Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa

Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Poznań Game Arena 2017 - relacja z imprezy
To świetna impreza, która z każdym rokiem się rozwija i w zasadzie jest to obowiązkowe wydarzenie dla wszystkich firm i fanów gier wideo
 20-10-2017, 09:16
 ARTUT
 278 x przeczytano

W targach Poznań Game Arena uczestniczę w zasadzie od samego ich początku tj. od 2004 roku. Czasem byłem tam zwykłym gościem, czasem dziennikarzem, ale najczęściej organizowałem lub obsługiwałem wybrane stoiska czy atrakcje. Najmilej wspominam edycję w 2004, kiedy wraz z ekipą Agencji Valkiria budowaliśmy wiedźmińską karczmę… całą z drewna. To było chyba jedno z pierwszych w polskiej branży gier komputerowych stoisko na tak zwanym wypasie. Ach te wspomnienia :)


Wróćmy jednak do 2017 roku. Tym razem oprócz samego PGA zaplanowanych zostało także kilka imprez towarzyszących, czyli m.in.: Stars4Fans, czyli festiwal jutuberów i twórców internetowych, Aqua & ZOO będące targami i wystawą zwierząt, Happy Baby skupioną na małych dzieciach oraz Hobby poświęcone różnorodnym zainteresowaniom ze szczególnym wyróżnieniem modelarstwa i gier planszowych. Niestety w tym roku w zasadzie oprócz Stars4Fans wszystkie imprezy towarzyszące bardzo mnie zawiodły. Na wystawie zwierząt oprócz konkursu ryb akwariowych (głównie dyskowców) i papug, nie było nic ciekawego. Owszem, troszkę uśmiałem się widząc awanturującą się Karynę z wózkiem spacerowym obwieszonym maskotkami świeżaków, która wycierając nosek swojemu zasmarkanemu Brajankowi głośno krytykowała fakt, że pełno tam sierści, na którą jej mały dresik jest uczulony. To tak jakby ktoś pojechał na plażę i miał za złe ratownikowi, że wszędzie jest piasek. Po pięciu minutach zwiedzania wszystko już jednak zobaczyłem. Na targach dziecięcych było niewiele atrakcji, a targi Hobby chwile swojej chwały mają już za sobą. O ile w poprzednich latach można tam było zobaczyć ogromne, przepiękne makiety kolejowe, na które można się było gapić całymi godzinami, czy dziesiątki jak nie setki stolików z grami planszowymi, o tyle w tym roku wiało tam kompletnie sandałem, a atrakcji było tyle, co kot napłakał. A szkoda, bo potencjał w tych targach drzemie ogromny.


Chlubnym wyjątkiem było Stars4Fans, czyli nieelegancko mówiąc spęd fanek i fanów jutuberów. Tam frekwencja dopisała, a rozhisteryzowane nastolatki były przeszczęśliwe, że udało im się zrobić zdjęcie lub upolować autograf swego idola. Inna sprawa, że stare indiańskie przysłowie mówi, iż jeśli chcesz osiągnąć sukces przy organizacji eventu o twórczości internetowej, to wystarczy zamknąć w ciasnym pomieszczeniu kilka gwiazd i trochę fanów. Więcej im do szczęścia nie trzeba.

Tegoroczne PGA okazało się sukcesem pod wieloma względami. Jednym z nich była rekordowa frekwencja na poziomie ponad 72 000 osób (to dane oficjalne). Nieoficjalnie jestem gotów uwierzyć, że było w sumie ponad 80 000 ludzi jak nie lepiej, bo system biletowania Międzynarodowych Targów Poznańskich nie do końca jest sprawny. Krótko mówiąc, na jedną wejściówkę jest w stanie wbić się do środka nawet cygański obóz czy strażacka orkiestra dęta.

Zaletą tego eventu jest niewątpliwie jedna z najlepszych lokalizacji, czyli przestronne hale Międzynarodowych Targów Poznańskich. Łatwo tam dojechać, nietrudno znaleźć nocleg, a co najważniejsze jest tam ogromna przestrzeń wystawiennicza i świetna infrastruktura. stworzona z myślą o właśnie takich wydarzeniach.

Tradycyjnie impreza rozpoczęła się już w piątek od VIP DAY, czyli dnia wyłącznie dla gości specjalnych, mediów i osób, które zapłaciły za droższe wejściówki (120 zł). Była to świetna okazja do zwiedzenia całej imprezy bez konieczności przepychania się w tłumie. Łatwiej też było wziąć udział w konkursach i turniejach oraz zgarnąć nagrody i upominki. To też świetna przygrywka dla wystawców, którzy mają jeszcze jeden dzień na przygotowanie się na sobotnie szaleństwo.

