienia to jednak faktu, że opisywany program jest najzwyczajniej przeciętny. Mimo wszystko, z doświadczenia wiem, że dla dzieciaków najważniejsi są znani bohaterowie i przyjemna otoczka. Wszystko  to znalazło się w recenzowanym tytule, więc jeśli macie młodsze rodzeństwo lub własne dziecko i chcecie sprezentować mu upominek o wartości osiemdziesięciu złotych – kupujcie Artura i Minimki. W innym wypadku – stanowczo odradzam.
 
Autor: Maciej "Lite" Blatkiewicz
Redakcja: Monika "Mściwa" Miścichowska

Trailer


Gameplay

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Dystrybutor  
Premiera  
 12 stycznia 2007
Kategoria  
 Zręcznościowe
Platforma  
 

Ocena:
 
Ogólna
65%
 
Ocena końcowa: 65%
 

Wady i zalety:  
 
+ lokalizacja
+ bohaterowie znani z filmu
+ dzieciakom się spodoba
+ oprawa A/V

 
 
- nuda
- backtracking
- kamera

 

Wymagania:
 
Niezbędne do gry:


CPU 1GHz, 256 RAM, karta grafiki 64MB, DVD-ROM x4, 7,65 GB HDD

Testowaliśmy używając:

Pentium 4 2,4 GHz, 512 MB RAM, GeForce FX 5200 256 MB, DVD-RAM x 12

I... chodziło płynnie na średnich detalach


Powiązane artykuły
Kroniki jerozolimskie - recenzja (Test)

Powiązane linki:
 
Artur i Minimki

 
 
Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.