Valkiria Network

Terminal Główny Militarnej Sieci Valkiria to miejsce gdzie znajdziesz najnowsze informacje ze świata ogólnie rozumianej rozrywki, fantastyki i gier wideo. Poznaj nową... Lepszą Rzeczywistość! Chcesz wiedzieć więcej?

Slaider 01

Federacja V-Sieci

Valkiria Network skupia wiele stron tematycznych o różnorodnej tematyce, w tym: grach wideo, technologii, historii, literaturze i fantastyce. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 02

Dołącz do V-Sieci

Zarejestruj się w Valkiria Network! Przeglądaj i komentuj publikacje, dołącz do V-Game, zostań współpracownikiem lub redaktorem MSV. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 03

Zagraj w V-Game

Każdy użytkownik MSV w swoim profilu znajdzie zaimplementowaną grę przeglądarkową w klimacie V-Sieci. Załóż mundur i ruszaj na misję. Chcesz wiedzieć więcej?

Slider 04

Holy Potatoes!

Nasze bohaterki to ziemniaki, a cała galaktyka to jeden wielki warzywny targ. Dobry humor, kosmos, walka, dobra fabuła, to właśnie Holy Potatoes! We're in Space?!

Slider 05

Torment: Tides of Numenera

Mógłbym pisać długo o Torment, szczegółowo opisując jego fenomenalnie rozbudowany świat, przyrodę, postaci, czy fabułę, ale po co, skoro Wy sami możecie tego doświadczyć.

Slider 06

Legendarne Auta PRL

Zobacz zapowiedź nowej serii kolekcjonerskiej "Auta PRL" z klocków COBI. Wyjątkowe modele w skali 1:35 to idealny prezent dla każdego fana motoryzacji!

Slider 07

Necropolis: Brutal Edition

Ta gra to totalny, bezgraniczny i nieprzebrany skarbiec FE-NO-ME-NAL-NEJ zabawy, który otwiera się tak naprawdę dopiero w grze wieloosobowej.

Slider 08
Wywiad ze Staszkiem Mąderkiem
11-09-2008, 11:05 | 5770 x przeczytano | ARTUT

ARTUT: Stanisław Mąderek, absolwent PWSFTv i T w Łodzi, reżyser, aktor, scenarzysta, producent i kompozytor. W Polsce znany głównie z parodii zwiastunu filmowego Stars in Black, którym zrobił niezły hałas w internecie. Staszek „szybki jest” i ubiera się na czarno. O czymś zapomniałem?

Stanisław Mąderek: Niezależny kawaler bez nałogów ;)

A: Twój najnowszy film Gwiazdy w Czerni, którego zwiastun jest już wręcz pozycją kultową, tworzy się w bólach od kilku lat. Dlaczego tak długo? Kiedy w końcu doczekamy się premiery?

SM: Opóźnienie wynika z tradycyjnej, prozaicznej przyczyny – braku wystarczającej ilości środków finansowych. Nie jest tajemnicą, że film produkuję właściwie wyłącznie z własnych, zarobionych ciężką pracą pieniędzy – kosztem wielu zarwanych nocy, rezygnacji z idiotycznych, pozornie podnoszących prestiż zakupów (nie odczuwam potrzeby przedłużania sobie czegokolwiek wielkimi, drogimi samochodami), braku rozrywek, wakacji, życia osobistego oraz innych popularnych atrakcji. Inwestycja dorobku całego życia w spełnianie marzeń zaowocowała dramatyczną sytuacją finansową, potwornymi długami, zaległościami oraz niestety – wypadnięciem z rynku. W efekcie nie tylko zabrakło mi pieniędzy na ukończenie filmu, ale wręcz dosłownie – na chleb. Musiałem na jakiś czas odłożyć ambicje na półkę i skoncentrować się na pracy zarobkowej – zdobyciu nowych zleceń, pozyskaniu nowych klientów. Licznik na oficjalnej stronie filmu pokazuje, ile pieniędzy muszę jeszcze zarobić, by ukończyć Gwiazdy w Czerni. W chwili, gdy ukaże się ten materiał, z wyjściowej kwoty 250.000 pozostanie już ok. 140.000 złotych. Pracuję bardzo intensywnie, znów zarywam noce. Powoli wygrzebuję się z bagna, w które wpadłem. Uznałem, że tak samo, jak zarobiłem pieniądze na rozpoczęcie filmu – zarobię teraz na jego ukończenie. Po wielu miesiącach bezsensownego marnowania czasu na poszukanie sponsorów, była to moim zdaniem jedyna słuszna decyzja. Nie mogę w tej chwili podać konkretnej daty premiery, ale z pewnością nie poddam się i doprowadzę produkcję filmu do szczęśliwego zakończenia.

A: Dlaczego Twoim zdaniem warto będzie zobaczyć Stars in Black?

SM: A choćby z ciekawości ;). Takiego filmu z pewnością w Polsce dotąd nie wyprodukowano: sensacyjna komedia science-fiction, z ogromną ilością scen kaskaderskich, wschodnich sztuk walki, pirotechniki, pościgów, niszczonych samochodów oraz przede wszystkim – wygenerowanych cyfrowo istot z innych planet, a także innych, bardzo licznych, komputerowych efektów specjalnych. W dodatku: wszystko wyprodukowane całkowicie niezależnie, z prywatnej kieszeni, poza „głównym nurtem”. Zwariowany przykład spełniania marzeń za wszelką cenę. Nigdy nie twierdziłem, że tworzę kino ambitne, przepełnione wartościami, metafizyką, filozofią, czy modnymi akcentami patriotyczno-historycznymi. Nie będę filmami zbawiał świata. Nie uważam się za Wielkiego Artystę, przez jeszcze większe „A”. Uważam za to, że każdy wielbiciel dobrego, wesołego kina akcji znajdzie w Gwiazdach w Czerni coś dla siebie. Poza tym warto moim zdaniem zobaczyć polski film, który nie jest kolejną komedią romantyczną lub ekranizacją obowiązkowej lektury. Tak po prostu...

