Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa

Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia - recenzja
 19-12-2013, 23:03
 Szutter
 5298 x przeczytano

Powieść Igrzyska śmierci miała pewną przyszłość w świecie filmu. Ciekawa historia z potencjałem na dobre kino dramatyczno-przygodowe (i to z wątkiem miłosnym!), a na dodatek będąca światowym bestsellerem. Wystarczyło obsadzić tylko ładnych aktorów i hit murowany. Tak też, rzecz jasna, się stało, nawet mimo otwartej krytyki fanów książki autorstwa Suzanne Collins. Zaledwie półtora roku później, druga część cyklu podbiła srebrne ekrany całego świata. Poprzedniego reżysera, wiecznie niedocenianego Gary’ego Rossa, wymieniono na twórcę przebojowego Constantine i już niemal kultowego Jestem Legendą Francisa Lawrence’a i machina ruszyła. Bramy areny otwarto - Igrzyska czas zacząć!

Katniss i Peeta muszą odbyć Tournée Zwycięzców – obowiązkowy objazd wszystkich dystryktów, wraz z wizytą Kapitolu, który muszą zaliczyć jako finaliści zeszłorocznych Igrzysk Śmierci. Jednak podczas ich publicznych wystąpień dochodzi do zamieszek, które spowodowali łamiąc reguły zawodów. Dlatego, aby wyeliminować niewygodnych celebrytów, prezydent Snow organizuje Igrzyska na nowych zasadach – z okazji 75-lecia wybuchu buntu dystryktów, a wezmą w nich udział zwycięzcy poprzednich edycji. Bohaterowie ponownie zawalczą na śmierć i życie o przetrwanie na gigantycznej arenie, a Katniss będzie musiała zdecydować, kogo tak naprawdę darzy miłością – górnika Gale’a, czy swojego towarzysza niedoli – Peetę.

Twórcy porzucili coraz częściej stosowany, irytujący zabieg trzęsienia kamerą, dodający w zamyśle "realizmu", co wpłynęło zdecydowanie na dobre scenom akcji i na bazie dokonań poprzedniego reżysera dodali produkcji rozmachu, tworząc dobre, lekkostrawne kino przygodowe, z elementami dramatu i romansu. Prawie wszystkie błędy pierwszej części zostały naprawione, co czyni ten epizod dużo lepszym w odbiorze. Dlaczego „prawie”? Otóż…
 
…gra aktorów pozostawia wiele do życzenia.. Choć widowisko obfite jest w głośne nazwiska, największą rolę odgrywa tu historia i wizualizacje. Będąca obecnie na fali Jennifer Lawrence gra poprawnie i bez fajerwerków”, choć z werwą i swoistą pasją do krzyku i okazywania bólu (to jej wychodzi najnaturalniej). Jose Hutcherson nasuwa mi pewne nazwisko na myśl – Rasiak. Peeta jest „drewniany”, a trzy miny, które Hutcherson oferuje, niewiele zmieniają. Liam Hemsworth, ciacho do wynajęcia, właściwie nie ma tu roli – ot, pojawia się, mówi parę zdań, krzyczy z bólu, pocałuje i po sprawie – postać zupełnie nie zapadająca w pamięci. I choć bardzo chciałem docenić doskonałych aktorów starszej daty - Donalda Sutherlanda i Phillipa Seymoura Hoffmana – jak na złość, dostali oni postaci napisane na kolanie. Nikczemny prezydent Snow (Sutherland) jest zagrany bardzo dobrze, ale po prostu jest go za mało i ciężko nacieszyć się jego urokiem, a Plutarch Heavensbee Seymoura Hoffmana to kompletnie nijaki bohater, pojawiający się na ekranie raz na jakiś czas z ironicznym uśmiechem geniusza. Woody’ego Harrelsona też nie trzeba przedstawiać – zawsze przesadzony, ale zabawny i dający się lubić. Aktor wykorzystał alkoholizm i arogancję Haymitcha kapitalnie, przez co postać przypomina nieco Tallahassee z Zombielandu.

Fillm broni się jednak znakomicie, głównie za sprawą bardzo dobrych efektów specjalnych, kreatywnie przedstawionych lokacji i niezłych, dynamicznych zdjęć. Dobrze widoczna choreografia walk pozwala od razu wychwycić co się dzieje. Także muzyka Jamesa Newtona Howard'a jest na plus – pasuje do całości, dobrze komponuje się z obrazem. Scenariusz nie odbiega zbytnio od oryginału, co dodatkowo może ucieszyć fanów książkowej serii.

Nikogo chyba nie zaskoczy fakt, że trzecia część (o podtytule Kosogłos) zostanie podzielona na dwa filmy. Po Harrym Potterze, Zmierzchu, Hobbicie a teraz po wielkim sukcesie drugiego epizodu Igrzysk… wydawało się to niemal nienaturalne, żeby producenci zostawili w spokoju taką kopalnię złota. Pozostaje tylko poczekać na rezultat i mieć nadzieję, że ponownie zostaniemy mile zaskoczeni, a deser, w postaci finału cyklu, będzie najsłodszym dla oka.

Autor: Piotr "Szutter" Żurek
Redakcja: Jakub "Zgred" Krasny

Dziękujemy za udostępnienie biletu recenzenckiego sieci kin Cinema-City.

Data premiery: Polska: 22 listopada 2013
Kraj produkcji Stany Zjednoczone
Gatunek: Akcja, Przygodowy, Sci-Fi
Czas trwania: 146 min
Reżyseria: Francis Lawrence
Scenariusz: Simon Beaufoy, Michael Arndt
Muzyka: James Newton Howard
Występują: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson. Liam Hemsworth, Donald Sutherland, Woody Harrelson


Ocena:
 
Ogólna
75%
 
Ocena końcowa: 75%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj




Czy widziałeś/łaś już film Avatar?

Tak, jest rewelacyjny!
7  Głosów (35%)
Tak, jest niezły
3  Głosów (15%)
Tak, jest słaby
0  Głosów (0%)
Tak, jest beznadziejny!
1  Głos (5%)
Nie, ale się wybieram do kina
2  Głosów (10%)
Nie, czekam na DVD
0  Głosów (0%)
Nie, czekam jak będzie w TV
1  Głos (5%)
Nie mam zamiaru
0  Głosów (0%)
Mama nie pozwala mi oglądać takich filmów
1  Głos (5%)
Pomidor!
5  Głosów (25%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 30

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2933128
Dziś gości: 134
Ten miesiąc: 3661
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 152