Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Bestiariusz: Bestie - recenzja
 14-12-2008, 22:12
 Ściemniak
 7561 x przeczytano


Wreszcie, po długim oczekiwaniu i po pewnej obsuwie premiery (druga połowa października? Ekhem...) do sklepów, a przez nie do naszych rąk, zawitał Bestiariusz: Bestie. To już piętnasty z kolei dodatek do postapokaliptycznej gry fabularnej Neuroshima, a zarazem drugi z serii bestiariuszy. Po raz kolejny Mistrzowie Gry zostali wyposażeni w pokaźny zestaw śmiercionośnych narzędzi, jakimi są wszechobecni wrogowie. W poprzednim odcinku mieliśmy okazję poznać co ciekawsze zabaweczki prosto z warsztatu Molocha. Tym razem dane nam będzie przyjrzeć się niemniej groźnej faunie – „te, co skaczą i fruwają” wkrótce zdrowo napsują krwi biednym Graczom za pomocą swych kłów i pazurów.

Na początku można znaleźć mały przewodnik, jak korzystać z Bestiariusza. Przyda się tym, którzy z częścią o maszynach się nie zetknęli, choć nawet i szczęśliwi (cóż, nie jestem pewien, czy tacy znowu szczęśliwi – przyp. red.) posiadacze owego podręcznika mogą tu śmiało zajrzeć. Ogólny opis fauny, trochę o historii i eksperymentach, a także niemałe objaśnienie zwierzęcych zachowań (w końcu zwierzak to nie maszyna, więc będzie polegał na instynkcie, a nie działał zgodnie z oprogramowaniem) i garść bonusów, które uatrakcyjnią każdego przeciwnika – oto wstęp. Warto też wspomnieć o pewnej nowości wprowadzonej przez twórców – małych symbolach przy opisie każdego zwierzaka. Są to oznaczenia w ogólny sposób charakteryzujące każdy przypadek – czy jest to superdrapieżnik czy byle przeszkadzajka czy woli nocny tryb życia itp. Rzecz jest o tyle przydatna, że gdy będzie nam potrzebny dany typ przeciwnika nie musimy już dokładnie wczytywać się w opis i statystyki – wystarczy poszukać na początku opisu odpowiedniej ikonki. Proste i bardzo pomocne. To pierwszy duży plus.

Cała część traktująca o potworach jest – do czego zdążyła nas przyzwyczaić pierwsza odsłona – podzielona na kilka kategorii. I tak mamy potwory pustynne, wodne, występujące na otwartym terenie i tylko na obszarze Neodżunglii oraz efekty eksperymentów. W każdej kategorii mamy kilka przykładów potworków. Znajdą się tu olbrzymie skorpiony, wielkie ośmiornice, pustynne węże czy jaguar. Trafiło się nawet kilka roślin. Niektóre bestie zdecydowanie wybijają się ponad resztę – np. eksplodujące tapiry, groźna broń biologiczna o nazwie hydromorf, z pozoru niewinny puszek oraz zabójcza, pająkopodobna tekla (tak, to monstrum z okładki). Moim faworytem pozostaje jednak pożeracz genów, prawdziwa okropność wchłaniająca DNA pożartych stworzeń – z tułowia wystają jej kończyny i głowy różnych zwierząt – swoich ofiar. Jak dla mnie jest to bestia, która najbardziej trzyma neuroshimowy klimat i godna jest tego, by postawić ją na półce obok Nocnego Łowcy i Croats. Zdecydowanie należy pochwalić rysowników, którzy odwalili kawał dobrej roboty – rysunki tych wszystkich okropności są naprawdę (nie)przyjemne dla oka. Ukłon należy się też autorom tekstów – cała treść opowiadana jest przez kilka postaci, w które wcielili się twórcy Neuroshimy – znalazło się też miejsce dla fanów. Teksty stoją na wysokim poziomie, zastanawia tylko jedna rzecz – dlaczego „ziomalstwo” ustąpiło miejsca akademickiemu językowi? OK, może i „biocenoza” kojarzy się uczniowi byle gimnazjum, ale jakoś dziwnie wygląda w tej grze, nastawionej w pewien sposób na luz. W każdym bądź razie, całość prezentuje się całkiem nieźle.

Trzeba jednak wspomnieć tu o kilku minusach całego podręcznika. Po pierwsze: nazwy. Może i czepiactwo, może i ciężko byłoby wymyślić coś lepiej brzmiącego ale jak dla mnie korzec, kopacz, zadrutowany goryl czy sęp popromiennych pustyń nieco drażnią uszy. Drugim minusem są niektóre pomysły – taka np. bagienna ośmiornica jest żywcem wyjęta z pierwszej części „Władcy Pierścieni” (pamiętacie Czatownika przed bramą Morii?), nie mówiąc już o tym, że wspomniana wcześniej czwórka bardziej kojarzy mi się z jakimś bestiariuszem do któregoś z niezliczonych światów d20 niż z prawdziwą Neuroshimą.

Podsumowując, jest to kawał dobrego podręcznika, pozycja obowiązkowa w rękach każdego Mistrza Gry. Nie ma więc co zwlekać, tylko zaopatrzyć się jak najszybciej w egzemplarz i czym prędzej zarzucić Graczy gradem ogromnych modliszek, zmutowanych pająków i Bóg raczy wiedzieć, jakiego paskudztwa.

I pamiętajmy, że przed nami jeszcze dwie obiecane części Bestiariusza...

Redakcja: Hendley

Informacje dodatkowe:
 
 

Ocena:
 
Ogólna
85%
 
Ocena końcowa: 85%
 

Komentarze:


 
23-12-2008, 19:37 | Ściemniak | Komentarzy w sumie: 4
Ekhem.... :P
Wybaczcie ten "drobny błąd" - mogłem trochę się dokładniej przyjrzeć całości- nie było wtedy niepotrzebnych zgrzytów.
Wybaczcie "humanowi" :P


 
22-12-2008, 22:10 | Damrok | Komentarzy w sumie: 30
Grunt, że poprawione i nie kaleczy już ocząt swą awangardową formą :P


 
19-12-2008, 10:52 | Hendley | Komentarzy w sumie: 266
Goń się, leszczu :P Krytykować zawsze najłatwiej...


 
17-12-2008, 19:09 | Damrok | Komentarzy w sumie: 30
Akademickiemu języku?

Rozumiem, że Valkiria nadal się śmieje z Donaldu Tusku i jego wyprawy do Peru


 
15-12-2008, 20:34 | Narmo | Komentarzy w sumie: 382
zastanawiam się jak tam w praktyce jest z zawartością... bo mam wrażenie, że przy tej ilości bestiariuszy muszą znaleźć się zapychajki. mam nadzieję, że nie jest ich dużo ;P


 
15-12-2008, 18:45 | Ściemniak | Komentarzy w sumie: 4
No cóż, przyznać trzeba, żeś się postarał:D bdb :P


 
15-12-2008, 16:33 | XeroBoy | Komentarzy w sumie: 1286
Fajny text :)



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj