Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Płonące Siodła - recenzja
 07-06-2007, 18:24
 Hendley
 3977 x przeczytano




Płonące Siodła pojawiły się na horyzoncie zgodnie z oczekiwaniami i pomknęły naprzód z prędkością dobrego ścigacza, zostawiając za sobą jedynie kurzawę piasku. To moja jedyna, acz przyznaję – kiepska – wymówka, usprawiedliwiająca fakt, że ten tekst powstaje tak późno. Ostatecznie od premiery Siodeł minęło już kilka ładnych miesięcy. Jednak, aby być w porządku wobec autorów oraz tych jeszcze większych spóźnialskich, postanowiłem w kilku akapitach opowiedzieć co nieco o wciąż nowej (hej, to dopiero pierwszy numer) gazetce z postatomowego Detroit
 
Żeby tradycji stało się zadość, zacznę od krótkiego wprowadzenia do tematu – a nuż ktoś tu dopiero zaczyna swoją przygodę z Neuroshimą. Płonące Siodła to nic innego jak kolejny twór zagorzałych fanów owego znakomitego systemu. Mało tego, że to następny projekt fanowski – jest to także kolejny, który przybrał formę czasopisma. Tym razem w nasze ręce trafia magazyn z Detroit – miasta, które, tak samo jak Vegas, nigdy nie śpi, gdzie warkot silników słychać przez okrągłe dwadzieścia cztery godziny na dobę i gdzie chciałby umrzeć każdy, kto ma choć odrobinę stylu. Oto Płonące Siodła – najszybsze pismo dla najtwardszych twardzieli (lub lasek, szukających zatrudnienia w charakterze modelki).
 
To, co naprawdę ucieszyło mój wzrok, to bogactwo każdej strony. Przestrzeń pisma została naprawdę świetnie zagospodarowana. Nie znalazłem tu ani jednej kartki, którą zajmował by surowy tekst – tu zdjęcie, tu obrazek, tu z kolei jakaś ramka. Zarazem strony nie są przeładowane, zaś tekst dobrze kontrastuje z gładkim tłem, przez co lektura nie męczy oczu. Czyta się zatem bardzo przyjemnie. Teraz kolej na więcej szczegółów, czyli co można przeczytać w tym numerze. Osobiście polecam tytuły z okładki (bardzo ładnej nawiasem mówiąc). „Double Wheel Festival” – brzmi klimatycznie, więc trzeba chociaż rzucić okiem; „Sprawdź czy jesteś frajerem” – takie rzeczy trzeba czytać; „Ranking alkoholi” – cóż, w najgorszym razie dobry pomysł; i wreszcie „Dosiądź mustanga” – jak łatwo zgadnąć tylko dla dorosłych, czyli… a nie, przepraszam, to tylko podtytuł gazetki…
 
Nie widzę większego sensu opisywać każdego artykułu z osobna. Będzie naprawdę dość, jeśli szczerze i uczciwie powiem, że teksty są naprawdę fajne, napisane z dużą dawka humoru i chce się je skończyć, skoro już się zaczęło. Na uznanie zasługuje nie tylko jakość tekstów, nie tylko ich ilość – w sumie dostajemy 40 stron z krwi, kości i oleju silnikowego – ale także ich różnorodność. Mamy tutaj zarówno relacje ze zlotu motocyklistów, luźne felietony (nawet taki specjalny, o niczym, pisany jak zapewniają autorzy pod wpływem ziela), kilka wywiadów, kącik z listami od czytelników i dowcipami, ba, są nawet wyniki ankiety „Co ludzie wieszają pod wstecznym lusterkiem”. Jeśli to komuś nie wystarcza, to poczekajcie do następnego numeru.
 
Zbliżając się do końca tej skrótowej analizy, powiem jeszcze tylko słówko o tym, co naprawdę urzekło mnie w Siodłach. Reklamy. Mnóstwo reklam. Tak samo jak w oryginalnym podręczniku podstawowym do Neuroshimy, takie ozdobniki niesamowicie oddają klimat otoczenia. Aha, tym razem to już rzeczywiście ostatnia kwestia, którą poruszam. Dostałoby mi się, jakbym zapomniał, a kumple na bank by mnie wyśmiali. Za co jeszcze lubię Płonące Siodła? Za to, że w dzisiejszym szalonym pędzie do tak zwanego równouprawnienia, autorzy pamiętali, że nie tylko kobiety, ale także faceci mają potrzeby. Kojarzycie oficjalny Wyścig? Jeśli nie, to wasza strata, którą macie szansę nadrobić dzięki Siodłom. Korzystając z okazji – grafikom PS dziękuję i gratuluję.
 
I to już tyle ode mnie. Resztę możecie ocenić tylko sami. Ja w każdym razie gwarantuję, że przeciętny fan Neuroshimy nie będzie żałował czasu ani na pobranie tych kilkunastu megabajtów ani na samą lekturę. To znaczy, jeśli można powiedzieć, że czyta się obrazki… Albo jeśli ktoś nie lubi czytać.
 
Redakcja: Hipiss

Informacje dodatkowe:
 
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie