Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
  
Latający Cyrk Edgara
 13-05-2006, 00:21
 dudziak
 4492 x przeczytano

A teraz coś z zupełnie innej beczki, koleś, zwłaszcza w naszej kochanej Zasranej Ameryce. Słyszałeś kiedyś o trupach cyrkowych? Ha, mi nie chodzi  o resztki cyrkowców gnijące gdzieś na pustyni tylko o siłaczy, ludzi gumy, kobiety z brodą i inne dziwadła. Nie słyszałeś? To nadstaw ucha i zapamiętaj dobrze bo to niezła historia.
Pół świata trafił szlag, ale ludziska nadal potrzebują rozrywki, a nie wszyscy przecież chcą i nie wszystkich stać na to aby brać prochy, ścigać się czy co tam kto lubi. I to właśnie świetnie wyczuł Edgar. Nie wiem skąd ten gość pochodzi, ale ma niezły łeb, cwaniak z niego. Wymyślił sobie, że założy cyrk i będzie jeździł od wsi do wsi, od miast do miasta i tak sobie zarobi, nieźle nie? W dodatku prawie wcale nie mają konkurencji.  Zebrał  kilku znajomych, którzy mieli odpowiednie talenty i ruszyli w świat. Kilka lat już tak jeżdżą, ich grupa stale się powiększa, a to o nowego członka, a to o jakieś dziwne (jeszcze dziwniejsze niż te które widuje się  na codzień) zwierzę, które uczą sztuczek. Wyrobili sobie już sporą renomę, są sławni i rozpoznawani na całym niemal zachodzie. Co więcej naprawdę z tego żyją, skromnie ale zawsze. Za występy dostają od widzów żywność, paliwo, nocleg i co tam potrzebują. Często zresztą otrzymują coś co im się nie przydaje, ale opychają to gdzieś indziej. Naprawdę łebskie chłopaki. Tak więc ich trupa ma się jak najlepiej. Ludzie szczodrze nagradzają tych, którzy choć na chwilę pozwalają im zapomnieć o tym jak beznadziejnie jest wkoło. Aha, byłbym zapomniał nazywają się Latający Cyrk Edgara. Brzmi znajomo? Mi, kurde jakoś też, ale nie wiem skąd.
Pewnie jesteś ciekawy jak to wszystko wygląda? Jak widziałem ich jakiś rok temu, byli  sporą grupą. Było ich ze dwadzieścia kilka osób, zresztą ta liczba stale się zmienia, a to się ktoś odłączy, a to dojdzie. Są otwarci na nowe talenty, więc jeśli umiesz załadować pistolet stopami i tak samo z niego wystrzelić, to śmiało się do nich zgłaszaj. Rzecz jasna mają transport - samochody, kolorowe, pstrokato umalowane jak na cyrkowców przystało. Głównym i najbardziej rozpoznawalnym pojazdem jest ciężarówka, z wymalowanym na boku logiem cyrku, pstrokatym i kolorowym oczywiście. Mówię ci jak walą przez pustynię, to aż oczy bolą od żółtego, czerwonego i pomarańczowego koloru. W tych wozach mają cały dorobek, służą im za transport, za mieszkanie, za stoiska, za sceny do występów, słowem za wszystko. Jak przystało na kogoś kto odważył się podróżować w dzisiejszych czasach, umieją nie tylko zginać gwoździe i wykonywać akrobacje na linach. Każdy tam potrafi z czegoś strzelać, lub chociaż walczyć nożem. Często też najmują sobie ochronę, bo bogate zapasy, które ze sobą wożą przyciągnęły już wiele gangów. Wielu ma chrapkę na ich dobra, póki co kończyli marnie.  
Pewnie jesteś ciekawy kto jest kim w tej grupie? A jasne, opowiem ci o nich, przynajmniej o tych, których pamiętam.
 

Edgar

Założyciel całej grupy, dziwny gość. Robi za szefa, cherlawy, zazwyczaj w czarnym, zniszczonym i zakurzonym fraku który wygrzebał niewiadomo skąd, oraz żółtym cylindrze też niewiadomego pochodzenia. Kiedyś miał do tego elegancką laskę, ale połamał ją komuś na łbie. Opowiadał mi o tym, publika w Teksasie wkurzyła się, że Siłacz Terry  pochlał jak świnia i nie wstał na występ. Oprócz takich wypadków, Edgar jest zwykle spokojny, apatyczny nawet. Lubi pociągnąć sobie dobrej gorzały, w dodatku to miłośnik starej poezji. Jak się upije, to masz zapewnioną całonocną recytację. Złapał i oswoił kiedyś kruka, nazywa go po prostu… Kruk. Marzy mu  się żeby Kruk zaczął gadać. Nosi ze sobą stareńkie Magnum 44, ale diabelnie nie lubi go używać.
 

