Valkiria Network | V-Game | Gry komputerowe | Ogniem i Mieczem | Gry fabularne | Dzikie Pola | Neuroshima | Świat Mroku | Warhammer
Film | Star Wars | Literatura | Andrzej Pilipiuk | Jacek Komuda | Zmierzch | Komiks | Planszówki | Karcianki | Wędrowycz | Bitewniaki | II wojna światowa
Valkiria - Polub nas na Fejsie
  
Intruz - recenzja
 08-11-2008, 06:23
 paprok
 7393 x przeczytano

Patrząc w gwiazdy ciągle wydaje nam się, że tak ogromna, nieznana przestrzeń nie może być pusta i głucha. Nadajemy galaktykom nazwy, próbujemy umiejscawiać gazowe giganty na bezgranicznej mapie kosmosu, tak jakbyśmy chcieli dać im tożsamość, zasiedlić w obawie przed bezkresną pustką. Możemy puszczać wodze fantazji i kreować postacie gwiezdnych mieszkańców - i nieistotne czy będą one rodem z science-fiction lub czy ich pojazdy będą zostawiać kręgi w zbożu.

A teraz spójrzmy na nasz błękitny glob przez pryzmat wszechświata, spójrzmy na człowieka okiem istoty, której zewnętrzna jasność ma swoje źródło w wewnętrznym blasku. Przywitajmy dusze.

Najazdy przybyszów z kosmosu to bardzo wdzięczny temat dla wyobraźni, trudno zliczyć mnogość scenariuszy, którymi częstuje nas literatura i kinematografia. Zazwyczaj jednak mamy do czynienia z okrutnym Obcym, a Ziemia po raz enty staje w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Krwawa wojna? Bezwzględna kolonizacja? Uwielbienie człowieka do stwarzania takich opowieści zdaje się nie mieć granic. Bo taki właśnie jest człowiek, co podkreśla wiele razy autorka książki, z którą dane mi się było tym razem zapoznać.

Intruz, bo o nim mowa jest najnowszym dziełem poczytnej amerykańskiej pisarki Stephanie Mayer. Miałam już tą niewątpliwą przyjemność zetknąć się z jej twórczością czytając Zaćmienie, wiedziałam więc już mniej więcej czego mogę się spodziewać. Ale o wrażeniach i przemyśleniach, które we mnie owa najnowsza pozycja obudziła na razie cicho sza. Najpierw pragnę wrócić do jednej rozpoczętej powyżej kwestii, która czytelnikowi mogła wydać się niczym niezwykłym. Ot dusza. Coś, co każdy podobno posiada, a czego nie można rozpatrywać w ujęciu materialnym. Na stronach Intruza owa dusza przybiera nową rolę, jest bowiem istotą przybywającą z odległych światów, ma namacalną świetlistą postać, która wszczepia się w ciało innych stworzeń, by stać się jej „pasożytem”. Nowy gatunek ochrzczony przez autorkę tak ciepłym i niepozornym słowem jak „dusza”. Dusze są najeźdźcami? Są. Ale najeźdźcami… nieskończenie dobrymi.

W tok opowieści wskakujemy jak do pędzącego pociągu. Oto ziemia jest już prawie w całości skolonizowana przez dusze, które przejmują kontrolę nad ludźmi, aby uchronić błękitną planetę przed ich zgubnym okrucieństwem. Człowiek jest w oczach świetlistych przybyszów tworem wynaturzonym. Dusze będące uosobieniem łagodności i miłujące bezgranicznie pokój nie mogą nadziwić się jego zamiłowaniu do zadawaniu bólu i wrogości – złu zakorzenionemu w jego trzewiach, niezależnie już jaką formę przyjmuje ono na zewnątrz. Dusze wprowadzają na Ziemi harmonię i miłość, jednocześnie jednak toczą walkę z niedobitkami ludzkiej rasy. Mamy więc pierwszy paradoks.

Stephanie Meyer ucieka się do sprytnego posunięcia w kontekście głównej bohaterki. Jest nią mianowicie… a właściwie jest ich dwie. W jednym ciele. Paradoks drugi. Ludzka świadomość po przejęciu ciała przez duszę powinna zaniknąć. A jednak jest tu inaczej. Piękna i szlachetna dusza, Wagabunda, musi borykać się z poprzednią mieszkanką ciała swojego żywiciela. Melanie, bo tak jej na imię, ani myśli ustąpić. Ów „konflikt interesów” staje się motorem dalszych wydarzeń.

