Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa

Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Hobbit: Pustkowie Smauga - recenzja
 03-01-2014, 14:30
 Zgred
 3827 x przeczytano

Bardzo długo sceptycznie odnosiłem się do rozpoczętej jesienią 2012 roku kinowej trylogii o Hobbicie. Należałem do grona osób, które stawiały sprawę jasno – trzy części filmu, stworzone na bazie trzystustronicowej książki, to zabieg jedynie marketingowy, mający niewiele wspólnego z chęcią szczegółowego przedstawienia fabuły. Długo się wstrzymywałem i Hobbita niezwykłą podróż obejrzałem zaledwie tydzień przed polską premierą drugiej części. Po wyjściu z kina, swojego zdania diametralnie nie zmieniłem, co nie przekreśla faktu, że film, mimo iż gorszy niż pierwsza część, naprawdę mi się podobał.

Mam to szczęście, że żyję w czasach gdy powieści czytane z zapartym tchem w dzieciństwie mogę oglądać na dużym ekranie w kinie. Nagrane z wielkim rozmachem produkcje pozwalają przypomnieć sobie pierwsze wyobrażenia na temat Śródziemia. Fantastyczne zdjęcia, kapitalna grafika, świetnie skomponowana muzyka, stała obsada aktorska – to standardy, których możemy być pewni idąc na kolejną część tolkienowskiej ekranizacji. Po raz kolejny ekipa Jacksona nie zawiodła i zaserwowała widzom naprawdę dobry produkt.

Jak powszechnie wiadomo, Pustkowie Smauga to kolejny etap podróży Bilba, Gandalfa i świty krasnoludów, zmierzających do Samotnej Góry. Po drodze trafiają do Mrocznej Puszczy, odbywają walki z pająkami-gigantami i orkami, spotykają tajemniczego Beorna, a Gandalf Szary odłącza się od drużyny, by spotkać się z Radagastem Burym oraz stawia czoło odradzającej się sile ciemności. I właśnie ta scena zrobiła na mnie największe wrażenie. Kapitalnie przedstawiona mroczna postać Saurona na długo zapadnie w mojej pamięci. Niewątpliwie, jednym z najbardziej wyczekiwanych elementów była kreacja Smauga. Wreszcie, w pełnej krasie można ujrzeć smoka, którego animacja została bardzo solidnie dopracowana, a sceny z jego udziałem niezwykle cieszą oko. Dla tych, którym fabuła Hobbita nie jest znana, powiem tylko tyle, że film kończy się jak dobry odcinek serialu sensacyjnego, tak by po wyjściu z kina myśleć tylko o następnej części.

Produkcja posiada jednak bardzo dużo wad. Mimo że z zapartym tchem oglądałem film w kinie, muszę wskazać kilka z nich. Nie musiałem wchodzić na forum „psychofanów” Tolkiena, czy portali poświęconych serii filmów Jacksona, by dostrzec wiele nieścisłości - zarówno względem książki, jak i, widocznych gołym okiem, błędów w samym filmie. Wystarczy, że czytałem Trylogię i Hobbita oraz kilka razy obejrzałem wszystkie ekranizacje Władcy Pierścieni, żeby je dostrzec. Niestety, Peter Jackson, zbyt pewny sukcesu filmu, trochę pofolgował. Nienaturalnie przekolorowane sceny walk, przypominające grę komputerową, wspomniane błędy merytoryczne, dodanie wątków autorskich… w moich oczach wygląda to jak obniżenie standardów i brak szacunku do fanów. Najbardziej rzucający się w oczy „zapychacz czasu” to flirt krasnoluda Kiliego z nową postacią - elficą Tauriel. Zdecydowanie lepszym zabiegiem byłoby poszerzenie fabuły o wątki z innych książek ze świata Śródziemia. I tutaj wracam do punktu wyjścia – czy trzeba było rozbijać powieść na trzy filmy? Moim zdaniem, dwie solidne części zaspokoiłyby potrzeby nawet najbardziej zakręconych wielbicieli Tolkiena. Jak to zazwyczaj bywa – im więcej filmów, w popularnej, przynoszącej dochód sadze, tym większy zysk. Mam nadzieję, że Hobbit: Tam i z powrotem będzie wykonany rzetelniej.

Zaangażowanie nie tylko tej samej ekipy aktorskiej, ale także załogi odpowiedzialnej za zdjęcia (Andrew Lesnie), scenografię (Dan Hennah) kostiumy (Richard Taylor), muzykę (niezastąpiony Howard Shore), czy scenariusz powodują, że tolkienowskie uniwersum, przeniesione przez Jacksona na ekran, jest bardzo spójne. Warto dodać, że większość fachowców spod bandery rzeczonego reżysera, została nagrodzona Oscarem za pracę przy Władcy Pierścieni. Jestem ciekaw, czy J.R.R. Tolkien byłby zadowolony z ekranizacji swoich dzieł. A może zareagowałby na nie tak, jak Lem na Solaris?


Dziękujemy sieci kin Cinema City za udostępnienie biletu recenzenckiego.
Autor: Jakub "Zgred" Krasny
Redakcja: Piotr "Szutter" Żurek



Data premiery: Polska: 27 grudnia (Polska) 2 grudnia 2013 (świat)
Kraj produkcji: Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Czas trwania: 2 godz. 41 min.
reżyseria: Peter Jackson
scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens


Ocena:
 
ogólna
70%
 
Ocena końcowa: 70%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj




Czy widziałeś/łaś już film Avatar?

Tak, jest rewelacyjny!
7  Głosów (35%)
Tak, jest niezły
3  Głosów (15%)
Tak, jest słaby
0  Głosów (0%)
Tak, jest beznadziejny!
1  Głos (5%)
Nie, ale się wybieram do kina
2  Głosów (10%)
Nie, czekam na DVD
0  Głosów (0%)
Nie, czekam jak będzie w TV
1  Głos (5%)
Nie mam zamiaru
0  Głosów (0%)
Mama nie pozwala mi oglądać takich filmów
1  Głos (5%)
Pomidor!
5  Głosów (25%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 32

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2933568
Dziś gości: 8
Ten miesiąc: 4101
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 176