Siłacz Terry

Ten gość jest wielki. Naprawdę wielki. Zajebiście wielki. Po prostu gigantyczny. Jeden z pierwszych, którzy przyłączył się do Edgara gdy zaczynali karierę. Towarzyszy mu do dziś. Darzy szefa cyrku szczerą przyjaźnią, zresztą odwzajemnianą. Oboje są gotowi poświęcić dla siebie niemal wszystko. Terry na swoich pokazach robi to, w czym jest najlepszy. Czyli Wygina metalowe pręty, łamie gwoździe, dźwiga ciężary. Widzowie są wniebowzięci, panny do niego wzdychają, mężczyźni patrzą z podziwem. Efekt potęgują tatuaże, pokrywające całe ramiona… potrafi w dodatku tak ruszać mięśniami, że syrena na bicepsie rusza ogonem. Tak, tę sztuczkę też prezentuje, jak go spotkasz i będzie w dobrym humorze, to może nawet pokaże ci ją za darmo. Największą jednak zagadką dla wszystkich jest stary tatuaż, zrobiony  prymitywną metodą. Znajduje się na potężnym karku Terrego. Przedstawia koło przecinane przez równoległe, poziome linie. Siłacz nie wie skąd pochodzi, a twierdzi że ma go od kiedy pamięta. Wychował się sam, włócząc się po pustyni z różnymi gangami czy handlarzami, dopóki nie spotkał Edgara. Nie zna swoich rodziców, nawet nie wie z jakich rejonów pochodzi. Że co? Pokaż. Tak, o takim symbolu właśnie mówiłem! Skąd go znasz? Mówisz, że widziałeś kiedyś plemię dzikusów, które zdobiło tym namioty, naczynia, broń i święte totemy? Słowem prawie wszystko co mogli zdobić? Dziwna sprawa, może Terry jest kimś, kim nawet nie podejrzewa być. No nic, w każdym razie zapamiętaj jedno. Łatwo go wkurzyć, a przecież jest wielki, naprawdę wielki. 
 

Michael

Michael to dziwny facet. Zawsze chciał być drwalem, ale nigdy nie udało mu się zrealizować marzenia. Za to świetnie posługuje się nożami. Rzuca, tnie, kłuje, podrzyna gardła, słowem pełny asortyment. Zanim trafił do grupy, był związany z jednym z wielu kościołów z Salt Lake City. Potem pokłócił się z przywódcą i postanowił odejść, a że nie zwykł odchodzić z pustymi rękami, to chciał wziąć wynagrodzenie za to, że „tyle z tymi idiotami wytrzymał”. No i wiązł sobie… przyczepę wypełnioną po brzegi rozmaitym sprzętem elektronicznym. W dodatku podczas „brania wynagrodzenia” załatwił kilku byłych braci na amen, jeśli można tak powiedzieć. Sprzęt już dawno opchnięty, ale podobno byli współwyznawcy do dziś go szukają, wysyłają w ślad za nim kolejnych ludzi, obiecują za jego głowę sporą nagrodę. Dlatego też cyrk nie pokazuje się w okolicach Salt Lake City, zresztą tam mieszkają same religijne sztywniaki. Nie dla nich cyrkowe rozrywki. Michael pochodzi z Teksasu, więc i wygląda jak z Teksasu. Kapelusz, flanelowa koszula, kamizelka. Tylko rewolweru nie nosi, bo woli swoje noże. A upycha je wszędzie, przypina do pasa, chowa w cholewie buta, pod kamizelką… a ma ich najróżniejsze rodzaje. Bojowe, do rzucania, sprężynowce. I właśnie nożami popisuje się na pokazach, zwłaszcza rzucanie upodobała sobie publiczność, a miota nimi Michael diabelnie celnie. Z zamkniętymi oczami potrafi trafić w kawałek deski, który trzymasz nad głową i zrobi to z każdej sensownej odległości i z każdej pozycji. Po prostu rzeczy, które wyprawia z nożami są niesamowite, chciałbym mieć takiego gościa przy sobie, gdyby na środku pustyni skończyła nam się amunicja. Michael często ma własne poglądy na wiele sprawy, które różnią się od opinii Edgara. Kłócą się bez przerwy, ale obaj się sobie potrzebni, więc się nie rozstają. Nawet gdy Edgar wyzywa go od „religijnych świrów”, a Michale rzuca nożami w Kruka. Aha, byłbym zapomniał, w jego pokazach często towarzyszy mu dziewczyna, Gibka Anna, robi to choć nie cierpią się oboje i to tak, że aż miło popatrzeć.
 