Zastanawiałam się czy Intruza można by postawić w księgarni na półce z science-fiction. Szczerze mówiąc, to jestem bardzo ciekawa, gdzie ową powieść umieszczą, gdyż nie przychodzi mi do głowy, jak zwykle zresztą, żadne sensowne określenie gatunkowe. Dlatego też powiedzmy, że jest to książka na temat ludzkości o zabarwieniu fantastycznym, ale o wydźwięku… życiowo-filozoficznym. Meyer zgrabnie wykreowała ziemski świat po przejęciu przez obce istoty – nic się właściwie nie zmienia w jego zewnętrznym krajobrazie. Nie ma porażających technologii, androidów i świetlnych mieczy. Jakkolwiek jednak historia dusz, choć zaskakująco prosta, doskonale wpasowuje się w konwencję przybyszów z kosmosu. Śledząc z zapartym tchem fabułę odczułam w pewnym momencie powiew ludzkiego opuszczenia i wyobcowania, coś na kształt nowego porządku świata, z czym zetknęłam się już kiedyś w futurystycznej wizji nowej, lepszej Ziemi wg Aldousa Huxley’a (Brave New World). Z drugiej strony przypomniał mi się niesamowity Jestem legendą, choć poza zagładą człowieka jako takiego trudno by się było komuś dopatrzyć podobieństwa w obydwu pozycjach.

Obraz świata przejętego przez duszę, choć bardzo świeży i nowatorski, nie jest jednak wolny od usterek. Kuleją pewne szczegóły, o których nie będę tutaj rozprawiać, by nie zdradzić za dużo z fabuły książki. Mogą także miejscami irytować kreacje głównych bohaterów, to, że są trochę płaskie, choć niby targane wewnętrznymi sprzecznościami. Jest to jednak kwestia zupełnie subiektywna, zależna od tego, czego tak naprawdę szukamy w książkach. Powiem więcej, stworzenie powyżej przedstawionej scenerii do wydarzeń jest tylko tłem, zaś bohaterowie narzędziami do przekazania nam paru istotnych kwestii.

I tutaj pragnę dotknąć meritum książki. Co właściwie ma nam do przekazania? Oprócz tego, iż stanowi świetną rozrywkę? Pod tym względem przychodzi mi skojarzenie z Ziemią, planetą ludzi, przez niektórych uważaną za niezwykle nudną pozycję z  kanonu lektur szkolnych (przynajmniej za moich czasów). Ta krótka, można by rzec „gawęda filozoficzna”, niesie ogromny ładunek rozmyślań nad szeroko pojętym człowieczeństwem. I dokładnie to samo uderzyło mnie w Intruzie. Pod przebraniem świetlistych dusz i ludzkich niedobitków, skrywających się przed nimi opowiada on o ludzkich namiętnościach, rozterkach, ludzkiej ułomności oraz unikalności. Opowiada o nieskończonej dobroci i poświęceniu, których miejscami ma się dość, bo wydają się zbyt patetyczne. Ale… właśnie czy nie tego powinniśmy szukać w dzisiejszym świecie?

Bodajże na trzeciej lub czwartej stronie książki znajdzie czytelnik dedykację od autorki dla znanej jej osoby z podkreśleniem, o jakim to istotnym aspekcie ludzkiego życia książkowe dzieła powinny traktować. Odbiorca nie będzie zaskoczony po jej przeczytaniu, zbyt jest oczywista. Wiele jest rzeczy oczywistych w Intruzie, ale to stanowi właśnie o jego sile.

Ktoś mógłby mi zarzucić, iż jest to niezwykle „babska” książka, bo w moim odczuciu bardzo wzruszająca. Nie będę się kłócić. Ba, muszę się zgodzić, że bardzo mnie poruszyła. Dla mnie jest to ogromna zaleta, która nie pozwoliła się oderwać od czytania. Jak podziała ona na innych, proponuję już przekonać się samemu.

Na koniec zastanowiła mnie jeszcze jedna rzecz. Popatrzyłam na naszą błękitną planetę z odległości kilku lat świetlnych, o ile jest to w ogóle możliwe i stwierdziłam, że dobrze jest tu żyć. Może każdy z nas ma tak naprawdę w środku małego świetlistego potworka, spojonego z rdzeniem kręgowym srebrzystymi wiciami, usilnie starającego się brać górę nad ludzką nieokiełznaną naturą. Dobroć… coś w tym stylu.