A: Wiem, że na planie filmu przytrafiało się wiele dziwnych i zabawnych sytuacji. Która z nich była Twoim zdaniem najbardziej wyjątkowa?

SM: Sytuacji dziwnych i zabawnych było tak wiele, że niełatwo przytoczyć jakąś jedną, konkretną. Sporo wpadek, jak i świadomych żartów z planu można zobaczyć na oficjalnej stronie filmu, w dziale ukrytym pod czarno-białym banerem: Making of Gwiazdy w Czerni, czyli filmy i zdjęcia z planu. Zdecydowana większość zamieszczonych tam filmików dowodzi, że praca na planie jest ciężka, ale potrafi też być zabawna. Nie lubię w pracy reżyserskiej opierać się na despotycznym, suchym profesjonalizmie – moim skromnym zdaniem sukces gwarantuje nie tylko zawodowstwo, ale też utrzymywanie w czasie zdjęć dobrego nastroju.

A: We wrześniu obchodzisz jubileusz 20 lat pracy zawodowej. Co w tym czasie w branży zmieniło się na lepsze a co na gorsze?

SM: Z perspektywy czasu z dużym żalem obserwuję przykre zjawisko – koleżeństwo w pracy jest wypierane przez fałsz, zawiść i wyścig szczurów. Podkładanie świń, oszczerstwa i obmowy istniały zawsze, ale chyba jednak nie na aż taką skalę. Szczęśliwie istnieją jeszcze chlubne wyjątki – ludzie, na których można polegać, którym można zaufać, od których oczekiwać można szczerych, obiektywnych, fachowych opinii, a nie, wynikających z prymitywnej zazdrości, kompleksów, niespełnienia, czy niskiej samooceny quasi-krytyk. Ze zmian pozytywnych: ogromny skok technologiczny, umożliwiający praktycznie każdemu tworzenie filmów. Dwadzieścia lat temu w tzw. „szybkim przebiegu” poznańskiego oddziału TVP, pracowaliśmy głównie kamerami filmowymi i ciężkimi, lampowymi kamerami elektronicznymi. Prawdziwą rewolucją była pierwsza kamera VHS (zwana z racji wyglądu „żelazkiem”), którą namiętnie wypożyczaliśmy na śluby – „kamerzysta” na weselnej imprezie był wtedy niesamowitą, prestiżową atrakcją. Teraz większość ludzi miała, ma lub w najbliższym czasie będzie miała kontakt z kamerą, a jeśli nie z kamerą – to choćby z rejestrującym sekwencje wideo telefonem komórkowym. Podobnie jest z możliwościami montażu oraz tworzenia efektów specjalnych. Nawet darmowe, dostępne legalnie w sieci oprogramowanie daje szansę kreowania rewelacyjnych animacji. Tak, uważam to za pozytyw, choć oczywiście konkurencja na rynku jest z tego powodu ogromna. Kolejne firmy produkcyjne i postprodukcyjne pojawiają się, jak grzyby po deszczu, ale dzięki temu wzrasta jakość usług – taki powinien być efekt zdrowej konkurencji.

A: Jak wiele w Twojej pracy zależy od komputera? Więcej czasu spędzasz przy kamerze czy przy klawiaturze i myszce?

SM:: To oczywiste, że zdecydowanie więcej czasu spędzam przy komputerze. Już sam scenariusz wklepywałem przecież z klawiatury, na komputerze powstawały też storyboardy i inne elementy prac przedprodukcyjnych. Same zdjęcia trwały łącznie ponad dwa miesiące. Postprodukcja materiału filmowego (montaż, tworzenie komputerowych animacji i efektów specjalnych) pochłonie kilka razy więcej czasu. Nie można też zapominać o udźwiękowieniu, postsynchronach, muzyce. Mniej więcej połowa prac postprodukcyjnych jest już wykonana, ale też sporo jest jeszcze do zrobienia. Postępy można śledzić na bieżąco, wchodząc na stronę http://stars-in-black.pl , na którą serdecznie zapraszam.

A: Dziękuję serdecznie za rozmowę! Do zobaczenia na premierze!


Autor: Artur „ARTUT” Machlowski
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski


Informacje dodatkowe:
 
 

Powiązane linki:
 
Gwiazdy w Czerni

 
 


 
25-11-2008, 17:54 | XeroBoy | Komentarzy w sumie: 1286
Kasa...


 
12-09-2008, 11:21 | Wiewiór | Komentarzy w sumie: 942
Ja też mam nadzieję na jak najszybsze rozwiązanie kwestii Stars in Black i oglądnięcie filmu w wersji pełnometrażowej. Powodzenia!


 
11-09-2008, 19:56 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1070
Dlaczego zawsze chodzi o kasę? A może by tak zrobić ogólnopolską ściepę? Albo z przyszłej niedzieli cały dochód z tacy księża przeznaczyliby na Stars in Black.
Trzymam kciuki, bo film urósł już do miana "kultowego"(choć akurat to słowo już nie jest trendy) i wszyscy czekamy na niego niecierpliwie.

PS: Czasami, Arturze, jak chcesz to potrafisz zrobić coś fajnego.


Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   $$5#3... transmisja przerwana...