“Szaleństwo” to dobre słowo, bo jak wspominałem już wcześniej frekwencja była w tym roku rekordowa. Na PGA zwaliły się prawdziwe tłumy. Trzeba jednak przyznać, że pracownicy MTP poradzili sobie na medal i uniknięto monstrualnych kolejek przy wejściu. Wszystko poszło sprawnie i szybko. Stoiska także zostały rozmieszczone z głową i ciągi komunikacyjne raczej się nie zatykały. Oczywiście czasem, gdy pojawiała się gdzieś jakaś gwiazda internetowa lub karton nagród do rozdania, to tłum gęstniał tak, że blokował przejścia. Mimo tego uniknięto problemów znanych choćby z Warsaw Games Week gdzie momentami wszystko się zatyka tak bardzo, że nie da się przejść w żadną stronę.

Atrakcji było naprawdę sporo, a wystawcy prześcigali się w tym, by ich stoiska były możliwie jak najbardziej atrakcyjne i interesujące. Samych stanowisk do gry było kilkaset i naprawdę ciężko było się tam nudzić. Z pewnością interesująca była strefa gier niezależnych. Ta gałąź gier wideo bardzo się rozwija. Kilkadziesiąt małych stoisk reprezentujących studia deweloperskie w zasadzie przez cały czas były oblegane. Osobiście największą uwagę zwróciłem na stoisko Klabatera gdzie promowano grę We. The Revolution, czyli symulator sędziego w trakcie rewolucji francuskiej. Oprócz komputerów stała tam replika… gilotyny obsługiwana przez dwóch moich kolegów przebranych za francuskich rewolucjonistów. Chyba każdy, kto tamtędy przechodził, to chciał zrobić sobie z nimi zdjęcie.

Sam najwięcej czasu spędziłem na stoisku MSI, które pomagałem obsługiwać. Rozdaliśmy tam masę nagród, odbyło się wiele konkursów i turniejów. Odwiedzili nas także Rojo Unboxall, którzy ściągnęli ogromną rzeszę fanów. Atmosfera była tam niesamowita. Żeby tego było mało na konkurs cosplay zawitali niesamowicie przebrani ludzie. Pamiątkowa fotka z nimi prezentuje się rewelacyjnie.

Często po sąsiedzku zaglądałem też na stoisko Alsen.pl, na którym miałem kilku znajomych. U nich też wiele się działo, szczególnie gdy pojawił się tam DeeJayPallaside. Wystawili się ze znacznie większą powierzchnią, kilkudziesięcioma stanowiskami do gry, symulatorem jazdy, konsolami i stoiskiem sprzedażowym.

Na koniec muszę wspomnieć o tradycyjnym afterparty, które odbyło się w sobotę dla wszystkich gości specjalnych, wystawców i VIPów. Zabawa była przednia, można było w spokoju porozmawiać ze znajomymi i napić się kielicha w branżowym gronie.

Podsumowując tegoroczną edycję Poznań Game Arena oceniam bardzo pozytywnie. To świetna impreza, która z każdym rokiem się rozwija i w zasadzie jest to obowiązkowe wydarzenie dla wszystkich firm i fanów gier wideo. Za rok bez zastanowienia tam również pojadę.


Komentarze:


 
20-10-2017, 11:04 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4646
Było super! Za rok na pewno tam znów pojadę :D



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie



Czy widziałeś/łaś już film Avatar?

Tak, jest rewelacyjny!
7  Głosów (35%)
Tak, jest niezły
3  Głosów (15%)
Tak, jest słaby
0  Głosów (0%)
Tak, jest beznadziejny!
1  Głos (5%)
Nie, ale się wybieram do kina
2  Głosów (10%)
Nie, czekam na DVD
0  Głosów (0%)
Nie, czekam jak będzie w TV
1  Głos (5%)
Nie mam zamiaru
0  Głosów (0%)
Mama nie pozwala mi oglądać takich filmów
1  Głos (5%)
Pomidor!
5  Głosów (25%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 2
el coyote, lfullfull
Cywile: 29

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2952416
Dziś gości: 73
Ten miesiąc: 5988
Rekord gości: 11493
Gości wczoraj: 214