Autorka: Jola „paprok” Pilch
Redakcja: Marcin „Sharn” Byrski 

Dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.


Intruz



 
Tytuł: Intruz
Autorka: Stephenie Meyer
Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Liczba stron: 568
Wymiary: 145 x 235 mm
Oprawa: miękka / twarda
ISBN: 978-83-2458-699-8 / 978-83-2458-735-3

Informacje dodatkowe:
 
Wydawca  
Premiera  
 14.11.2008
Cena  
39.90 PLN / 44.90 PLN
 

Ocena:
 
Ogólna
90%
 
Ocena końcowa: 90%
 

Komentarze:
Początek 1 2 Dalej Koniec


 
19-01-2010, 17:47 | NOTplastic | Komentarzy w sumie: 63
Intruz jest cudowny, recenzja również :)


 
04-05-2009, 20:14 | Diana | Komentarzy w sumie: 69
Przyznam się szczerze i bez bicia, że jeszcze nie czytałam tej książki, ale ta recenzja po raz kolejny skłania mnie do zakupu jednego z egzemplarzy i zagłębieniu się w jego treści.


 
26-04-2009, 16:45 | Olik_21 | Komentarzy w sumie: 115
Musze tego "Intruza" przeczytać ;]
Ale jak dla mnie "Zmierzch" zawsze będzie na pierwszym miejscu :)


 
18-03-2009, 12:34 | karolina1986 | Komentarzy w sumie: 1
polecam , świetna książka :D jak zwykle na końcu płakałam aż mi oczy popuchły <beksalala>, historoia mroczna, ale zarazem dająca nadzieję i "światełko".


 
16-03-2009, 18:32 | magda9505 | Komentarzy w sumie: 3
Mnie również "Intruz" jakoś specjalnie nie zaciekawił. Saga "Zmierzch" bardziej, dużo bardziej mi się podobała =)


 
16-03-2009, 17:43 | koti | Komentarzy w sumie: 9
to ja jestem inna :D bo mnie on sie nie podoba jakoś zbyt cięzki do czytania...


 
02-03-2009, 19:50 | Malisia | Komentarzy w sumie: 2
Intruz jest niesamowity! Saga zmierzchu i Intruz sa moim zdaniem najlepszymi ksiazkami na świecie! Nie moge sie doczekać nastepnej częsći;)


 
17-02-2009, 13:09 | Ferrara | Komentarzy w sumie: 64
czyli przy najbliższej okazji do empiku po Intruza trzeba będzie iść.
Tekst oczywiście świetny


 
10-11-2008, 16:37 | hannah | Komentarzy w sumie: 50
ja tam Joli nie znam, ale mogę powiedzieć (napisać) - świetny tekst:)


 
08-11-2008, 20:05 | Sharn | Komentarzy w sumie: 1071
I miejmy nadzieję, że częściej będziemy mogli poczytać jej teksty. Jak nie to się załatwi pukiel włosów i laleczkę voodoo zrobimy ;]



Skomentuj:
Nie posiadasz uprawnień by dodawać komentarze.
   

Witamy na stronie
poświęconej twórczości
Stephenie Meyer:
 
* * *
 
Zapraszamy
na nasze
 
* * *
 
Odwiedź koniecznie
naszą stronę główną
Profil użytkownika
Pseudonim

Hasło

Zapisz login

Przypomnij hasło!
Rejestracja

Szukaj

Nowości w V-Sklepie



Czy kupisz Przed świtem?

Oczywiście!!!
308  Głosów (57%)
Raczej tak
14  Głosów (2%)
Nie wiem
9  Głosów (1%)
Nie
8  Głosów (1%)
Mam zamiar ją wygrać w konkursie :)
33  Głosów (6%)
Aaaaaa!!!... KOCHAM EDWARDA CULLENA!!!
160  Głosów (30%)

Ankieta wygasła

Archiwalne

Na służbie:
Żołnierze: 0

Cywile: 49

Statystyki wizyt:
Wizyty: 3510571
Dziś gości: 61
Ten miesiąc: 551
Rekord gości: 43842
Gości wczoraj: 100