Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Nowy Jork - recenzja 19. dodatku do Neuroshimy
 08-03-2012, 09:27
 Narmo
 4699 x przeczytano

Dziwna sprawa – na blisko 20 dodatków wydanych na przestrzeni 9 lat, zaledwie 3 to nationbooki. W takim tempie, dopiero za 27 lat będziemy mieć komplet. Ale chyba nie o tym chciałam napisać.

Odkąd pamiętam, kibicowałam Portalowi. Dlaczego? Zdaje się, że przez charyzmę Trzewika, który swego czasu wybił się ponad resztę mózgów fandomu (takie było moje wrażenie na żywo). Ci, którzy się dziwią, niech wezmą pod uwagę, że pierwszy kontakt z Trzewikiem miałam na Krakonie 2003. Dziwnym trafem, miała tam miejsce premiera nowego, polskiego erpega (Neuroshima), na stoliku w korytarzu walały się kartoniki do Machiny, a obsługa stoiska robiła wielkie oczy na widok mój i Gabi_MAG. Oprócz Kryształów Czasu, Oka Yrryhedesa i Zły Cień: Kruki Urojenia, nie było chyba typowo polskiej gry. A jako, że lubię polskie inicjatywy, polubiłam Portal. Bo był tam taki Trzewik, który z pokerową miną wtrącał się na prelekcji promującej Neuroshimę, rozbawiając wszystkich do łez (no może z tym ostatnim przesadziłam). Zrobiło to na tyle dobre wrażenie, że na długie lata pokierowało moim portfelem. Zaowocowało też w niedługim czasie zbiorowym zamówieniem Neuroshimy w moim mieście. Sześć podręczników trafiło w ręce ludzi zarażonych moim entuzjazmem.

Powiedzmy sobie szczerze, nie mam na półce wszystkich dodatków. Powód jest prozaiczny – nigdy nie udało mi się dłużej pograć w świecie Neuroshimy. Natomiast materiały czytało się przednio. Podręcznik, który wciągał jak dobra książka i dodatki, żywo rysujące postapokaliptyczną rzeczywistość, sprawiły, że mimo wszystko NS jest bliska memu sercu. Ostatnie suplementy w szczególności były bardzo inspirujące. Także, z tym dobrym nastawieniem usiadłam przy Nowym Jorku.

Okładka i ilustracje w środku – to pierwsze co przejrzałam. Okładka jaka jest, każdy widzi. Wizualnie nie najgorsza, lecz plakatu bym z niej nie zrobiła. Mieszanka czarno-białych i kolorowych ilustracji, wydrukowanych w odcieniach szarości, zrobiła na mnie takie sobie wrażenie. Z grafiką komputerową, robioną w pełnej gamie kolorów, a potem wrzuconą w szarości jest pewien problem – traci ona sporo w odbiorze. Osobiście wolałabym, żeby takie ilustracje zostały robione od razu w szarościach (najlepiej tak do 16 odcieni). Byłoby to bardziej przejrzyste.

Napisałam już blisko 2 tys. znaków i ciągle narzekam, co? Niestety, zawartość dodatku mi się nie podoba. Jakkolwiek zawsze nastawiona jestem pozytywnie – tym razem zabrakło mięska, które lubię najbardziej. Jasne, o gustach się nie dyskutuje, ale postaram się wam wyjaśnić, czemu już raczej po Nowy Jork nie sięgnę.

Wizja rozciągnięta przed nami już w pierwszym rozdziale – wojsko, które przetrzepie cię i wyciągnie łapówki dwadzieścia razy, zanim dojedziesz chociażby do miasta. Niestety, mnie to podchodzi jakimś MG sadystą, ewentualnie mało doświadczonym, który uważa, że graczy trzeba z miejsca udupić. Postapokalipsa postapokalipsą, ale ja bym wolała pobawić się akcją, a nie być pomiataną przez armię. Być może coś źle zrozumiałam, ale co chwilę narrator podkreśla, że armia może cię sklepać bez powodu, a i lepiej kilku niewinnych rozstrzelać, niż drania przepuścić przez sito wymiaru sprawiedliwości.

Kolejna sprawa to brak kolorytu. Pomimo pewnych miejsc, które mają jakąś swoją charakterystykę, to jednak wszystko rysuje się w podobnych barwach. Trochę brak mi tu różnorodności. Albo za mało jest miejsca do fajniejszego opisania lokacji, albo gawędziarz nie gawędzi już tak, jak kiedyś.

Na pewno sporym plusem są materiały dodatkowe, które nie zmieściły się do książki, ale udostępniane są na stronie Portalu. Taki stuff z pewnością będzie smakowitym kąskiem, zarówno zachęcającym do zapoznania się z dodatkiem, jak i do rozegrania kolejnej przygody.

Podsumowując – dodatek jest dobrze napisany i z pewnością można wyciągnąć z niego mnóstwo pomysłów. Nie zmienia to faktu, że mi nie podszedł. Po prostu wolę dzikie bandy, anarchię i pustkowia, zamiast zgruzowanych miast z ich anomaliami.

Autor: Narmo
Redakcja: paulina wasik


Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Tytuł: Neuroshima #19 - Nowy Jork
Autor: Wojciech Doraczyński, Rafał Szyma
Ilustracje: Michał Oracz, Piotr Foksowicz, Michał Sztuka, Mateusz Bielski, Agnieszka Osipa, Tomasz Górnicki, Barbara Trela-Szyma, Mariusz Gandzel
Liczba stron: 128
Wydawca: Portal
Cena: 37.00 zł



Ocena:
 
Ogólna
60%
 
Ocena końcowa: 60%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj


Copyright © 1998-2017 Valkiria Network | Development by Damian Szymański Entertainment
kontakt z redakcją | formularz kontaktowy | nota prawna | bannery i logo | pomoc