Gibka Anna

Gibka Anna ma kilka ról w Latającym Cyrku Edgara. Po pierwsze robi za „człowieka gumę”, zwija się, skręca, wiąże ciało w supeł. Coś pięknego, widok smakowity, polecam twojej uwadze. Wszyscy faceci na widowni szaleją, gdy Anna daje pokaz. Kobiety zresztą też, ale z zazdrości o śliniących się mężów, narzeczonych, chłopaków czy co tam kto ma. Oprócz tego, robi za asystentkę Michaela, bo żadna inna nie chciała. Uwierz trudno wytrwać spokojnie, gdy gość z zawiązanymi oczami, rzuca nożem mając trafić tuż koło twojej głowy. A Gibka to potrafi, jest piękna ale i trochę szalona, muszę przyznać. Podobno zawsze taka była, a pogłębiło się od chwili gdy jej ojciec zginął walcząc w szeregach Posterunku z Molochem, a matka próbowała popełnić z rozpaczy samobójstwo wraz z dziećmi. Anna, jako jedyna z czwórki rodzeństwa przeżyła. Od tego czasu, zachowuje się jak obłąkana. Po tym wydarzeniu krótko opiekowała się nią rodzina, potem dziewczyna ruszyła w świat. Ma zaledwie dwadzieścia jeden lat, od tamtych wydarzeń dzieli ją siedem. Teraz już na niczym jej nie zależy, ryzykuje codziennie. Zmusza Michaela do coraz bardziej ryzykownych numerów, wymyśla jeszcze bardziej niebezpieczne akrobacje, zaczepia wielkich drabów w knajpach wyzywając ich od panienek. Jeśli wybucha draka rzuca się na przeciwnika pierwsza, nie dbając oto że może dostać kulkę, czy nóż pod żebro. Po prostu ją to kręci, potrzebuje tego jak ryba wody. A może zwyczajnie jej już wszystko jedno? Nie wiem. Wiem za to, że lubi alkohol, zwłaszcza najpodlejszy. Często wstawiają się razem z Edgarem. Wtedy robi się jeszcze gorsza, jeszcze bardziej przygnębiona, jeszcze bardziej pociągają ją ryzykowne sytuacje.

Redakcja: Hipiss


Informacje dodatkowe:
 
 

Komentarze:


 
04-10-2006, 10:03 | Alex Van Buren | Komentarzy w sumie: 11
Niezły tekst musiałeś się nieźle nudzić w domu..... ale całość rewelka już mam pomysł na przygode!!!


 
14-05-2006, 11:30 | Lughard | Komentarzy w sumie: 213
To ostatnio bardzo popularne imię w polskiej polityce:P W tym kontekście tytuł tekstu brzmi nieco prowokująco... i bardzo dobrze:).


 
14-05-2006, 10:30 | dudziak | Komentarzy w sumie: 427
Cóż starałem się, cieszę że komuś się spodobało. Zwłaszcza, że to mój pierwszy tekst do RPG przeznaczony do publikacji.


 
14-05-2006, 01:03 | Hipiss | Komentarzy w sumie: 650
Tekst podoba mi się z tego względu, że ma w sobie coś świeżego. Nie potrafię tego określić, ale czytając go cały czas myślałem: świeze to, dobre to...



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy w Bunkrze - stronie poświęconej Neuroshimie. Prosimy o opanowanie i stosowanie się do zaleceń obsługi Bunkra - od tego zależy Wasze bezpieczeństwo.

***
 
Pamiętaj! Bunkier wciąż potrzebuje nowych ludzi! Ludzi zdolnych, zdecydowanych i wytrwałych! To możesz być właśnie Ty!

***
 
Dowództwo Bunkra przypomina o nieustającej potrzebie wyrażania konstruktywnych opinii za pośrednictwem Komentarzy.
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie