Ten serwis używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz terminal może działać lepiej. Chcesz wiedzieć więcej?
Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Aparatus - recenzja
Czwarty tom opowiadań Andrzeja Pilipiuka!
 15-02-2012, 18:57
 Zgred
 10445 x przeczytano

Aparatus. Curiosum. Unikat. Czy warto go w ogóle dotykać? Warto! Otwórz i wsłuchaj się w echo dawno minionych wydarzeń.

Na tę książkę czekałem dwa lata. Początkowo nie wiedząc czy w ogóle zostanie napisana, w głębi duszy liczyłem, że kiedyś się ukaże. Zdecydowanie warto mieć swoje literackie marzenie! Od kiedy pierwszy raz miałem styczność z antologią Andrzeja Pilipiuka 2586 kroków jestem spragniony opowiadań pisarza i chcę więcej, więcej i więcej…

Swoją przygodę z twórczością Wielkiego Grafomana zacząłem, co prawda od Operacji Dzień Wskrzeszenia, ale to zbiory opowiadań są moim zdaniem najlepszymi w dorobku autora. Tematyka utworów, dobór tekstów, sposób prowadzenia narracji, kreacje bohaterów oraz wreszcie kapitalna oprawa graficzna Fabryki Słów składają się w jedną doskonałą całość. Jeśli ktoś chce ode mnie pożyczyć ciekawą pozycję do przeczytania, bez wahania pierwszy ruch ręki kieruję w stronę 2586 kroków.

Aparatus. Twoja przepustka do świata ludzi i zdarzeń, których istnienia nawet nie podejrzewasz.

Jest kilka książek, które w swoim życiu czytałem z wypiekami na twarzy nie potrafiąc się od nich oderwać. Aparatus zdecydowanie należy do tej grupy. Pochłanianiu lektury przeze mnie towarzyszył smutek związany z malejącą liczbą kartek papieru znajdujących się w mojej prawej ręce.



Wiele osób zarzuca pisarzowi monotonność i powielanie w kółko tych samych motywów w opowiadaniach. Faktycznie wszystkie cztery tomy utrzymane są w podobnej tematyce i schemacie, a jeśli ktoś do tej pory nie polubił stylu pisarza oraz jego opowiadań to Aparatus na pewno nie przypadnie mu do gustu. Andrzej Pilipiuk dobrze czuje się w pisaniu o podróżach w czasie, Norwegii, Rosji carów, tajemniczych chorobach i przedmiotach, drzewach, dzwonach… Nie ważne, w jakiej kombinacji pomieszałby te wszystkie elementy, to opowieści tworzy niezwykle ciekawie i do tej pory mnie nie znudziły, ani nie zniechęciły.

Pozwolę sobie na małą uwagę. Nie podoba mi się to, że zbiory (2586 kroków, Czerwona Gorączka, Rzeźnik Drzew i Aparatus) są nazywane „bezjakubowymi”. Według mnie trochę ubliża to dziełom, a autora trochę szufladkuje jako twórcę jednej postaci.

W skład antologii wchodzi osiem opowiadań, w tym cztery wcześniej publikowane. Tradycyjnie już przeżywamy kilka podróży z doktorem Skórzewskim – dokładnie trzy (Ostatni Biskup, Choroba Białego Człowieka, Dzwon Wolności). Ponadto poznajemy Roberta Storma, któremu towarzyszymy także w trzech epizodach (Ośla opowieść, tytułowy Aparatus oraz Księgi Drzewne). Pozostałe dwa (Za kordonem. Lwów, Staw) dopełniają całość nie ustępując poziomu wymienionym wcześniej.



Skórzewskiego po raz kolejny czekają trudne zadania. W Chorobie Białego Człowieka znów będzie walczył z enigmatyczną epidemią. W tym opowiadaniu pojawia się, często ostatnio poruszany przez autora, motyw wampirów. Mimo oklepanego tematu jest to mocna pozycja w antologii. Ostatni biskup to opowieść, która najbardziej przypadła mi do gustu i uważam za jedną z lepszych w dorobku autora. Do doktora, podczas monotonnej pracy, trafia ciężko ranny (wykastrowany), a ponadto fatalnie zszyty mężczyzna, który przekazuje mu przed śmiercią ostatnią wolę. W dzień później Skórzewski rusza w poszukiwanie tajemniczego ostatniego biskupa i ukrytego monastyru.
W Dzwonie wolności odkrywa zaś tajemnicę dzwonu zwiastującego upadek carów.

