Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa

Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Jeździec znikąd - recenzja
 30-07-2013, 13:33
 Zgred
 3208 x przeczytano

Era Dzikiego Zachodu minęła. Zwiedzanie zamkniętego w muzeum ducha przeszłości pozwala poczuć jedynie namiastkę czasów, które już nigdy nie wrócą. Na szczęście dla jednego z gości muzeum, małego chłopca, wizyta w tym miejscu będzie wyjątkowa – obfitująca w gawędę naocznego świadka starych dziejów. A opowiadaczem nie będzie byle kto, a Indianin Tonto. I trzeba pamiętać, że dla czerwonoskórych legendy i opowieści to rzecz bardzo ważna i godna szacunku.

Jeździec znikąd to wyjątkowa mieszanka. Mimo że to film przygodowy, to w prawie dwu i pół godzinnym czasie zmieściło się naprawdę wiele wątków, które powodują, że film mimo iż długi, to nie pozwala widzowi się nudzić ani chwilę. Opowieść Tonto porusza wiele tematów. Głównym z nich jest typowy motyw westernowy – ściganie wyjętego spod prawa rozbójnika - Butcha Cavendisha. Dopadnięcie go jest celem Indiania oraz Johna Reida. Bohaterowie bardzo się od siebie różnią. Reid to młody prokurator, który ledwo skończył studia prawnicze i w jego mniemaniu sprawiedliwość wygląda tak, jak traktują o tym książki wielkich myślicieli. Trochę czasu minie i sporo krwi się przeleje zanim Reid przejrzy na oczy i odkryje, że jego światopogląd bardzo odbiega od rzeczywistości. Tonto to natomiast dziwak, Indianin-odszczepieniec szukający sprawiedliwości na własną rękę, pomagając sobie przy tym głosem przodków i bóstw.

Film opowiada także o historii Ameryki – budowie pierwszej kolei Transkontynentalnej i cenie, jaką rdzenni mieszkańcy kontynentu musieli zapłacić za postęp cywilizacyjny. Bardzo widoczne jest poruszenie kwestii Indian i ich życia w dobie rozwoju cywilizacyjnego. Historia ukazana przez pryzmat niezdarnego Tonto, pozwala dostrzec jak ciężki los spadł na nich wraz z przybyciem białego człowieka na ich tereny. Jak na produkcję Disneya byłem bardzo zaskoczony, że w filmie przygodowym obfitującym w wiele scen komicznych, pojawi się tak trudna dla dzisiejszego widza, oczekującego fajerwerków na ekranie, kwestia. Jeździec znikąd posiada także wyjątkowo kiepski wątek miłosny, który na szczęście przewija się kilka razy i nie narusza bardzo wartości produkcji.

Ciężko jest uniknąć jednoznacznych skojarzeń Jeźdzca znikąd z serią Piraci z Karaibów. Doświadczony trzema częściami pirackiej serii Verbinski stworzył film bardzo podobny – seans jest długi, wielowątkowa, obfituje w wiele zwrotów akcji, pozwala widzowi cieszyć się nieprzeciętnymi efektami specjalnymi, posiada wiele scen groteskowych oraz wybitną choreografię. Podobnie jak w przypadku pirackiej sagi, za scenariusz odpowiedzialna jest para Ted Elliot/Terry Rossio, za warstwę muzyczną Hanz Zimmer, a pieczę nad wszystkimi produkcjami sprawowała wytwórnia Disney. Oczywiście najwidoczniejszym spoiwem wiążącym przygody Jacka Sparrowa z opowieścią Tonto, jest osoba Johnnego Deppa, który w obu filmach gra bardzo podobne postaci. Zarówno pirat jak i Indianin są niezwykle nieporadni, ale w swojej niezdarności okazują się geniuszami. Jak zdążyliśmy się przyzwyczaić – bohater grany przez Deppa zawsze, nawet w najbardziej absurdalny sposób, potrafi wykaraskać się z najgorszych opałów.

Zdecydowanie najmocniejszymi punktami filmu są walory wizualne – choreografia, scenografia oraz zdjęcia. Oczywiście ludzie odpowiedzialni za tę część produkcji także maczali palce w tworzeniu Piratów z Karaibów. Perfekcyjnie odwzorowany dziki zachód zapiera dech w piersiach, a wiele popisowych scen pozwala nacieszyć oko. Zdecydowanie dało się wyczuć zamiłowanie twórców do kwestii Kolei Transkontynentalnej. Tematyka filmu oraz otoczenie bohaterów pozwoliły na nakręcenie kapitalnych scen pościgów oraz walk toczących się na dachach wagonów, które aż proszą się o oklaski.

Jeździec znikąd to film, który szczerze mnie zaskoczył. Przede wszystkim przez to, że odkrywa smutne realia napływu białych ludzi do ameryki oraz sposób, w jaki wykorzystywani byli ciemnoskórzy, Azjaci oraz Indianie. Ponadto przekonał mnie fantastyczną choreografią i pomysłami na przebieg fabuły. Polecam serdecznie wszystkim, ale przede wszystkim fanom serii o piratach z karaibów, gdyż Verbinsky serwuje film, który wielbicieli Jacka Sparrowa na pewno nie zawiedzie.

Autor: Jakub "Zgred" Krasny
Korekta: Piotr "Szutter" Żurek

Dziękujemy sieci kin Cinema City za udostępnienie biletu recenzenckiego!





gatunek: Przygodowy
produkcja: USA
premiera: 19 lipca 2013 (Polska) 22 czerwca 2013 (świat)
reżyseria: Gore Verbinski
scenariusz: Ted Elliott, Terry Rossio, Justin Haythe,
muzyka: Hans Zimmer
obsada: Johnny Depp, Armie Hammer, William Fichtner, Tom Wilkinson, Ruth Wilson, Helena Bonham Carter

Ocena:
 
ogólna
80%
 
Ocena końcowa: 80%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj




Czy widziałeś/łaś już film Avatar?

Tak, jest rewelacyjny!
7  Głosów (35%)
Tak, jest niezły
3  Głosów (15%)
Tak, jest słaby
0  Głosów (0%)
Tak, jest beznadziejny!
1  Głos (5%)
Nie, ale się wybieram do kina
2  Głosów (10%)
Nie, czekam na DVD
0  Głosów (0%)
Nie, czekam jak będzie w TV
1  Głos (5%)
Nie mam zamiaru
0  Głosów (0%)
Mama nie pozwala mi oglądać takich filmów
1  Głos (5%)
Pomidor!
5  Głosów (25%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 29

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2919914
Dziś gości: 82
Ten miesiąc: 2782
Rekord gości: 2237
Gości wczoraj: 269