Obok wspomnianego wyżej doktora Skórzewskiego pojawia się nowy bohater Robert Storm. Jest on ciekawym tworem i ewidentnie przejawiają się w nim fascynacje oraz wykształcenie Andrzeja Pilipiuka. Storm to kolekcjoner ciekawych i tajemniczych przedmiotów, niezwykle pracowity i posiadający sporą wiedzę, którą z każdą stroną stara się poszerzać. Autor stawia przed nim trudne zadania, ale bohater najwidoczniej dobrze czuje się mogąc sprawdzić swoje umiejętności łączenia faktów z historią zbieranych przez siebie rekwizytów. Ponadto jest niezwykle sympatyczny i lubiany przez ludzi, z którymi obcuje.

W antologii Robert Storm rozwiązuje zagadkę osłów lipardyjskich i podąży śladem najbardziej znanej książki Carlo Collodiego „Pinokio”. Innym razem wyrusza na poszukiwanie świerku lutniczego, który wedle podań starych mistrzów fachu jest najlepszym drzewem do produkcji instrumentów. W tytułowym Aparatusie rozwiązuje zaś zagadkę tajemniczego mechanizmu kupionego na swoim ulubionym targu staroci. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale rozwiązanie jest bardzo zaskakujące i pomysłowe. Podsumowując – polubiłem bohatera i mam nadzieję, że będę mógł jeszcze przeczytać o Stormie.


Za kordonem. Lwów. Jest barwną opowieścią o wyprawie byłego polskiego żołnierza Zygmunta Winnickiego, który jako delegat Komunistycznej Partii USA (co jest oczywiście przykrywką) wyrusza do Lwowa po II wojnie światowej. Dostaje dobrze opłacone zadanie przechwycenia niezwykle niebezpiecznej maszyny, która źle wykorzystana może drastycznie zmienić obraz świata.

Staw, moim zdaniem najgorsze opowiadanie w zbiorze, to kolejne w twórczości autora (jak np. w opowiadaniu Rzeźnik Drzew) odniesienie do mitycznego stwora Cthulhu. Akcja dzieje się w Warszawie czasu II wojny światowej, a potwór daje w kość niemieckim okupantom.


Podsumowując całość, polecam tę książkę przede wszystkim tym czytelnikom, którzy mieli już styczność ze zbiorami opowiadań Andrzeja Pilipiuka (głównie chodzi mi o pierwszy z nich – 2586 kroków). O ile każdy z tekstów można czytać osobno, tak wydaje mi się, że Aparatus, a w tym utwory o Skórzewskim nie podobałby mi się tak, gdybym nie znał tej postaci z wcześniejszych przygód. Oczywiście nie twierdzę, że zbiór nie przypadnie do gustu nowemu czytelnikowi Wielkiego Grafomana. Na koniec po raz kolejny zwrócę uwagę na oprawę graficzną Fabryki Słów. Wszystkie cztery antologie pięknie prezentują się na półce, gdyż utrzymane są w jednej konwencji. Myślę, że nie jeden pisarz w Polsce zazdrości Pilipiukowi tak fantastycznego wydania. Ukłon w stronę Daniela Grzeszkiewicza, który w swoich ilustracjach świetnie oddał atmosferę każdego z epizodów.

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji!
Autor: Jakub "Zgred" Krasny
Redakcja: Wojciech "diedia" Dziedzic



Autor: Andrzej Pilipiuk
Tytuł: Aparatus
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: listopad 2011
ISBN-13: 978-83-7574-649-5

Informacje dodatkowe:
 
 

Ocena:
 
Ogólna
100%
 
Ocena końcowa: 100%
 

Komentarze:


 
15-02-2012, 19:31 | ARTUT | Komentarzy w sumie: 4644
Świetna książka, świetna recenzja! Kubuś... znakomicie piszesz! Liczę na więcej Twoich tekstów.

Warto jeszcze dodać, że twardookładkowe wydanie to prawdziwy majstersztyk! Brawa dla Fabryki!



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na Oficjalnej Stronie Andrzeja Pilipiuka.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie




Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 31

Statystyki wizyt:
Wizyty: 2952089
Dziś gości: 532
Ten miesiąc: 5661
Rekord gości: 11493
Gości wczoraj: 252